Sia – We Are Born
    muzyka pop21 · muzyka elektroniczna107 · Australia6
2010-06-22
Rozpoczynające się lato jak co roku nastraja większość z nas do słuchania lekkiej, wpadającej w ucho muzyki. Jak powszechnie wiadomo nie każdy reaguje z jednakowym entuzjazmem na najnowsze hity Lady Gagi, a słuchanie przebojów sprzed lat również ma swoje granice. W tym roku z pomocą w kwestii wakacyjnej muzyki przyszła Sia ze swym najnowszym, piątym już albumem „We Are Born”.

Australijska piosenkarka, która zasłynęła głównie dzięki współpracy z zespołem Zero 7 wyraźnie lubi poszerzać swoje horyzonty muzyczne. Jej trzeci solowy album „Colour the Small One” przyniósł jej największą popularność, a kawałek Breathe Me stał się wizytówką wokalistki. Dzięki melancholijnym kompozycjom Sia nareszcie stała się bardziej rozpoznawalna. Kilka lat później wydając płytę „Some People Have Real Problems” można było zauważyć pierwsze oznaki zmiany stylu. Piosenkarka zaczęła eksperymenty z popem, album miał dużo dobrych momentów, ale nie dorównywał swemu poprzednikowi. Część fanów zapewne miała wątpliwości czy zmiana ta była konieczna lub czy była w pełni przemyślana.

„We Are Born” potwierdza jednak, że popowe oblicze Australijki było jak diament, który wymagał małego szlifowania. Już początek najnowszej płyty, czyli kawałek The Fight wprowadzi nas w pozytywny klimat całego krążka. Doskonały wokal, chórki, świetna linia gitary chwilami zalatująca funkiem i rytmiczna perkusja – to tylko podstawowe elementy, które będą nas trzymać w tanecznej atmosferze także przez trzy kolejne numery: Clap Your Hands, Stop Trying i You’ve Changed. Kompozycje są szybkie, wesołe, a w wokalu słychać wyraźną radość piosenkarki z wykonywania tego rodzaju kawałków.




Później czeka nas chwila wytchnienia w postaci całkiem ładnej ballady Be Good To Me, po czym wracamy do skocznych klimatów. Piosenki są podobne do siebie w swym pozytywnym brzmieniu, jednak dzięki przemyślanym melodiom i wykonaniu, w żadnym wypadku nie nudzą. W Bring Night i Hurting Me Now zauważymy pojawiającą się w tle elektronikę, a w Never Gonna Leave Me dadzą o sobie znać regularne cymbałki. Rytmicznie przechodząc do kawałka Cloud usłyszymy wokal piosenkarki niesiony dalekim echem w każdym refrenie, co wyjątkowo dobrze pasuje do mocnego głosu Australijki.

Kolejna ballada I’m In Here pokazuje w tym miejscu, że tempo płyty zostało dobrze wyważone i rośnie stopniowo, ponieważ następny kawałek The Co-Dependent przenosi nas z powrotem do rytmicznych klimatów, jednak nie jest tak szybki jego poprzednicy. Przedostatni numer Big Girl Little Girl przyspiesza z kolei tylko podczas refrenów, ale przede wszystkim warto zwrócić tu uwagę na ładną i spokojną fortepianową końcówkę, która przypomni nam dawną twórczość artystki. Album zakończy cover piosenki Madonny pt. Oh Father. Sia nie dorównała tu rzecz jasna oryginałowi, ale udaje jej się zamknąć krążek w całkiem pozytywnym stylu. Wszystkie te elementy sprawiają, że „We Are Born” to pop na naprawdę wysokim poziomie. Płyta idealna na lato, do której wielu z nas w ciągu najbliższych miesięcy zapewne będzie wracać wyjątkowo często.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Iamamiwhoami – Kin

Wszystko zaczęło się od umieszczania tajemniczych klipów na kanale youtube skandynawskiego projektu o nazwie iamamiwhoami. Brak konkretnych informacji sprawił, iż na podstawie stylistyki...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".