Rzeczpospolita ludzi słabych
    Ludwik Dorn7 · polska polityka184 · PiS200 · IV Rzeczpospolita2
2013-03-24
Leszka Millera, Jana Marię Rokitę i Ludwika Dorna łączą analityczne umysły i inteligencja, które swego czasu pozwoliły odgrywać im znaczącą rolę, zaś dzisiaj predysponują do ujmowania w oryginalny sposób ostatnich dwudziestu lat historii Polski.

Na każdą z trzech książek (“Anatomia siły”, “Anatomia przypadku” i “Anatomia słabości”) warto spojrzeć w kontekście tego co się dzisiaj dzieje z rozmówcami Roberta Krasowskiego. Miller jest nadal zaangażowany w realną politykę jako przywódca jednej z największych partii w kraju. To co mówi, należy nadal postrzegać jako element prowadzonej polityki. Rokita od kilku lat pozostaje poza Sejmem i partiami, dzięki czemu może sobie pozwolić na dystans i analizę w duchu tak cenionej przez niego krakowskiej szkoły historycznej. Najciekawszym przypadkiem wydaje się być Dorn – obecnie wegetujący w szeregach partii balansującej w sondażach na krawędzi progu wyborczego. Nadal obecny w kuluarach polskiej prawicy, miotający się między PiSowskim matecznikiem, rozłamowymi inicjatywami i niezależnością. A przy tym niepozbawiony talentu do analizy, tworzenia analogii, rzucania cytatami, ostrego osądzania i malowniczego opisywania rzeczywistości.
Znakomity materiał na rozmówcę.

Cały wywiad zdaje się być przeprowadzony z politykiem, w którym wypaliły się już wszelkie emocje związane z polityką. Z Krasowskim rozmawia polityk doświadczony, kilka razy ograny przez sprytniejszych od siebie i zgorzkniał

Bardzo możliwe, że sam Ludwik Dorn w głębi duszy uważa tamtą decyzję za błąd, niemniej jako czytelnicy powinniśmy być mu wdzięczni, za to, że w 2008 roku nasz bohater dokonał rzeczy, wydawałoby się niemożliwej – wziął polityczny rozwód z braćmi Kaczyńskimi. “Trzeci bliźniak”, “krwawy Ludwik”, człowiek uważany za jednego z najbardziej żarliwych wyznawców idei IV RP niemal z dnia na dzień został zepchnięty na margines życia politycznego. Polska prawica straciła jednego z liderów, za to zyskała obserwatora, który mógł już bez oporów oceniać nie tylko postkomunistów, Platformę, ale i swoją niedawną partię. Miało to duże znaczenie dla “Anatomii słabości”. Z naturalnych względów najbardziej wyczekiwanym przez czytelnika i najciekawszym fragmentem jest ten o IV RP, jej genezie i przyczynach porażki. Trudno w nim znaleźć jakikolwiek sentyment, frustrację czy niespełnienie. Są one ukryte za chłodną analizą i wytknięciem błędów dwóm przywódcom Prawa i Sprawiedliwości. Cały wywiad zdaje się być przeprowadzony z politykiem, w którym wypaliły się już wszelkie emocje związane z samą polityką. Z Krasowskim rozmawia człowiek doświadczony, kilka razy ograny przez sprytniejszych od siebie i zgorzkniały. To smutna, aczkolwiek pożyteczna i ciekawa lektura.

Niegdysiejszy marszałek Sejmu i szef MSWiA nie widzi historii III RP w prosty sposób, wpisujący się w dominującą dziś na prawicy retorykę. To co się zdarzyło od 1989 roku nie jest ciągiem układów pomiędzy postkomunistami i częścią opozycji, tworzeniem Salonu, którego hegemonia zostanie przerwana dopiero w 2005 roku przez obóz IV RP. Dzisiejszy Dorn widzi ostatnie dwadzieścia lat przede wszystkim jako walkę sieci nieformalnych powiązań z co silniejszymi jednostkami politycznymi. Owa “sieciowość” nie jest wcale wyłączną cechą ludzi z dawnej komunistycznej nomenklatury. Symbolizowana przede wszystkim przez Aleksandra Kwaśniewskiego i jego przyjaciół, cechuje grupę osób, która dzieląc pomiędzy sobą wpływy, uniemożliwiły zbudowanie w Polsce prawdziwego, jednolitego ośrodka władzy, który umożliwiłby usprawnienie administracji i stworzenie silnego państwa. Według Dorna, człowiekiem, który się tej grupie przeciwstawił jako pierwszy i co więcej zrobił to najskuteczniej nie był Jarosław Kaczyński. Tym kimś był... Leszek Miller. To on jako pierwszy miał twardo walczyć o pełną władzę, zgodnie z “kanclerskimi” wyobrażeniami o samym sobie. Uzyskując imponujący wynik wyborczy dla swojej partii, mając naprzeciw siebie rozsypaną opozycję i prezydenta z tego samego obozu, wydawał się być bliski celu. Nie docenił jednak pazerności swojego aparatu partyjnego.

“Anatomia słabości” to, jak sama nazwa wskazuje, książka o słabościach. Polska po 1989 roku w oczach Ludwika Dorna to państwo koślawe, które staje się igrzyskiem w rękach nieudolnych przywódców, wywodzących się głównie z opozycji, ale i spośród postkomunistów. W ujęciu Dorna, losy państwa determinują ostatecznie nie triumfy poszczególnych ugrupowań oraz ich wodzów, a raczej ich ułomności. Wałęsa przegrywa poprzez ogólny brak kompetencji politycznych i zakochanie w samej idei władzy. Miller przez niezapanowanie nad swoją własną partią i zignorowanie kryminalnych zachowań na jej łonie. Kaczyńscy objawiają swoją ludzką “małość” przy obalaniu Marcinkiewicza.

Wywiad kończy się dość banalną konkluzją, o tym, że najzdolniejszy spośród wszystkich okazał się Donald Tusk, któremu udało się wywalczyć pewną suwerenność w obszarze podejmowania decyzji. Sam sobie dobiera ministrów i nie musi iść na ustępstwa wobec konkurentów. Ma władzę nad podłączaniem i odłączaniem od sieci wpływów w Polsce. Nie jest to jednak władza absolutna. Wydaje się być większa, tylko dlatego, że premier racjonalnie obniżył swoje władcze aspiracje. Koniec tej książki dowodzi, że Ludwik Dorn, znany również jako tłumacz i twórca liryki, zupełnie nie widzi już w polityce poezji. Wywiad z nimo proza o Rzeczypospolitej ludzi słabych.



Chcesz odnieść się do stanowiska autora, chcesz polemizować, skomentować ten tekst? A może chciałbyś Drogi Czytelniku napisać na temat innej książki? Może filmu? Albo albumu muzycznego, który zrobił na Tobie ostatnio wrażenie?
Jeżeli jesteś zainteresowany i zdecydowany przeczytaj nasz anons dotyczący współpracy redakcyjnej lub od razu napisz i wyślij do nas swój materiał na adres: redakcja@mojeopinie.pl. Odezwiemy się szybko!!


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
„Białoruś dla początkujących” – Igor Sokołowski

„Co wiemy dziś na temat Białorusi?” - pyta polskiego czytelnika okładka książki. I odpowiada za niego, że niezbyt dużo.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".