Serbia, czyli poprawianie transformacji
    Serbia20 · Belgrad1 · Bałkany37 · Jugosławia7
2012-05-16
Jeśli chodzi o nationbranding Serbowie mają jeszcze wiele do zrobienia. Gdy szykowaliśmy się do podróży, nieraz spotkaliśmy się z obawami rodziny i przyjaciół, którzy martwili się czy to aby na pewno bezpieczne jechać do tego kraju. „Przecież tam jeszcze niedawno toczyła się wojna”.

Belgrad, zestaw plakatów wyborczych. Od lewej: Boris Tadic, Cedomir Jovanovic, Vojislav Kosztunica i Aleksandar Vucić, foto Woyke&Kabat

Nie żeby od NATOwskich bombardowań Serbia w ogóle nie pojawiała się w polskich mediach, niemniej częściej podsuwały nam one ponure twarze Slobodana Miloszevicia czy Radovana Karadzicia w Hadze, niż np. uśmiechniętego Borisa Tadicia w Brukseli. Wszystkich zainteresowanych poznaniem niegdysiejszego jądra Jugosławii możemy uspokoić – koszmar wojny jest przeszłością. Co prawda, nadal nie należy się obnosić z sympatią dla Albańczyków, ale też nie musimy się obawiać o zdrowie przez decyzję naszego rządu o uznaniu niepodległości Kosowa.

Gdy dotarliśmy do Belgradu pod koniec kwietnia, miasto od razu nam oznajmiło, że trafiliśmy na kulminacyjny moment kampanii propagandowej przed równoległymi wyborami prezydenckimi, parlamentarnymi i samorządowymi. Na drodze wiodącej do dworca sąsiadowały ze sobą cztery billboardy reklamujące różne ugrupowania. Jeśli myśleliście, że to polscy politycy zaśmiecają miasto nadmierną ilością swojej agitacyjnej papeterii to się grubo myliliście. Serbowie są w tym znacznie lepsi. Przodują partie nacjonalistyczne, szczególnie zaś główna prawicowa siła, czyli Serbska Partia Postępu (SNS), która nieznacznie wygrała wybory 6 maja, lecz w ostatecznym rozrachunku nie wejdzie w skład koalicji rządzącej. Stworzą ją sprawujące władzę dotychczas Partia Demokratyczna (DS) i Serbska Partia Socjalistyczna (SPS). Liderem pierwszej jest Boris Tadić, który 20 maja będzie walczyć w drugiej turze wyborów prezydenckich o reelekcję z Tomislavem Nikoliciem z SNS. Co ciekawe, mniejszościowy partner w koalicji, czyli SPS to stronnictwo założone przez... Slobodana Miloszevicia. W związku z kryzysem gospodarczym, zaczęło ono powracać do łask.

Subotica, Serbia - foto Woyke&Kabat Subotica, Serbia - foto Woyke&Kabat

Serbska polityka jest bardzo ciekawym materiałem do analizy, trzeba pewnej cierpliwości i wgryzania się w szczegóły. Nie czujemy się odpowiednio przygotowani aby ją teraz opisywać szerzej, chętnie jednak podzielimy się kilkoma obserwacjami. Po pierwsze, to chyba pierwszy kraj, w którym widzieliśmy liberała (Tadicia) reklamującego się na billboardach z żołnierzami. Liberalizm liberalizmem, ale trzeba pokazać, że pomimo akceptacji stanu rzeczy z Kosowem, nadal jesteśmi silni. Po drugie, Serbska Partia Radykalna nie wystawiła swojego lidera Vojislava Szeszelja, tylko jego żonę Jadrankę. Nie był to jednak w pełni wolny wybór, po prostu przywódca nadal jest sądzony przez Międzynarodowy Trybunał w Hadze, w związku z oskarżeniami o zbrodnie wojenne, co jednak nie przeszkodziło w umieszczeniu wizerunku lidera na znaczącej części materiałów promocyjnych (kłopoty z prawem międzynarodowym jego stronnicy określają jako „haską tyranię”). Po trzecie, Cedomir Jovanovic, przewodniczący liberalno-demokratycznego Preokret („Naprzód”) ma prawdopodobnie najoryginalniejszy pseudonim wśród swoich zwolenników, jaki można sobie wyobrazić. Jak nas poinformował jego oddany wyborca, przezywa się go mianem „Narkomana” w związku z podkrążonymi oczami i cherlawą posturą.

zburzony w trakcie bombardowań budynek MSW w Belgradzie - foto Woyke&Kabat zburzony w trakcie bombardowań budynek MSW w Belgradzie - foto Woyke&Kabat

Stolica Serbii pokazuje, że nie da się porównać nalotów z 1999 roku do tych, które wstrząsały Europą w latach czterdziestych. Choć serbskie władze podobnie jak niegdyś enerdowskie, starannie pielęgnują pamięć o tamtej tragedii, to w centrum miasta natrafiliśmy ledwie na dwa miejsca, które pozostały znakiem niedalekiej przeszłości. Pierwszym jest „przekrojony” bombą gmach telewizji, zaś drugim niegdysiejszy budynek ministerstwa spraw wewnętrznych, który jest chyba najbardziej monumentalnym pomnikiem kary, jaką państwa NATO nałożyły na Serbię za czystki etniczne. Sami Serbowie zdają się nie łączyć tych wydarzeń z aktualną polityką – większość z nich chce przystąpienia do Unii Europejskiej, zaś sami przyjęli zachodnie wzorce zachowań. Przy tym nadal pozostaje w nich silne poczucie niesprawiedliwości, jaką było oderwanie Kosowa, a także wiara w zbawienny patronat Rosji nad tą częścią Europy. Odzwierciedla to polityka rządu w Belgradzie, który stara się lawirować pomiędzy Brukselą (vide „nagłe” odnalezienie Karadzicia, Mladicia czy Hadzicia zbiegające się w czasie z przyznaniem statusu kraju kandydującego do UE) a Moskwą (vide kwestie energetyczne). Polakom trudno jest zrozumieć ten sentyment, niemniej trzeba zrozumieć, że będąc przez kilkaset lat pod butem osmańskim można zacząć łaskawszym okiem patrzeć na Rosję.

Belgrad to miasto ze wszechmiar godne polecenia. Jest piękne, pełne dobrych i niedrogich knajp oraz gościnnych, zawsze pomocnych mieszkańców. Nie różni się szczególnie od innych reprezentacyjnych miast dawnych demoludów, a na tle takiego regionalnego magnesu na turystów jak Budapeszt, nawet wyróżnia się czystością. Jest świetną alternatywą dla popularnych celów jak stolice Węgier, Czech czy Austrii – to dobre miejsce zarówno na weekend z żoną, jak i klubową eskapadę dla niewyżytej młodzieży. Jedyne na co należy uważać to upały. Już w maju dawały o sobie znać, zaś w lecie temperatury potrafią sięgać czterdziestu stopni.

Geograficzne wyszukiwanie tekstów Wybierz kontynent i kraj, czytaj nasze teksty

Po Belgradzie za cel obraliśmy północny obszar kraju, czyli Wojwodinę, którą zgodnie polecano nam jako najciekawszą część. Zamieszkuje go dosyć znaczna mniejszość węgierska, co oczywiście od razu odbija się na zmianie w estetyce billboardowej. Jak w każdym kraju sąsiedzkim Węgier, również i tutaj Madziarzy szybko się sformalizowali w ugrupowanie polityczne, które broni ich interesów. Podobnie jak w Rumunii czy na Słowacji, przysparza im to licznych wrogów, którzy oskarżają ich o chęć destabilizacji państwa. O ile jednak Węgrzy noszą w sobie silną tożsamość narodową, o tyle w innych państwach tworzą raczej ugrupowania o profilu liberalnym. Podobnie jest i tutaj.

Maj w Wojwodinie jest zielony. Przebywając trasę od Belgradu do Nowego Sadu, praktycznie płynęliśmy przez morze kwitnących łąk i lasów – było na tyle pięknie, że nie dotarliśmy ostatecznie do celu naszej podróży, tylko wysiedliśmy w Karłowicach. W tym urokliwym, znanym z produkcji wina miasteczku, podpisano w 1699 traktat kończący wojnę Turcji ze Świętą Ligą. To w niej odznaczył się jako wódz Jan III Sobieski prowadząc tzw. odsiecz wiedeńską. Bądźmy jednak szczerzy – to nie historyczna nostalgia nas tu ściągnęła, ale raczej pragnienie zjedzenia obiadu, który był doskonały. W tym miejscu wszystkim polecamy mieszczącą się przy rynku głównym restaurację Cztery Lwy i usługi jej arcydzielnych kelnerów, którzy muszą do ogródka przebiegać z każdym zamówieniem przez ulicę, narażając się tym samym na kolizję z mogącym wyłonić się w każdej chwili zza pobliskiego zakrętu samochodem. Pracownicy lokalu są chyba jednak wprawieni w bojach i żaden pojazd nie zakłócił drogi ani zamówionym przez nas posiłkom, ani… rachunkowi.

Stolicą regionu jest Nowy Sad, nad którym góruje twierdza Petrovaradin. Ładne miasto, warte odwiedzenia przejazdem. Dla tych, którzy chcą w nim przenocować mamy radę – uważajcie na ulicznych „naganiaczy” oferujących tani hostel. Na pewno nie będzie on „just around the corner”, zaś jego oferowana cena wzrośnie wraz z kolejnymi krokami, które przejdziecie aby do niego dotrzeć. W pewnym momencie zostaniecie pewnie poinformowani, że trzeba zapłacić specjalny „podatek” policji, co naganiacz oczywiście z chęcią załatwi. Przez chwilę poczujecie się jak w trzecim świecie, ale spokojnie – to chyba my po prostu mieliśmy pecha.

synagoga w Suboticy - foto Woyke&Kabat synagoga w Suboticy - foto Woyke&Kabat

Ostatnim z większych ośrodków, które odwiedziliśmy i bardzo polecamy jest Subotica leżąca niemalże na granicy Serbii i Węgier. Samo miasto jest pełne atrakcyjnych obiektów architektonicznych z XIX wieku, zaś na północy rozciąga się bardziej śródziemnomorska, niż słowiańska kraina winorośli i domów krytych czerwoną dachówką. Miasto jest prawdziwie kosmopolityczne, gdyż największą grupą pod względem pochodzenia są Węgrzy (ponad 1/3 mieszkańców). Nawet plakaty wyborcze (także kandydatów serbskich, w tym Borisa Tadicia) często występują w języku madziarskim. Podróżujących dalej na północ czeka przejażdżka oryginalnym środkiem transportu jakim jest szynobus. Przebywa niespełna czterdzieści kilometrów w dwie godziny, ale nie ulega wątpliwości, że widoki za oknem są godne tej powolnej wycieczki.

Serbia mogłaby się znaleźć w Unii Europejskiej tak szybko jak Polska czy Czechy. Komunistyczna Jugosławia na pewno nie była bardziej zdegenerowana pod względem gospodarczym i politycznym niż Blok Wschodni. Niestety, tutejsze nacjonalizmy, przez kilkadziesiąt lat trzymane na wodzy, na początku lat dziewięćdziesiątych wybuchły z całą siłą. Podczas gdy nad Wisłą, Wełtawą czy Dunajem odbywał się festiwal kapitalizmu i demokracji, większość narodów dawnej Jugosławii toczyła brutalną wojnę. Teraz wszyscy starają się nadrabiać dystans, a przykładem skuteczności w tych działaniach jest Serbia – państwo, w którym dokonano świetnego połączenia charakterów Słowian i Południowców.





Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Tajlandia - podróż po krainie uśmiechu

Przybyliśmy po piętnastu godzinach podróży na wyspę Koh Ko Khao ( lot + transfer ). Myślę, że nietrudno dociec na podstawie nazwy geograficznej, iż jest to Tajlandia, którą chcieliśmy...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".