Telewizja, czyli upadek cywilizacji
    telewizja65 · społeczeństwo116 · Media54 · przemiany społeczne61
2013-03-18
Telewizja - potężne medium infekujące zdrową tkankę społeczeństwa czy dobrodziejstwo szerokich mas społecznych?

Rzadko spotyka się domy, w których nie ma telewizora (albo i kilku); czarne pudełko lub płaski ekran – zarzuca nas masą obrazów, wykorzystując montaż, dźwięk, złudzenia, przekaz podprogowy; odwołania do uwarunkowań psychicznych i konkretnych konstrukcji myślowych. Mało tego: sama je kreuje – tworząc nowego człowieka. Nie jest to jednak Olbrzym ani Tytan Intelektu. Wizje Huxleya, Bradburego czy Orwella ziściły się na przełomie XX i XXI wieku. Ci trzej panowie, jak nikt inny, właściwie zidentyfikowali raczkujące patologie. Upadek cywilizacji rozgrywa się na naszych oczach, powoli, sukcesywnie, wyzbywamy się tego co stanowiło kiedyś o Mocy Człowieka. Nowy Wspaniały Świat stoi przed nami otworem... nieliczni są jeszcze na jego progu, rzesze nieświadomych zasilają go od dawna – i jest im z tym dobrze, błogo.

Telewizja ogłupia – nie jest kompleksowym medium dostarczającym wartościowe informacje i godziwą rozrywkę (mimo że jako takie się przedstawia i pragnie za takie uchodzić). Jak grzmią apele skierowane do konsumenta, oglądając spoty reklamowe czy publicystykę należy czytać między wierszami. To obłuda: ludzie, którzy ją współtworzą doskonale wiedzą, że ich odbiorca tkwi gdzieś w tłuszczy, w masie dusz, których oczekiwania może zaspokoić zadośćuczynieniem ich niskim instynktom. Telewizja daje prostym ludziom nieskomplikowaną rozrywkę, żerując na najniższych pobudkach, łechce ich słabe ego poprzez schlebianie prymitywnym gustom. Nie ma w tym magii. To bardzo prosty mechanizm, a jak wiemy, im coś jest prostsze, tym sprawniej działa i tym trudniej to zepsuć (tak z uwagi na szybki serwis, jak i toporność mechanizmu). W wieczornym paśmie nie leci prawie nic wartościowego, rzadko trafi się jakiś program godny uwagi, który wydaje się być zagubiony, który wpadł na imprezę przez przypadek i znacznie różni się od kolegów. Kropla w oceanie, której obecności większość odbiorców nie uświadczy.

To jak kukiełkowe widowisko dla gawiedzi... ale nic ponadto: chałtury, zalew treści przedstawianych nieobiektywnie, reklamy, w których sugeruje się aby przejść do wad jako do czegoś nieszkodliwego i nie przejmować się nimi; codziennie propaguje się lekomanię i szeroko rozumianą bezrefleksyjną konsumpcję. Miłe słowa, przyjemne treści – swoisty filtr zabrania ukazywania pewnych aspektów życia, tak jakby one nie istniały. Przykre rzeczy i tragedie dawkowane są tak, aby grać na emocjach widza i zaspokoić jego perwersyjną chęć doświadczenia czegoś gorzkiego, brudnego – nie brudząc się przy tym, ukazać mu, że są ludzie gorsi niż on sam. Całość nastawiona jest na sensację i szok: nie ma w tym nic konstruktywnego. Istnieją kanały tematyczne prezentujące wartościowe treści – jest to jednak pasmo niedostępne dla wszystkich, i niewielka część tego czym bombardują nas media rozrywkowe.

Ray Bradbury napisał przeszło pół wieku temu krótką, naiwną książkę, z dużą ilością pretensjonalnych zdań, nie czyniących zeń bynajmniej intelektualnej uczty – „451 stopni Fahrenheita”.

Tekst ten nie poświadcza wyjątkowego kunsztu autora, niemniej zawarto w nim szereg ważnych obserwacji i refleksji: odnośnie nadużywania medykamentów, bierności intelektualnej, zaniku czytelnictwa, a przede wszystkim – zjawiska telewizji jako medium całkowicie destabilizujące nasze postrzeganie, przekształcającego naszą percepcję, nie jednak jako tuba propagandy systemu totalitarnego, ale z pozoru nieszkodliwa, głupiutka papka złożona z telenowel, teleturniejów i marnych filmów. (Choć może to na jedno wychodzi? Wszak ludźmi pozbawionymi wiedzy i samoświadomości bardzo łatwo manipulować, a takie proste programy, nie budząc podejrzeń, zaszczepią konkretne modele i wzorce zachowań, trendy mody... o wiele szybciej i prościej niż komunikaty kierowane wprost).

Co niepokojące – Bradbury wskazał na bolączki trapiące społeczeństwo USA lat 50 XX wieku, tylko nieznacznie je przejaskrawiając – teraz jednak jest to niemalże odbicie lustrzane naszych kłopotów. Choć powieść jest dystopią, do której mimo wszystko pozostało nam jeszcze kilka etapów, poświadcza wybitnie jak nieskoordynowany, niescentralizowany system mediów i korporacji, sprowadza nas do roli mas, generujących dlań przychody, i robi to sukcesywnie, z łatwością, bez wyrzutów sumienia.

Lenin i Hitler uważali kinematografię za szczególnie cenną dla swoich celów. Człowiek znający historię, z bacznym, krytycznym okiem może bez trudu spostrzec pewne schematy. Niestety taki człowiek to rzadkość w naszych czasach, i nie w głowie mu heroiczne zawracanie bezmyślnej masy.

To, do czego zachęcają nas uśmiechnięci, podobni do nas, a jednak o wiele bardziej zadbani ludzie, dosyć łatwo do nas przemawia; jakimś cudem umyka naszej uwadze, że to tylko aktorzy, ludzie przywdziewający maski, którzy otrzymują za swą rolę pieniądze, i prywatnie nie identyfikują się zupełnie z tym, co z zapałem postulują z ekranu. Zachęty do alienacji w Internecie, do dalszego przejadania się (czego skutki pomoże usunąć określony medykament na zgagę bądź trawienie), odchudzania się bez wyrzeczeń czy regularnego zażywania leków na błahe dolegliwości, do konsumpcji określonych dóbr, do życia na kredyt, w zadłużeniu... do konsumpcyjnego podejścia do świata... do akceptacji wszechobecnego kuriozum... Tu nie chodzi o troskę o dobro konsumenta. Tu chodzi o zyski. O kolejne wirtualne zera na koncie.

Korporacje medialne są nienasycone i nie zadowala ich stabilny zysk na wysokim poziomie – stale chcą więcej, a ich zachłanność jest nieopisana, stale przyrasta. Poprzez zaplanowane, skalkulowane kreowanie potrzeb – telewizja uzależnia nas nie tylko od siebie, ale też od promowanych produktów i usług.

Zastanówmy się - do czego służy nam telewizja? Jeśli jest to odpowiednik ogniska, przed którym pragniemy zlec po pracy i bezrozumnie wpatrywać się w to, co dostarczy operator – powinniśmy czuć się zaniepokojeni.

Nie trzeba rezygnować z telewizora, należy jednak zachować umiar; ta stosunkowo tania, i łatwo dostępna rozrywka ma silnie destabilizujący wpływ na nasze życie, hamuje rozwój jednostki, doprowadza go wygasania więzi społecznych, omamia nas i oddala od rzeczy istotnych – przede wszystkim zaś KRADNIE nasz cenny CZAS.

Mamy jednak zawsze pod ręka pilot, warto zrobić z niego dobry użytek i wyłączyć gadające pudełko, wyjść z domu, sięgnąć po książkę bądź zadzwonić do kogoś, kto być może właśnie teraz siedzi przed telewizorem, i nie wie co ze sobą zrobić.




Chcesz odnieść się do stanowiska autora, chcesz polemizować, skomentować ten tekst? A może chciałbyś Drogi Czytelniku napisać na inny temat?
Jeżeli jesteś zainteresowany i zdecydowany przeczytaj nasz anons dotyczący współpracy redakcyjnej lub od razu napisz i wyślij do nas swój materiał na adres: redakcja@mojeopinie.pl. Odezwiemy się szybko!!


Komentarzy: 2

Kapitan
18 marca 2013 (16:51)
TAK
Absolutnie się zgadzam, sam nie mam tv w domu, informację czerpię z radia i internetu, który defakto też jest nastawiony na propagowanie kultury masowej, lecz dla świadomego człowika może stanowić pożytek. To co opisuje autor tego tekstu dzieje się na naszych oczach, ludzie głupieją z dnia na dzień, szczególnie młodsi i starsi, bo oni najwięcej czasu spędzają przed szklanym ekranem. Przydała by się jakaś duża akcja promocyjna alternatywę dla Tv i ukazująca konsekwencje zniewolenia przez mas media dla społeczeństwa.

Tyall Hana
16 czerwca 2013 (18:02)
Upadek
Dostrzegam pewne podobienstwa miedzy Cywilizacja Rzymu i ta wspolczsna. Telewizja wg. mnie to igrzyska w Rzymie czyli papka dla mas aby odwrocic uwage od problemow. Chora gawiedz oglada bo to nie wymaga myslenia a Rzym chyli sie ku upadkowi
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Czy w mediach rozrywka rozbiła misję?

Media przechodzą ostatnimi czasy głęboką metamorfozę. Zmienia się nośnik informacji, a jej „trzon” coraz bardziej zależy od preferencji odbiorcy. Dzieci rosną wraz z tabletami, czas...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".