Ropy nie wystarczy dla wszystkich
    Peak oil2 · Ropa26 · Chiny152 · surowce energetyczne49
2010-09-13

Czy ropa kiedyś może się po prostu skończyć? Zdecydowanie tak - po zużyciu wszystkich dostępnych zasobów, po wysączeniu pól naftowych do ostatniej kropli i przemieleniu ostatnich piasków roponośnych czarna krew rozwiniętej cywilizacji przestanie w końcu płynąć. Jednak jeszcze na długo przed ostatecznym zużyciem ropy świat będzie musiał zmierzyć się z poważnymi brakami wynikającymi z zachodniego stylu życia.




Czy ropa kiedyś może się po prostu skończyć? Zdecydowanie tak - po zużyciu wszystkich dostępnych zasobów, po wysączeniu pól naftowych do ostatniej kropli i przemieleniu ostatnich piasków roponośnych czarna krew rozwiniętej cywilizacji przestanie w końcu płynąć. Czy pierwszy spadek wydobycia wynikający z braku ropy wydarzy się za lat paręnaście czy parędziesiąt, a może już za kilka? Ciężko powiedzieć, choć pełno jest spekulacji na ten temat. Jednak jeszcze na długo przed ostatecznym zużyciem ropy świat będzie musiał zmierzyć się z poważnymi brakami wynikającymi z zachodniego stylu życia.

Dowiedz się więcej - Peok oil czyli kolejny koniec świata

Była, jest i będzie

Czy może kiedyś zabraknąć ropy naftowej dla wszystkich? To pytanie wydaje się całkowicie abstrakcyjne. Skojarzenie biegnie natychmiast ku stacji benzynowej i pojawia się konstatacja: jeżdżę samochodem prawie codziennie, moi rodzicie jeździli, rodzice moich rodziców też. Może nawet i pradziadkowi zdarzyło się skorzystać z automobilu. Ropy przecież nie może zabraknąć, bo jest „od zawsze”. „Zawsze” była na stacji benzynowej, „zawsze” były samochody, a cała trudność sprowadzała się do kolejki przed tankowaniem albo ceny. Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, jak bardzo współczesny człowiek otoczony jest przez przedmioty będące pochodnymi ropy. Dlatego też wypuszczona kilka lat temu reklama Occidental Petroleum Corporation musiała wywołać pewne zamieszanie.

Wystarczy rozejrzeć się wokół siebie: wszystko, co nie jest wytworzone z metalu, drewna, szkła, cegieł czy włókien (np.: bawełny), jest w większym lub mniejszym stopniu wytworzone z ropy naftowej - nawet myszka, którą przewija się ten tekst na stronie internetowej. A wszystkie bez wyjątku rzeczy zostały przetransportowane przy użyciu paliwa pochodzące z oleju skalnego. Łatwo więc zrozumieć, czemu bez czarnego złota silnik świata zaczyna się krztusić, a ceny niemal wszystkiego idą w górę. Rządy wszystkich państw świata twierdzą zgodnie - ropa musi płynąć. O ropę się walczy, za ropę się umiera i zdradza, na ropie rosną niebotyczne fortuny. Ropa usprawiedliwia zarówno wojny jak i układanie się z dyktaturami, stanowi ostateczny argument i podstawę światowej gospodarki. Jednak nawet najpotężniejsze państwo czy armia może tylko wpływać na rynek czarnego złota, którym rządzą niepodzielnie popyt i podaż. I to właśnie w tych dwóch siłach kryje się problem, z którym świat będzie musiał zmierzyć się już za kilka lat.

Dowiedz się więcej - Kryzys naftowy lat siedemdziesiątych

Chiński smok napędza popyt

Chiny już od wielu lat determinują światowy popyt na surowce i energię ale wzrost zapotrzebowania w ciągu ostatniej dekady jest bezprecedensowy. Wzrost zużycia ropy naftowej w ciągu 10 lat wyniósł 193%, gazu ziemnego o 421%, elektrownie atomowe dostarczyły w 2009 roku o 457% więcej energii niż w 1999 roku. Natomiast wzrost popytu na węgiel wyniósł w latach 1999-2009 „tylko” 228%, co wystarczyło by Chiny stały się pierwszym konsumentem węgla - w tej chwili połowa węgla wydobywanego na świecie jest spalana w tym kraju. Międzynarodowa Agencja Energii (IEA) w swoim Scenariuszu Referencyjnym, który bazuje na założeniu kontynuacji aktualnej polityki rządów, określa potrzeby energetyczne świata w 2030 roku na 150% potrzeb aktualnych. Zgodnie z przewidywaniami IEA w 2015 roku kraje rozwijające się mają reprezentować około 47% globalnego rynku energii, co wydaje się bardzo prawdopodobne biorąc pod uwagę fakt, że same Chiny stanowią w tej chwili spory ułamek światowej konsumpcji.

Hong Kong nocą. Hong Kong nocą.

Scenariusz, opracowany kilka lat temu, zakładał też że wkrótce po 2010 r. Chiny zajmą pozycję Stanów Zjednoczonych jako największego konsumenta energii. Założenie to okazało się zbyt ostrożne - IEA w oświadczeniu z 20 lipca tego roku oficjalnie obwieściło światu zmianę na pozycji lidera. Jest to niepokojące także z tego względu, że Stany Zjednoczone są bardzo wysoce rozwiniętym krajem w przeciwieństwie do Chin, których potencjał wzrostu cały czas jest ogromny. Dla przykładu, rynek samochodowy. Jak podaje serwis nationmaster.com, w USA na tysiąc mieszkańców przypada ponad 760 samochodów - stopień nasycenia rynku wynosi zatem 76%, co stawia USA na pierwszym miejscu wśród wszystkich innych państw. Jaki jest stopień nasycenia rynku dla Chin? Zgodnie z danymi JP Morgan zaledwie 3% - trzydzieści samochodów na tysiąc mieszkańców. Przewiduje się, że do 2020 roku stopień nasycenia ma wzrosnąć do około 10%. To niewiele - w Polsce wskaźnik ten wynosi prawie 30% - ale Chińska Republika Ludowa liczy sobie 1340 milionów mieszkańców. Jeśli prognozy się potwierdzą, oznacza to paręnaście milionów nowych samochodów co roku przez najbliższe dziesięć lat w samych Chinach - a przecież sytuacja w Indiach wygląda podobnie. Już na początku tego roku Chiny przegoniły Stany Zjednoczone jako największy rynek samochodowy - wzrost z 6 samochodów na tysiąc osób w 2000 roku do 30 w roku 2010 wyniósł 500% . Co z tego wynika? Zgodnie z szacunkami Agencji, do 2030 roku popyt na ropę sektora transportowego będzie wynosił 400% popytu z roku 2005, co będzie stanowiło ponad 2/3 całkowitego zapotrzebowania Chin na ropę.

Azja - axis mundi

Chiny symbolizują największą i najbardziej doniosłą zmianę cywilizacyjną w historii, która dosłownie dzieje się na naszych oczach. Gdy na początku XX wieku rodziło się w Ameryce Północnej pierwsze nowoczesne społeczeństwo konsumpcyjne, zużycie energii nie było żadnym problemem. Po pierwsze, ropy było mnóstwo i była bardzo tania - wystarczyło wydrążyć dziurę w Teksasie i można było czerpać do woli. Po drugie, korzystać z energii na taką skalę mogło tylko parędziesiąt milionów ludzi. Przy takim tempie zużycia problemy surowcowe w perspektywie bliższej niż kilkaset lat po prostu nie istniały. Jednak gdy w miarę upływu czasu do społeczeństwa konsumpcyjnego, w którym każdy ma samochód, lodówkę, pralkę, klimatyzację, komputer itp itd dołączyły kolejne setki milionów ludzi w Europie, Kanadzie, Australii, Japonii, Korei i innych krajach, zaczęły się pojawiać problemy. Nie bez przyczyny zbiegło się to w czasie z narodzeniem się ruchów ekologicznych.

Braki ropy w latach siedemdziesiątych; źródło: domena publiczna Braki ropy w latach siedemdziesiątych.

Problem, przed którym stoi dziś świat, jest następujący: co stanie się wówczas, kiedy miliardy zgromadzone m.in. w Indiach i Chinach zaczną żyć na modłę zachodnią? Zasobów jest ograniczona ilość, ludzi którzy chcą żyć tak jak Amerykanie czy Europejczycy coraz więcej. Zgodnie z corocznym raportem British Petroleum, w 2009 roku każdego dnia świat konsumował 84 mln baryłek ropy. Wg szacunków już w tym roku konsumpcja ma osiągnąć historyczny rekord i przy wartości 86,6 mln baryłek przewyższyć wynik z roku 2007, co przerwie spowolnienie wywołane przez kryzys gospodarczy. W roku 2020 dzienne spożycie ma wynosić około 104 milionów baryłek dziennie, stymulowane głównie przez państwa azjatyckie. W rzeczywistości będzie jednak zapewne wyższe - nie wynika to jednak tylko z niedowartościowania wzrostu ale z braku… węgla.

Wg danych BP węgiel wytwarza w Chinach ponad 80% energii elektrycznej (podobnie jak w Polsce), a że energia elektryczna jest potrzebna do wszystkiego w fabryce świata, między I kwartałem 2009 a I kwartałem 2010 wydobycie chińskiego węgla wzrosło o prawie 30%! Na 100% konsumowanej w Państwie Środka energii, węgiel odpowiada za 69%, ropa zaledwie za 18%. Chiny skonsumowały w zeszłym roku 3 miliardy ton węgla (!). Zakładając roczną stopę wzrostu 6%, w 2020 roku nowe mocarstwo będzie potrzebować 6 miliardów ton węgla rocznie - a dziś wytwarza się na całym świecie w ciągu roku 7 miliardów ton. Ponieważ chińskie zasoby węgla wynoszą około 100 mld ton, w ciągu 30 lat stopnieją do zera. Do tego czasu Chiny (dziś największy importer węgla) wyczyszczą światową gospodarkę z każdej bryłki węgla jaką będą mogły kupić. Niestety, to nie wystarczy, a powstałą dziurę energetyczną trzeba będzie czymś załatać.

Popyt będzie rósł, to pewne - lecz czy podaż za nim nadąży?

Wysychające źródło

Każde złoże charakteryzuje się dynamicznie rosnącym wydobyciem na początku jego eksploatacji, zwalniającym w miarę upływu czasu. Po osiągnięciu szczytu wydobycia złoże zaczyna się wyczerpywać i co roku następuje spadek wydobycia. Po przeanalizowaniu 800 największych pól naftowych świata, pracownicy IEA w dokumencie World Energy Outlook 2008 stwierdzili jasno: „Szacujemy, iż średni światowy zaobserwowany współczynnik spadku wydobycia liczony w ujęciu ilości ropy wydobytej, wynosi obecnie 6,7% dla pól znajdujących się w fazie po szczycie. W naszym Scenariuszu Referencyjnym, tempo to wzrośnie do 8,6% w 2030r.” Co to oznacza? Ceteris paribus, potrzebę inwestowania w moc wytwórczą o potencjale 1 mln baryłek/dzień co roku od 2015 roku. Wymagać to będzie około 350 mld dolarów inwestycji w ciągu najbliższych dwudziestu lat.

Pole naftowe w Kaliforni Pole naftowe w Kaliforni z lat dwudziestych.

Ale problem sięga głębiej. Szczyt odkryć wielkich złóż miał miejsce kilka dekad temu. Pod koniec sierpnia tego roku małą sensację wywołało w polskich mediach odkrycie ropy naftowej w Ugandzie przez polską spółkę należącą do PGNiG. Czy te złoża rzeczywiście są „olbrzymie”, jak pisał o tym Dziennik Gazeta Prawna? Jego wielkość szacuje się na 2 miliardy baryłek. Tymczasem świat dziś zużywa w ciągu miesiąca 2,5 miliarda baryłek. Co więcej, od odkrycia do wydobycia musi upłynąć dostatecznie wiele czasu, a przecież pole naftowe to nie szklanka z której spija się ropę za pomocą słomki - na początku spodziewane jest wydobycie 200 tysięcy baryłek dziennie. Dziś zużycie ropy w Polsce wynosi ponad dwa razy tyle. Nie bez przyczyny sięga się obecnie po ropę znajdującą się pod dnem morza czy w piaskach roponośnych na Alasce - szybka, łatwa w wydobyciu i tania ropa odchodzi definitywnie w przeszłość. Jak podsumowuje to IEA w swoim raporcie, „coraz mniejsza liczba nowych odkryć i spadek wielkości nowych pól prawdopodobnie spowodują wzrost krańcowego kosztu zwiększenia wydobycia, prowadząc do spadku produkcji.” Gdy do degradujących się złóż oraz małej ilości odkryć i inwestycji (aż połowa dzisiejszych inwestycji ma za zadanie wyłącznie utrzymanie aktualnego poziomu podaży) doda się niestabilność polityczną - wśród pierwszej dziesiątki eksporterów ropy znajduje się wg IEA m.in. Rosja, Iran, Nigeria, Angola, Irak i Wenezuela - otrzymany obraz nie napawa optymizmem.

Świat w obliczu Oil Gap

Niektóre rządy zaczynają już sobie zdawać sprawę z powagi opisanych wyżej faktów. Na początku września tego roku Der Spiegel poinformował o (potwierdzonym oficjalnie) wycieku z Centrum Transformacji Bundeswehry, think-tanku pracującego dla potrzeb wojska Republiki Federalnej na temat peak oil. Choć peak oil odnosi się do braków ropy wynikających z wyczerpania złóż, a nie z braku równowagi między popytem i podażą tak jak termin oil gap („dziura naftowa”), skutek jest identyczny - brak ropy.

Jaka przyszłość czeka zatem społeczeństwa bazujące na ropie wg rządowej agendy? Przede wszystkim jest to bardzo bliska przyszłość - niedobory ropy na światowym rynku mają zacząć się w 2010 roku i mieć swoje bezpośrednie odbicie na bezpieczeństwie narodowym już w 15-30 lat później. Brak ropy będzie oznaczać rosnące wpływy międzynarodowe eksporterów ropy naftowej, które wg przewidywań mogą wybić się na pozycję regionalnego lidera czy wejść do światowej czołówki. Oznaczać to będzie też nacjonalizację rynku naftowego i odejście od liberalnego rynku energetycznego. Umowy dwustronne czy zasady uprzywilejowanego partnerstwa przestaną mieć znaczenie - to posiadacze surowców będą dyktować ceny i zasady.

Pierwszą ofiarą oil gap będzie transport, a ponieważ transportowane przy wykorzystaniu ropy są w zasadzie wszystkie dobra (około 95%), spodziewany jest powszechny i trwały wzrost cen. Problemy powstałe z powodu transportu np: żywności mogą doprowadzić w krajach uzależnionych od importu tejże do niepokojów społecznych (głównie w krajach afrykańskich, Ameryce Południowej czy Azji) Transport indywidualny będzie równie upośledzony co towarowy, a tanie linie lotnicze odejdą w niepamięć. Ponieważ w zasadzie wszystkie gałęzie gospodarki oparte są na ropie, cenowa reakcja łańcuchowa może sprawić, że produkcja pewnych dóbr stanie się nawet nieopłacalna, co spowoduje wzrost bezrobocia. Z kolei wyższe ceny, wyższe bezrobocie i obniżenie standardu życia może spowodować w krajach trzeciej fali demokratyzacji wzrost nastrojów radykalnych, co utorować może drogę do władzy populistom.

I wojna w Zatoce Perskiej I wojna w Zatoce Perskiej.

Oprócz tych procesów Centrum oczekuje także zjawisk o charakterze dynamicznym, takich jak przeistoczenie się danych gałęzi gospodarki w nieopłacalne w stosunkowo krótkim czasie. Z przyczyn wyżej wymienionych powstanie dodatnie sprzężenie zwrotne pomiędzy topnieniem kapitału oraz woluminem inwestycji. W efekcie przewidywany jest rozpad globalnej gospodarki, spadek zaufania do walut, inflacja, postępujący za tym upadek rządów i wzrost napięć politycznych. Końcowym efektem długoterminowym braku ropy naftowej będzie „generalny kryzys systemowy” i być może zjawisko antyglobalizacji (rozluźnianie więzi między krajami, regres gospodarczy, „rosnący” na skutek drożejącego transportu świat”).

Czy rzeczywiście tak będzie wyglądała czwarta czy piąta dekada XXI wieku, ciężko powiedzieć. Jest to jednak, niestety, jedna z możliwości. Niezależnie jednak od długotrwałych procesów społecznych i gospodarczych, bardzo prawdopodobne jest pojawienie się luki na rynku surowców energetycznych już w ciągu najbliższych kilku lat. Jak twierdzą eksperci Międzynarodowej Agencji Energii, mimo dość sporych zapasów ropy naftowej „nie ma gwarancji, iż będą one wykorzystane dostatecznie szybko, by pokryć prognozowany poziom zapotrzebowania”. A na wysoki, stale rosnący popyt i niewystarczającą podaż rynek może zareagować tylko w jeden sposób: podwyżką cen. Niezależnie od tego, co przyniesie przyszłość, można być pewnym jednego - tania ropa właśnie się skończyła. Na zawsze.


Komentarzy: 5

Grzegorz Wasiluk
14 września 2010 (02:44)
Energia ze źródeł odnawialnych, ale nie tak jak teraz
Odwołam się znowu do Commonera - ojca ekologii. Mała turbina wiatrowa, a nawet kilka średnich (ale z dala od domostw, w przypadku dużego gospodarstwa rolnego), panele fotowoltaiczne lub urządzenia do podgrzewania wody przy pomocy promieni słonecznych na dachu domu itp.; na miejscu wytwarzać, na miejscu zużywać. Więcej elektrowni atomowych (po właściwym rozwiązaniu problemów z odpadami, co da się zrobić) - to już ode mnie. Do ruchu w miastach tylko samochody elektryczne. Statki z napędem atomowym. Ropę i węgiel oszczędzać do zastosowań, w których nie da się ich zastąpić. Wprowadzić wreszcie do użytku kilka wynalazków zastopowanych lub ukrytych przez amerykańskie koncerny samochodowe począwszy od lat 70-tych (np. silniki spalinowe o wydajności spalania nieporównywalnej do obecnie używanych). Komuś to by przeszkadzało robić wielkie interesy na coraz droższej ropie...

TOM
21 września 2010 (09:16)
A po co komu ROPA???!!!!!
Są takie technologie że ropa poszłaby w odstawkę 30 lat temu, ale Ci co ją posiadają rządzą tym swiatem i jasne jest że chcą utrzyamć się przy władzy... Są takie technologie i baterie że głowa by wam pękła i prędzej byście sie przekręcili w grobie niż byście w nie uwierzyli... Wolą dać nam elektrownie atomowe bo sami panują nad zapasami Uranu i Toru niż dać ludziom prawdziwe technologie i prawdziwą dobrą pracę ludzkich rąk...

pp
21 grudnia 2010 (13:05)
Zamiast myśleć o wiatraczkach
Wyobraźcie sobie benzynę po 50zł za litr. Podobnie 10-cio krotnie droższą energię elektryczną i gaz. A koszty żywności? Gdyby wszystkie Polskie elektrownie ładowały wyłącznie elektryczne autka, to energii wystarczyłoby dla ok 1mln pojazdów. Zastąpienie ropy energią atomową spowoduje brak uranu za 10 lat. Ale na coś trzeba pracować. Może dadzą 1mln zł kredyciku na wiatraczki, bateryjki, autko elektryczne i rowerek, i będą wszyscy szczęśliwi.

sla
29 stycznia 2013 (00:12)
Oszustwo kontrolowane
Polska ma węgla na 300 lat i możliwości tak ustawienia systemu energetycznego aby po te zasoby nie siegać. (Mieć rezerwy na wieczność). No i czego więcej potrzeba. Z węgla uzyskać można to samo co z ropy czy gazu. Atomu nam nie potrzeba, gdyż sama biomasa starczy na pokrycie 80% potrzeb energetycznych a reszta z wiatru słońca i wody. Różnorakie manipulanckie prądy przypływu i odpływu szarpią umysłami decydentów i sprawiają niemoc albo wręcz trwogę. A działać trzeba od zaraz. I w tym o dziwo ! nikt wprost decydentom nie przeszkadza.

Sławek z Opola
2 stycznia 2017 (20:00)
NIE MA CO...
Ja już od roku 2009 mówię, że ropy jest mało i niebawem będzie z jej kupnem problem. Niektórzy mi nie wierzą np. mój brat twierdząc że ropy jest jeszcze bardzoooo dużo tylko że jej nie odkryli... dlatego ostatnio Niemcy próbują budować samochody elektryczne żeby gospodarka niemiecka nie opierała się na ropie której jest coraz mniej... ale czy to coś da? Chyba nie, bo skąd wezmą prąd? Pewnie z węgla, bo słońca w nocy nie ma, a wiatr nie zawsze wieje.... moim zdaniem samochody elektryczne to nie jest rozwiązanie, bo jak wszyscy się przesiądziemy na elektryki to trzeba będzie całą sieć budować od nowa bo nie wytrzyma takiego obciążenia. Koszty to ogromne! Do tego taka ilość samochodów to niebywałe ilości prądu... trochę OZE, trochę atom, trochę węgiel, aż w końcu paliwa kopalne do reszty się wyczerpią i będzie dopiero lipa....
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Ukraina, Rosja i UE w gazowym klinczu

Reakcja na wydarzenia na Ukrainie w pierwszych miesiącach 2014 roku po raz kolejny pokazała, w jakim klinczu znajdują się Unia Europejska, Rosja i Ukraina. Z Rosji pochodzi trzecia część...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".