Rosyjska dusza – czyli o tożsamości i mitologii
    Rosja257 · Putin80 · mocarstwa świata36 · rosyjska ekspansja26
„Umysłem Rosji nie zrozumiesz,
miarą jej nie zmierzysz (…)
W Ruś można tylko wierzyć”
Fiodor Tiutczew,
XIX wieczny poeta i dyplomata rosyjski

Kreml, foto: wikimedia commons, Минеева Ю. (Julmin), CC

Filozofia praktyczna

Czy naród ma duszę i czy jest ona sumą ogólnie pojętej wartości jednostek składających się na dany naród? Czy istnieje dusza mentalna, pojęcie najbliższe mentalności, rozumianej jako „charakterystyczny sposób myślenia i odnoszenia się do rzeczywistości, wynik przyjęcia określonych zasad i wartości, które wyznaczają sposób zachowania jednostki lub grupy” oraz tożsamości? Wreszcie – po co w ogóle zastanawiać się nad duszą narodu, czy też mentalnością narodową? Otóż to, co o sobie jako narodzie myślimy lub twierdzimy, że jest cechą przynależną nam jako grupie, znajduje odzwierciedlenie chociażby w sposobie zarządzania, czy też relacjach z innymi krajami.

Rosyjska dusza, składowa panslawistycznej u podstaw duszy słowiańskiej, od wieków budzi niesłabnące zainteresowanie, począwszy od samego zastanowienia, czy w ogóle istnieje, po próbę jej analizy. Dlaczego akurat rosyjska? Rosja, z uwagi na swoje położenie, a także istotne i niejednokrotnie kontrowersyjne znaczenie w historii dziejów, zaprząta wyobraźnię mniej lub bardziej realną potęgą, bogactwem i przestrzenią. Im mniej zna się Rosję, tym większe prawdopodobieństwo jej mitologizacji, co zresztą można skutecznie wykorzystać w świadomym kreowaniu wizerunku tak samej Rosji, jak i Rosjan.

Praktyka filozoficzna

Jedną z głównych cech rosyjskiej tożsamości jest turański kult siły (za twórców cywilizacji turańskiej uważani są Mongołowie), przejawiający się zaufaniem i szacunkiem wobec władcy. Aby zyskać akceptację, musi on jednak spełniać kilka warunków. Przede wszystkim, nie może cechować go jakakolwiek słabość. W życiu cechy turańskie przejawiają się m.in. uporem w dążeniu do celu, brakiem rozwagi w działaniu, emocjonalnością, a nawet gwałtownością. Istotne jest tu pojęcie tzw. obłomowszczyzny, utożsamianej z rosyjską duchowością i przewagą pierwiastka uczuciowego nad racjonalnym.

Równie silną cechą składającą się na „rosyjskość” jest słowiańskość i pogaństwo, znajdujące odzwierciedlenie w otwartości i prostocie, bezpośredniości, niechęci do formalizmu, w tym także – nieufności do instytucji i prawa, funkcjonowaniu nieformalnych kodeksów etycznych, ale także niechęci do indywidualizmu. Preferowanym jest więc raczej „ja” w grupie, werbalizowane jako „my”, dalekie od zachodniego egocentryzmu i indywidualizmu. Tymczasem cechy zyskane dzięki wpływom bizantyńskim, to przede wszystkim głębokie potrzeby duchowe, mistycyzm i skłonność do patosu, ale i sakralizacja władzy, z preferowaną postawą uległości i posłuszeństwa. Wszystkie te cechy składają się na wewnętrzne przekonanie o rosyjskiej wyjątkowości, w tym także własnej drodze (koncepcja euroazajatycka), niechęci do poddawania się wpływom (głównie kulturowym) oraz idea mesjanizmu, zaczerpnięta od Żydów, a zaadaptowana w postaci formuły „Trzeciego Rzymu”.

Rosyjska tożsamość, mentalność i dusza uległy dekonstrukcji w okresie komunizmu, którego ambicją było stworzenie wykorzenionego i biernego „homo sovieticus”. Efektem jest naród, który nie do końca wie, do czego w historii ma, może, czy powinien się odnosić. Carska Rosja? Rosja bolszewików, Lenina, a może Stalina? Wojna Ojczyźniana? Komunizm? Z tego katalogu jedynie Wojna Ojczyźniana wydaje się być (geo)politycznie poprawna. Istnieje więc od kilkudziesięciu już lat konieczność zaoferowania milionom Rosjan ideologii spajającej.

Daleko od filozofii

Począwszy od Jesieni Ludów, Rosja miała czterech przywódców: Michaiła Gorbaczowa, Borysa Jelcyna, Władimira Putina i Dmitrija Miedwiediewa. Krótka analiza odbioru ich rządów przez rosyjskie społeczeństwo stanowi najlepsze odzwierciedlenie jego oczekiwań, a także bazy, na jakiej nowa czy też rekonstruowana tożsamość powinna być tworzona.

Michaił Gorbaczow, ostatni przywódca Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego i jedyny prezydent ZSRR, inicjator pierestrojki i głasnosti, uchodzi w Rosji za jednego z najbardziej znienawidzonych polityków. Powodem jest rozpad Związku Radzieckiego, co zdaniem Putina było „największą katastrofą geopolityczną XX wieku (i) prawdziwym dramatem Rosjan” (orędzie o stanie państwa z 2005 r.). Borys Jelcyn, prezydent reprezentujący kurs prozachodni, obrany jeszcze za jego poprzednika, poprzez próbę demokratyzacji w najtrudniejszym okresie transformacji, zapisał się jako ten, którego największym sukcesem było wyznaczenie Władimira Putina na swojego następcę. Putin miał więc czas, by zaobserwować nastroje społeczne wynikające z obrania prozachodniego wektora, demokratyzacji i prywatyzacji, która w warunkach wschodnich, w latach 90-tych określana była mianem „przechwytyzacji”.

Najbardziej powszechną opinią na przełomie jelcynowsko – putinowskim była ta, że jeden dążył do zaprowadzenia demokracji, a drugi obrał kierunek autorytarny. Jest to daleko idącym uproszczeniem. Początek lat 90-tych w Rosji był swego rodzaju zachłyśnięciem Zachodem, co przeżywały wszystkie społeczeństwa zza „żelaznej kurtyny”, izolowane od dóbr konsumpcyjnych. Z czasem zwyciężyła jednak wiara we własną drogę oraz rosyjską wyjątkowość (w tym przypadku, wyjątkowość ta odnosiła się do położenia i relacji multilateralnych), znajdując ujście w idei euroazjatyzmu, przy czym stabilizatorem Eurazji miałaby być właśnie Rosja. Wielowektorowość w wydaniu rosyjskim była także powodowana świadomością wskaźników ekonomicznych – te zaś podpowiadały, że Zachodu tak łatwo się nie dogoni, nawet osiągając znaczące wzrosty notowane rok w rok (I kadencja Putina, prezydentura Miedwiediewa).

Własna droga

Tak własna droga, jak i rosyjska wyjątkowość przeżywają rozkwit dopiero za czasów Putina, które chronologicznie można rozpiąć między rokiem 1999 (obejmuje wtedy fotel premiera i formalnie sprawuje władzę po rezygnacji Jelcyna, finalnie zdobywając prezydenturę w 2000r.) a 2014. W kontekście powyższych rozważań popularność Putina nie dziwi – tym bardziej, jeśli przypomnimy sobie jego wypowiedzi dotyczące „wielkiej kultury, zawierającej unikatowe zasady moralne i humanitarne”, a także refleksji, że „taki kraj jak Rosja może żyć i rozwijać się w obecnych granicach tylko wówczas, gdy jest silnym mocarstwem”. Wracamy więc znowu do koncepcji „Trzeciego Rzymu”, imperium. Zaledwie rok temu, patriarcha Cyryl wręczył Władimirowi Putinowi nagrodę soboru za zachowanie mocarstwowości Rosji, rozumianej jako „potężne i silne państwo, które szanuje siebie i które szanują wszyscy na świecie”. Nie sposób jednak nie wspomnieć, że procesom imperiotwórczym zawsze towarzyszy tzw. darwinizm praktyczny, objawiający się dominacją silniejszego nad słabszym, wywiedzioną z najniższych pokładów ludzkiej natury.

Potrzeba sakralizacji

„Osoba Putina jest dla społeczeństwa ważniejsza niż instytucje państwowe” – ta opinia rosyjskiego deputowany prezydenckiej partii Jedna Rosja nie może być pozostawiona obojętnie. Należy ją brać pod uwagę szczególnie w kontekście ogromnego poparcia rosyjskiego prezydenta, które według sondaży sięga 70%. Putin, rozumiejąc potrzebę nowej idei narodowej, gra w rosyjskiej duszy. Wie, że nie należy oglądać się za siebie ani na innych, ale tworzyć nową jakość. Rosja chce integracji z Zachodem, ale na swoich warunkach. Jako „nosicielka wielkiej kultury”, nie zamierza kopiować obcych wzorców. W tym celu musi jednak przede wszystkim zachować spójność, czyli ponowie migrować w kierunku „my”. Czy jednak rzeczywiście władze rosyjskie dążą do stworzenia spójnej nowej ideologii narodowej? Czy też raczej robią wszystko, by pod dążeniami hasła „my” i „razem” osłabić naród i jednostkę?

Na razie jedno można stwierdzić na pewno – Putin działa na wyobraźnię tłumu i dzięki temu coraz sprawniej nim włada. Wie, że wszyscy ci, którzy rozczarowali Rosję, padali jej ofiarami. Mniej więc tu bizantyńskiego mistycyzmu, a więcej turańskiego instynktu.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Wschodnia Ukraina w ogniu

Wschód Ukrainy to nadal pole walki. W związku z wyborem Petro Poroszenki na stanowisko prezydenta, wiele wskazuje na to, że walka ta nabierze na sile. Separatyści usłyszeli wreszcie, że...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".