Świat łagrów – niechciana prawda
    Holokaust9 · Syberia14 · totalitaryzm10 · Kresy Wschodnie3
2014-03-19
Julius Margolin, obywatel polski żydowskiego pochodzenia, w wyniku zawieruchy wojennej trafia na pięć lat do sowieckich łagrów. Przeżyte tam chwile spisuje w Tel Awiwie, tuż po opuszczeniu obozów. Dziś, w tłumaczeniu Jerzego Czecha, książka trafia do polskiego czytelnika.

Spisane wydarzenia z łagrów nie są zwykłymi wspomnieniami. Ich autor zdaje relacje w precyzyjnie zdefiniowanym celu. Jest przełom roku 1946 i 1947. Chce pomóc tym, którzy w tamtym okresie wciąż znajdują się w sowieckich obozach pracy. Wypełniając treścią dwudziestowieczną wersję idei niewolnictwa. Margolin spotyka się jednak z lodowatą obojętnością, którą ocenia dość radykalnie i jednoznacznie. „To, co przeżyłem w Związku Radzieckim, jest straszliwym koszmarem. Moim obowiązkiem i pierwszym ruchem po powrocie na Zachód było zdać sprawę z tego, co przeżyłem, i przekazać wołanie o pomoc ludzi odciętych od świata. Ale dopiero tutaj, wśród wolnych ludzi Zachodu, zrozumiałem całą otchłań nieszczęścia tych, którzy pozostają w zamknięciu. Wyrwawszy się spoza drutów obozu, natknąłem się na kamienny mur małoduszności i zdrady.” (…) „Nie jeden, ale dziesiątki razy słyszałem, że oskarżać Związek Radziecki mogą tylko wrogowie postępu i sojusznicy reakcji.”

Zarysowany przez autora cel ze zrozumiałych względów współcześnie pozostaje nieaktualny (choć ocena Zachodu niepokojąco żywa). Po co więc zatem sięgać dziś po tę książkę? Nikogo nad Wisłą nie trzeba przekonywać do zbrodniczego charakteru radzieckiego systemu i łagrów będących jego emanacją. Drzwi są otwarte. Nie ma potrzeby ich wyważania. Znamy też inne, wybitne dzieła literatury obozowej. Tak znane, że nie ma żadnej potrzeby przy tej okazji o nich przypominać. No więc po co? Celnie ujmuje to we wstępie do dzieła Jerzy Czech, zwracając uwagę na cenny, bo pozbawiony wartościujących naleciałości i uprzedzeń, obraz sowietyzowanych wschodnich ziem II Rzeczpospolitej. „O „sowietyzacji podbitego kraju” pisało wielu Polaków, ale dla nich to były „Kresy”; ci, którzy nazywali je Białorusią Zachodnią, mogli ów czas zapamiętać inaczej. Dla Margolina zaś przynależność państwowa tych ziem była drugorzędną, interesowało go po prostu to, jak się ludziom żyje. Nie miał „fobii antyrosyjskich”, o które zawsze nas obwiniano, ani też uprzedzeń w stosunku do Związku Radzieckiego. Można go więc uznać za bezstronnego świadka, a jego ocena porządków, które nastały tam w 1939 roku, wypada miażdżąco dla „wyzwolicieli”. Znamienne są cytowane w książce wyznania białoruskich chłopów: „bolszewicy zrobili z nas Polaków w dwa miesiące”.

Kup ebooka: Podróż do krainy zeków

W Margolinowym pisaniu o relacjach polsko-żydowskich nie ma więc ani zjadliwie jednoznacznych ocen spod znaku Jedwabnego, ani tez wręcz przeciwnie prób idealizacji polskich postaw w czasie trwania wojny. Nie ma też żadnego sporu o proporcje. Autor proponuje za to relację alternatywną wobec opowieści wywołujących często niezdrowe i przesadzone reakcje. Relację żywą, wyłaniająca się niejako przy okazji przywoływanych zdarzeń, w której losy Żydów i Polaków splatają się wzajemnie we wspólnej bądź co bądź doli łagrowej. Relacji, która jest wypadkową jego własnych przeżyć i obserwacji.

Pojawia się za to w jednym momencie nuta krytycyzmu wobec własnego narodu. Nie jest to wątek szczególnie rozbudowany, ale bardzo wyrazisty i zapadający w pamięć. Chodzi dokładnie o postawę Żydów z terenów dzisiejszej Białorusi, którzy chcąc ratować swe życie stawali się w mig komunistami, po to by po ofensywie hitlerowskiej zginąć i tak w projekcie Zagłady. Margolin ocenia surowo. To chyba najostrzejsza krytyka w całej książce, nie licząc tej skierowanej pod adresem władz sowieckich i stworzonego przez nie systemu łagrów. Czy z tego także powodu dzieło Margonina miało problemy z ukazaniem się w rządzonym przez socjalistów Izraelu i nie zostało wydane się po hebrajsku po dziś dzień? Być może. Nie zmienia to faktu, że oceny wojennych postaw należą to najtrudniejszych i niejednokrotnie budzą szalone kontrowersje. W tym kontekście przypominają się losy Hanny Arendt, niemieckiej filozof pochodzenia żydowskiego, która wywołała falę krytyki, także w Izraelu, twierdzeniem, że skala Holocaustu byłaby mniejsza, gdyby nie kolaboracja części Żydów z hitlerowskim oprawcą. Nawiasem mówiąc, postać Arendt i spory wokół jej spostrzeżeń historyczno-filozoficznych zostały przypomniane w oglądanym niedawno na ekranach polskich kin filmie biograficznym w reżyserii Margarethe von Trotta.

Obie te postaci, Margolina i Arendt łączy intelektualna odwaga, z której rodzi się umiejętność obrony własnych przekonań wbrew niesprzyjającemu otoczeniu.

Podróż do Krainy Zeków
Julius Margolin

Przekład z języka rosyjskiego Jerzy Czech
Wydawnictwo Czarne
Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
„Białoruś dla początkujących” – Igor Sokołowski

„Co wiemy dziś na temat Białorusi?” - pyta polskiego czytelnika okładka książki. I odpowiada za niego, że niezbyt dużo.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".