Stan wojenny i potencjalna interwencja Związku Radzieckiego
    Związek Radziecki22 · stan wojenny19 · PRL51 · Jaruzelski13
2010-12-30
Dnia 13 grudnia obchodziliśmy kolejną rocznicę wprowadzenia w Polsce Stanu Wojennego. Od wielu lat Wojciech Jaruzelski broni tej decyzji twierdząc, że stał wtedy w obliczu wyboru pomiędzy mniejszym, a większym złem. Tym większym miała być interwencja sowiecka w Polsce, w trakcie której zginęłoby znacznie więcej osób. Pogląd ten zyskał poparcie sporej części populacji Polski, a także zyskał duże uznanie wśród tak zwanych elit.

Główna linia tej argumentacji oparta jest na przypominaniu Praskiej Wiosny, oraz na zwracaniu uwagi na ćwiczenia wojskowe sił Układu Warszawskiego. Także i szyfrogramy z NRD, które były wielokrotnie publikowane, wskazują na wielką ochotę Honeckera i „dobrych Niemców” na interwencje w Polsce. Dla STASI wydarzenia Sierpniowe były jednym z argumentów za wzmożoną inwigilacją i badaniem polskiej opozycji, szczególnie na ziemiach odzyskanych (materiały te, podobnie jak informacje o tajnych współpracownikach STASI w Polsce nie są jak dotąd dokładnie zbadane). Nie jest także tajemnicą, że wojska Czechosłowackie z wielką ochotą odwdzięczyłyby się za wyprawę Jaruzelskiego z 1968 roku.

Dla każdego jednak, kto ma jakiekolwiek pojęcie na temat historii oczywistym jest, że interwencja NRD w Polsce, a w ogóle samo pojawienie się wojsk niemieckich w trakcie ewentualnego tłumienia opozycji jest nierealne ze względów propagandowych. Złe skojarzenia z 1939 rokiem skrajnie limitowały możliwość użycia tych oddziałów w jakichkolwiek działaniach na terytorium PRL. Sama Czechosłowacja natomiast nie zdołałaby „podbić” Polski, więc tak na prawdę wszystko leżało w gestii ZSRR.

Co by się stało, gdyby jednak Sowieci weszli do Polski w 1981? Pamiętając, że karnawał Solidarności pobudził ludzi do odwagi, że władze PRL nie mogły być pewne, że wojsko nie będzie stawiało oporu „siłom porządkowym”? Czy ZSRR było gotowe na ewentualną wojnę w środku Europy, jak sugeruje Wojciech Jaruzelski?

Nim będzie można odpowiedzieć na temat samej realności interwencji naszego „wschodniego sojusznika” warto spojrzeć, jaka była jego ówczesna sytuacja. Poza oczywistymi problemami gospodarczymi, które ciągnęły się przez większą część lat 70-tych ZSRR prowadziło wtedy kosztowną nie tyle materialnie (w tamtym okresie), a propagandowo, interwencję w Afganistanie. Wkroczenie tam wojsk sowieckich doprowadziło nie tylko do zaostrzenia kursu Stanów Zjednoczonych, ale co ważniejsze, utrudniło zaciąganie kredytów, na których w owym czasie opierała się gospodarka ZSRR. Lata 80 i 81 to stopniowe wychodzenie z tych problemów. Wojna dalej się toczyła, ale już została zapomniana przez media i można było wrócić do interesów.

Co by się stało, gdyby jednak Sowieci weszli do Polski w 1981? Pamiętając, że karnawał Solidarności pobudził ludzi do odwagi, że władze PRL nie mogły być pewne, że wojsko nie będzie stawiało oporu „siłom porządkowym”? Czy ZSRR było gotowe na ewentualną wojnę w środku Europy, jak sugeruje Wojciech Jaruzelski? Okazuje się, że łatwo możemy uzyskać odpowiedzi na te pytania. Wystarczy tylko skoczyć parę lat do przodu – do czasów, gdy rozpada się ZSRR - kompartia zostaje zdelegalizowana, ale w wyniku walki wśród byłych i nie-byłych komunistów o prawo i dziedzictwo dochodzi do procesu, czy była ona konstytucyjna. Jednym z ekspertów, który ma pomóc sprawie udowodnienia niekonstytucyjności, jest zaproszony przez Jelcyna Władimir Bukowski. Jeden z najbardziej znanych dysydentów, który przebywał na emigracji w Wielkiej Brytanii. W ramach przygotowań do procesu został on wpuszczony do archiwów KC KPZR, gdzie korzystając z okazji skopiował wiele cennych dokumentów. Zostały one przez niego udostępnione w internecie, a także wykorzystał je w wydanej także w Polsce książce Moskiewski proces. Znajduje się tam wiele ciekawych wypowiedzi rzucających światło na sytuację Polski w okresie tuż przed wprowadzeniem Stanu Wojennego.

Po przejęciu władzy po Gierku ekipa Kani, do której zaliczał się Jaruzelski, była całkowicie rozbita. Można powiedzieć, że plan nie wyszedł, gdyż przejęcie władzy nastąpiło w sytuacji, w której nie doszło do pacyfikacji opozycji, tak jak miało to miejsce w 1970 (wbrew Moskwie!), kiedy to odium spadło na poprzednie kierownictwo, teraz opozycja zdobyła przewagę. Kania był zdruzgotany tą sytuacją i zaczął więcej pić. Także i Jaruzelski nie był w dobrej kondycji. Co ciekawe, jak stwierdza w jednym z protokołów Andropow, przekazanie w owym czasie jakichkolwiek materiałów Polsce jest równoznaczne z dużym prawdopodobieństwem, że otrzymają je Amerykanie.

Sowieci jednak zdecydowanie naciskali na reakcję władz Polski wobec postępów Solidarności. Byli przy tym świadomi tego, że nie obejdzie się bez rozlewu krwi, jednak sami nie chcieli brać w tym udziału.

Sowieci jednak zdecydowanie naciskali na reakcję władz Polski wobec postępów Solidarności. Byli przy tym świadomi tego, że nie obejdzie się bez rozlewu krwi, jednak sami nie chcieli brać w tym udziału. Sprawę mieli rozwiązać sami polscy towarzysze. Równocześnie jednak chciano wykorzystać możliwość wpłynięcia na obywateli Polski poprzez odpowiednią politykę ekonomiczną. Jednym z elementów proponowanych przez Sowietów było by PZPR przerzuciła część odpowiedzialności za kryzys gospodarczy na Solidarność. Władze Polski miały podkreślać, że chcą dobrze, ale braki na półkach sklepowych spowodowane są przez działalność Solidarności. Propaganda ta niestety była skuteczna i przyniosła wiele złego w latach Stanu Wojennego.

Nacisk Sowietów na władze PRL był tym spowodowany, że już na Białorusi, oraz nawet w Gruzji dochodziło do wystąpień inspirowanych sytuacją w Polsce i to pomimo zwiększenia cenzury i ograniczeń wobec oficjalnej prasy pochodzącej z nad Wisły. Gdy zostało ogłoszone Posłanie do ludzi pracy Europy Wschodniej na Kremlu zagrzmiało. Szok i wściekłość doprowadziły do tego, że nakazano zakładom z całego ZSRR pisać odpowiedzi na „skandaliczne” wystąpienie. W oczywisty sposób promowało to Solidarność i osłabiało władze komunistów.

Przygotowania do Stanu Wojennego szły wtedy od dłuższego czasu pełną parą. Co więcej, wszystkie prace były dokonywane na wyraźne polecenie Moskwy. To towarzysze ze wschodu w trakcie tajnego spotkania z Kanią i Jaruzelskim w Brześciu w kwietniu 1981 tłumaczyli, dlaczego rząd Polski ma wprowadzić Stan Wojenny i przełamywali opory kierownictwa PZPR. Może brzmieć to śmiesznie, ale krok po kroku tłumaczyli także Jaruzelskiemu błędy, jakie popełnił w przygotowywanym wystąpieniu przed Sejmem. Polskie władze były całkowicie uzależnione od decyzji Moskwy. Jaruzelski, który nie chciał funkcji prezesa rady ministrów prosił towarzyszy ze wschodu, by go „zwolnili z funkcji premiera”, na co ci nie przystali. Także i treść przemówienia ogłaszającego Stan Wojenny była konsultowana z Moskwą, razem z tymi elementami, które podkreślały rolę narodu i marginalizację haseł o partii.

Jednym z elementów pomocy ZSRR w przygotowaniach do Stanu Wojennego było przekazywanie do społeczeństwa Polskiego informacji, „że istnieje możliwość wprowadzenia do Polski wojsk sowieckich”, oraz że ZSRR zrobi wszystko by „nie porzucać Polski w nieszczęściu”. Jednakże o wejściu wojsk nie było mowy. Jak stwierdził jeden z członków KC KPZR „naszych wojsk wprowadzać do Polski nie wolno”. Zdecydowany sprzeciw kierownictwa moskiewskiego był potwierdzany kilkukrotnie, także wtedy, gdy sam Jaruzelski prosił o pomoc tak wojskową, jak i ekonomiczną. Odpowiedź Moskwy nie była jednak taka, jakiej kierownictwo PZPR oczekiwało. Można ją streścić zdaniem: pomożemy nic nie robiąc, wszystko jest w waszych rękach. Nadto, w rozmowach podkreślano, że w ówczesnej sytuacji ZSRR zbyt wiele poświęciło dla „spraw pokoju”, by ryzykować jakąkolwiek pomoc wojskową. Towarzysz Susłow mówił: „Sadzę, że wszyscy podzielamy pogląd, że o żadnym wysłaniu wojsk nie może być mowy”. Sowieci byli świadomi, że wprowadzenie wojsk zakończy się katastrofą i to nie tylko dyplomatyczną.

Geograficzne wyszukiwanie tekstów Wybierz kontynent i kraj, czytaj nasze teksty

Nic dziwnego, że wprowadzenie Stanu Wojennego i rozwiązanie problemu Solidarności polskimi rękoma towarzysze sowieccy przyjęli z radością. Złamano kontrrewolucję i przywrócono partyjny porządek. Po dziesięciu latach towarzysz Jaruzelski, który usłużnie prosił o pomoc i ze wszystkim radził się Moskwy nagle stwierdził, że bronił kraju przed interwencją Sowiecką. Na określenie jego postawy można użyć tylko jednego słowa: niewdzięcznik. To przecież towarzysze z kraju rad awansowali go i nawet trzymali na funkcji premiera i usytuowała na czele partii, choć sam miał duże wątpliwości, czy podoła. Gdyby nie towarzysz Breżniew, któremu Jaruzelski dziękował za poparcie w rozmowie telefonicznej, to nie mógłby on rządzić Polską przez 10 lat. Jego łzy i łzy jego obrońców pełne są fałszu.

W. Bukowski, Moskiewski proces. Dysydent w archiwach Kremla, tłum. J. Darczewska, J. Derwojed, G. Lipszyc, J. Masiulanis, H. Paczuska, M. Putrament, Warszawa 1998
archiwum Bukowskiego


Chcesz odnieść się do stanowiska autora, chcesz polemizować, skomentować ten tekst? A może chciałbyś Drogi Czytelniku napisać na inny temat dotyczący zagadnień związanych z polityką?
Jeżeli jesteś zainteresowany i zdecydowany przeczytaj nasz anons dotyczący współpracy redakcyjnej lub od razu napisz i wyślij do nas swój materiał na adres: redakcja@mojeopinie.pl. Odezwiemy się szybko!!


Komentarzy: 15

Grzegorz Wasiluk
30 grudnia 2010 (20:32)
Artykuł mnie nie przekonał
O tak ważnym zagadnieniu historycznym nie rozstrzyga się na podstawie świadectwa jednego człowieka, na dobitkę biorącego cały czas udział w ostrej grze politycznej. Odnośnie pozostałych argumentów. Owszem, niby się zgadza. Tylko, że dokładnie tak samo nie było w interesie ZSRR wprowadzenie wojsk do Afganistanu. Przykładanie miary zdrowego rozsądku do Andropowa - szefa KGB, wszechwładnego a zarazem śmiertelnie chorego (i doskonale już o tym wiedzącego) starca. ślepo wierzącego w leninowskie dogmaty, to zawodna metoda. Sposób, w jaki odbyło się wkroczenie wojsk radzieckich do ZSRR wykazał, że to właśnie Andropow - nieuleczanie chory, ale cały czas przytomny, sprawuje władzę za dogorywającego Breżniewa. Dzisiaj możemy sobie pogdybać. Nadal nie mamy dostąpu do dokumentów pozwalających uzyskać wiążącą odpowiedź. Końcowy wniosek Szanownego Autora uważam za bezpodstawny.

Antoni Grabowski
2 stycznia 2011 (11:00)
@Grzegorz Wasiluk
"O tak ważnym zagadnieniu historycznym nie rozstrzyga się na podstawie świadectwa jednego człowieka, na dobitkę biorącego cały czas udział w ostrej grze politycznej." Nie jednego czlowieka, a dokumentow, ktorych wiarygodnosc zostala wielokrotnie potwierdzona. "Tylko, że dokładnie tak samo nie było w interesie ZSRR wprowadzenie wojsk do Afganistanu." Polecam poczytac, jaki byl plan przejecia Afganistanu. Poczatkowo mial on przejsc pod kontrole ZSRR bez wysylania wojsk, z czasem sytuacja zaczela sie tak komplikowac, ze sowieci musieli sami przejac kontrole nad panstwem. "Nadal nie mamy dostąpu do dokumentów pozwalających uzyskać wiążącą odpowiedź." Mamy dostep do wystarczajacej liczby dokumentow, by jednoznacznie stwierdzic, ze o interwencje prosil Jaruzelski, a sowieci jej nie chcieli. "Końcowy wniosek Szanownego Autora uważam za bezpodstawny." Co jakoby jest bezpodstawne w koncowym wniosku?

RastaFaraon
2 stycznia 2011 (14:46)
wprowadzenie wojsk sowieckich do Polski?
Zawsze mnie bawi mówienie o ryzyku wejścia Rosjan w 81. Przecież w PRL stacjonowały tysiące Radzieckich żołnierzy. Gdyby Jaruzelski sobie sam nie poradził z pewnością "bratnia armia" by go wspomogła. Rosjanie nie mogli sobie pozwolić na zaognienie sytuacji w kraju tuż za "pierwszą linią" jaką była granica RFN-NRD. Dlatego nieodmiennie zadziwia mnie szukanie sił które mogły ingerować na zewnątrz kraju. Po co nam Niemcy czy Czesi, gdy tu stały dywizje piechoty i czołgów?

Antoni Grabowski
2 stycznia 2011 (19:13)
@RastaFaraon
Fakt stacjonowanie wojsk sowieckich w Polsce nie zmienia tego, ze nie mogli oni ich uzyc bez konsekwencji (ergo, nie ma mowy o interwencji sowieckiej w 1981 roku). Poza tym warto pamietac, ze czesc oddzialow nie moglaby brac udzialy w zadnej operacji na terytorium PRL, gdyz byly nastawione na konfrontacje z zachodem. Wobec niecheci/odmowy sowietow jedyna alternaywa byli wlasnie Niemcy i Czechoslowacy, ktore to z oczywistych powodow nie mogly wkroczyc do Polski.

Grzegorz Wasiluk
4 stycznia 2011 (09:29)
Andropow lub Breżniew pozwoliby na przejęcie władzy przez
Czy też dokładniej rzecz ujmując - przez tzw. komandosów marcowych będących doradcami KKP? Gdyby Jaruzelski odmówił zrobienia nomenklaturowego porządku rękami sił bezpieczeństwa PRL-u, to żaden z kremlowskich starców i tak by nie pozwolił na niekontrolowaną dezintegrację imperium zewnętrznego, co byłoby nieuniknionym skutkiem upadku komunistycznej władzy w Warszawie. Przerywając siłą praską wiosną ryzykowali znacznie więcej, bo Amerykanie wykryli przygotowania do najazdu z powietrza i z kosmosu i gdyby chcieli przełamać siłą podział jałtański oraz odpłacić pięknym za nadobne w związku z tym, co się działo w Indochinach, to mieli świetną okazję do operacji w stylu izraelskim. W przypadku terytorium Polski nie ryzykowało się wiele. Pamiętajmy, że Reagan nie był głupcem. Doskonale rozumiał, na czyje polecenie WRON rozprawiała się z "Solidarnością". W wyniku ZSRR i jego blok i tak zostały obłożone dalszymi sankcjami amerykańskimi, zaś Andropow i Czernienko podejmowali daremne wysiłki w celu zastąpienia czymś utraconych dewiz jak również prefabrykatów. Co do twierdzeń pana Bukowskiego, są dla mnie w dalszym ciągu tyle samo warte co twierdzenia Wiktora Suworowa. Literatura faktu z posmakiem sensacji, służąca podtrzymaniu błędnego twierdzenia, że komunizm to Rosja, a Rosja to komunizm, nic więcej. Jedyne, z czym można się zgodzić, to założenie, że dla towarzyszy radzieckich wygodniej było rozprawiać się z polskim buntem polskimi rękami niż posłużyć się w tym żołnierzami i bezpieczniakami spośród narodów Rosji. Czy radziecka interwencja nie byłaby czasem pod pewnymi względami mniej kosztowna dla Polski niż fatalna nieudolność drugiego w naszych dziejach dyktatora wojskowego, to już temat do osobnych rozważań.

Antoni Grabowski
4 stycznia 2011 (21:02)
@Grzegorz Wasiluk
Zaczne od konca, jesli mozna: "Co do twierdzeń pana Bukowskiego, są dla mnie w dalszym ciągu tyle samo warte co twierdzenia Wiktora Suworowa." Ciekaw jestem ile razy trzeba powtarzac, ze tu nie chodzi o twierdzenia Bukowskiego, a o dokumenty, czy tez moze uznaje Pan, ze KC KPZR falszowalo specjalnie dla Bukowskiego materialy obciazajace Jaruzelskiego? "Literatura faktu z posmakiem sensacji, służąca podtrzymaniu błędnego twierdzenia, że komunizm to Rosja, a Rosja to komunizm, nic więcej." Lol, radze poczytac wiecej rzeczy napisanych przez Bukowskiego... "Czy też dokładniej rzecz ujmując - przez tzw. komandosów marcowych będących doradcami KKP? Gdyby Jaruzelski odmówił zrobienia nomenklaturowego porządku rękami sił bezpieczeństwa PRL-u, to żaden z kremlowskich starców i tak by nie pozwolił na niekontrolowaną dezintegrację imperium zewnętrznego, co byłoby nieuniknionym skutkiem upadku komunistycznej władzy w Warszawie." Z dokumentow wynika, ze byli gotowi na daleko idace ustepstwa wliczajac w to pewna forme autonomii. "Przerywając siłą praską wiosną ryzykowali znacznie więcej, bo Amerykanie wykryli przygotowania do najazdu z powietrza i z kosmosu i gdyby chcieli przełamać siłą podział jałtański oraz odpłacić pięknym za nadobne w związku z tym, co się działo w Indochinach, to mieli świetną okazję do operacji w stylu izraelskim. W przypadku terytorium Polski nie ryzykowało się wiele." Przerywajac Praska wiosne nie ryzykowali niczego: - Czechoslowacja byla znacznie mniejsza; - armia Czechoslowacji nie byla w stanie stawiac oporu; - zachod mial w trakcie tlumienia Praskiej wiosny ogromne problemy wewnetrzne. W przypadku Polski natomiast ryzykowal bardzo wiele, chocby prowadzenie regularnej wojny na jej terytorium, do tego rownolegle prowadzenie wojny w Afganistanie pochlanialo coraz wiecej srodkow. "W wyniku ZSRR i jego blok i tak zostały obłożone dalszymi sankcjami amerykańskimi, zaś Andropow i Czernienko podejmowali daremne wysiłki w celu zastąpienia czymś utraconych dewiz jak również prefabrykatów." Mozna latwo chyba zgadnac, ze skoro takie reakcje spowodowal Stan Wojenny, to wprowadzenie wojsk spotkaloby sie ze znacznie ostrzejsza, z czego sowieci doskonale sobie zdawali sprawe.

Grzegorz Wasiluk
5 stycznia 2011 (09:08)
Kończąc już
Proszę ja Szanownego Pana, możemy się tak spierać długo i bezowocnie. Wciąż jeszcze żyje wielu głównych aktorów tamtych wydarzeń, z przewodniczącym WRON na czele. Każdy ma prawo do własnego zdania w tej sprawie i innych, dotyczących 13 XII 1981. To jednak niestety nie będzie historia (bo wciąż nie ma dostępu do całego możliwego kompletu źródeł w tej sprawie), ale polityka. Trzymając się tematu, teza iż interwencja radziecka była niemożliwa/wykluczona, wpisuje się doskonale w tzw. politykę historyczną (moim skromnym zdaniem) przesadnie radykalnych antykomunistów, z partią wielkiego wodza i księdza dyrektora na czele. Jestem zdania, że nawet takie poglądy powinny być głoszone nieskrępowanie, natomiast sprzeciwiam się przedstawianiu ich jako wyników badań historycznych z prawdziwego zdarzenia. Z tym wszystkim wręcz wstrząsające jest dla mnie sugerowanie poniekąd, że wojsko i ludność powinny były toczyć wojnę partyzancką z Armią Radziecką i siłami KGB. Wynik mógł przecież być tylko jeden! Nieprzypadkowo sojusznikom z Układu Warszawskiego dostarczano samoloty i czołgi w odmianach zubożonych. Naród nie jest zabawką ideologiczną. Nie wolno wystawiać go na nierówną walkę o ile przeciwnik nie dąży do naszej fizycznej zagłady, co w roku 1981 bynajmniej nie miało miejsca. Cały tok rozumowania Szanownego Pana przypomina mi niestety rachuby organizatorów powstania styczniowego; skoro Rosja przegrała wojnę krymską, a Francja jest znów cesarstwem, to wystarczy wsiąść na koń, chwycić szable i kosy...

Tartuf
5 stycznia 2011 (12:45)
autorze..
z Grzegorzem W. tak jest, będzie mielił i mielił te dane, aż wyjdzie na jego zdanie. Nie potrafię zrouzmieć jednak jak może nie rozróżniać samego zdania Bukowskiego od archiwum, które on ujawnił. Choć jego książka oczywiście ma dużą nutę jego własnej opinii. Jakoś do niego nie dociera, że inwazji by nie było (wewn..czy zewnętrznej) co jest przesłanką do tego, że nie byłoby rzezi polskiego społeczeństwa. Natomiast istniały analizy, komentarze, np. Reagan dostawał takie od Brzezińskiego i kilku innych doradców, że Rosjanom nie pójdzie tak łatwo z płatka jak w Afganistanie, liczba ofiar mogłaby być gigantyczna. @Wasiluk. W Afganistanie wynik też miał być tylko jeden, a wyszło jak wyszło. Zresztą mamy teraz powtórkę z rozrywki. Cały tok myślenia autora wg. mnie sprawadza się do jednego: bazuje na archiwach ujawnionych przez Bukowskiego (być może to za mało, by głosić sądy? tego nie wiem). To raz. Dwa: twierdzi, że nie byłoby inwazji, co wyklucza zasadność wprowadzenia stanu wojennego. To dwa. Trzy: wina Jaruzelskiego za jego wprowadzenia (to jeszcze niewiele jest warte) jest równoznaczna z chęcią utrzymania władzy partii i jego własnej kosztem społeczeństwa, a nie związana z ratowaniem Polaków przed inwazją.

Grzegorz Wasiluk
5 stycznia 2011 (13:30)
Ależ...
W toku radzieckiej interwencji zbrojnej po stronie reżimu komunistycznego w Kabulu zginęło milion do dwóch milionów mieszkańców tego kraju, a liczba okaleczonych od min to dalsze kilkaset tysięcy. Łącznie z tymi, którzy uciekli do Pakistanu, porzucając domy i gospodarstwa na pastwę zniszczenia, około jedna trzecia ludności została dotknięta skutkami tej straszliwej wojny. Co gorsza, jest to nowy Wietnam pod każdym względem. Ciepienia nieszczęsnych narodów Afganistanu wydają się nie mieć końca. To nie jest moja opinia. To są przerażające i niepodważalne fakty. Nie rozumiem, absolutnie nie rozumiem jak można poważnie rozważać taki los jako godną poważnych rozważań alternatywę dla naszej ojczyzny. Jakie to szczęście, że pomny doświadczeń przegranych powstań, braku pomocy albo pomocy zupełnie niedostatecznej ze strony Zachodu nasz naród wykazał w 1981 i 82 mądrość. Nie poszliśmy do lasu tworzyć jakąś partyzantkę.

Antoni Grabowski
6 stycznia 2011 (23:06)
@Grzegorz Wasiluk
Ekhm, dlatego wlasnie, ze ZSRR musial sie obawiac wojny, nie na skale Afganistanu, ale wystarczajaco powaznej, to nie wprowadzilby wojsk do Polski. Prosze jeszcze raz przeczytac, co tu jest napisane: to nie "ja" chce by Polacy w 1981 poszli do lasu robic partyzantke, ale to ZSRR stal w obliczu ryzyka (bardzo powaznego), ze jego dzialania moga do tego doprowadzic. Dlatego nie bylo szans na takowa interwencje ZSRR! Prosilbym wiec o nieodwracanie kota ogonem i nie rzucanie bezpodstawnego stwierdzenia, ze to jest niby proponowana alternatywa wobec Stanu Wojennego...

Grzegorz Wasiluk
9 stycznia 2011 (02:52)
Archiwum Bukowskiego
http://bukovsky-archives.net/pdfs/poland/poland-rus.html No cóż, korzystając z podanego przez Szanownego Autora linku zacząłem powoli przeglądać owe PDF-y. Od razu rzuciły mi się w oczy pewne rzeczy. Brak podpisów i pieczęci. Protokół powinien zostać przez kogoś podpisany, na znak że skontrolowano jego zgodność ze stanem faktycznym, nieprawdaż? Druga rzecz, to są najwyraźniej średniej jakości kserokopie. Czegoś takiego nie przyjmą dziś bez potwierdzenia notarialnego albo innego mocnego potwierdzenia nawet w urzędzie pracy. No i nie bez racji, bo w takiej jakości technicznej nie ma możliwości przekazania kluczowych cech oryginału. Weźmy np. dokument nr 0421 (zapis rozmowy telefonicznej Breżniewa z Jaruzelskim z 19 X 1981). Oficjalny dokument KC i znowu brak jakiejkolwiek pieczęci poza pieczęcią odtajniającą ten maszynopis na polecenie Jelcyna. (!) Brak podpisu Breżniewa. (!!) W zapisie brak litery jo, wprowadzonej wraz z reformą pisowni w 1918 i używanej stale w ZSRR. Domyślne jej zastąpienie literą je nastąpiło po upadku państwa Lenina. Brak jakichkolwiek bezpośrednich wzmianek o stanie wojennym. Rozmowa przeprowadzona między starymi przyjaciółmi, towarzyszami broni, cały czas partyjnym bełkotem oficjalnym. Breżniew tak nie rozmawiał, był człowiekiem w osobistych kontaktach aż nadto bezpośrednim. Gensek bał się, że „kontrrewolucja” go podsłuchuje na linii specjalnej? Strona 2, 17 linijka (po słowach: tiażiełowo nieduga) jest coś takiego jakby zatarty na jakimś etapie ręczny dopisek. Za to inny jest wyraźny i to... po polsku: s. 5, prawy dolny róg – „przedsięwzięcie !anioł!”. To jest poważne źródło do dziejów najnowszych? Na jakiej podstawie mam tak uważać?

jerzy.n19
10 luty 2011 (10:03)
Interwencji by nie było!
Taki prosty wniosek można wysnuć z artykułu, pod warunkiem wszakże, że wnioskujący byłby 1) człowiekiem pobieżnie znającym czas realnego socjalizmu, lub 2) mocno zaangażowanym emocjonalnie wrogiem rodaków w jakikolwiek sposób popierających ówczesne porządki. Szczególnie chętnie taki pogląd podzielają spóźnieni bohaterowie walki z komuną. Pogratulować towarzystwa! Przepraszam, ale na przytaczanie kolejnych uzasadnień szkoda czasu. Wszystkie zostały już przytoczone w tej dyskusji i jeśli one nie przekonały, to widocznie nie argumenty były istotne w przyjęciu poglądu jak wyżej.

Cypis
31 października 2011 (15:13)
Pięknie, ładnie ale ...
1. Komunistom z NRD historia z 1939 była obojętna. Honecker chciał wmaszerować, cały czas napierał na Rosjan i miał gdzieś historię. W 1968r. musieli sobie odpuścić, ale w 1981 by już nie odpuścili. Wystarczy poczytać niemieckie źródła. NVA miała dokładne plany inwazji. Z ustalonymi hasłami włącznie. I do tego mieli apetyt na Szczecin i okolice, których by już nie oddali. 2. Afganistan nie był aż tak ważny. Coś w rodzaju eksperymentu. Ważna była sytuacja w Europie. Dlaczego generała Aczałowa odwołano z tak ważnego Afganistanu i wysłano go na "wycieczkę" po Warszawie ? -->"Tajna misja generała Aczałowa". A co ze rosyjskimi zwiadowcami chowającymi się po polskich lasach ? 3. Co z innymi źródłami ? Np. Czechosłowackie. Nikt nie kwapi się tam zaglądnąć. 4. Już to widzę jak to Rosjanie i NRD pozwalają na przecięcie strategicznych powiązań między nimi przez jakąś tam neutralną Polskę. I (już nie L)WP z nadzwyczajnym statusem w Układzie Warszawskim. Jak Rumunia.

oszukujta się dalej
5 maja 2015 (02:05)
W necie były dostępne skany dokumentów
gdzie towarzysze polscy proszą o pomoc militarną ZSRR. Prośba wystosowana w marcu 1981 r. Odpowiedź odmowna. ZSRR zgodziło się pomóc jedynie sprzętowo (pojazdy, amunicja, środki chemiczne) materiałowo (elementy wyposażenia żołnierskiego) i \\\\\\\"surowcowo\\\\\\\" (paliwo, alkohol, pewne środki spożywcze).

Pawel
19 marca 2016 (18:45)
Wychowałem się przy granicy białoruskiej, ale po wschodniej stronie.
Zapewniam was, że wojska radzieckie czy sowieckie stały juz od wiosny 1981. Miałem kilkanaście lat i pamietam ten czas. Moich wujków i innych mówiących po polsku powołano do armii. Nie trzeba byc geniuszem zeby wiedzieć coto oznacza. Z reszta na innych granicach podobno było tak samo.
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
Birma. Miłość od pierwszego wejrzenia. Wywiad z Michałem Lubiną o jego nowej książce „Birma. Historia państw świata w XX i XXI w.”

O książce "Birma. Historia państw świata w XX i XXI w." oraz o problematyce birmańskiej z Michałem Lubiną rozmawia Roman Husarski.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".