Tak się pracuje w biurach parlamentarzystów
    polska polityka184 · z życia wzięte67 · Sejm74
2011-07-11
Myślicie, że pracownicy biur poselskich, czy senatorskich pracują w pocie czoła, a parlamentarzyści spotykają się chętnie z interesantami? Wrzućcie to między bajki. Rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej.

Tak się składa, że jako dziennikarz lokalnej gazety, mam styczność z pracą biur parlamentarnych w moim mieście, przez pewien nawet czas byłem asystentem społecznym jednego z posłów. Działo się to w odległych czasach, gdy SLD było przy władzy. Pamiętam , ze mieliśmy okna wychodzące na przeciwną stronę ulicy, na biuro Leppera...Jak wygląda praca osób związanych z biurem poselskim? Ano ciekawie. Wspomniany już przeze mnie poseł lewicowy miał asystentkę, która na co dzień pracowała w urzędzie, nota bene była mężatką. To nie przeszkadzało w nawiązaniu bliższej znajomości, powiedzmy wychodzącej daleko poza ramy służbowe. Wszyscy o tym słyszeli, ale nikt nic nie wiedział, gdyż oficjalnie tak wypadało. Gdy chciało się coś uzyskać, wystarczyło powołać się na współpracę z posłem. Pamiętam też, że sekretarka pracująca nominalnie 8 godzin dziennie, nie przemęczała się na ogół zbytnio, czasem zdarzało się wysłanie większej ilości korespondencji, czy złożenie kwiatów np. podczas oficjalnych uroczystości. Dziś wygląda to podobnie.

Poseł, lub senator dostaje z budżetu określoną pulę na prowadzenie biur i zatrudnianie pracowników. Może mieć też asystentów społecznych. Na ogół jest tak, że funkcjonuje jedno lub dwa biura, w każdym pracuje asystentka - sekretarka, zajmująca się korespondencją, umawianiem terminów etc. Do tego dochodzi zlecana księgowość, kierownik biura (lub dyrektor)-również etatowo. Praca asystentki biura poselskiego sprowadza się głównie do redagowania korespondencji i odpowiedzi na pisma, oraz organizowania kalendarza spotkań. Osiem godzin pracy to fikcja, moja znajoma koleżanka nudzi się już po 4 godzinach. Dla porządku dodam że zarabia najniższą pensję- ostatnio narzekała na to, ale zwróciłem jej wreszcie uwagę, że może zamienić się na pracę kasjerki w Biedronce. Nie zawsze parlamentarzyści zatrudniają na cały etat- wykorzystują staże, zatrudniają na umowy cywilno- prawne, lub części etatu.

W jednym z biur pracowała dziewczyna zatrudniona na pół etatu, a wykonująca pracę 8 godzinną, gdyż pan senator akurat jest aktywnym parlamentarzystą. Zresztą w biurach jest dość spora rotacja pracowników, trzeba też pamiętać o fakcie 4 letniej kadencji, bo nie zawsze jest powtórka. Kwalifikacje zatrudnionych w biurze niekiedy lepiej przemilczeć. O jakichś dodatkowych szkoleniach, kursach - lepiej zapomnieć. Minusem na pewno jest to że „zamula”człowieka i powoduje zawodowy regres. Najlepsze są momenty, gdy powstaje bałagan organizacyjny np. poprzez brak pozostawienia funduszy na bieżące opłacanie faktur, czy chaos w księgowości. Tak, tak, to też się zdarza.

Nie wtajemniczeni nawet nie wyobrażają sobie, ile jest świąt różnych grup zawodowych- energetyków, kolejarzy, uczniów. Do tego dochodzą jubileusze, okolicznościowe życzenia i gratulacje. Nie odpisuje się indywidualnie, korzystając z opracowanych wcześniej gotowych szablonów. Każdorazowo się coś dopisze, ale jak stwierdziła moja znajoma, pracująca aktualnie w biurze pani senator „w razie czego jest wujek Google”.

Parlamentarzyści niestety notorycznie zbywają petentów. Nie dotyczy to wszystkich, nie można generalizować. Ale zdarza się. Do biura senatorskiego zadzwoniła petentka, która chciała pilnie rozmawiać właśnie z samą parlamentarzystką, więc dla kurtuazji ją połączono. Pani senator zamieniła kilka słów przez słuchawkę, po czym poprosiła o telefon za kwadrans, tłumacząc się ważnymi obowiązkami. I teraz najlepsze- moja znajoma dostała przykaz, by zbyć dzwoniącą kobietę. A sama senator? Poszła na godzinę do kosmetyczki!

Kolejna podobna sytuacja, w której osobiście brałem udział. Przyszedł do biura poselskiego petent z zapytaniem, co z jego sprawą, i czy przypadkiem nie zastał pani poseł? Na to sekretarka biura udzieliła wyczerpującej odpowiedzi, że pani poseł nie ma i będzie za tydzień, bo obecnie przebywa w sejmie. Tymczasem posłanka siedziała w swoim gabinecie i piła kawę! Cała absurdalność sytuacji zaskoczyła mnie do tego stopnia, że nie zdążyłem zareagować. Ciekawie wyglądają podróże posłów i senatorów do stolicy. Na ogół odbywa się to w obie strony samolotem. Nie zapomnę, jak senator opowiadał mi, jak razem z kolegą z ławy senackiej wracali pociągiem, bo odwołano lot. „Niech pan sobie wyobrazi, że musieliśmy prawie pół drogi stać, bo nie było miejsc w przedziałach!”- relacjonował oburzony. No cóż, tak żyje polski „czarny lud”.

Doskonale zdaję sobie sprawę, że nie ze wszystkimi petentami ma się ochotę rozmawiać, niektórzy są namolni, albo proszą o interwencję i oczekują natychmiastowych wyników. Jednak trzeba szanować czas drugiego człowieka i nie zbywać, a powiedzieć wprost. Bo to ludzie wybierają posła, nie odwrotnie.

Władza daje przywileje i rozległe korzyści, ale wymaga też odpowiedzialności, nie bigoterii czy lenistwa- bo tego inaczej nazwać się nie da. Na szczęście są i tacy parlamentarzyści, którzy wspierają różne stowarzyszenia, organizują spotkania grup roboczych, ( każdy poseł i senator siedzi w jednej, dwóch komisjach) punkty bezpłatnych porad prawnych, pomagają uruchamiać państwowe szkoły.

Wybory do sejmu i senatu już niebawem. Warto zastanowić się, na kogo głosować, żeby nie fundować kolejnych 4 lat wakacji leserom i nieudacznikom. Niestety, mierność polityka nie ogranicza partia czy płeć.



Komentarzy: 3

sylwia
22 luty 2013 (11:35)
kilka uwag
Po pierwsze :Pracuję w biurze poselskim i wygląda to zupełnie inaczej jak opisujesz. Owszem czasem zbywamy ludzi, ale mamy ku temu konkretne powody, o których ty zapomniałeś napisać..., np kilka tygodni temu przyszła do nas pani, która prosiła o znalezienie bogatego biznesmena, który zasponsorował by studia na kierunku malarstwo, jej znajomej. Jak by poseł miał się zajmować takimi sprawami to nie robił by nic innego. Ja jak chciałam studiować to pracowała,a nie po biurach poselskich latałam. Po drugie posiadam kompetencje do pracy w biurze. Skończyłam trzy fakultety na UW i przeszłam nie jedno szkolenie odnośnie pracy w biurze poselskim. Po trzecie i najważniejsze: jeżeli uważasz się za tak wielkiego znawcę tematu to powinieneś wiedzieć, że słowo "petent" to pozostałość PRL, i nie wypada go używać, gdyż jest poniżające dla osób, które określa. Obecnie używa się słowa "klient". pozdrawiam

Maciek
5 marca 2013 (14:05)
Droga Sylwio,
Masz rację, ale gdybyś pracowała w biurze poselskim, to byś wiedziała, iż używa się słowa interesant, co jest z resztą określeniem ustawowym na taką osobę. A to, jak się pracuje zależy od posła/senatora, jeśli jest aktywny, lub jeśli asystent jest ambitny i kompetentny to praca może być ciężka i może jej być dużo (są asystenci, którzy pomagają przy pracy nad projektami ustaw, sporządzają interpelacje, zapytania, wystąpienia - o ile to ostatnie nie wymaga zbyt dużych kompetencji to te trzy poprzednie wymagają sporej wiedzy i doświadczenia.. i po prostu pojęcia.

~KLIM
23 czerwca 2015 (23:35)
Kompetencje a płaca
Byłoby tak jak piszesz, Maćku, gdyby nie fakt, że większość asystentów zarabia jednak baaardzo mało jak na odpowiedzialność stanowiska na którym sie znajdują. Ludzie mający wiedze i kompetencje zwyczajnie... pracują w innym zawodzie, nie bawią się w niskie wynagrodzenia w zamian za swoją ciężką pracę.
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Remis ze wskazaniem na PO, a Korwin Krul

Ponieważ Czytelnicy naszego portalu mieli już okazję zapoznać się z analizami wyborów do europarlamentu, postaram się w swoim komentarzu skupić na pewnych konkretnych aspektach sytuacji...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".