„Antypody” to rzecz ciężka, ciągnąca w dół, tchnąca niepełnością i pełnym niepokoju poszukiwaniem spójności, będącej wciąż poza jej zasięgiem. Podmiot – pomimo swej niesamowitej zdolności do metamorfoz i ciągłych dostosowań – skazany jest na doświadczanie ciągłych niespójności, pewnych form bolesnego rozerwania, zarówno w sobie samym, jak i w otaczającym go świecie. Elsner z pełną świadomością i premedytacją przedstawia nam całą panoramę rozpadających się, niemal dekadenckich, obrazów człowieczeństwa. Precyzyjny i subtelny styl pogłębia kontrast między formą i treścią, potęgując tym samym pewien rodzaj niewypowiedzianego niepokoju, który doskwiera tym bardziej, że nie możemy znaleźć dla niego zdecydowanego kontrapunktu. Ta poezja nie ofiaruje ani chwili wytchnienia, wszystko jest w ciągłym rozkładzie, nie da się znaleźć równoważącego oparcia dla poczucia stałego braku, nikt ani nic nie łata dziur tego świata.
Inspiracje dekadenckie Elsnera odbijają się na konstrukcji esencji samej liryki. Bolesne zderzenia z brukiem rzeczywistości jednocześnie go degradują i egzaltują, zawsze prowadząc jednak do rozpadu, dekonstrukcji. Autor mówi o swojej twórczości: „poezja prawdziwa”, w której za każde słowo trzeba płacić częścią siebie. Wpływ Wojaczka (a może nawet i Stachury z jego życiopisaniem) jest widoczny jak na dłoni, zwłaszcza że w przypadku obu poetów prawdziwość ich wierszy odbija się na coraz to głębszym rozbieraniu się, zarówno w sensie obnażania przed odbiorcą, jak i rozkładaniu się na części w celu ciągłego poszukiwania owego potwornego braku nieokreślonego „czegoś” – braku, który ich napędza.
Podmiot Elsnera jest niezwykle zmienny, ulotny, podatny na przemiany. Napędzany poszukiwaniem nie potrafi zostać na dłużej w jednej postaci. Każda otaczająca go składniowa rzeczywistości jest dla niego lustrem, w którym się przegląda i dostrzega swoje kolejne formy – jedynie po to, aby w kolejnym odbiciu (w kolejnej osobie, drobince kurzu, brudnym śniegu, samym sobie...) dostrzec jej nieprawdziwość, odrzucić ją boleśnie i ruszyć nowym tropem. W wierszu Bywa i tak pisze: „Doskonały fakt: środek jest wymysłem. / Nie ma nic piękniejszego od bycia / elastyczną formą. Twarz, którą odkrywam, / wszystko przed tobą ukryje.” Potwierdza to szereg innych jego odsłon, jak chociażby: „Muszę być w kilku miejscach naraz, żeby / się nie zdradzić.” (Czasami ktoś tutaj puka), „Czy ma jakieś imię? / Mówią, że tak. Podobno / potrafi je zmieniać.” (Iluzjonista), „Puste porusza się ciało. Puste, choć ma w sobie / pognieciony śnieg, po którym chodzi się boso.” (Bardzo przepraszam) czy też „Pochodzę z dna. (...) Może po prostu ktoś mnie wykrzesał, / czyszcząc blachę z rdzy.” (Pochodzę z dna).
Dla kogoś, kto z poezją na co dzień nie ma do czynienia – może wydać się to wszystko szalenie przygnębiające i ciężkie. Mój przyjaciel po lekturze tomiku Elsnera stwierdził: „świetne, ale strasznie dołujące”. Ciężko mi się nie zgodzić, gdyż zdecydowanie nie są to wiersze lekkie, łatwe i przyjemne. Tchną one jednak niesamowitym ładunkiem prawdziwości – właśnie prawdziwości poezji, za której każdą cząstkę trzeba płacić kawałkiem siebie. W przypadku „Antypodów” nie jest to jednak zamiana do końca dla nas niekorzystna. Elsner znakomicie nastraja (lub może bardziej „rozstraja”) odbiorcę na transgresywność, budzi niepokój/przygnębienie/smutek, lecz jednocześnie pobudza poczucie indywidualnej niejednoznaczności i skłania do refleksji nad granicami tożsamości, nad ich – niemalże metafizycznym – przenikaniem się z otaczającą nas rzeczywistością i nierzeczywistością. Zdecydowanie warto było czekać na ten debiut. Szkoda tylko, że najwidoczniej Elsner został on doceniony na tyle, na ile naprawdę zasługuje.
Tytuł: Antypody
Autor: Sławomir Elsner
Wydawca: Biuro Literackie, Wrocław
ISBN: 97883-60602-17-1
Komentarzy: 1wartowiedziec
14 listopada 2011 (09:13)
Przepraszam, za emfazę, ale pogrubioną czcionką wyryty błąd BYNAJMNIEJ nie jest mi miły, a znajomy z zatrważającą prędkością rosnącej ilości internetowych źródeł. PRZYNAJMNIEJ to synonim dla: "co najmniej", "jeśli chodzi o...". Wyraża minimalny zakres czegoś. Np. Zrób przynajmniej 2 zadania przed sprawdzianem. BYNAJMNIEJ oznacza tyle, co " wcale nie", " zupełnie nie", "ni trochę". Np. -Bynajmniej nie było mi miło, gdy oblał mnie kubłem pomyjów. -Czy było Ci miło? - Bynajmniej! W tekście, błąd zmienia sens zdania na PRZECIWSTAWNY do zamierzonego.
Literatura, choćby najbardziej fantastyczna, oderwana od logiki przyczyn i skutków, jest jednak powiązana z życiem osobistym autora, jego wrażliwością, świadomością i umiejętnościami....


Start


