Spóźnione epitafium dla niedoszłych pozytywistów
    prasa29 · Cezary Michalski1 · Dziennik9 · Krytyka Polityczna11
2010-01-31
Kilka dni temu buchnęła w środowisku dziennikarskim pozornie sensacyjna wieść. Cezary Michalski, enfant terrible prawicowej publicystyki zdecydował się dołączyć do zespołu Krytyki Politycznej. Były wiceredaktor naczelny starego "Dziennika", gazety niegdyś orędującej za IV RP przechodzi do pisma, będącego awangardą lewicowego myślenia - to może dziwić. Warto jednak przypomnieć, że autor "Ćwiczeń z bezstronności" od dawna kolegował się ze Sławomirem Sierakowskim. Ten ostatni miał mu nawet wydać zbiór felietonów. Jednak nie o relacjach towarzyskich miałem pisać, a o tym co zostało po drużynie Roberta Krasowskiego.

"Dziennik" miał od początku wielkie ambicje. Chciał się stać gazetą dla centroprawicowej klasy średniej, a przede wszystkim zdetronizować "Gazetę Wyborczą". Flagowy okręt koncernu Agora miał zacząć uchodzić za element wadliwego systemu zaprowadzonego po 1989 roku, w którym mętne relacje towarzyskie uniemożliwiały Modernizację. Świadomie piszę to słowo z dużej litery, ponieważ wyrażało główną ideę, która szczególnie przejawiała się w "Europie", legendarnym już dodatku z esejami i wywiadami. O ile, redagowanie normalnej gazety wychodziło ludziom Axela Springera raz lepiej, raz gorzej, o tyle wspomniany magazyn idei dał nam wiele cennych tłumaczeń, wywiadów i komentarzy. To właśnie w jego edytorialach, analizach, a nawet treści pytań zadawanych ekspertom, przejawiała się linia ideowa redakcji.

Wraz ze wzmacnianiem się pozycji w dyskursie intelektualnym, gwałtownie spadała sprzedaż samej gazety. Kolejne wieści o rychłym bankructwie "Dziennika" nakręcały spiralę zmniejszających się nakładów. W czerwcu 2009 roku Robert Krasowski postanowił zrezygnować z funkcji redaktora naczelnego. Wraz z nim z łamów znikał Cezary Michalski. Prasowy światek rozgorzał od plotek, jednak Axel Springer postanowił zachować dyskrecję. W czerwcu oficjalnie ujawniono nową formułę, która łączyła stary projekt z odnoszącą sukcesy "Gazetą Prawną". Niewiele miała ona już wspólnego ze swoją poprzedniczką.

Co było dla niej charakterystyczne? Pomimo bycia dzieckiem korporacji wyspecjalizowanej w tworzeniu komercyjnej papki, "Dziennik" był bardzo podobny do swojej głównej oponentki, czyli "Gazety Wyborczej". W jak najbardziej pozytywnym sensie. Mienił się gazetą zaangażowaną, wspierającą się na szanowanych intelektualistach (Jadwiga Staniszkis, Marcin Król etc.). Miał wyrazistą ideę, opierającą się na pozytywnej modernizacji, której założenia powinny stać ponad tradycyjnymi podziałami sceny politycznej.

Negując takie linie jak "lewica-prawica" czy "postkomuniści-solidarnościowcy" postulował konieczność pojawienia się polityków do bólu pragmatycznych, gotowych poświęcać obyczaje czy niepisane zasady by zbudować kraj nowoczesny. Stąd wspieranie rządów PiSowskich, a potem jeszcze wyraźniejsze admirowanie gabinetu Tuska. Na początku to Jarosław Kaczyńskich, zdawał się być twardym "kanclerzem", bez wahania stosującym się do schmittiańskiego podziału na wrogów i przyjaciół. Na dłuższą metę, lepszym strategiem (choć nie bez dużej dawki szczęścia) okazał się być lider Platformy, który dziś stara się być poza podziałami ideowymi, zaś jego jedynym, twardo bronionym postulatem jest, cóż za niespodzianka, modernizacja kraju.

Idea modernizacji jest niezwykle uniwersalna, można ją przyozdobić zarówno lewicowym jak i prawicowym płaszczem. Umalować ją barwami konserwatywnymi lub liberalnymi. Wszystko zależy od dnia i sytuacji. Dlatego też Cezary Michalski może ją promować, zarówno w "Dzienniku", jak i "Krytyce Politycznej". Wraz ze swoim "liberalizmem zmęczenia" może się kreować na niesfornego w jakimkolwiek środowisku ideowym. Taki był cały stary "Dziennik" (z zabawnym podtytułem "Polska-Europa-Świat"), pławiący się w bogactwie różnych dyskursów ale trzymający się enigmatycznie opisywanego unowocześniania kraju. Niedoszli pozytywiści, którzy opisywali stan ducha rosnącej w siłę klasy średniej.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Czy w mediach rozrywka rozbiła misję?

Media przechodzą ostatnimi czasy głęboką metamorfozę. Zmienia się nośnik informacji, a jej „trzon” coraz bardziej zależy od preferencji odbiorcy. Dzieci rosną wraz z tabletami, czas...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".