Smak władzy
    Ukraina w UE26 · Ukraina136 · Janukowycz51 · transformacja6
2014-02-24
Autor: Jan Król
Wydarzenia na Ukrainie nabrały takiego przyspieszenia, że trudno nadążyć z ich komentowaniem, a wielu polityków ma kłopoty z właściwą ich oceną.

Nie tak dawno zastanawiałem się w jednym z komentarzy, czy rozwój sytuacji u naszych wschodnich sąsiadów przypomina bardziej Polskę przełomu lat 80-tych, czy raczej 90-tych. Dzisiaj można powiedzieć, że dynamika tego, co dzieje się od trzech miesięcy na Ukrainie przypomina, jak w pigułce, i czas pierwszej Solidarności (powstanie Majdanu), i czas stanu wojennego (próba siłowego spacyfikowania protestu), i czas wejścia na drogę wielkiej przemiany ustrojowej (odsunięcie prezydenta od władzy). Nam zajęło to 10 lat. Ukraińcy chcą tego dokonać w ciągu jednego roku. Czy im się to uda? Oby się powiodło. Ale ciągle są na początku drogi.

Janukowycz mając na stole umowę stowarzyszeniową z UE odmówił jej podpisania, czym wywołał narodowe powstanie. Bardzo gorzki okazuje się smak władzy, gdy prywata i krótkowzroczność biorą górę nad służbą społeczeństwu i wyobraźnią sięgającą dalej niż koniec własnego nosa

Stoi bowiem przed nimi gigantyczne zadanie przebudowy państwa w mocno podzielonym społeczeństwie, opartego na oligarchiczno-korupcyjnym systemie sprawowania władzy. Symbolem takiego sposobu rządzenia jest sforsowana przez zrewoltowanych ludzi rezydencja upadłego prezydenta Wiktora Janukowycza. Ukraińcy, a z nimi cały świat, zobaczyli jak żyją władcy w takim systemie, mimo posiadanego mandatu pochodzącego z wyborów. A podobno to nie najbogatsza rezydencja. Ponoć jeszcze okazalszą posiada na Krymie. I też zapewne rychło ją zobaczymy. A jak żyje jego rodzina z osławionym synalkiem-miliarderem? A jak takie niewiarygodne pieniądze zdobyli słynni oligarchowie zdolni do budowy stadionów, dysponujący flotyllami luksusowych samochodów, samolotów i jachtów oraz licznymi rezydencjami w kraju i zagranicą? Przecież nie z pracy, nie z posiadanych talentów, tylko ze specyficznej symbiozy ze skorumpowaną władzą, która pozwalała im czerpać niebotyczne zyski pochodzące z żerowania na państwowym majątku.

Temu ogromna część zdesperowanych Ukraińców powiedziała zdecydowanie NIE! Zapłacili za to cenę życia i kalectwa kilkuset bohaterskich osób.

Janukowycz mając na stole umowę stowarzyszeniową z UE odmówił jej podpisania, czym wywołał narodowe powstanie. Bardzo gorzki okazuje się smak władzy, gdy prywata i krótkowzroczność biorą górę nad służbą społeczeństwu i wyobraźnią sięgającą dalej niż koniec własnego nosa. Ukraina potrzebuje mężów stanu, którzy będą potrafili połączyć zbliżenie do Europy z pozostawaniem w dobrych stosunkach z Rosją. Czy tacy pojawią się w godzinie najwyższej próby? Czy będą umieli wznieść się ponad osobiste ambicje i porachunki? Czy też znowu wezmą się za łby w walce o własne partyjno-majątkowe interesy? Czy powtórzy się scenariusz ze zdarzeń po „pomarańczowej rewolucji” z 2004 roku, czy też Ukraińcy okażą się mądrzejsi po szkodzie jakiej doświadczyli?

Powyższe pytania cisną się bez przerwy i nie ma na nie, póki co, jednoznacznej odpowiedzi.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Wschodnia Ukraina w ogniu

Wschód Ukrainy to nadal pole walki. W związku z wyborem Petro Poroszenki na stanowisko prezydenta, wiele wskazuje na to, że walka ta nabierze na sile. Separatyści usłyszeli wreszcie, że...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".