Rosyjski Don Juan Płatonow
    Czechow1 · Teatr Współczesny1 · Borys Szyc1 · teatr72
2010-02-22
Debiutancka sztuka Antoniego Czechowa przysporzyła filologom wiele trudu. Odnaleziony po śmierci autora rękopis, pozbawiony był nawet tytułu. Tekst nazwano zatem „Sztuka bez tytułu”. Gra się go na ogół pod inną nazwą- „Płatonow”. Tak czy siak, geniusz Czechowa był już przelany na papier, gdy ten miał zaledwie około dwudziestu lat.

„Sztuka bez tytułu” w reżyserii Agnieszki Glińskiej to jedno z lepszych przedstawień Teatru Współczesnegoostatnich lat. Choć nie wszystkie zamierzenia reżyserskie są przejrzyste, to prawie 4 godzinny spektakl nie powinien odstraszać. Akcja toczy się szybko, choć jak to u Czechowa, często mowa o nudzie i zniechęceniu, a kolejne miłości po prostu muszą się skończyć nieszczęśliwie. Olbrzymią zaletą jest gra aktorska, z pośród której trudno wyłonić zdecydowanego faworyta. Mamy tu cały przekrój ludzkich postaw, każdy z aktorów tworzy postać z krwi i kości.

Historię rosyjskiego Don Juana o imieniu Michał Płatonow da się opowiedzieć w kilku słowach. Błyskotliwy, cyniczny i dowcipny nauczyciel uwodzi wszystkie napotkane kobiety. Prowadzi to do tragedii. Płatonow, przeciwieństwie do Don Juana, popada w obłęd, budzi współczucie. Niezwykła kreacja Borysa Szyca, na długo zapada w pamięć. Każde zdanie jest niemal przesiąknięte ironią, niedopowiedzenia są dowcipne, tembr głosu, półsłówka wypowiedziane pod nosem, nonszalancja, a na końcu gorączka i dygot.

Płatonow jest inteligentny, wrażliwy, ale nie potrafi sobie poradzić z własnymi uczuciami. Posiadanie kochającej, wyrozumiałej, wszystko wybaczającej żony Saszy, miało nauczyć go żyć i kochać normalnie. Nie nauczyło. Sasza w wykonaniu Dominiki Kluźniak to bogobojna, ufna, kobieta-anioł. W imię miłości wybaczy wszystko, sama chce być dla Płatonowa kochanką, matką, żoną, przyjaciółką. Zupełnie innym typem kobiety- świadomej swej inteligencji, wyzwolonej, bogatej i samotnej jest generałowa Anna (Monika Krzywkowska). Każdy mężczyzna jej ulega, a ona pożąda Płatonowa, o czym mówi mu wprost. Piękna, uczciwa, szlachetna, kochana i wiecznie sama.

W sztuce Czechowa najważniejsze są kobiety- popadają w rozpacz, każda radzi sobie z nią inaczej. Sonia (Katarzyna Dąbrowska) porzuca swego młodego męża, pasierba Generałowej- Sergiusza (Grzegorz Daukszewicz), by marzyć o ucieczce w siną dal z Płatonowem. Młoda chemiczka Maria (Monika Pikuła) pozwie do sądu uwodziciela, poniekąd dlatego, że jej nie chciał. Kobiety chore z miłości, bezwzględne, samotne, bezbronne. A mężczyźni? Mężczyźni w „Sztuce bez tytułu” to tchórze i nieudacznicy. Lekarz Mikołaj (Wojciech Żołądkowicz) jest złodziejem i alkoholikiem. Wyłudza pieniądze, by je rozdać komu innemu. Sergiusz- zdradzony mąż, błagający o powrót żony. Wszyscy właściciele ziemscy, starzy czy młodzi, już przegrali swoje życie. I jak to u Czechowa- szydzi się z tych postaci, podsłuchuje codzienne rozmowy, obserwuje mocno zakrapiane spotkania i zabawy.

Czechow nazywał swoje utwory wodewilami lub komediami, mimo iż kończyły się zawsze beznadziejnie smutno. „Sztuka bez tytułu” we Współczesnym aż kipi od gagów, nieraz tragikomicznych dowcipów. Wszystko jest jednak gorzkie, przeradza się w czarny humor poruszający najbardziej intymne sfery życia.

W tym pierwszym dramacie Czechowa poznajemy prawie wszystkie tematy, które będą pojawiać się w jego dalszej twórczości. Oto mamy nieszczęśliwe miłości, życiowe filozofie nad kieliszkiem, brak przyjaźni między kobietą a mężczyzną, szacunek do ludzi pracy, nudę zmarnowanego życia, licytacje majątku, rewolwer służący do popełnienia samobójstwa. Brakuje tematu sztuki i teatru - do tego młody Czechow jeszcze nie był po prostu gotowy.

W pierwszym akcie spotykamy się z ciekawym choć ryzykownym zabiegiem scenicznym. Oto bohaterowie przybywają kolejno do Generałowej Anny. Każdy siada na krześle skierowanym w stronę publiczności i rzadko spoglądając na partnera, rozmawia z nim patrząc na widzów. Ten brak interakcji między aktorami utrudnia odbiór tekstu, staje się nużący, jednak odkrywa pewną „sztuczność” grzeczności i salonowej pozy. Wszyscy są mili, do przesady uprzejmi. Tak jakby w ogóle się nie słuchali nawzajem, a wyuczone formułki i gesty były pustymi frazesami i hipokryzją.

Inny zabieg reżyserski, który nie jest dla mnie do końca zrozumiały, stanowi zakończenie sztuki. Ostatnia scena została powtórzona trzykrotnie. Być może miało to na celu ukazanie teatralności, pozornej powtarzalności. O ile jednak pierwszy akt i forma skierowania wypowiedzi nie do partnera, tylko do widzów, wywoływała efekt, intrygowała, tak zakończenie, gra z konwencją teatralną, powoduje jedynie uniesienie brwi.

Spektakl po raz kolejny odkrywa przed nami uniwersalne prawdy relacji międzyludzkich. Czechow wprowadza nas w świat ironii, marazmu i smutku. Gra zespołowa odsłania młode pokolenie aktorów Teatru Współczesnego. Przedstawienie jest prezentem z okazji 60 urodzin teatru. Widać po nim, że jeszcze nie tak bardzo się zestarzał.

„Sztuka bez tytułu” Teatr Współczesny w Warszawie
Premiera 19.12.2009
Reżyseria: Agnieszka Glińska
Wyst. m.in.: Monika Krzywkowska, Borys Szyc, Katarzyna Dąbrowska, Dominika Kluźniak, Grzegorz Daukszewicz.


Komentarzy: 4

Paweł
16 października 2010 (00:30)
Warto
Widziałem w Teatrze Wspólczesnym wiele sztuk ... ta wbiła mnie w fotel. Zastanawiam się, czy to Czechow był tak świetnym twórcą (w wieku ok. 20 lat już potrafił tak wiele?) czy to spektakl jest tak świetnie stworzony. Myślę, że to oba elementy razem. Namiętności, które przelewają się ze sceny potrafią wstrząsnąć do tego stopnia, że zapierało mi dech ... tak, tak nie przesadzam, zapierało mi dech. Brawo, brawo, brawo dla aktorów, oni nie grali ... oni byli postaciami. Ten wyraz ich oczu, spojrzenia, emocje na twarzach. Trudno wskazać który grał najlepiej. Jeśli miałbym wybrać to ... wszyscy. Dawno czegoś takiego nie widziałem.

Monika
1 grudnia 2010 (01:13)
Genialne
Ogladalam te sztuke przed chwile w TV Kultura, wiem, ze to nie to samo, co obejrzec sztuke na zywo, ale jestum zachwycona, szczegolnie kreacja Borysa Szyca, ktory jest aktorem wybitnym, genialne przedstawienie, wbija w fotel,teraz tylko zobaczyc na zywo.

Marek
1 grudnia 2010 (02:20)
Wspaniałe
Też ogladałem przed chwilą. Niestety na 10 minut przed końcem awaria prądu. Jak się skończyło ?

Monika
2 grudnia 2010 (22:10)
Genialne
Płatonow sie zastrzelil, w sumie przez przypadek, tak mysle,bo wywiazala sie szamotanina, musisz obejrzec to zakonczenie, gdyz jest dosc niejednoznaczne, ciezko powiedziec, czy to sie zdarzylo,czy moze to bylo wytworem wyobrazni.
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
Zaproszenie: 2. Festiwal Wybieram Wschód!

Partnerstwo Wschodnie to idea znacznie wykraczająca poza deklaracje polityków i umowy handlowe – to narzędzie integracji europejskiej, most łączący Wschód z Zachodem. Wiara w ten wymiar...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".