„Serafina” - wielka malarka, która była gosposią
    Serafina1 · film obyczajowy8 · kino francuskie8
2009-10-29
Serafina to praczka, sprzątaczka, kucharka, jednym słowem gosposia, która chodzi od domu do domu, usługując francuskiej klasie średniej, która zamieszkuje małą miejscowość Senlis. Ciężko pracuje, uwijając się w pośpiechu, drzemiąc w wolnych chwilach, by podjąć kolejny obowiązek. Sprawia wrażenie jakby nieobecnej, rozczochrana, wciąż w tych samych ciuchach, zatrzymuje się na wzgórzu, by niespodziewanie wspiąć się na rozłożyste konary drzewa, które dają jej schronienie, widać to po wyrazie ulgi na twarzy. Serafina jest blisko natury.

Z czasem wychodzi na jaw jej niezwykły sekret, który tym bardziej jest intrygujący im więcej wokół niego podejmuje starań. Widzimy jak zbiera glony z bagnisk, jak urywa jakieś ziele, jak zlewa wosk ze świec rozświetlających ołtarz Matki Boskiej w kościele, z namoczonej wątroby podbiera soczyście czerwoną krew, a na koniec kupuje w sklepie zaledwie białą puszkę farby. Serafina maluje, to jest jej największa tajemnica, największa pasja, skarb, który powoduje, że oszczędza grosz do grosza, by nabyć minimum malarskiego wyposażenia, takiego jak ta farba, co sprzedawca kwituje, że byłaby sobie lepiej węgla na zimę kupiła. Jednak nie jest na tyle praktyczna, nawet na tyle życiowa, by opłacać na czas czynsz. Żyje w nieobecności.

Gdy wiadomo, że Serafina grana z natchnieniem przez Yolande Moreau jest malarką, amatorką, a więc miłośniczką, to jej krzątactwo po wsi, wśród naturalnego, bujnego krajobrazu Prowansji czyni z niej zielarkę kolorów. Kolorów, które sporządza sama niczym czarodziejską miksturę, mieszając i nerwowo dozując roztarte składniki w kuchennym moździerzu.




Świat byłby może nigdy o Séraphine Louis, nazywanej też Séraphine de Senlis nie usłyszał, gdyby nie Wilhelm Uhde, który będąc znanym marszandem i kolekcjonerem awangardy malarskiej, nie postanowił pewnego lata odpocząć na prowansalskiej wsi, uciekając od paryskiego zgiełku. Gdy zjawia się w domu, w którym gosposią jest Serafina pisze akurat artykuł o Picasso, którego dzieła kolekcjonuje jako pierwszy. Charakteryzuje go niekanoniczne, odważne, nowatorskie spojrzenie na sztukę, czego dowodzi obecność w jego zbiorach malarskich Henriego Rousseau, który był jednym z pierwszych znanych malarzy prymitywistów, których sztuką interesowano się we Francji pod koniec XIX wieku.

Rozpoznany prze miejscową śmietankę artystów Uhde zostaje zaproszony na kolację, znikomą przyjemność czerpie z towarzystwa szablonowych marionet sztuki, marnych epigonów, za to wpada mu w oko obraz Serafiny, dla którego traci głowę. Od tej pory usiłuje przekonać jej autorkę, że ma nieprzeciętny talent, któremu powinna się poświęcić rzucając pracę gosposi.

O Seraphine de Senlis mówiono, że zamieniła miotłę w pędzel. Dopóki jest przy niej Uhde może malować, jednakże nadciąga druga wojna światowa i Niemcy wkraczają do Francji. Mecenas Serafiny, będący homoseksualistą ucieka przed nazistowskimi rodakami. Prosi jednak swojego geniusza, żeby nie przestawała malować, zapewniając, że na pewno zrobi postępy.

I tak też się dzieje. Mija wojna i dochodzi do kolejnego spotkania, kolejnego zachwytu obrazami, które tętnią życiem, które wciąż przedstawiają obfite motywy roślinne, drzewa, konary, ale coraz więcej jest w nich faktury, ruchu, kolorów, ale też ciemności i dzikości, która jest także udziałem samej Serafiny, jej artystycznej ekstazy, w której największym natchnieniem staje się Matka Boska; udziałem religijnej żarliwości, która objawia się przez sztukę, przez niemal ekstatyczne, tworzenie w transie, któremu towarzyszy śpiewanie pieśni przez Serafinę, śpiewanie donośne, z przepony. Cały ten akt twórczy, wyczerpujący, unoszący ją w inną świadomość kończy się upadkiem na ziemię, zaśnięciem w pozycji ciała okalającego płótno, niczym matka dziecię.

„Serafina” to film, który pokazuje inną, minioną bezpowrotnie epokę, w której sztuka dokonywała ciągłego ruchu, w której wciąż były granice do przekroczenia, to czas powstawania i kształtowania się wielu–izmów: impresjonizmu, czas awangard, ekspresjonizmu, kubizmu, surrealizmu. To czas, w którym przewartościowaniu uległy kanony estetyczne, ale też umysłowe, w którym sztuka wymagała odwagi. To czasy, w których wielcy niedocenieni umierali w nędzy, w zapomnieniu, popadali w szaleństwo jak wizjonerski van Gogh, który podczas malowania swojego słynnego portretu ze słonecznikami przez Gauguina ma zdradzać pierwsze syndromy umysłowego pomieszania.

Serafina, która w towarzystwie dystyngowanego Wilhelma Uhde i jego egzaltowanego kochanka Helmuta Kolle wygląda niczym szamanka, która wciąż nie umie użyć gotowych farb, też stopniowo traci kontakt z rzeczywistością. Zapowiedzi nigdy nie odczutego przez nią sukcesu, przygotowania do wystawy, pogrążają ją w arcytwórczej agonii, z jednej strony wytrych obrazów, coraz bardziej drapieżnych, organicznych, które poruszają nawet laików z Senlis, z drugiej strony obłęd, który zastanawia siostrę zakonną czy jej ręką kieruje jeszcze Anioł Stróż..

Niewiele wiadomo z filmu o Serafinie, nie znika z kadru prawie w ogóle, jednakże jest zagadką, może nawet odwieczną, która za sprawą docenienia sztuki prymitywnej w początkach XX wieku, wskazała i kazała zastanowić się nad instynktownym, samorodnym pochodzeniem sztuki. Talent jako pomazanie. Tak też instynktownie odcięta od świata Serafina w końcowej scenie wychodzi na wzgórze i idzie ku horyzontowi, by spocząć pod konarem drzewa, które niczym dżungle u Rousseau, mnogo zapełniają jej obrazy. Symbole.

Poza Serafiną, ważną, ale też dwuznaczną dla tego filmu o malarstwie postacią jest Wilhelm Uhde, który w chwili wielkiego kryzysu wzbrania się przed sprzedażą obrazów artystów, w talent których zawierzył, mówiąc „kolekcja, to wyraz duchowego rozwoju swojego właściciela”, a on sprzedaje, by kolekcjonować, a nie odwrotnie. Heroiczne, niewinne, pełne przestrzeni do eksplorowania czasy dla sztuki - czasy minione.

We Francji, w swej ojczyźnie „Serafina” zdobyła siedem statuetek Cazara, krytyka zastanawia się czy słusznie. Myślę, że to wynik uznania, dla rodzimej historii o malarskim objawieniu, który w filmowym obrazie Martina Provosta rozbłyska dla Francuzów tak samo mocno i tak imponująco, jak dla nas Nikifor Krynicki w 2004 roku w filmie Krzysztofa Krauze.


Komentarzy: 3

speedboat8
5 luty 2014 (15:30)
Swietny film
Uwazam to doskonaly fim gdzie biografia jest w doskonalej rownowadze z ananliza psychologiczna profilu artystki. Tworcy filmu stworzyli wrecz znakomity film w ktorym praktycznie pokazali wszystko co wiadomo o artystce i spenetrowali jej dusze.Polecam wszystkim ktorzy interesuja sie sztuka

nauczycielka
12 lipca 2014 (00:02)
historia w tle
Wilhelm Ude ucieka z Francji przed pierwszą wojną światową a nie drugą,jak podała skąd inąd świetna recenzentka

KAMA
15 lipca 2014 (19:55)
wspaniały film
Ten film ,który oglądałam przypadkiem ,zrobił na mnie ogromne wrażenie ! Jego autorom udało się wspaniale uchwycić naturalność i powiązanie z przyrodą Serafiny. Przekazać cały jej proces twórczy .Świetna gra aktorska i jakaś aura tajemniczości - te uczucia mi towarzyszyły po emisji filmu .
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
Kręcimy powstanie

O tym, że film dokumentujący „Powstanie warszawskie” wart jest uwagi, nie trzeba nikogo przekonywać. Jednak czy okraszanie go kolorem i dialogami jest konieczne? To już nie jest takie pewne.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".