Sekret czyli o kwestii żydowskiej raz jeszcze
    kinematografia polska21 · antysemityzm9 · kino polskie27 · Przemysław Wojcieszek1
2013-05-11
W najnowszym filmie Przemysława Wojcieszka nie ma rozprawiania się z przeszłością polsko-żydowską na dużą skalę. Reżyser pokazuje bardzo kameralną historię, akcja jego filmu rozgrywa się między trójką bohaterów, a temat ewentualnego morderstwa dotyczy właściwie tylko ich samych.

Kadr z filmu Przemysława Wojcieszka - Sekret

Oczywiście film wpisuje się w ciągle rozwijający się dyskurs, tym razem jednak opowieść dotyczy jednostkowych zachowań. To właśnie ocena oraz reakcja najbliższych ludzi wydaje się najważniejsza, a jednocześnie ciekawsza niż uogólniające sądy nad Polakami odpowiedzialnymi za mordowanie Żydów.

Domniemanym mordercą ma być dziadek głównego bohatera - Jan. Mężczyzna zachowuje się jak przeciętny staruszek. Jest szanowanym sąsiadem, jedyną rodziną dla Ksawerego, którego kocha prawdziwie bezwarunkową miłością. Nie przeszkadzają mu ani występy wnuka jako drag queen ani fakt, że jest homoseksualistą. Pewnego razu Ksawery przyjeżdża do dziadka z koleżanką, którą przedstawia jako agentkę, a tak naprawdę okazuje się ona dziennikarką, starającą się dociec prawdy o śmierci żydowskiego poety. Karolina jest całkowicie przekonana, że to Jan zabił Żyda i jego syna, potrzebuje tylko dowodów. Dziadek stanowczo zaprzecza, ale nie jest w stanie dowieść swojej niewinności. Obok nich znajduje się Ksawery rozdarty między potrzebą poznania prawdy a miłością do jedynej, prawdziwie bliskiej mu osoby.

W filmie Wojcieszka niewiele się mówi. Zamiast słów nastrój tworzą mimika bohaterów i relacje między nimi. Beznamiętna i kamienna twarz młodej dziennikarki jest świetnym odzwierciedleniem jej zaciętości. Nie interesują jej argumenty potencjalnego mordercy, nie wierzy w to, że może być inaczej, niż to sobie wymyśliła. Dziadek z kolei jest wcieleniem jowialnego staruszka, z czułością patrzy na swojego wnuka, z uśmiechem na twarzy tańczy do muzyki ze starego magnetofonu. Ksawery staje w obliczu ogromnego dylematu. Czy może kochać kogoś kto jest podejrzany o morderstwo? Z drugiej strony, powie w pewnym momencie, że miłość dziadka jest wszystkim co ma i jego przeszłość nic go nie obchodzi. Grany przez Tomasza Tyndyka bohater jest cały czas roztrzęsiony, rozedrgany, powtarza się kilka razy motyw jego ucieczki. Formą ucieczki wydaje się jego praca czy to, że nazywa się gejem choć chyba wcale nim nie jest. Ale uciec od wszystkiego się nie da. Trzeba opowiedzieć się po którejś ze stron. Jednak film nie daje odpowiedzi ani na zasiane w widzu wątpliwości, ani na rozterki Ksawerego.

Jednym z powracających w Sekrecie motywów jest krzyk. Zarówno tłumiony (w przypadku Ksawerego) jak i donośny, nieskrępowany krzyk Karoliny, od którego zresztą wszystko się zaczyna. Wydaje się, że jest on odpowiedzią na wszechobecne milczenie. Milczenie zarówno o problemie mordowanych Żydów generalnie i o losach tego jednego konkretnego. Reżyser poddaje pod osąd widzów staruszka, który po ośmiu latach spędzonych w więzieniu wrócił w rodzinne strony i owszem, zajął dom, który należał wcześniej do Żydów. Ale wtedy wszyscy tak robili. A że on akurat zajął taki, którego właściciele chcieli wrócić? Mówi o tym z rozbrajającą szczerością i nie widzi niczego nienormalnego w swoim postępku. My jako widzowie możemy oceniać jego moralność, ale to reakcja Ksawerego na te rewelacje pozostaje najważniejsza.

W Sekrecie mamy do czynienia z wieloma zabiegami, które wydają się próbą przełamania surowego nastroju filmu i oszczędnej gry aktorów. Doceniam kreatywność reżysera, ale w moim przypadku efekt końcowy raczej rozpraszał i irytował zamiast urozmaicać. Podział na części (każdy zapowiedziany tytułem), powtarzanie sceny z obróbką ryb czy fragmenty występów scenicznych Ksawerego – dla mnie tego wszystkiego mogłoby nie być. Obraz nic by na tym nie stracił. To jednak już kwestia dyskusyjna, być może znajdą się tacy, którym się to spodoba.

Sekret jest kolejnym filmem poruszającym przemilczany do niedawna temat. Wojcieszek jednak zamiast zabierać głos w kwestii masowych mordów pokazuje historię ograniczającą się do indywidualnych losów swoich bohaterów. Z pewnością nie jest to obraz kierowany do szerokiego grona odbiorców i nawet ci nieliczni, którzy się do kin wybiorą, będą w swoich ocenach podzieleni. Według mnie Sekret to film dobry i zasługujący na to by go obejrzeć choćby dla tego pomysłu, by zastosować pewnego rodzaju „zbliżenie” i z ogólnego problemu wyłuskać jedną konkretną historię i pokazać ją w tak oryginalny sposób.




Chcesz odnieść się do stanowiska autora, chcesz polemizować, skomentować ten tekst? A może chciałbyś Drogi Czytelniku napisać na temat innego filmu? Może książki? Albo albumu muzycznego, który zrobił na Tobie ostatnio wrażenie?
Jeżeli jesteś zainteresowany i zdecydowany przeczytaj nasz anons dotyczący współpracy redakcyjnej lub od razu napisz i wyślij do nas swój materiał na adres: redakcja@mojeopinie.pl. Odezwiemy się szybko!!


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
Kręcimy powstanie

O tym, że film dokumentujący „Powstanie warszawskie” wart jest uwagi, nie trzeba nikogo przekonywać. Jednak czy okraszanie go kolorem i dialogami jest konieczne? To już nie jest takie pewne.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".