Rosyjska tarcza antyrakietowa
    tarcza antyrakietowa65 · Rosja257 · modernizacja armii34
2009-05-07
Podczas gdy Amerykanie zastanawiają się nad budową tarczy antyrakietowej w Polsce i Czechach, Rosja wzmacnia potencjał tak zwanych wojsk kosmicznych, w ramach których funkcjonują naziemne systemu radiolokacyjne. W ramach nowej strategii bezpieczeństwa oraz w związku z ukraińskimi dążeniami do NATO w 2008 roku Duma Państwowa Rosji wypowiedziała umowę o współpracy w zakresie ochrony przeciwrakietowej. Moskwa zrezygnowała z usług systemów radarowych zainstalowanych na terytorium Ukrainy. Od lutego 2009 roku przestrzeń powietrzna na południowym odcinku półkuli znajdują się pod pilną obserwacją nowej stacji ochrony przeciwrakietowej, wybudowanej pod rosyjskim Armawirem.

zdjęcie:www.sras.org

„Woronież”, bo taka jest nazwa nowej instalacji, jest nowoczesnym system radiolokacyjnym, które z pewnością przyczyni się do wzmocnienia rosyjskiego bezpieczeństwa. Dotychczas bowiem Kwatera Główna Wojsk Kosmicznych Federacji Rosyjskich korzystała z informacji przekazywanych z ukraińskich radarów w Mukaczewie, na zachodzi kraju oraz w Sewastopolu. Ukraina monitorowała Europę Środkową i Południową, Bliski Wschód i Afrykę Północną. Gdy stosunki między Kijowem i Moskwą pogorszyły się, Rosjanie nie mogli już mieć stuprocentowej pewności, że otrzymują rzetelną informację, tym bardziej, że ukraińskie radary obsługiwał wyłącznie personel ukraiński. Ponadto Kreml musiał słono płacić za te usługi. W ostatnich latach roczne opłaty przekraczały 1,3 mln dol. Kreml więc miał niezbędne argumenty polityczne i gospodarcze, żeby zrezygnować z usług niepewnego partnera, dążącego do integracji z wrogim sojuszem – NATO, co też nastąpiło na początku bieżącego roku. Nie spowodowało to jednak zagrożenia dla rosyjskiego bezpieczeństwa, gdyż w międzyczasie pod Sankt-Petersburgiem i pod Armawirem zainstalowano system radarowy „Woronież”.

Jakie są zalety nowego systemu? Jak podają Rosjanie, innowacyjne rozwiązania zastosowane podczas prac nad systemem „Woronież” są nie do przeceniania. Jest on nie tylko skuteczny, ale także bardzo praktyczny. System radarów składa się z gotowych modułów, które w całości są przygotowywane przez przedsiębiorstwa produkcyjne. Prace montażowe ograniczają się więc do ich połączenia w całość tak jak klocki „Lego”. Pozwala to na tworzenie dowolnych konfiguracji oraz dalszą rozbudowę systemu i zwiększenie jego mocy technologicznej, jeżeli tylko zajdzie taka potrzeba. Czas wymagany do instalacji radarów został skrócony z dziewięciu lat do półtora roku. Ponadto nowe rozwiązanie jest znacznie tańsze. Podczas gdy wartość budowy jednej stacji radarowej poprzedniej generacji kosztowała miliard dolarów, instalacja dwóch systemów pod Sankt-Petersburgiem i Armawirem zamknęła się w kwocie 160 mln dol. Obniżenie kosztów nie wpłynęło w żaden sposób na jakość i skuteczność nowych modułów, które mają znacznie szersze możliwości obserwacyjne. Ponadto pięciokrotnie zmniejszyła się liczba personelu niezbędnego do bieżącej obsługi jednostki radarowej.

System „Woronież” pozwala na nieustanny monitoring przestrzeni powietrznej w obrębie nawet do 6 tys. kilometrów. Dlatego też ma on zastąpić istniejące radary w Murmańsku, Pieczorie i Irkucku. W konsekwencji na tarczę antyrakietową Rosji będzie składać się pięć anten ulokowanych na jej terytorium oraz radary w Azerbejdżanie i na Białorusi, które są obsługiwane przez rosyjskich oficerów.

Rosja bez rozgłosu i bez przeszkód instaluje nowe radary, podczas gdy Zachód musi się oglądać na sygnały nadchodzące z Kremla. Przypadek czy celowa strategia? Bardziej prawdopodobne to drugie. Rosyjska dyplomacja nadal znajduje się w czołówce światowej jeśli chodzi o skuteczność w osiąganiu celów. Dlatego też w kontekście budowania tarczy antyrakietowej w Polsce nasi dyplomaci i negocjatorzy mogliby się sporo nauczyć od rosyjskich kolegów po fachu.

Dr Piotr Kuspys jest ekspertem ds. wschodnich Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego
Komentarzy: 16

Eustachy
7 maja 2009 (22:05)
no tak to jest
na innych się krzyczy a samemu sie buduje instalacje. Za kilka lat pokażą wszystki język. UE i NATO również. Ech te tchórze z Europy doprowadzają mnie do szewskiej pasji.

Grzegorz Wasiluk
8 maja 2009 (04:34)
Podobno Rosja to tylko ropa naftowa, gaz ziemny i bomba atomowa
No i nic, ale to nic więcej. W każdym razie taki głos, utrzymany w niezwykle kategorycznym tonie, kiedyś przy jednym z tematów rosyjskich się na tym forum pojawił.

Alojzy
8 maja 2009 (09:35)
oczywiście że tak jest...to niewiele zmienia
co z tego że mają radary, czy to dzieło przemysłu masowego? Korea Północna Wasiluk też ma bombę, satelity, milionową armię i co? Nowoczesny kraj? My możemy również mieć 1000 samolotów F-35, 50 baterii patriotów różnej maści...tylko za jaką cenę, i czy to normalne? Nie ma rosyjskiego przemysłu. Wszystko idzie na potrzeby armii...nie jest póżniej technologicznie przystosowywane dla normalnych obywateli. Zobacz ile patentów NASA później przekazała do użytku masowego...zdajesz sobie sprawę jakie to są materiały, wynalazki? To nie rozmowa o tym co ma Rosja tylko czego nie może mieć. Zreszta wystarczy spojrzeć do Rosja eksportuje a co importuje by mieć jasność. Nawet żywności nie potrafią dla własnych potrzeb wyprodukować.

Grzegorz Wasiluk
9 maja 2009 (01:01)
To są już tylko wyobrażenia przedmówcy
Rosja to nie ZSRR. Tę część technologii wojskowych, która nie stanowi ścisłej tajemnicy wojskowej sprzeda się w kraju i za granicą, aby zarobić, bo wojsko pilnie potrzebuje dodatkowych pieniążków, choćby na mieszkania dla oficerów służby stałej, a przemysł zbrojeniowy na inwestycje. Zaś co do Stanów, to niestety ale już nie ma tam pełnowymiarowego przemysłu, który mógłby korzystać z tego, co kiedyś osiągnęła NASA. Proszę czytać np. artykuły Jana Czekanowskiego, który te sprawy opisuje z punktu widzenia naturalizowanego Amerykanina i na dodatek przemysłowca, zamieszczone przezeń na wielu różnych portalach.

Gałczyński
13 maja 2009 (11:10)
przepraszam ale zupełnie Wasiluk
nie zrozumiałeś tego co pisał Alojzy. Ile masz wykorzystywanych przez cały świat urządzeń, materiałów zbudowanych i zaprojektowanych w NASA a ile masz w Rosji, które kiedykolwiek zostały przystosowane do użytku masowego. Stosunek jest nawet nie olbrzymi ale gigantyczny. Czekanowski może sproo wie, ale raczej na zasadzie - w trawie piszczy., Gdyby wiedział, to by napisał, że NASA nie produkuje (projektuje) tego typu rzeczy sama, ma tysiące podwykonawców. Pateny choć jest ich mniej %, i tak jest ich więcej ilościowo. Przemysł zbrojeniowy Rosji to faktycznie exporter, śmieszne jest to, że eksportują to co najlepsze mają, bo muszą, do tego jeszcze często do krajów ościennych co jest bezsensem kompletnym

Grzegorz Wasiluk
19 maja 2009 (09:29)
Szczególna sytuacja geopolityczna Rosji
Przejdę do innego wątku, bowiem w poprzednim jak się zdaje obie strony wyartykułowały to, co miały do wyartykułowania i pozostaną przy swoim, do czego mają przecież równie dobre prawo. Otóż Rosja jako jedno z dwóch największych mocarstw rakietowo-atomowych ma pełne prawo posiadać urządzenia opisane w tym artykule. Te radary stanowią część niezbędnego systemu ostrzegania, uniemożliwiającego każdej ze stron dokonanie tzw. pierwszego uderzenia, w znaczeniu fizycznego zniszczenia/obezwładnienia psychicznego i politycznego przeciwnika w sposób zaskakujący i całkowicie usuwający 99 % jego środków przenoszenia broni atomowej. Jeśli ktoś pamięta z kina lub widział na kasecie/płycie znakomitą komedię sensacyjną Gry wojenne (War Games), to zdaje sobie sprawę, że pokazany na tym filmie superkomputer NORAD – WOPR, pracował właśnie nad takim scenariuszem. No właśnie, NORAD. Ten system ostrzegania i obrony przeciwrakietowej Ameryki Północnej rozporządza od dawna podobnymi radarami. Rozporządza, bo musi i jest tak od chwili, gdy budowa podobnych urządzeń stała się technicznie wykonalna (co w ZSRR i St. Zj. nastąpiło niemal równocześnie pod koniec lat sześćdziesiątych). Powstaje jednak pytanie (o ile ktoś umie myśleć samodzielnie), czy taki sam system jest potrzebny członkom NATO w Europie? Logiczna odpowiedź jest moim zdaniem taka; jest potrzebny tym z nich, którzy są sami supermocarstwami atomowymi czyli Anglii i Francji. Wynika z tego, że milczenie rosyjskich władz w związku z radarem wielkiej mocy na Wyspach Brytyjskich również jest w pełni logiczne. Podobny radar w Czechach oznaczałby przewagę strony amerykańskiej nad rosyjską. Jak wynika z dołączonej do artykułu mapki, Rosja nie posiada radarów dających jej wgląd w głąb przestrzeni powietrznej Stanów i Kanady. Dlatego też sugerowanie przez Szanownego Pana Kolegę Autora, że Rosja jest państwem prowadzącym jednostronną politykę faktów dokonanych, jest nielogiczne i wyraźnie skłania się ku podejściu ideologicznemu („imperium zła”). Tym bardziej, że nie podano w tym artykule jednej z podstawowych z punktu widzenia przedmiotu jego rozważań wiadomości, że układ o zakazie zbrojeń antyrakietowych (ABM Treaty) zerwała jako pierwsza strona amerykańska i to już wiele lat temu.

Bebiko
19 maja 2009 (12:10)
nie ma czegoś takiego jak
szczególna sytuacja: albo chcą sobie zapewnić bezpieczeństwo (Rosja) i odmawiają do tgo prawa innym...albo zaczną normalnie siuę zachowywać. Nikt Rosji tak naprawdę nie traktuje poważnie, choć wszyscy się jej boją... Pokrzyczą pokrzyczą, i tyle. CO innego mogą zrobić. Wasiluk mylisz i nie czytasz uważnie tekstu. Co innego samemu cos sobie rozwijać i budować, a co innego nie pozwalać tego innym krajom. Nie ma czegoś takiego jak przewaga jednej storny nad drugą. Myślisz w kategoriach zimnowojennych...te czasy już minęły...jest to w ogóle nieuprawnione. Nie ma stref wpływó...tzn mam nadzieję że ich już nie będzie. Taki system obronny nigdy nie usuwa 99% zagrożenia... to już totalna bzdura

Alojzy
20 maja 2009 (10:21)
system antyrakietowy
i antybalistyczny jest potrzebny calemu NATO. Nie wiem dlaczego Wasiluk uważasz, że tylko mocarstwom atomowym. Co ma piernik do wiatraka? To znaczy że taki kraj jak Polska załóżmy nie moze mieć 600 rakiet Patriot i 300 innych niszczących cele balistyczne by chronić własnych obywateli, bo co? Bo ktoś w Rosji, Iranie, USA nie będzie mógł z tego powodu spać i grozic palcem? Nie rozumiem Twojego toku myślenia.

Grzegorz Wasiluk
20 maja 2009 (14:34)
System bezpieczeństwa zbiorowego
Chcemy, aby zniknęły strefy wpływów, podziały, został co najmniej bardzo poważnie ograniczony wyścig zbrojeń, a wydatki z nim związane przeznaczone w dużej mierze na palące potrzeby społeczne? Osobiście jestem za. Jest na to pewien sposób, o którym mówi się od ponad 80 lat, ale którego jeszcze nigdy dotąd tak naprawdę nie wypróbowano w praktyce. W systemie bezpieczeństwa zbiorowego wszystkie rywalizujące bloki wojskowe i polityczne zostałyby może nawet niekoniecznie rozwiązane, co usunięte na dalszy plan przez zbiór układów międzynarodowych, na mocy których wszyscy staliby się sojusznikami wszystkich (z pewnymi bardzo specyficznymi wyjątkami potwierdzającymi regułę jak np. Szwajcaria). Na dodatek takie rozwiązanie proponuje obecnie nie kto inny tylko prezydent Rosji. Ideałem takiego „przemeblowania” przynajmniej głównych aren politycznych świata (Europa, Azja, Ameryka Północna) jest równe i bardzo poważnie zawarowane (zazębiające się nawzajem gwarancje polityczne i wojskowe + mechanizmy pokojowego rozwiązywania sporów) bezpieczeństwo każdego kraju z osobna oraz sytuacja, w której „wszyscy mają wpływy u wszystkich” (Miedwiediew). Jeśli chodzi o technologię antyrakietową, to byłaby rozwijana wspólnie przez wszystkie kraje uczestniczące w tym systemie w celu zbudowania tarczy chroniącej wszystkich. Mam nadzieję, że zdrowy rozsądek odniesie wreszcie zwycięstwo nad umysłowością zimnowojenną i nadmiernym zideologizowaniem życia politycznego. Jest to jedyne rozwiązanie zapewniające przetrwanie oraz jedyne godne ludzi cywilizowanych. Na dłuższą metę przez wyścig zbrojeń itd. można doprowadzić wyłącznie do załamania się bezpieczeństwa i trzeciej wojny światowej, która będzie już wojną ostatnią. Nie są to tylko moje poglądy i nie należy tego bynajmniej utożsamiać z idiotycznym w gruncie rzeczy pacyfizmem. Takie podejście uazasadniło już szczegółowo i przekonująco wielu wybitnych ludzi od Arystydesa Brianda po Andrieja Sacharowa, Jana Pawła II nie wyłączając. Do Alojzego: „Nie rozumiem Twojego toku myślenia.” To się niestety rzuca w oczy... Przyczyny w zasadzie mogą być tylko dwie. Albo ja się wyrażam mętnie, albo (bez urazy) jest za mało wysiłku z drugiej strony w kierunku podjęcia dialogu. Oczywiście, jak to w życiu bywa, prawda może też leżeć gdzieś pośrodku. W związku z tym jeszcze tylko trzy zdania objaśniające/uściślające. Niestety, natura ludzka jest taka, że najbardziej pewna i trwała jest równowaga strachu; nie zabijesz mnie jeśli wiesz, że chwilę później sam zginiesz. Obowiązkiem Rosji (ale tak samo pozostałych wielkich mocarstw atomowych) wobec siebie samej jest tę równowagę podtrzymać (ustawiam radary i będę od razu wiedzieć, jeśli ktoś będzie chciał mnie zniszczyć), ale obeiktywnie jest to w interesie całego świata,a nie jest, aby ktoś osiągnął decydującą przewagę. Nie da się tego zrobić w całkowitej tajemnicy; ktoś inny, jeszcze bardzo silny, poczuje się zagrożony, w pewnej sytuacji może stracić nerwy i... Podzielimy wszyscy los Atlantydy.

Alojzy
20 maja 2009 (15:07)
nie Wasiluk
problem jest zupełnie inny: zadałem ci pytanie do Twojego komentarza - cytuję - ”Powstaje jednak pytanie (o ile ktoś umie myśleć samodzielnie), czy taki sam system jest potrzebny członkom NATO w Europie? Logiczna odpowiedź jest moim zdaniem taka; jest potrzebny tym z nich, którzy są sami supermocarstwami atomowymi czyli Anglii i Francji.” - dlaczego więc stawiasz tezę, że takowe systemy sa potrzebne tylko mocarstwom atomowym, a takim państwom jak Polska (załóżmy) nie?

Grzegorz Wasiluk
20 maja 2009 (15:52)
Odpowiem jutro
Z wielu względów nie jestem w stanie w tym miesiącu pisać więcej niż jeden komentarz dziennie. Dlatego też obiecuję odpowiedzieć jutro. Odpowiedź tylko na tym zyska, bo obmyślę ją dokładnie i ze świeżą głową.

Grzegorz Wasiluk
21 maja 2009 (14:34)
Trzy wzorce stosunków międzynarodowych
Wielka rewolucja we Francji (której dorobek nie ogranicza się bynajmniej do wynalezienia gilotyny), Kongres Wiedeński (który zapewnił Europie sto lat pokoju zmąconego w nieznacznym stopniu paroma małymi wojnami) oraz Liga Narodów (która odrodziła się w doskonalszej mimo wszystkich swych wad postaci ONZ) dały światu trzy zasady ułożenia stosunków między państwami, które są na czasie do dzisiaj. Wzorzec rewolucyjny zakłada, że obowiązkiem wszystkich ludzi prawdziwie wolnych oraz oświeconych jest wlaka o wolność tych, którym jej się odmawia. W razie potrzeby, tzn. gdy społeczeństwa danych krajów nie są w stanie same sobie wywalczyć wolności, która jest ich naturalnym i niezbywalnym prawem, nieskończenie ważniejszym od nieistotnych w gruncie rzeczy różnic między ludźmi, obowiązkiem przyjaciół wolności jest im nią przynieść na bagnetach. Jest to idea, jak by powiedzieli konserwatyści, piekielnie żywotna i nic w tym nie zmienia fakt, że kości jej twórców już dawno rozsypały się w proch. Wyznawali ją bowiem czynem od tych ponad dwustu lat bardzo różni ludzie, od Napoleona III przez Trockiego, a na poprzednich trzech amerykańskich prezydentach kończąc. Kongres Wiedeński dał następnym pokoleniom mężów stanu ideę równowagi sił opartej na podziale na strefy wypłwów. Idea ta wiąże się z inną, wymyśloną jeszcze przez Rzymian (cesarze: Tyberiusz i Antoninus Pius) – pokoju imperialnego. Jej podstawą jest uznanie, że człowiek jest robakiem miotającym się na próżno przed obliczem Stwórcy w złudnym i szkodliwym przekonaniu jakoby można było zapewnić sprawiedliwość i równość siłą jego ograniczonego rozumu. Lepiej będzie być posłusznym władzy i zadowalać się takimi granicami, jakie wywalczyli przodkowie. Jej naczelnym zadaniem jest zapewnienie pokoju zewnętrznego między mocarstwami, które decydują i będą decydować o losie mniejszych krajów w ten sposób, aby jedno nie zyskało zbyt wielkiej przewagi nad drugim. Strefy wpływów są w tym świetle w pełni dopuszczalne, a nawet usprawiedliwione jako środek zapewniający uniknięcie wojen (nie wtrącaj nosa do cudzej zupy, to ci go nie utrą). Pokój zewnętrzny zapewni spokój wewnętrzny, niezbędny do zachowania w pełni bogactw nagromadzonych przez przodków, co z kolei umożliwi stopniowe wyrównywanie najbardziej dotkliwych i oczywistych krzywd na drodze spokojnej, powolnej ewolucji stosunków społeczno-politycznych. Jest to oczywiście podejście konsekwentnie konserwatywne, a przy tym szczerze chrześcijańskie (przykazania: nie zabijaj i nie kradnij). Wzorzec światowej wspólnotych łagodnych a oświeconych czyli system bezpieczeństwa zbiorowego. Wychodzi z przekonania, że prawa i godność człowieka są naczelną wartością, należy przeto usunąć ze stosunków międzynarodowych użycie siły oraz groźbę jej użycia. Wojna jest przecież największym złem, gdyż odbiera ludziom życie i mienie, a wyścig zbrojeń, który do niej prowadzi, pozbawia ludzkość środków na pomoc najbiedniejszym oraz walkę z tyloma strasznymi chorobami, starością i śmiercią. Jest rzeczą oczywistą iż jest to postawa wynikająca z głębokiego humanizmu świeckiego, zakładającego że człowiek byłby pod pewnymi warunkami w stanie sam siebie zbawić w życiu doczesnym. Historia świata wykazała, że wszystkie te trzy wzorce w swojej czystej postaci są utopijne, aczkolwiek idea równowagi sił i pokoju imperialnego okazała się w praktyce najbardziej przystosowana do wymogów życia. Okazało się też, że trzeci wzorzec może współistnieć z pierwszym albo drugim, ale pierwszy z drugim już nie. Dochodzę od przekonania, że najlepiej byłoby ustanowić system bezpieczeństwa zbiorowego krajów cywilizowanych (wchodzących w skład kultury europejskiej oraz bramińsko-buddyjskiej) z możliwością zachowania w pewnej mierze stref wpływów z jednoczesną dążnością do ich dobrowolnego rozproszenia i przemieszania, co doprowadzi je do stopniowego zaniku. Inicjatywy rozbrojeniowe powinny zaś prowadzić do ustalenia trwałej równowagi sił na świecie. Ponieważ niestety człowiek nie jest idealny, a rozum ludzki rzeczywiście jest zawodny, przeto wobec tych, którzy będą się wyłamywać z systemu pokoju i równowagi, należy zastosować tak surowe środki, jak tylko okażą się konieczne w celu doprowadzenia takich ludzi do uspokojenia się i zajęcia pokojową pracą. Uderzyć raz a dokładnie i bez ceregieli; dać nauczkę na oczach reszty świata, co spowoduje otrzeźwienie innych awanturników i ograniczy przelew krwi, nad którym zawsze należy ubolewać, do minimum. Mam wrażenie, że do tego jako rodzaj ludzki zmierzamy, ale trzeba koniecznie wykorzystać obecną unikalną chwilę dziejową, w której Rosja, Chiny i Ameryka jednocześnie są skłonne wejść w taki model. Podsumowując, uważam, że są to niezmiernie ciekawe, a przy tym ważne zagadnienia. Warto byłoby pokusić się o osobny artykuł na ten temat, ale cóż, brak czasu na solidne badania źródeł, a na co dzień wszystkich autorów zżera miałkie przyczynkarstwo, aczkolwiek z drugiej strony bez dokładnej analizy nie ma naprawdę dobrej syntezy. No cóż, jeszcze jeden dowód na kilka powyższych zdań o ograniczoności człowieka itd.

Alojzy
21 maja 2009 (22:34)
Wasiluk Pan dalej swoje
a ja pytam o jedną mała rzecz tylko, do tego nie trzeba cofać się o 200 lat wstecz - dlaczego odmawia Pan na przykładzie Polski prawa do posiadania systemów obronnych a takim krajom tzw. atomowym, już takie brawo dając? Nie rozumiem ale domyślam sie o co chodzi. Jednak nie będę tego wygłaszał, dopóty, dopóki nie objaśni Pan tego jednego fragmentu swojego komentarza. Nie ustąpię. Jeszcze jedno..proszę nie pisać tak długich komentarzy, bo to bezcelowe jest. Trzy zdania i wystarczy.

Grzegorz Wasiluk
22 maja 2009 (08:17)
Wedle życzenia - trzy zdania
Odpowiedź jest zawarta wprost w moich poprzednich wypowiedziach (zasada równowagi sił w swej nowoczesnej postaci - równowagi strachu) stanowiąca podstawę wyjściową do uniknięcia trzeciej światowej oraz ustanowienia skutecznego systemu bezpieczeństwa zbiorowego. Posiadanie przez nasz kraj sił zbrojnych w rozmiarach proponowanych przez przedmówcę (na które nie byłoby nas stać nawet przy najgenialniejszej polityce gospodarczej) nic do tego nie wniesie. Takie jest moje głębokie przekonanie i uprzejmie proszę nie odmawiać mi prawa do posiadania i głoszenia własnych przekonań.

Alojzy
22 maja 2009 (11:23)
Wasiluk Pan
zwyczajnie w świecie odmawia swojemu krajowi prawa do obrony i imię czego? Bezpieczeństwa światowego? Zupełny brak logiki - primo sam system rakietowy nie stwarza dla nikogo zagrożenia, secundo - my nie mamy aspiracji posiadania przy nazwie Polska znaczka - mocarstwo ani regionalne ani światowe. Jeszcze jedna uwaga. Akurat na 600 rakiet Polskę stać. Bez dwóch zdań bo i takie są plany. 600 rakiet przy dobrym wyliczeniu to jest mniej więcej 4 baterie. Bez przesady kwota oscyluje w granicach dwóch konkraktów na dostawę wozów opancerzonych. A siła defensywna rośnie nam niewspółmiernie. (apropo kwota 600 rakiet to był przykład).

Grzegorz Wasiluk
5 czerwca 2009 (04:13)
Z Rosją szablą się nie rozmawia
O tym po doświadczeniach dziewięciu pokoleń już każdy Polak wiedzieć powinien. Wszystko jedno, jak ta szabla ma wyglądać i od kogo mielibyśmy ją dostać czy też zrobić ją sobie sami. Wynik takiej rozmowy niestety może być tylko jeden. Czy przedmówca naprawdę uważa, że gdyby na Kremlu zapadło nieodwołalne postanowienia rozprawienia się z państwem polskim czy też jego obecnym układem władzy/ustrojem politycznym przy pomocy wszelkich środków, to tam pod czerwonymi gwiazdami ktoś dostanie ataku serca z powodu kilku, a nawet kilkudziesięciu samolotów i rakiet strąconych mniej albo więcej? Nie obronimy się i kwita, nawet gdybyśmy byli uzbrojeni po zęby. Po prostu należymy do zupełnie innej kategorii wagowej na światowym ringum, a poza tym na osi wschód-zachód nasz kraj jest otwarty na przestrzał (brak jakichkolwiek poważnych przeszkód terenowych dla ruchu wojsk). Podobnie nie wierzę też, że ktokolwiek na Zachodzie zaryzykuje własnym bezpieczeństwem po to, aby nas bronić. Jaka była np. reakcja kanclerza Schmidta na stan wojenny? Niech przedmówca zapyta przeciętnego Francuza, Anglika, Kanadyjczyka, Szweda, co wie o Polsce i co byłby gotów dla niej zrobić... Tym bardziej teraz, kiedy ludzie życzliwi nam inaczej niemal codziennie przypominają „polskie obozy koncentracyjne”. Zdrowy rozsądek i zbiorowy instynkt samozachowawczy podpowiada zatem branie dobrowolnie i w pełni świadomie udziału w europejskim systemie równowagi sił lub zbiorowego bezpieczeństwa. Systemie w najgorszym wypadku nie wymierzonym przeciw Rosji, a w najbardziej pożądanym z udziałem Rosji, co w pełni zabezpiecza pokój w Europie. Każdy, kto jeszcze pamięta względnie widział na Bałkanach czym jest wojna, co oznacza dla zwykłych ludzi, powinien przyznać mi słuszność w tym punkcie. Zaś co do prawa naszego kraju do obrony, to proszę nie wmawiać mi czegoś, czego nigdzie nie napisałem. Ja bym chciał, aby nasz kraj był tak uzbrojony jak Szwecja, a co najmniej jak Finlandia. Żaden z tych dwóch krajów nie wyposażył się jednak w takie systemy broni, które ZSRR, a później Rosja mogłaby uznać za wyzwanie do próby sił. Mamy na naszych granicach inne, w przyszłości może nawet całkiem realne zagrożenia prócz Rosji czy Niemiec, którym w razie czego, powtarzam, po prostu nie dalibyśmy rady. Jakie to są zagrożenia, niechże przedmówca spróbuje sam zrozumieć. Wykładanie tego teraz tutaj przeze mnie
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Putin w Szanghaju: strategiczne partnerstwo na chińskich warunkach

Oficjalna wizyta prezydenta Rosji Władimira Putina w Chinach w dniach 20–21 maja przyniosła mieszane rezultaty z punktu widzenia celów, jakie stawiała sobie Moskwa.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".