Strategiczny dialog rozbrojeniowy USA-Rosja
    rywalizacja mocarstw58 · broń jądrowa30 · układ START4 · arsenał atomowy5
2009-06-11
W dniu 5 grudnia tego roku wygasa Układ o Redukcji Zbrojeń Strategicznych (START I), podpisany pomiędzy Związkiem Radzieckim i Stanami Zjednoczonymi w 1991 roku. USA i Rosja prowadzą obecnie rozmowy nad nowym porozumieniem. Jakie są szanse jego wypracowania przed końcem roku?

Michaił Gorbaczow i George Bush podpisują układ START I, www.atomicarchive.com

Osiągnięcie porozumienia START I zajęło obu supermocarstwom większą część prezydentury R. Reagana oraz pierwsze dwa lata prezydentury G. Busha seniora i wymagało wielu rund negocjacji. Negocjacji, podczas których ważną rolę odgrywał problem ukochanego dziecka pierwszego z prezydentów – Strategicznej Inicjatywy Obronnej (SDI). W zamian za podpisanie START-u Rosjanie starali się wymóc na stronie amerykańskiej rezygnację z Gwiezdnych Wojen, jednak Reagan nigdy na to się nie zgodził. Podczas jednego ze spotkań (w Rejkiawiku), zniecierpliwiony radzieckimi żądaniami, wyszedł po prostu z sali, kończąc w ten sposób rozmowy. Ostatecznie układ został podpisany dopiero w 31 lipca 1991r., gdy nie było już szans na realizację SDI, a gospodarka Związku Radzieckiego gwałtownie chyliła się ku upadkowi (jak się wkrótce okazało, wraz z całym krajem). Podpisany u schyłku Zimnej Wojny START I nakładał na strony następujące ograniczenia:

Również w dzisiejszych negocjacjach temat tarczy antyrakietowej wydaje się odgrywać kluczową rolę. Podpisany 24 maja 2002r. w Moskwie SORT pozwala Stanom Zjednoczonym i Rosji na posiadanie 1700-2200 głowic strategicznych, przy czym nie określa on żadnych limitów na środki przenoszenia, ani nie określa struktury triady jądrowej stron. Liczby te mają zostać osiągnięte do końca 2012r., jednak Rosjanie już teraz są zainteresowani dalszymi ograniczeniami. Jest to podyktowane głównie kwestiami ekonomicznymi, spora część pocisków wyprodukowanych jeszcze w czasach Związku Radzieckiego powoli zaczyna wymagać wycofania, zaś wprowadzanie nowych rakiet, mimo dość szumnych deklaracji medialnych, nie idzie tak sprawnie jak chcieliby tego włodarze Kremla. Obecnie w służbie znajduje się niewiele ponad 60 pocisków balistycznych typu „Topol” i „Topol-M” oraz 48 sztuk SLBM „Siniewa”. Razem daje to ok. 250 głowic.

To niewielki procent z blisko 2800 aktywnych ładunków strategicznych (do tej liczby należy dodać ponad 2000 głowic taktycznych i ok. 8150 w rezerwie).[1[ Nawet jeśli założyć, że część nowoprodukowanych pocisków rodziny „Topol” zostanie wyposażona w głowice w układzie MIRV, a do służby wejdą strategiczne okręty podwodne klasy „Jurij Dołgorukij” (wg oficjalnych deklaracji planowana jest budowa ośmiu jednostek, jednak wydaje się to dość mało prawdopodobne) z rakietami „Buława”, ciężko będzie osiągnąć maksymalny poziom określony układem SORT, zwłaszcza w obliczu kryzysu, który mocno uderzył również w rosyjską gospodarkę. I chyba właśnie ten czynnik należy uznać za decydujący w kwestii rosyjskich dążeń do dalszych redukcji broni strategicznych. Dążeń, które spotykają się z dużym zainteresowaniem w Stanach Zjednoczonych.

Prezydent USA Barack Obama jest zdeklarowanym zwolennikiem rozbrojenia nuklearnego, jednak wydaje się, iż na przeszkodzie w osiągnięciu porozumienia może po raz kolejny stanąć tarcza antyrakietowa.
Dla Rosjan tarcza zawsze stanowiła perspektywiczne zagrożenie dla ich własnego potencjału jądrowego. Niezależnie od amerykańskich deklaracji co do adresatów systemu MD, Rosjanie nigdy nie przestali postrzegać go jako wrogiej instalacji. Opublikowany w połowie maja raport East-West Institute zatytułowany „Irański potencjał nuklearny i rakietowy”, opracowywany wspólnie przez autorów amerykańskich i rosyjskich, jasno określa rosyjskie obawy. 10 interceptorów, które mają znaleźć się w Polsce, nie stanowi wprawdzie najmniejszego zagrożenia dla Rosji, ale perspektywa, iż z biegiem czasu liczba pocisków wzrośnie – już tak, jest ona źródłem sporego zaniepokojenia na Kremlu.

Jeszcze gorzej postrzegany jest czeski radar, który równie dobrze co irańskich, będzie mógł śledzić odpalenia rosyjskich rakiet, zwłaszcza te przeprowadzane z europejskiej części tego kraju. Ponadto dane z niego uzyskane będą mogły (tak twierdzą rosyjscy eksperci, a nie ma powodu aby odmawiać im w tej sprawie racji) być przekazywane do innych komponentów systemu Missile Defence, chociażby baz GBI w Vanderberg i Fort Greeley, czy też okrętów Aegis, co w znacznym stopniu wzmocni bezpieczeństwo Wschodniego Wybrzeża USA, czyli zabezpieczy je (z punktu widzenia Moskwy) przed rosyjskimi ICBM.

Dla Rosji groźna jest perspektywa powstania tego, co sami Amerykanie określają jako Global Missile Defence. Cytowany raport zaznacza wprawdzie, że system nie daje obecnie gwarancji skuteczności (lub też daje niewielką), Agencja Obrony Rakietowej (MDA) szacuje zaś, że do zniszczenia jednego wrogiego pocisku może być potrzebnych do 5 antyrakiet. Sami autorzy dodają do tego wątpliwości co do kwestii, jak poradzi on sobie z celami pozornymi, które będzie przecież w stanie umieścić w głowicy kraj zdolny do wyprodukowania rakiet balistycznych średniego, dalekiego bądź międzykontynentalnego zasięgu (jeszcze większym kłopotem będą dla niego głowice MIRV i MaRV).


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Putin w Szanghaju: strategiczne partnerstwo na chińskich warunkach

Oficjalna wizyta prezydenta Rosji Władimira Putina w Chinach w dniach 20–21 maja przyniosła mieszane rezultaty z punktu widzenia celów, jakie stawiała sobie Moskwa.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".