Spłata kredytu, chwilówki, pożyczki, czyli jak nie dać się windykatorom
    dług publiczny14 · problemy społeczne19 · windykacja1 · bezrobocie67
2013-10-20
Dawno temu pewna Pani Komornik, wyraziła zdanie, że każdy z nas był, jest lub będzie klientem komornika. Wraz z pogarszającą się sytuacją finansowa wielu rodzin, wielu Polaków staje się dłużnikami. Dług zostaje sprzedany firmie windykacyjnej. Co dłużnik może w tej sytuacji zrobić? Jak zabezpieczyć się przed pazernością windykatorów?

Łatwiej wziąć, trudniej spłacić

Kłopoty finansowe zaczynają się niewinnie. Potrzeba kilkuset złotych do zamknięcia domowego budżetu na święta. Awaria pralki lub lodówki wymusza zakup nowej – najczęściej na raty. Zakup nowego, wypasionego telewizora podnosi standard życia. Do tego opóźniona wypłata wynagrodzenia, bądź zupełny jego brak. I kłopot ze spłatą rat, zapłatą za czynsz, czy inne comiesięczne rachunki gotowy. Po kilkunastu dniach operator telekomunikacyjny lub telewizyjny informuje klienta, że zamierza wyłączyć daną usługę. I wzywa do zapłaty faktury. Bardziej lub mniej uprzejmy pracownik banku dzwoni do kredytobiorcy z prośbą, a częściej żądaniem uregulowania zaległych rat. Może też okazać się, że dług został już sprzedany firmie windykacyjnej i to z jej przedstawicielami pożyczający będzie musiał negocjować sposób spłaty zadłużenia. Obecnie nie jest wymagana zgoda dłużnika na sprzedaż długu. Wystarczy, że zostanie on o tym fakcie poinformowany.

Windykator- przyjaciel, czy wróg?

Firmy windykacyjne nie są instytucjami charytatywnymi i jedyne na czym zależy ich przedstawicielom, to odzyskanie wierzytelności. Często zdarza się, że windykatorzy przekraczają swoje uprawnienia. Wydzwaniają od samego rana do późnego wieczoru, straszą sprawą w prokuraturze, grożą sądem lub karą więzienia. „Terenowi inspektorzy windykacji” nachodzą dłużników w ich domach „w celu oszacowania ich majątku”, który może zostać sprzedany. Z czegoś przecież trzeba zaspokoić wierzytelność.

Tego typu zachowania są nie tylko nieetyczne. Są one również niezgodne z prawem. Windykator nie jest przedstawicielem policji, prokuratury ani sądu i nie ma uprawnień komornika, który działa na wyraźne polecenie sądu realizując prawomocne jego postanowienia.

Zdarza się również, że windykatorzy naruszają tajemnicę bankową. Informują osoby trzecie o stanie finansów osoby zadłużonej. Tak więc wszelkie rozmowy z sąsiadami, przełożonymi, kolegami z pracy, przesyłanie faksów, czy wysyłanie listów na adres pracodawcy dłużnika nie powinno mieć miejsca. Jeśli windykator podczas rozmowy zachowuje się niewłaściwie, to klient zawsze może nagrać taką rozmowę. Musi jednak poinformować o tym rozmówcę. Takie nagrania, jak i inne dowody na naruszające prawo praktyki firm windykacyjnych, mogą stać się podstawą do zgłoszenia sprawy na policję i do prokuratury.

A przecież podstawowym zadaniem windykatora jest polubowne odzyskanie wierzytelności. Dopiero w sytuacji, w której dłużnik odmawia spłaty należności, powinien on poinformować o skierowaniu sprawy do sądu.

Nieznajomość prawa szkodzi

Windykatorzy straszą klientów licząc na brak znajomości prawa przez zadłużonych. Najczęściej mają rację. Dlatego udaje im się wyegzekwować również długi przeterminowane. Zależnie od rodzaju długu okres przeterminowania może być różny. Najczęstszym terminem jest okres 10 lat. Dla roszczeń dotyczących świadczeń okresowych (czynsz, opłaty telekomunikacyjne, rozliczenia wynikające z prowadzenia działalności gospodarczej) ten okres jest krótszy i wynosi 3 lata. Istnieją też inne okresy przeterminowania długów. Są one określone w Kodeksie Cywilnym.

Osoba zadłużona nie jest bezsilna wobec działań firmy windykacyjnej. Jeśli dług jest przeterminowany, to wystarczy, że dłużnik podniesie przed sądem zarzut przedawnienia. W tym wypadku sąd z urzędu oddala powództwo i sprawa kończy się przegraną windykatora. Warunkiem skuteczności tej czynności jest podniesie zarzut przedawnienia przed ostatecznym terminem uprawomocnienia się wyroku nakazującego spłatę zadłużenia. Ale nawet po upłynięciu tego terminu można jeszcze próbować odwołać się od niekorzystnej decyzji sądu.

Pokaż mi człowieka, a znajdę na niego… dług?

Zbierając materiały do niniejszego artykułu znalazłam historię firmy windykacyjnej z siedzibą w Hamburgu. Wykupuje ona przeterminowane długi. Na tej podstawie przygotowuje tysiące wniosków o wydanie nakazów zapłaty. Wszystkie one trafiają do VI Wydziału Cywilnego Sądu Rejonowego Lublin-Zachód w Lubinie, tzw. e- sądu. Ten zajmuje się ok. 200 tys. pozwów miesięcznie. Czy każdy wniosek ma szanse na dokładną analizę? Wątpię. Wyrok zapada, a informacja o nim zostaje wysłana na adres, pod którym powstał dług. Biada temu, kto po rozwiązaniu umowy zmienił adres zamieszkania lub nie odebrał na czas korespondencji. Wyrok uprawomocnia się i od tego momentu sprawa trafia do komornika. Ten blokuje konto „dłużnika”. Ofiara firmy windykacyjnej najczęściej musi zapłacić od 1000 do 2000 tys. zł. Chyba że stać ją na prawników i odwoływanie się od wyroku e-sądu. Niestety, koszt takiej operacji może być wyższy od wartości „długu”.

Znam również sytuację, w której firma windykacyjna nękała mailowo osobę o identycznym imieniu i nazwisku, jak dłużnik, którego wierzytelność odkupiła. Dług pochodził z 2004 r. Wówczas osoba ta posługiwała się innym nazwiskiem. List z informacją o zadłużeniu został wygenerowany przez system komputerowy. Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że cała procedura wyjaśniania kwestii zadłużenia wyglądała na próbę wyłudzenia danych osobowych i pieniędzy. Podczas składania na policji doniesienia w tej sprawie, życzliwy policjant pouczył nękaną osobę, że w trakcie postępowania firma windykacyjna będzie miała dostęp do akt sprawy, a więc i do danych „dłużnika”. Po czym i tak wystawi na jego nazwisko wniosek o wydanie nakazu zapłaty. A przecież nie o ten efekt chodziło poszkodowanemu.

Koniec końców feralne konto mailowe zostało zamknięte. Na pamiątkę i jako zabezpieczenie na przyszłość bohater tej historii zatrzymał sobie wydruk korespondencji z firmą windykacyjną. Jest to jeden z wielu przykładów nadużywania przez firmy windykacyjne swoich uprawnień. I ich ogromnej chciwości.

Każdy dług jest inny. I nawet jeśli nie jest naszym długiem, należy skontaktować się z prawnikiem w celu zasięgnięcia porady, jak obronić się przed zachłannością windykatorów. Bowiem dlaczego mielibyśmy spłacać cudze długi? Jeśli nie stać nas na adwokata, zawsze można poszukać darmowej porady prawnej w organizacji pozarządowej, w biurze Powiatowego Rzecznika Konsumentów lub w UOKiK.




Chcesz odnieść się do stanowiska autora, chcesz polemizować, skomentować ten tekst? A może chciałbyś Drogi Czytelniku napisać na inny temat?
Jeżeli jesteś zainteresowany i zdecydowany przeczytaj nasz anons dotyczący współpracy redakcyjnej lub od razu napisz i wyślij do nas swój materiał na adres: redakcja@mojeopinie.pl. Odezwiemy się szybko!!

Komentarzy: 2

maranzano
14 kwietnia 2015 (07:16)
chwilówka
witam a jesli pan z windykacji nie chce sie ode mnie oderwac a ja czekam na komornika aten pan mówi ze komornika nie bede miała i mam jemu dług oddac to prawomocne ???? czy zastraszenie >??? czy nachodzenie mnie nie skonczy sie ????? pozdrawiam

koko
10 czerwca 2015 (17:05)
jak przedmowca
Też jestem ciekawa,czy takie praktyki jak opisał Maranzano są dozwolone.Czy ktoś zna odpowiedź?
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
O Instytucie „Pamięci Narodowej”, czyli Polaków problemy z pamięcią oraz historią

Mało jest sporów w polskiej przestrzeni publicznej, które wzbudzałyby równie wielkie emocje jak kwestie historyczne. Chociaż renoma historii, jako nauki grzebiącej w dawnych dziejach i...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".