Rok temu na urodziny dostałem cudowny prezent: książkę Tiziano Terzaniego „Powiedział mi wróżbita”. Od tamtego czasu stał się on jednym... 
Jadąc do Mongolii Wewnętrznej można mieć spore obawy co do tego, czy warto. Lektura przewodników oraz świadomość tego, iż region ten... 
Przygotowania i podróż do Gruzji
Każda podróż ma swój początek. I nie mam tu na myśli tego momentu, kiedy wsiadamy z plecakiem do pociągu... 
Kto zaakceptuje zimowe pogodowe kaprysy tej pięknej wyspy, będzie mógł się cieszyć widokiem jej krajobrazów. Madera to mała wyspa na... 
Kilkaset gatunków ptaków na wyciągnięcie ręki. Nikt ich nie łapie, nikt do nich strzela, nie płoszy. Fikcja? Nie to ptasi raj w samym sercu...... 
Tuż przed wyjazdem pytałem mojego znajomego, doskonale obeznanego z Indiami, o wszystkie miejsca, które zamierzałem odwiedzić. Gdy dotarłem do... 
W czerwcu 1991 roku, gdy miałem niecałe 10 lat nastąpiła erupcja wulkanu Pinatubo na Filipinach. Wydarzenie to wbiło mi się w pamięć z powodu... 
Przylatując na Tajwan spodziewałem się cudów. Smoków. Parad. Przedstawień. Słowem - igrzysk. Niczego takiego nie zastałem. Za to spędziłem... 
Przygoda z Armenią zaczęła się od miłej niespodzianki, bo okazało się, że wiza turystyczna staniała i kosztuje już jedynie 10, a nie 35... 
Egipt ma być krajem niesprzyjającym turystyce niezorganizowanej – ze względu na środki zapobiegania terroryzmowi nie sposób podróżować po... 
Rok temu na urodziny dostałem cudowny prezent: książkę Tiziano Terzaniego „Powiedział mi wróżbita”. Od tamtego czasu stał się on jednym... 
Przygoda z Armenią zaczęła się od miłej niespodzianki, bo okazało się, że wiza turystyczna staniała i kosztuje już jedynie 10, a nie 35... 
Przylatując na Tajwan spodziewałem się cudów. Smoków. Parad. Przedstawień. Słowem - igrzysk. Niczego takiego nie zastałem. Za to spędziłem... 
Ciekawe jakiej narodowości byliby pasterze, gdyby dziś bieżeli do Betlejem. A raczej – ponieważ pewnie byliby Arabami z Palestyńskich... 
Gruzja
Gruzja przywitała nas bezchmurnym niebem i gorącą temperaturą. Korzystając z tego, zaraz po przekroczeniu granicy udaliśmy się na... 
Przygoda z Armenią zaczęła się od miłej niespodzianki, bo okazało się, że wiza turystyczna staniała i kosztuje już jedynie 10, a nie 35 USD. Jedynym problemem było to, że nie mieliśmy drobnych dolarów przy sobie, więc musiałem... 
Kąpiel w Gangesie w Riszikeszu to prawdziwa przygoda! Co prawda rzeka nie jest krystalicznie czysta – jej zamulone wody przybierają barwę najbardziej zbliżoną do brązu. Do tego jeśli rano bądź wieczorem pospaceruje się po okolicznych... 
Wyprawa dookoła Sahary, część I
Pierwsza część relacji z podróży land roverem dookoła Sahary. Przygody trzyosobowej grupy odkrywców opisuje Cyprian Pawlaczyk.
Afryka. Taki mały pomysł. Ale realizacja nie będzie taka prosta. Jest nas dwoje - ja i siostra. Nie udaje... 
Phnom Penh (PAP/AFP,AP) - Czterdziestu lat więzienia zażądał w
środę międzynarodowy prokurator William Smith dla byłego członka reżimu
Czerwonych Khmerów Kainga Gueka Eava. 67-letni Kaing, znany jako
"towarzysz Duch", jest od ponad... 
Zestrzelony helikopter wojskowy, śmierć trzech policjantów i 16 kryminalistów – to bilans ostatniego weekendu w Rio de Janeiro. Kiedy mają miejsce tego typu spektakularne wydarzenia, świat przez chwilę interesuje się Brazylią, utożsamia... 
Mamy powody by używać w tym kontekście nazwy „grupa”. Grupa baz nuklearnych wydaje się być faktem. Powołując się na dane przesłane z satelity KH 22, w prowincji Fujien (Fukien) leżącej na południowym wschodzie Chin, znajduje się... 
Gambia: ptasi raj w sercu Afryki
Kilkaset gatunków ptaków na wyciągnięcie ręki. Nikt ich nie łapie, nikt do nich strzela, nie płoszy. Fikcja? Nie to ptasi raj w samym sercu... Afryki. To Gambia. 
Biorąc pod uwagę, że kursy nurkowania poza Egiptem najtańsze są właśnie w Tajlandii, grzechem byłoby nie spróbować. Ciepła woda, egzotyczna fauna i flora oraz przepiękne rafy koralowe przyciągają amatorów podwodnej przygody z całego świata.
Ponieważ najbardziej atrakcyjne ceny oferują szkoły znajdujące się na wyspie Ko Tao, wyruszamy tam z Krabi korzystając z popołudniowego połączenia: busem do Surathani – małego miasteczka na północy od Krabi i nocnym promem już bezpośrednio na Ko Tao. Mimo, że popołudniu można dostać się na Ko Tao nieco szybciej, bo za pomocą lodzi motorowej to nocny prom jest zdecydowanie ciekawszy, a do tego jest to tańsza opcja (900BHT).
Po nocy spędzonej na ciasno ułożonych pryczach, dotarliśmy na wyspę około 7 rano, skąd od razu przechwycili nas przedstawiciele jednej ze szkół i zawieźli pod same drzwi ośrodka. Ze względu na obecny kryzys gospodarczy i sezon turystyczny w Tajlandii, ceny są aktualnie nieco wyższe. Kurs dla początkujących kosztuje od 9.000-9.800 BHT (ok. 300 USD). W cenę wliczony jest także nocleg, a czasem również posiłek. W niektórych ośrodkach współtowarzysze amatorów podwodnego szaleństwa również mogą nocować za darmo. Korzystamy wiec z powyższej oferty i zostajemy zakwaterowani w dwóch pokojach mimo, że tylko dwoje z czterech nowych mieszkańców resortu dla nurków podjęło się próbie eksploracji wód zatoki tajlandzkiej. Doświadczeni nurkowie, mogą skorzystać z kursu dla zaawansowanych za ok 1000 BHT mniej. Trwa dzień krócej, ale obejmuje więcej zejść pod wodę bo ok. pięciu, w tym jedno nocne. Istnieje nawet możliwość bliskiego spotkania z rekinami. Każdy wiec, kto ma w sobie na tyle siły aby przezwyciężyć irracjonalny lek wobec tych w rzeczywistości całkiem niegroźnych morskich stworzeń wywołany projekcją filmu Szczęki, powinien zdecydowanie zanurkować na większych głębokościach. Biorąc pod uwagę, że ofiarą rekinów pada pięć osób rocznie na całym świecie i to najczęściej przypadkowo, turyści dużo większą uwagę przywiązywać powinni do tego pod jakim siadają drzewem, ponieważ od uderzenia kokosa, ginie ok 3.000-5.000 nieszczęśników każdego roku. Warto też zastanowić się czy napełnienie brzucha zupa z pletwy rekina oferowanej w wielu tajskich restauracjach jest naprawdę konieczne. Dla smakowitej kończyny, w niehumanitarny sposób ginie ok. 100.000 000 rekinów rocznie, więc może lepiej posilić się równie egzotycznymi owocami morza.
Kurs dla początkujących to 4 zejścia pod wodę w oceanie i jedno w basenie, które oswaja kursantów ze sprzętem do nurkowania i ideą długiego przebywania pod powierzchnią. Taka sesja bardzo pomaga wszystkim początkującym, których przeraża wizja oddychania pod wodą jedynie za pomocą gumowego regulatora podłączonego do butli z tlenem. Warto zwrócić uwagę, czy szkoła posiada licencje PADI – jednej z najbardziej renomowanych organizacji w branży. Szkoły z taką licencją zajmują się kursantami profesjonalnie i nie trzeba również przejmować się ubezpieczeniem czy licencją, która po pomyślnie ukończonym kursie wysyłana jest na adres domowy w przeciągu sześciu tygodni.
Sama wyspa jest jedną z najmniejszych spośród trzech wysp zatoki Tajlandzkiej na południe od Bangkoku i również najmniej oblegana przez turystów, którzy zazwyczaj kierują się na Ko Samui. Jednak nawet tu, bardzo wiele się zmieniło w ciągu ostatnich kilku lat. Zielone tereny pokryte zostały betonem, nowe ośrodki i pięciogwiazdkowe hotele wyrastają jak grzyby po deszczu, a podczas corocznego Full Moon Party (imprezy organizowanej podczas pełni księżyca) zamiast hippisów, po plaży biegają turyści popijając kosztowne drinki.
Jeśli ktoś nie lubi nurkować, może zwiedzić całą wyspę wypożyczając motor lub skuter. Za ok 200-250 BHT ( 7-8 USD) można pożyczyć jednoślad z pełnym bakiem. Jest to najłatwiejszy i najlepszy sposób na poznanie wszystkich zakamarków wysepki, ponieważ trekking w ciągu dnia, przy temperaturze ponad 35 stopni w cieniu jest wyczerpujący a za pomocą wehikułu na dwóch kołach, wysepkę mierząca ok. 25 km, można zjeździć wzdłuż i wszerz.
Kulinarnie, restauracje na wyspie są przystosowane do europejskiego podniebienia i większość potraw nie jest przygotowywana na ostro. Nie można też pod żadnym pozorem opuścić Ko Tao nie spróbowawszy wcześniej kokosowych shaków, które są najlepsze w całej Tajlandii. Z reguły, im mniejsza i bardziej lokalna knajpka, tym zarówno shaki jak i pozostałe potrawy są dużo smaczniejsze. Wielu miejscowych trudni się rybołówstwem zaopatrując restauracje w świeże ryby i owoce morza. Warto więc spróbować egzotycznych przysmaków.
Nocne życie na wyspie kwitnie jak w każdej innej południowej miejscowości. Każdego dnia, inna knajpa urządza imprezy z muzyką na żywo lub DJ-ami z wyspy. Lokalna młodzież uczy się jak władać ognista włócznią, a większość pubów położona jest przy oceanie, co pozwala na pełny relaks na wygodnych poduszkach przy odgłosach szumu fal. Ceny są niższe niż na Ko Phi Phi więc zwykły śmiertelnik może sobie pozwolić na wieczorne piwo w knajpie przy plaży za ok 50 BHT (1,5 USD).
o
10 maj 2009 (13:52)
;)
Debiutancka sztuka Antoniego Czechowa przysporzyła filologom wiele trudu. Odnaleziony po śmierci autora rękopis, pozbawiony był nawet tytułu. Tekst nazwano zatem „Sztuka bez...
Amerykańska Rezerwa Federalna (FED) podwyższyła w czwartek dyskontową stopę procentową o 25 punktów bazowych. Po zmianie wynosi ona aktualnie 0,75 procent. Inwestorzy na całym...
Po kilku tygodniach spędzonych w Szanghaju zrozumiałam, dlaczego miasto jest tak atrakcyjne dla wielu obcokrajowców, którzy często zostają tu na dłuższy okres czasu. Z jednej strony...