Sztuka politycznego morderstwa, czyli kto zabił biskupa
    reportaż60 · literatura11 · Wydawnictwo Czarne64 · Ameryka Południowa27
2011-07-25
Zabójstwo duchownego zawsze wzbudza sensację. Gdy na dodatek w grę wchodzi polityka, zbrodnie reżimu i służby specjalne, sprawa na pewno nie okaże się prosta. Książka Francisco Goldmana wciąga jak najlepszy kryminał i przeraża, gdy zdamy sobie sprawę, że nie jest zręcznie splecioną fikcją, lecz mistrzowskim reportażem.

Książka „Sztuka politycznego morderstwa, czyli kto zabił biskupa” sprawiła mi sporo problemów i niemal dwa miesiące czekała na tę recenzję. Nie wynikało to bynajmniej z jakichś jej wad. Problemem była raczej moja walka ze sobą, aby nie zdradzić zbyt wiele i jednocześnie zachęcić do lektury tego doskonałego… no właśnie, mam problem z klasyfikacją tej książki. W zasadzie to reportaż, ale reportaż rozciągnięty na 9 lat śledztwa, spraw sądowych, apelacji, niezależnych dochodzeń i politycznych zmian warty. To jednocześnie 9 lat historii Gwatemali widzianej przez pryzmat śmierci tytułowego biskupa i jej następstw.

Biskup Juan Gerardi zginął pewnej niedzielnej nocy 1998 roku. Duchowny został zatłuczony na śmierć w garażu plebanii kościoła św. Sebastiana w stolicy kraju, mieście Gwatemala. Okoliczności jego śmierci są od samego początku niejasne, a władze, służby specjalne i śledcze zdają się więcej czasu poświęcać gmatwaniu sprawy niż jej wyjaśnieniu. Wielu wysoko postawionym osobom w kraju mogło zależeć na śmierci biskupa Gerardiego. Ledwie kilka dni wcześniej kierowane przez niego Gwatemalskie Archidiecezjalne Biuro Praw Człowieka opublikowało raport na temat zbrodni popełnionych w czasie trzydziestoletniej wojny domowej. Jest to owoc wieloletniego śledztwa, a jego wymowa jest wstrząsająca – oskarża on wojsko i rządowe organizacje paramilitarne o 80% z ponad dwustu tysięcy ofiar zbrodni wojennych. Dokument był prawdziwym ciosem dla wywodzących się z armii polityków i służb specjalnych.

W tej sytuacji nie dziwi opieszała praca policji i prokuratury, oraz podążanie śledztwa za kuriozalnymi i sensacyjnymi scenariuszami. Wiele z nich sprokurowały służby specjalne, chcąc oczernić zmarłego i zdyskredytować jego pracę. Zamiast podążać za zeznaniami naocznych świadków badano wiec wątki homoseksualne i powiązania z gangami. Przedstawiano sensacyjne wersje wydarzeń. Dla ich poparcia sprowadzono np. z Hiszpanii kontrowersyjnego eksperta, dr. Reverte Coma, który przy okazji badania zwłok duchownego odciął mu skrycie palec, chcąc go skraść, jako eksponat do swego prywatnego muzeum(!).

Dochodzenie prawdy trwało niemal dekadę. Francisko Goldman starał się przez wszystkie te lata śledzić rozwój historii, korzystając zarówno z oficjalnych, jak i nieoficjalny źródeł. W miarę swych możliwości odwiedzał też Gwatemalę osobiście. Książka jest solidnie udokumentowanym owocem jego pracy, ale przede wszystkim pogłębionym obrazem sytuacji. Sytuacji kraju po wieloletnich rządach terroru, które nie został uczciwie rozliczone. Kraju, w którym rządzą służby specjalne, zbrodniarze wojenni i przestępcy, a nowy porządek oparto na zasadzie „grubej kreski”. Bezkarność za pokój i demokrację.

Książka zawiera też rys problemów całej Ameryki Południowej i skutków amerykańskiej polityki w tym rejonie. Gwatemala to doskonały przykład ingerowania w lokalną politykę bez zrozumienia sytuacji. W Gwatemali USA doprowadziło do upadku zbyt „umiarkowanego” rządu tolerującego „kanapową” partię komunistyczną. Wspierając wojskowa dyktaturę, doprowadzili do powstania prawdziwej komunistycznej partyzantki i trzydziestoletniej wojny. Przez lata CIA szkoliła służby specjalne w walce z komunistami, a one mordowały studentów, którzy na stypendium w USA nasłuchali się o demokracji, prawach człowieka i innych „wywrotowych” ideach.

„Sztuka politycznego morderstwa” to pasjonujący, ale też przerażający obraz świata, którego opinia publiczna zbyt często nie zauważa. Pozostawionych samym sobie krajów, które kiedyś postawiono na froncie walki „demokracji” i „komunizmu”, a dziś zapomniano. Regionu, który na własną rękę dochodzi do demokracji i stara się rozliczyć z tragiczną historią. Mnie, osobie zainteresowanej historią i polityką, w oczywisty sposób nasuwały się skojarzenia z sytuacją polską: Okrągłym Stołem, pierwszymi demokratycznymi wyborami, sądzeniem Jaruzelskiego i Kiszczaka, szafą Lesiaka, listą Wildsteina, WSI i wieloma innymi sprawami. Wątpliwości to czasem dobra rzecz. Nie wszystko musi być tym, czym się wydaje. Nie każdą intencję da się przejrzeć od razu.

Ale mimo tak szerokiego ujęcia niektórych kwestii, książka Goldmana to przede wszystkim historia pewnego politycznego morderstwa. Historia śmierci biskupa Gerardiego, jej sprawców, świadków i śledczych wciąga, porywa i przeraża. Wciąga, ale też boli za każdym razem, gdy uświadamiam sobie, że to nie fikcja, lecz prawdziwe ludzkie losy, tragedie i trudne wybory. Dlatego z czystym sumieniem polecam ten tytuł. Usatysfakcjonuje on wielbicieli dobrego reportażu i solidnej pracy dziennikarskiej. Myślę, że po tej lekturze inaczej patrzy się na doniesienia z Ameryki Południowej. Niecodziennie ginie biskup, ale sztuka politycznego morderstwa kwitnie.

„Sztuka politycznego morderstwa, czyli kto zabił biskupa” Francisco Goldman,
Wydawnictwo Czarne 2011



Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
„Białoruś dla początkujących” – Igor Sokołowski

„Co wiemy dziś na temat Białorusi?” - pyta polskiego czytelnika okładka książki. I odpowiada za niego, że niezbyt dużo.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".