Szkodliwa ignorancja
    problemy społeczne19 · prawo gospodarcze8 · prawa pracownicze16 · Ekonomia19
2013-07-31
Już starożytni Rzymianie rozumieli, że nieznajomość prawa szkodzi. Z biegiem lat, gdy stosunki prawno-ekonomiczne znacząco się rozwinęły, zasada ta jeszcze przybrała na znaczeniu. Praktycznie każda poważniejsza decyzja zaczęła wymagać zasięgnięcia opinii specjalisty. Chyba że ktoś lubi ryzyko i niespodzianki.

Programy interwencyjne pełne są przykładów ludzkiej naiwności, braku elementarnej znajomości prawa, a często też głupoty. Kogoś oszukał nieuczciwy wykonawca, ktoś nie spisał umowy, jeszcze innego wyrolował wspólnik zostawiając po sobie olbrzymie długi i tytuł egzekucyjny. Najlepszym i najświeższym przykładem jest sprawa Amber Gold. Kilkadziesiąt tysięcy ludzi gdański biznesmen Marcin Plichta naciągnął na ponad 500 mln zł. Skuszeni atrakcyjną ofertą i możliwościami ogromnego zysku Polacy tłumnie ruszyli do rozsianych po całym kraju punktów parabanku. Skończyło się niestety tak, że niektórzy klienci stracili oszczędności całego życia.

Nie jest jednak tak, że wszystkiemu są winni ludzie. Problemy z jakimi borykają się Polacy wynikają z dwóch głównych czynników. Po pierwsze, banki, instytucje finansowe, czy przedsiębiorstwa handlowe lub usługowe zwyczajnie oszukują swoich klientów. Obiecują nierealne zyski, nie informują o istotnych warunkach zawieranych umów, ukrywają niektóre zapisy tzw. drobnym druczkiem i “gwiazdkami”. Wykorzystują często bardzo trudną sytuację klientów, którzy są w stanie zgodzić się na wszystko, byle tylko zdobyć pieniądze, czy pozbyć się kłopotów.

Po drugie – chyba największy problem – w Polsce wciąż panuje jeszcze niska kultura prawna. Nadal bardzo mało ludzi korzysta z porad prawnych przed podjęciem istotnej decyzji (głównie natury finansowej), czy też przed zawarciem ważnej umowy. Klienci po prostu zdają się na szczęście albo mają nadzieję, że druga strona jest kryształowo uczciwa. Niestety w wielu wypadkach tak nie jest i na ratunek jest już po prostu za późno. Na niską kulturę prawną składa się też zaniedbanie edukacji prawnej w Polsce. Już podstawowe wiadomości z zakresu prawa cywilnego czy karnego mogłyby się przyczynić do uniknięcia wielu przykrych sytuacji.

W Polsce, podobnie jak wiele innych dziedzin, także kwestia znajomości prawa przez Polaków wymaga natychmiastowej naprawy. Naturalne wydaje się wprowadzenie obowiązkowego, oddzielnego przedmiotu „edukacja prawna” na poziomie szkół ponadgimnazjalnych, gdyż wiedza o prawie przekazywana na lekcjach WOS-u jest znikoma. Powstaje jednak pytanie: kto miałby uczyć podstaw prawa w szkołach? Najlepiej byłoby, gdyby byli to zawodowi prawnicy. Jednak – przede wszystkim z przyczyn finansowych – niewielu będzie chciało podjąć się tego zadania. Nie jest też najlepszym pomysłem, żeby nauczyciel biologii czy fizyki po krótkim kursie przekwalifikowującym zaczął wykładać elementy prawa.

Myślę, że warto by rozważyć zaprzęgniecie do tej pracy studentów prawa w myśl zasady Seneki Młodszego docendo discimus – ucząc uczymy się sami. W ogromnym skrócie chodzi o to, by stworzyć system w którym młodzi adepci prawa, po III roku w ramach zajęć prowadziliby (za wynagrodzeniem) lekcje w szkołach ponadgimnazjalnych w wymiarze 1-2 godzin tygodniowo dla jednej klasy. Jest to oczywiście kropla w morzu potrzeb, ale byłby to dobry krok w kierunku poprawy znajomości prawa przez Polaków. Z czasem można by pomyśleć o opracowaniu bardziej kompleksowego programu edukacji prawnej w szkołach, zaczynając już nawet w szkołach podstawowych.

Na krótką metę mogłyby pomóc kampanie społeczne zachęcające do zaznajamiania się z najważniejszymi wiadomościami z zakresu prawa, a także zalecające ostrożność w podejmowaniu ważnych decyzji natury prawno-ekonomicznej. Kluczem do zmniejszenia ilości kłopotów prawnych tysięcy ludzi jest doprowadzenie do tego, żeby porada prawna stała się tania i łatwo dostępna, niemal jak bułki w osiedlowym spożywczaku. Lepiej jest chyba zapłacić kilkadziesiąt czy kilkaset złotych za fachową poradę, czy profesjonalne sporządzenie umowy, niż procesować się przez wiele lat i ponosić przy tym ogromne koszty. Do tego jednak, przynajmniej na razie, daleka droga.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
O Instytucie „Pamięci Narodowej”, czyli Polaków problemy z pamięcią oraz historią

Mało jest sporów w polskiej przestrzeni publicznej, które wzbudzałyby równie wielkie emocje jak kwestie historyczne. Chociaż renoma historii, jako nauki grzebiącej w dawnych dziejach i...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".