Spring Breakers - To nie jest film do oglądania
    kino amerykańskie23 · komedie13 · Harmony Korine1 · kino akcji18
2013-04-28
... to jest film, którego się doświadcza. Najnowszy obraz Harmony'ego Korine'a opowiada o czterech przyjaciółkach - studentkach pragnących oderwać się od monotonnej uczelnianej codzienności. Chcą wyjechać na przerwę wiosenną na Florydę i przeżyć tam coś wyjątkowego. Czy to nie brzmi nieco banalnie?

Tak właśnie pomyślałam po przeczytaniu zapowiedzi, ale przecież Korine to reżyser, do opisania twórczości którego słowo "banalne" zdecydowanie nie pasuje. Sposób w jaki dziewczyny zdobywają pieniądze na wyjazd, cała tytułowa przerwa wiosenna i wreszcie finał tej historii są zdecydowanie nieprzewidywalne. Ale to, co w tym filmie zasługuje na największe uznanie to jego forma.

Jeśli chcesz wejść w niesamowity emocjonalny trans. Jeśli masz ochotę znaleźć się jako widz na imprezie, której niekoniecznie chciałbyś być uczestnikiem, to Spring Breakers jest filmem dla Ciebie. Muzyka obecna jest prawie bez przerwy, czasem tylko w tle, częściej na tyle głośno, że nic poza nią nie można usłyszeć. Obraz niczym z gier komputerowych, przesycony intensywnymi kolorami, liczne powtórzenia. Na ten film nie da się patrzeć z zewnątrz, widz staje się jego częścią.

Z offu słychać powtarzane niczym mantra "Springbreak. Springbreak forever." wydające się być magicznym zaklęciem, dzięki któremu "stapiamy się" z tym, co dzieje się na ekranie. Korine na jednej z konferencji prasowych powiedział, że jego zamiarem było to, żeby obraz i dźwięk atakowały i osaczały widza. Moim zdaniem to założenie zostało w pełni zrealizowane i jest jednym z powodów zachwytu (w pełni zasłużonego!) z jakim film spotkał się wśród odbiorców.

Poza wspomnianym już powtarzającym się hasłem, jest jeszcze jeden element stale powracający w trakcie całego filmu. Jest nim dźwięk ładowanego magazynku pistoletu. Na samym początku nie wiadomo jeszcze o co chodzi, ale zwraca to uwagę, powoduje pewien niepokój i wyczekiwanie na nagłe zwroty akcji, które w końcu następują.

Cały film, który bywa porównywany do niekończącego się teledysku, rzeczywiście utrzymany jest w konwencji tego gatunku. Głosy krytykujące przerysowanie wizerunków bohaterek czy tego jak wyglądają imprezy w trakcie wiosennej przerwy są chyba nieuzasadnione. Owszem wszystko wydaje się być w tym filmie wyolbrzymione do granic możliwości, ale jednocześnie nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej. Ten nadmiar jest konieczny do oddania klimatu opisywanych wydarzeń i razem z "atakiem kolorów i dźwięków" tworzy całość, której trzeba się poddać.

A o czym jest ten film? Dla mnie to historia tego, jak niewiele trzeba żeby pod wpływem "zachłyśnięcia się" beztroskim, szalonym życiem przekroczyć granicę między dziką zabawą a przestępstwem. Bohaterki historii początkowo są zachwycone nową rzeczywistością, z czasem zaczynają się różnić w swoich oczekiwaniach co do przebiegu ich wymarzonych wakacji. Jedna z nich szybko orientuje się, że to nie tak miały one wyglądać. Inna potrzebuje bolesnego doświadczenia, aby zrozumieć jak daleko zaszły, ale są i takie, które odnajdą się w tej rzeczywistości najlepiej i zostaną w niej do samego końca. Zrobią to zresztą bez przymusu.

Młode aktorki z Seleną Gomez i Vanessą Hudgens na czele wywiązały się ze swojego zadania całkiem poprawnie i stworzyły dobre kreacje, ale pozostały w cieniu odtwórcy głównej roli męskiej - Jamesa Franco. Nie wiem czy to zasługa niesamowitych zdolności aktorskich, czy też ogromnego uroku samego Franco, ale granego przez niego złego i brzydkiego Aliena nie da się nie lubić.

Mężczyzna, który nigdy nie chciał być ani doktorem ani prezydentem, chciał po prostu być zły, stał się autorytetem dla młodych dziewczyn, a jednocześnie niekwestionowaną gwiazdą całego filmu. Sam Harmony Korine twierdzi, że ten film jednym się spodoba a inni nazwą go beznadziejnym. I dobrze, bo nie ma jednej, słusznej, założonej z góry interpretacji. Chodzi o to, żeby wywołać jakieś emocje w odbiorcy. Wydaje mi się, że tak jest z każdym filmem i muszę przyznać, że ja myślałam o tym obrazie jeszcze długo po seansie. Mogę powiedzieć, że w mojej pamięci Spring Breakers pozostanie forever.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
Kręcimy powstanie

O tym, że film dokumentujący „Powstanie warszawskie” wart jest uwagi, nie trzeba nikogo przekonywać. Jednak czy okraszanie go kolorem i dialogami jest konieczne? To już nie jest takie pewne.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".