U polskich bram – Korpus Ochrony Pogranicza cz.1.
    Korpus Ochrony Pogranicza2 · II RP19 · Związek Radziecki22 · Piłsudski7
2009-10-18
Jest świt. Młody strażnik stoi pod daszkiem niewielkiej wieżyczki, wieńczącej solidny, drewniany budynek stanicy. W napięciu spogląda na wschód, skąd w każdej chwili może nadejść zagrożenie. Na dole śpią jego towarzysze. Zmęczeni, ale czujni i od dawna nie rozstający się z bronią. Budowla z otaczającą ja wioską, przywodzi na myśl warowny zameczek przycupnięty na ukraińskim stepie. – Taki opis, mnie przynajmniej, przywodzi na myśl scenę z Trylogii Henryka Sienkiewicza. Choć zgadza się miejsce, to czasy o wiele nam bliższe. To nie wiek XVII, a strażnik nie wypatruje tatarskich czambułów, lecz bolszewickich żołnierzy lub dywersantów. Jest wrzesień 1929 roku. Za dziesięć lat, 17 września, z tej wieży widać będzie rosyjskie czołgi.

Żołnietrz KOP na wieżyczce obserwacyjnej, 1929 rok.

Takie obrazki można było spotkać na całej długości wschodniej granicy II Rzeczpospolitej, której strzegło 357 strażnic Korpusu Ochrony Pogranicza. Stanowiły one pierwszą linię ochrony wschodnich rubieży naszego kraju. Rubieży niespokojnych i niepewnych, już od ich ustanowienia mocą Traktatu Ryskiego z 18 marca 1921 roku, który oficjalnie kończył wojnę polsko-bolszewicką. Granica ta pokrywała się w zasadzie z linią frontu w momencie zawieszenia walk i jej przebieg od samego początku był kontestowany przez władze radzieckie i litewskie.

Na domiar złego podzielono w ten sposób terytoria etniczne Białorusinów i Ukraińców, którzy przeprowadzali ataki dywersyjne przeciw władzom i ludności polskiej. Poważnym problemem były też wypady zbrojne organizowane z terytorium ZSRR, Litwy i Ukrainy, które były często wspierane a nawet inspirowane przez władze radzieckie. Z tym wszystkim nie mogły sobie poradzić istniejące formacje wojskowe, czy Policja Graniczna.

Czarę goryczy przelały wydarzenia roku 1924, kiedy miało miejsce ponad 200 poważnych incydentów granicznych. Szczególnie słynny stał się napad, ponad stuosobowego zagonu pod dowództwem oficera Armii Czerwonej, który splądrował na początku sierpnia miasto Stołpce. Miasto zostało ograbione, a dworzec kolejowy i posterunek policji zniszczone. Sytuacja na wschodniej rubieży wyraźnie wymykała się spod kontroli i kompromitowała polskie władze w obliczu lokalnej ludności, ale też międzynarodowej opinii publicznej.

Narodziny Korpusu Ochrony Pogranicza

 Typowa strażnica KOP na wschodniej granicy Rzeczpospolitej
Decyzja o utworzeniu nowej służby zapadła na specjalnym posiedzeniu rządu, z udziałem prezydenta Wojciechowskiego, w dniach 21-22 sierpnia 1924 roku. Powołany wówczas Korpus Ochrony Pogranicza miał zabezpieczyć wschodnie granice kraju i tereny przygraniczne w zakresie bezpieczeństwa publicznego i kontroli celno-skarbowej. Oznaczało to ochronę zamieszkującej tam ludności, oraz zwalczanie przemytu, nielegalnego przekraczani granic, aktów dywersji, terroryzmu i bandytyzmu w pasie przygranicznym. KOP miał też pełnić zadanie pierwszej linii oporu na wypadek napaści na Polskę.

Aby zapewnić korpusowi lojalną i dobrze wyszkolona kadrę, zdecydowano się na kierowanie tam żołnierzy po przeszkoleniu w jednostkach liniowych. Większość z nich miała pochodzić z zachodnich terenów II RP. Do KOP skierowano też wszystkich żołnierzy służby czynnej narodowości niemieckiej. Miało to „uodpornić” formację graniczną na inwigilację przez sowieckich i ukraińskich agentów, oraz utrudnić kontakty z lokalnymi strukturami przestępczymi. Jednostki KOP miały mieć pełny stan etatowy w czasie pokoju, a w wypadku wojny miały być bezpośrednio przekształcone w jednostki Wojska Polskiego.

Organizacja Korpusu Ochrony Pogranicza, mnie osobiście nieodmiennie kojarzy się z wcześniejszą o jakieś 400 lat Obroną Potoczną, powołanym dla ochrony przed Tatarami. Nie chodzi tu jedynie o podobne zadania i etos pewnej elitarności.

Zaplanowana struktura zakładała utworzenie Dowództwa KOP z własnym wywiadem i żandarmerią. Z czasem struktura wzbogaciła się też o własne jednostki artylerii, jednostki szkoleniowe i łączności, czyniąc z KOP w zasadzie strukturę samowystarczalną. Sztabowi podlegały brygady (początkowo było ich 3), złożone z batalionów ochrony pogranicza i szwadronów kawalerii KOP. Kawaleria miała zapewnić szybkość reakcji i elastyczność działania, natomiast podstawową jednostką Korpusu miał być batalion piechoty.

Każdy batalion KOP strzegł wyznaczonego odcinka granicy, na którym rozmieszczone były niewielkie strażnice, obsadzone przez kompanie, a czasem nawet pojedyncze drużyny piechoty. Oddziały te były uzbrojone jedynie w broń osobistą, granaty i ręczne karabiny maszynowe. Odwód batalionu stanowił pluton CKM-ów i wspominane wcześniej szwadrony kawalerii.


Komentarzy: 1

XXX
24 listopada 2009 (11:31)
Czekam z niecierpliwością
na część drugą :)
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
Szwajcarska reduta

Rzym i Sparta stały zbrojne i wolne przez wiele wieków. Szwajcarzy zaś są bardzo zbrojni i bardzo wolni. N. Machiavelli "Książę"
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".