Syria płonie, nikt nie gasi
    Izrael101 · Rosja257 · USA213 · konflikty zbrojne96
2012-07-26
Sytuacja w Syrii zaczyna światu powoli wymykać się spod kontroli. Trwające od półtora roku powstanie przeciwko prezydentowi Baszarowi al-Assadowi, które przerodziło się już oficjalnie w wojnę domową, pochłonęło według szacunków syryjskiej opozycji nawet 19 tysięcy ludzkich istnień, a 1,5 mln ludzi musiało opuścić swój kraj.

W lutym pisałem, że rozwiązanie konfliktu w Syrii może okazać się w istocie kluczem do Teheranu. Gdy zachodni świat upora się już z Assadem, to jedynym zagrożeniem w regionie pozostanie Iran i jego plany budowy broni atomowej. Warto jednak zwrócić uwagę na wypowiedź generała brygady izraelskiej armii, Hertziego Halevy’ego dla dziennika Haaretz, że po upadku Syrii, kolejną inwazję Izrael przeprowadzi na Liban. Może to mieć związek z ostatnim zamachem w Burgas, o którego dokonanie Tel-Awiw oskarża Iran i Hezbollah, operujący właśnie w Libanie. Gdyby Izrael zaatakował Iran, to istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo masowych ataków rakietowych z terytorium Libanu na żydowskie państwo. Dlatego najpierw trzeba zlikwidować zagrożenie w postaci Hezbollahu, a jedyną możliwością jest obecnie wszczęcie trzeciej wojny libańskiej.

W Syrii stacjonują oddziały Al-Kaidy. Co ciekawe, wyraża ona swoje poparcie dla powstańców, tak samo jak popierała przeciwników Muammara Kaddafigo w 2011 roku. Bardzo możliwe, że za niedawnym zamachem na ministrów syryjskiego rządu stała właśnie Al-Kaida.

Powtórka z Halabdży?

Opinia publiczna kilka dni temu poważnie się zaniepokoiła, gdy władze w Damaszku zapowiedziały, że mogą użyć broni chemicznej, gdyby doszło do obcej interwencji w tym kraju. Jednocześnie zastrzegły, że nigdy nie użyją jej przeciwko swoim obywatelom. Chociaż o istnieniu jednego z największych arsenałów broni chemicznej na świecie wszyscy wiedzieli i nawet sami Syryjczycy się z tym specjalnie nie kryli, to jednak zapowiedź użycia trujących gazów wzbudziła w wielu kręgach przerażenie. Widać to zwłaszcza w sąsiednim Izraelu, gdzie jak podaje Polskie Radio w niektórych punktach wydawanie masek gazowych wzrosło nawet o 70% (maska gazowa przysługuje każdemu obywatelowi Izraela).

CIA, Al-Kaida i Rosjanie

Od kilku miesięcy pojawiają się doniesienia o tym, że w Syrii przebywają już oficerowie brytyjskiego i amerykańskiego wywiadu, którzy szkolą powstańców do walki z reżimem al-Assada. Trudno potwierdzić te informacje, bo działalność wywiadu z definicji jest tajna, jednak USA przyznają się do wsparcia w postaci sprzętu do łączności, a kraje arabskie przeciwne Syrii dostarczają powstańcom broń, na pewno nie bez przyzwolenia Stanów Zjednoczonych. Tymczasem do portu w Tartus, regularnie przypływają rosyjskie okręty wojenne. Oficjalnie, by w razie potrzeby ewakuować obywateli rosyjskich z ogarniętego wojną kraju. W czerwcu Niezawisimaja Gazieta podała, że rosyjski MON szykuje wysłanie do Syrii elitarnych jednostek z Pskowa, Samary i Czeczenii, a stacjonujący w Tartus komandosi przeszli dodatkowe szkolenie.

Polecamy: Czy dojdzie do interwencji w Syrii?

Na obecność, na razie nieoficjalną, sił amerykańskich i rosyjskich w Syrii, nakłada się coś, co tworzy z tego kraju wulkan, który w każdej chwili może eksplodować. Mianowicie, w Syrii stacjonują oddziały Al-Kaidy. Co ciekawe, wyraża ona swoje poparcie dla powstańców, tak samo jak popierała przeciwników Muammara Kaddafigo w 2011 roku. Bardzo możliwe, że za niedawnym zamachem na ministrów syryjskiego rządu stała właśnie Al-Kaida. Izrael i USA obawiają się jednak, że obecność tej organizacji w Syrii nie jest przypadkowa i w ręce terrorystów może wpaść broń chemiczna znajdująca się w posiadaniu władz w Damaszku. Zdobycie wpływów w tym kraju przez Al-Kaidę może stanowić przyczółek do rozwinięcia swojej działalności, zwłaszcza że w pobliżu jest Turcja, Izrael i Jordania.

Interwencja

Geograficzne wyszukiwanie tekstów Wybierz kontynent i kraj, czytaj nasze teksty

Wiele wskazuje na to, że interwencja w Syrii jest kwestią czasu. Według France Press 150 obserwatorów ONZ opuściło ten kraj, Turcja zamyka przejścia graniczne z Syrią, a Jordania wprowadziła mobilizację swoich żołnierzy. Do tego dochodzą doniesienia o masakrach cywilów, groźbie użycia broni chemicznej i obecności Al-Kaidy. Działania wojenne przeniosły się już do Aleppo – największego miasta Syrii oraz do stolicy tego kraju – Damaszku. O ile w przypadku Libii Rosja i Chiny nie stawiały większych oporów przed nalotami na pozycje wojsk reżimu, to jednak gdy chodzi o Syrię w najbliższym czasie nie ma co liczyć na złagodzenie polityki obu tych krajów i wycofanie weta z RB ONZ wobec przyjęcia rezolucji nakładających sankcje wobec reżimu w Damaszku. Ofensywę lądową trzeba raczej wykluczyć, raz z powodu możliwości użycia gazów bojowych, a dwa trudno przewidzieć zachowanie Rosji, Chin i Iranu. Jeśli interwencja ma nastąpić, to przybierze ona wariant libijsko-iracki, czyli nalotów sił NATO na wojska Baszara al-Assada.

Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Wschodnia Ukraina w ogniu

Wschód Ukrainy to nadal pole walki. W związku z wyborem Petro Poroszenki na stanowisko prezydenta, wiele wskazuje na to, że walka ta nabierze na sile. Separatyści usłyszeli wreszcie, że...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".