Liban zawsze uważany był za najbardziej liberalny kraj muzułmański. Duża ilość chrześcijan (dawniej proporcje muzułmanie-chrześcijanie... 
Kilka dni temu pisałam o przypadającym na październik bieżącego roku dwudziestoleciu miesięcznika "Pani". Jednakże październik to ważny... 
TVP Kultura i radiowa "Trójka", to chyba jedyne media publiczne spełniające rzeczywiście powierzoną im misję. Nie schlebiają masowym gustom,... 
Jako fascynat nowych mediów, wielokrotnie pisałem z pozycji zwolennika mediów obywatelskich, czasami nawet amatorskich, jako wiarygodnego... 
Mam takie skrzywienie, że z wielkim zainteresowaniem czytam i oglądam wszelkie artykuły, publikacje i magazyny poświęcone naszej rodzimej myśli... 
Michał Krzymowski, dziennikarz polityczny „Wprost” opowiada nam o dzisiejszych mediach, o tym, że tabloidyzację pogłębia finansowy i... 
Wielu obserwatorów zastanawiało się, dlaczego Platforma Mediowa Point Group SA, po przejęciu z rąk rodziny Królów tygodnika „Wprost” i... 
Pamiętam pozytywne reakcje z jakim spotkał się „Dziennik Polska-Europa-Świat”. Zgromadzona na zlecenie koncernu Axel Springer redakcja... 
Jaka przyszłość czeka media? Zdaniem dr. Łukasza Szurmińskiego z Uniwersytetu Warszawskiego, który brał udział w konferencji... 
Międzypartyjne bitwy i bitewki trwają nieustannie, a sojusze i sojuszyki mają się całkiem dobrze. Właściwie już nie warto starać się... 
Seriale dla nastolatków to dziś wielki problem dla każdej większej telewizji. Jak pokazać złożoność człowieka, który jeszcze nie jest dorosłym, a już nie jest dzieckiem? Co zrobić z problemami, których główny nurt kultury nie lubi, jak wczesne ciąże, narkotyki, rodzinne tragedie? Blisko rozwiązania problemu są Brytyjczycy i flagowa produkcja kanału E4 - Skins.
Serial niby o nastolatkach. Z jednej strony zdający się opowiadać - niezbyt oryginalne posunięcie - historię niekończącej się imprezy. I to takiej, na której nie ma miejsca na niewinne pląsy i nieśmiałe proszenie dziewczyn do tańca. Seks, narkotyki, w przebitkach również rockandroll (chociaż tak naprawdę częściej popularne ostatnio elektro). To wszystko wśród 17-latków. W przerwach jednak robi się poważniej. Anoreksja, próby samobójcze, destrukcyjne związki, pytania o przyjaźń, miłość rodzicielską. Każdy z nas to zna. Wielu jednak zapomniało.
Nie ma więc miejsca na łagodność języka jak w opisywanym przez mnie kiedyś „The Secret Life Of The American Teenager”. Nie ma słodyczy serii typu „90210”. „Skins” to serial, który chce opowiadać o nastolatkach, a nie dawać im ekranową imitację idealnego życia. Czasami wręcz przesadza z uwypukleniem gorszych stron życia młodych ludzi. Losy niektórych zdają się być wręcz nierealnie beznadziejne, a ci, którym na pierwszy rzut oka wiedzie się nieźle, po drodze dostają od losu poważnie w kość.
Tragedia życia bardzo młodych ludzi, którzy co dopiero przestali być dziećmi, a już muszą zadawać sobie najpoważniejsze egzystencjalne pytania, jest jednak umilana. Podczas oglądania tego serialu można by było ogłupieć, gdyby nie absurdalny humor sytuacji graniczących z najcięższego kalibru psychodelią. Jeżeli ktoś potraktuje „Skins” jako kurs typu „ile na imprezie można wypić, a jeszcze nieźle się trzymać”, to prawdopodobnie po następnej wyląduje na OIOM-ie. Nie powinno się też brać na poważnie opcji dwudniowych wycieczek edukacyjnych do Rosji. Nie mówiąc już o podejściu bohaterów serialu do ceremonii pogrzebowych. Na razie tyle, wrażenia po obejrzeniu odpowiednich odcinków gwarantowane.
Ale, ale- no właśnie, jedno wielkie, nie dające się przejść „ALE”. Wszystkie superlatywy, jakie wyżej wymieniłem, odnoszą się do pierwszych dwóch sezonów. Niebanalnie opowiedziana historia o świetnym charakterze - to dostaliśmy w przypadku odcinków, w których występowała tzw. pierwsza generacja bohaterów. Ta dziwna nazwa oznacza mniej więcej tyle, że w trzeciej serii scenarzyści wymienili całą obsadę. Większość z „nowych” przy starcie trzeciej serii widzimy po raz pierwszy. Od początku widać, że coś jest nie tak- serial stracił znany z pierwszych sezonów klimat, a fabuła została wyraźnie spłycona, ku uciesze mniej wymagającej, coraz młodszej widowni.
Mimo to można mówić o fenomenie - również jeśli chodzi o styl życia. W Polsce pojawiają się pierwsze „Skins Party”, czyli imprezy wzorowane na tych z serialu, będące już szalenie popularnym motywem w Wielkiej Brytanii. Bohaterowie serii rozpoczynają nowe trendy modowe. I co najgroźniejsze - niektórzy z młodszych widzów serii, tak samo zagubieni w życiu jak jej bohaterowie - mogą zaczynać brać przykład z tych łatwiejszych wzorców zachowania występujących w „Skins”. A więc nie powolnego stawania na własne nogi, kształcenia własnych talentów czy niemal heroicznego przełamywania własnych słabości. Narkotyki, przygodny seks, niezobowiązujący styl życia może być dla wielu kuszącą, jednak krótko działającą odtrutką na codzienne problemy.
Pozostaje wierzyć, że tacy widzowie pozostają w mniejszości. I czekać na powrót serialu do dobrej formy w czwartym sezonie i, co zaskakujące, również amerykańskiej wersji.
W wielkich bólach formuje się Europejska Służba Działania Zewnętrznego, organ pomocniczy wobec Wysokiego Przedstawiciela Unii ds. Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa. Czy same te...
Rozmowa z wiceministrem sprawiedliwości RP Stanisławem Chmielewskim
Ostatnie zawirowania na rynkach kapitałowych a także cały obecny kryzys gospodarczy ma swoje korzenie właśnie w problemach związanych z zadłużeniem. Kryzys subprime na...