South Stream, czyli Serbia na rosyjskiej smyczy
    South Stream10 · gaz ziemny22 · Ropa26 · Energia12
2012-10-25
13 października br. przedstawiciele rządów Serbii i Rosji podpisali w Belgradzie kontrakt na dostawy rosyjskiego gazu ziemnego. Zdaniem Zorany Mihajlović, minister energetyki Republiki Serbii, kontrakt ten leży w interesie serbskiej gospodarki, a jak najszybsze przystąpienie do jego realizacji ma zapewnić państwu bezpieczeństwo energetyczne.

Nie należy jednak oczekiwać, iż wszelkie idee serbskie związane z projektem South Stream są wyłącznie suwerennymi dążeniami Republiki. Od 2008 roku Rosja coraz bardziej umacnia swoje surowcowe wpływy w Serbii, a bezpieczeństwo energetyczne tego kraju bałkańskiego w dużym – jeśli nie przeważającym – stopniu uzależnione jest od Rosji i jej dostaw.

24 grudnia 2008 roku w Moskwie Federacja Rosyjska i Republika Serbska podpisały umowę sprzedaży Gaspromniefti (spółce-córce Gazpromu) 51% akcji serbskiego koncernu naftowo-gazowego NIS. Ponadto strony porozumiały się wstępnie w sprawie budowy magazynu gazu ziemnego w Banatskim Dvorze i przeciągnięcia South Stream przez terytorium Serbii. Rosja nie dała co prawda stuprocentowych gwarancji wobec dwóch ostatnich punktów moskiewskich rozmów, ale w zamian za sprzedaż akcji zobowiązała się wyłożyć do 2012 roku 547 mln. euro na modernizację serbskiego koncernu. Choć Republice Serbskiej udało się wynegocjować możliwość kupna przez państwową firmę Srbijagaz 49% akcji Jugorosgaz, posiadającego wyłączność na sprzedaż rosyjskiego gazu do Serbii, a kontrolowanego dotychczas wyłącznie przez Gasprom oraz inwestowanie zysków Jugorosgaz w infrastrukturę gazową Serbii to i tak Rosja pozostała tą stroną, która zaczerpnęła z umowy najwięcej korzyści. Branża energetyczna była i jest bowiem dla Rosji główną przestrzenią inwestycyjną w Serbii - gros importu do tego kraju stanowią właśnie surowce. Serbia ma zatem dla Rosji olbrzymie znaczenie ekonomiczne jako największy rynek zbytu Bałkanów Zachodnich, a także jako istotny punkt tranzytowy na przyszłym szlaku transportowym surowców z Rosji i Azji Centralnej do państw Europy Środkowej i Zachodniej.

W 2010 roku współpraca serbsko-rosyjska, której celem stał się dla Belgradu rozwój serbskiej sieci przesyłowej poprzez zapewnienie nowych kanałów transportu gazu (dotychczas bowiem Serbowie korzystają wyłącznie z gazociągu biegnącego przez terytorium Węgier i Ukrainy) znacznie się ożywiła. W listopadzie zeszłego roku Srbijgaz i Gazpromniefti oddały do użytku, zbudowane na północy Serbii, podziemne magazyny gazu. Kawerny Banatskiego Dvoru, których infrastruktura pochłonęła ok. 50 mln. euro, zostały zaprojektowane tak, by móc pomieścić 450 mln. M3 niebieskiego paliwa i stać się istotnym elementem projektu South Stream, docelowo umożliwiającego przepływ gazu z Rosji przez Morze Czarne, Bułgarię, Serbię i Węgry do systemu przesyłowego istniejącego już na terenie Austrii.

Finalizacja rozmów dotyczących gazociągu nastąpiła po uzyskaniu przez Gazprom zgody od Komisji Europejskiej na przyznanie South Stream statusu kluczowej infrastruktury transgranicznej, a także poszerzenie możliwości jej kredytowania. 13 października br. Republika Serbii i Rosja podpisały tzw. umowę parasolową. Po niej osobne kontrakty – dookreślające wielkość rocznych dostaw i ceny - zawrzeć mają Srbijagaz i Gazprom. Dušan Bajatović, dyrektor generalny serbskiej spółki gazowej poinformował niedawno, iż podjęcia decyzji inwestycyjnych, będących ostatecznym przypieczętowaniem planów budowlanych można się spodziewać już 29 bm. Serbskie media donoszą z kolei, jakoby kontrakt ten miał przynieść Serbii korzyści w postaci obniżenia ceny z 470 USD do 420 USD za 1000m3 gazu. Najpierw jednak Republika Serbii musi spłacić, zaciągnięty w Rosji, dług w wysokości 30 mln. USD. Spłata ta ma się odbyć w trzech transzach do końca 2014 roku.

Rząd w Belgradzie wyraża nadzieję, iż udział w inwestycji South Stream przyniesie Serbii i jej słabej gospodarce duże zyski. Jak informuje serbski portal politika.rs, Republika ma otrzymywać – z samych tylko opłat tranzytowych – 200 mln. USD rocznie. Na duże znaczenie kontraktu gazowego z Rosją zwraca uwagę sam premier Ivica Dačić, który tuż po podpisaniu porozumienia zapowiedział, iż Belgrad nada inwestycji Gazpromu status projektu o znaczeniu narodowym. Dačić twierdzi, iż porozumienie to ma być częścią planowanego partnerstwa strategicznego między Serbią a Rosją i nazywa je „przypieczętowaniem historycznej przyjaźni i bliskości obu narodów”.

Geograficzne wyszukiwanie tekstów Wybierz kontynent i kraj, czytaj nasze teksty

Uzależnienie energetyczne Belgradu od Kremla zdaje się tym większe, iż Serbia wciąż traktuje Federację Rosyjską – stałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ – jako swojego najważniejszego adwokata na arenie międzynarodowej w kwestii Kosowa. Polityka zagraniczna Belgradu jest zatem poniekąd polityką wobec Rosji. Z kolei dla Federacji umacnianie wpływów w Serbii, czyni z niej perspektywicznie adwokata interesów rosyjskich wewnątrz Unii Europejskiej. Mimo, iż Rosja pogodziła się z rozszerzaniem NATO i UE na Bałkany, wciąż traktuje ten region jako pole rywalizacji z Zachodem. Odgrywanie w tym obszarze istotnej roli stanowi dla Kremla instrument wzmacniania pozycji na arenie międzynarodowej i reakcji na aktywność państw Zachodu w przestrzeni postradzieckiej. Zacieśnianie związków serbsko-rosyjskich wydaje się zatem nieuniknione – niezależnie od celów, interesów i ugranych wartości.



Chcesz odnieść się do stanowiska autora, chcesz polemizować, skomentować ten tekst? A może chciałbyś Drogi Czytelniku napisać na inny temat dotyczący zagadnień związanych z polityką, gospodarką, energetyką?
Jeżeli jesteś zainteresowany i zdecydowany przeczytaj nasz anons dotyczący współpracy redakcyjnej lub od razu napisz i wyślij do nas swój materiał na adres: redakcja@mojeopinie.pl. Odezwiemy się szybko!!


Komentarzy: 2

ch4
9 listopada 2012 (10:59)
smyczy?
co za niedopieszczona frustratka pisała te wypociny? poziom analizy jak u oligofreniczki

Philip
29 czerwca 2013 (13:20)

Oligofrenia? Chyba u Ciebie ch4. Autorkę stać przynajmniej na jakąkolwiek analizę. Ludzie, zajmijmy się konstruktywnymi dyskusjami, a nie obrażaniem piszących! O ile się nie mylę portal nosi nazwę MOJEOPINIE, a nie nasze, Twoje, wspólne...
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Abekonomia przynosi efekty

Japończycy i gospodarka kraju Kwitnącej Wiśni ponownie wraca na tory wzrostu gospodarczego, co można zaobserwować od początku roku po odczytach danych dotyczących m.in. produktu krajowego...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".