Zwierzęta kontratakują, nie tylko na fali popularności psa, który pływał na krze. Dzięki spektakularnemu sukcesowi najnowszego „kryminału... 
Tomasz Pacyński zaznaczył mocno swoją obecność na polskim polu literatury fantastycznej: choćby jego Wrzesień szeroko dyskutowany przez fanów... 
Ostatnimi czasy pojawiła się pewna, ledwo zauważalna na razie, tendencja, jeżeli chodzi o młodych autorów powieści grozy. Autorzy tacy, jak... 
Każdy przekracza narzucane nam granice po swojemu. Karę, tytułową bohaterkę powieści Mai Wolny, poznajemy w momencie pokonywania jednej z... 
Pastisz thrillera, New Age w nowym makijażu, czytadło dla inteligencji – o tak, promocyjna machina już dawno ruszyła z kopyta. Nim jeszcze... 
Każdy przekracza narzucane nam granice po swojemu. Karę, tytułową bohaterkę powieści Mai Wolny, poznajemy w momencie pokonywania jednej z... 
Tomasz Pacyński zaznaczył mocno swoją obecność na polskim polu literatury fantastycznej: choćby jego Wrzesień szeroko dyskutowany przez fanów... 
Ostatnimi czasy pojawiła się pewna, ledwo zauważalna na razie, tendencja, jeżeli chodzi o młodych autorów powieści grozy. Autorzy tacy, jak... 
O mentalnych pograniczach i poszukiwaniu swego miejsca na Ziemi
Zwykle, gdy mówimy o Żydach, mamy na myśli Aszkenazyjczyków – Żydów... 
Zwierzęta kontratakują, nie tylko na fali popularności psa, który pływał na krze. Dzięki spektakularnemu sukcesowi najnowszego „kryminału... 
Każdy przekracza narzucane nam granice po swojemu. Karę, tytułową bohaterkę powieści Mai Wolny, poznajemy w momencie pokonywania jednej z... 
Miłość Kafki w drodze do zagłady
Steve-a Sem-Sandberga autora wydanej właśnie książki o Milenie Jesenskiej interesują Silne, a przy tym... 
Tej książce ktoś zrobił wielką krzywdę. Jej okładka sugerować bowiem może, że to kolejna pozycja z serii wynurzeń Europejek/Amerykanek,... 
Skomplikować sobie życie, doprowadzając do sytuacji w której ludzie przyglądają ci się z mieszaniną politowania i nieufności, tudzież... 
Michael Palin, po rozwiązaniu Latającego cyrku Monty Pythona, mógł zająć się odcinaniem kuponów od sławy oraz robieniem za maskotkę jury... 
„Złoty rydwan” – Salwa Bakr
Egipskie więzienie dla kobiet jest być może mało wdzięcznym miejscem akcji dla książki, umożliwia jednakże zebranie bohaterek z różnych warstw społecznych, o różnej przeszłości w jednym miejscu i skonfrontowanie ich ze sobą, co... 
Meyeromania - Zmierzch
Zauważyliście może wokół siebie ludzi zaczytanych w którąś z powieści cyklu Zmierzch? Na pewno tak. Ja też zauważyłem. I to całkiem dużo takich ludzi. A zauważyliście, że w naszym kraju co jakiś czas występuje boom na pewną... 
Romans z PRL-em w tle - „Romans licealny”
Czy Paweł Zarzewski to alter ego Piotra Zaremby? Autor, z wykształcenia historyk, w latach 1987-1991 uczył tego przedmiotu w jednym z liceów w Warszawie. Powiązanie wydaje się oczywiste – oto w powieści spotykamy historyka Pawła, który... 
Skaliste i zimne skandynawskie pejzaże mogą przywoływać w polskim czytelniku masę rozmaitych skojarzeń. Z pewnością jednak, z naszego punktu widzenia, mają w sobie pewną posępną tajemniczość, aurę niepokoju wpisaną w dość stereotypowe postrzeganie tego rejonu. Lodowate wiatry i fale rozbijające się o skaliste fiordy, połacie ośnieżonych lasów, niewielkie osady usytuowane nad samotnymi górskimi jeziorami, wszechogarniające zimno i szybko zapadający zmrok... Niemalże wymarzona scenografia do trzymającej w napięciu powieści kryminalnej. Jak wspominałem, jest to postrzeganie dość stereotypowe. Jednak Thomas Kanger, szwed, autor Mężczyzny, który przychodził w niedzielę, odbiega od niego stosunkowo niedaleko.
Chciałoby się powiedzieć, że przedstawia on Skandynawię właśnie taką, jaką chcielibyśmy ją zobaczyć: jednocześnie surową i piękną, zderzającą ze sobą nowoczesną wielkomiejskość Sztokholmu i pozorną dziewiczość skalistych pejzaży. Z krainy postrzeganej przez pryzmat takich niejednoznaczności stara się on wydobyć idealne tło dla stworzonej przez siebie tajemnicy. Tło zawierające w sobie po trochu ze wszystkiego, co zagraniczny czytelnik mógłby chcieć odkryć w historii mającej miejsce w tej krainie. Nie bez powodu padły dokładnie takie słowa. Co więcej – myślę, że zwrot „co czytelnik mógłby chcieć odkryć” pasowałby do prawie całej książki. Tak, niestety, jak na powieść kryminalną jest ona odrobinę zbyt liniowa i przewidywalna.
Od początku mamy do czynienia z dwoma torami akcji; dwójką głównych bohaterek o pozornie niezbieżnych interesach. Jednakże po pierwszych paru rozdziałach jedynie ktoś celowo utrudniający sobie myślenie nie domyśli się wysoce przewidywalnego finału. Tak samo zresztą ma się rzecz z konstrukcją postaci, które w toku powieści okazują się nieco zanadto sztampowe. Mamy więc do czynienia z samotną, ambitną panią detektyw po przejściach, która w ramach odwrotu od własnego życia zapada się w pracoholizm; młodą buntowniczką (adopcja, ucieczki, narkotyki) chcącą uporządkować swoje życie przez dotarcie do własnych korzeni; surowego i upierdliwego szefa policji, który jednak w ostatecznym rozrachunku okazuje się być jedynie sprawiedliwy... Jednym słowem – na wielbicieli filmów sensacyjnych czeka tu cała plejada postaci, z którymi poczują się jak w domu.
Kolejną rzeczą mogącą denerwować jest używanie niemalże w każdym przypadku pełnych imion i nazwisk. Rozumiem, że to część kolorytu tego regionu, ale kiedy po raz dwudziesty na przestrzeni dwóch stron pojawia się Ulf Nyman, Ylva Marieanne Malmberg i Oskar Karnlund... Nie wiem, jak inni czytelnicy, ale ja miałem tego bardzo szybko dość i – szczerze powiedziawszy – przez natłok wykręcających język nazwisk momentami się gubiłem i musiałem wrócić kilka stron, żeby sprawdzić, czy któregoś „lfuskargmanna” nie wspominał przypadkiem któryś z „fundyssonów”. Dla fanów tego regionu z pewnością nie będzie to żadne wyzwanie, jednak dla mnie orientacja w tym wszystkim stanowiła o wiele większą tajemnicę, niż główna zagadką, z którą zmagają się bohaterowie.
Pomijając na chwilę liniową fabułę i sztampowe postacie, należy autorowi przyznać, że przynajmniej z kreacją świata poradził sobie w przyzwoity sposób. Odkładając na bok wszystkie „äøíëø” – język powieści jest zazwyczaj zręcznie dobrany, dialogi nie brzmią sztucznie, a opisy mogą momentami naprawdę zaciekawiać. Gdyby chodziło o ocenę samej formy – byłoby naprawdę świetnie. Niestety: ciekawe sceny i chwile napięcia tworzone przez umiejętny dobór języka i sprawne obrazowanie sytuacji są prawie w każdym wypadku równoważone (lub może nawet „ściągane w dół”) przez uczucie zawodu spowodowane wspomnianą przewidywalnością.
W ogólnym rozrachunku Mężczyzna, który przychodził w niedzielę jest książką, na której ktoś szukający fascynującej tajemnicy i trzymającej w napięciu aury grozy może się niewątpliwie przejechać. Zdecydowanie jest to lektura dla fascynatów Skandynawii (Ci znajdą tam zapewne wiele ciekawych, wartych odkrycia smaczków) lub dla kogokolwiek, kto nie wymaga od książki niczego oprócz zabicia kilku godzin podczas jazdy pociągiem. Jedna tylko kwestia nie daje mi jeszcze spokoju, a mianowicie fakt, że powieść ta została nominowana do tytułu najlepszej szwedzkiej powieści kryminalnej roku 2004. Nie obrodziło im w tym roku, czy też może – o zgrozo – według Szwedzkiej Akademii Autorów Kryminałów jest to naprawdę dobra książka? To chyba jeszcze większa tajemnica, niż przewijające się zastępy „Karnlundów”. Jeden z dwóch powodów, dla których można by uznać, że ta powieść ma cokolwiek wspólnego z ciekawą zagadką.
Tytuł: Mężczyzna, który przychodził w niedzielę
Autor: Thomas Kanger
Wydawca: Czarne; wydanie I, rok 2009
Liczba stron: 352
ISBN: 978-83-7536-110-0
W tym roku minie 20 rocznica wprowadzenia w Polsce reformy gospodarczej, która od nazwiska jej głównego architekta została nazwana „Planem Balcerowicza”. Plan stanowił...
Cztery lata po otwarciu prywatnego Teatru Polonia, Krystyna Janda udowadnia, że „chcieć, to móc” i zaprasza widzów do nowej siedziby. Kolejne, stare kino zostało zaadaptowane do...
Czy to już koniec napiętych stosunków polsko-rosyjskich? Władimir Putin zaprosił premiera Donalda Tuska do Katynia na obchody 70. rocznicy mordu polskich oficerów. Na kwiecień...