Układ zamknięty
    korupcja22 · PRL51 · kinematografia polska21 · Ryszard Bugajski1
2013-04-30
„Układ Zamknięty” Ryszarda Bugajskiego to film ważny. Zdecydowanie najważniejszy obraz ostatnich lat, blisko współczesnych realiów, oparty na prawdziwej historii.

Film opowiada o historii trzech młodych biznesmenów, którzy zakładają nowoczesną fabrykę elektroniczną dająca miejsca pracy dla kilkuset osób. W wyniku zmowy prokuratury i urzędników skarbowych zostają zatrzymani na wiele miesięcy pod zarzutem działania na szkodę spółki.

W naszym kraju pojęcie „układ” niechybnie kojarzy się z komunizmem i pierwszymi latami po transformacji ustrojowej. Walka z domniemanym układem pomiędzy władzą a środowiskami przestępczymi była jednym z głównych haseł wyborczych prawicowych partii w Polsce.

Polskie kino rzadko sięga po tematy ze współczesnych realiów, a jeżeli już to najczęściej omawia sprawy bezpieczne, nie naruszające niczyich interesów, poniekąd obiektywne, dotyczące czyjejś sfery emocjonalnej lub obyczajowej. Za fikcję polityczną biorą się czasami twórcy seriali, takich jak „Fałszerze” czy „Ekstradycja”.

Znajomy dziennikarz śledczy powiedział mi kiedyś, że tylko idioci robią przekręty, bo zdolni ludzie dorobią się uczciwie. Ci idioci mają jednak wielką przewagę nad młodymi zapaleńcami, zawsze wiedzieli z kim trzeba pić i chodzić na polowania. Młode wilczki albo nauczą i opanują wirtuozerię pływania w tej zupie, albo wyjadą, bo powietrza im zabraknie.

Jednym z wyjątków jest Ryszard Bugajski, który od dawna pokazuje tematy szersze, wykraczające poza ramy życia pojedynczego człowieka i jego dylematów. Dotychczas reżyserował między innymi „Przesłuchanie” oraz „Generała Nila”. Pomysł na „Układ Zamknięty” przynieśli ze sobą scenarzyści Michał Pruski i Mirosław Piepka. Znali tę historię od dawna i szukali okazji jej zrealizowania na ekranie.

Współpraca wielokrotnie nagradzanego reżysera i scenarzystów, którzy odnieśli wielki sukces przy realizacji filmu „Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł” stanowiła obietnicę sukcesu. Twórcom udało się zachęcić do współpracy znakomitych aktorów. Na uwagę widza szczególnie zasługuje Janusz Gajos - jako skorumpowany prokurator, kolejny raz po pamiętnych rolach w „Psach”, „Przesłuchaniu”, oraz „Ekstradycji” udowodnił, że jest mistrzem kreowania czarnych charakterów. U boku Gajosa wystąpili, między innymi, Kazimierz Kaczor i Urszula Grabowska.

Za wizualną stronę filmu odpowiada Piotr Sobociński jr., autor zdjęć do „Róży” i „Drogówki” Wojciecha Smarzowskiego. Zdjęcia są bardzo plastyczne, realia dobrze oddane, ale nie przesadnie ponure, jakoby na przekór osobistemu dramatowi bohaterów kamera pokazuje piękno otaczającego ich miasta. Na szczególną pochwałę zasługuje światło, ciepły ton uwypukla walory urody bohaterów.

Jak w prawdziwym życiu, żadna z postaci u Bugajskiego nie jest ani jednoznacznie dobra, ani jednoznacznie zła. Skorumpowany prokurator został pokazany w retrospektywie drobnych kompromisów moralnych, które uczyniły go więźniem pewnej rzeczywistości i doprowadziły do miejsca, w którym dosłownie i w przenośni się znalazł.

W filmie są dwie małe wpadki. Jedna to wzmianka o CBA. W 2003 roku nie było jeszcze tej służby.

W tłumaczeniu rozmowy pomiędzy wspólnikiem z zagranicy a wypuszczonymi z aresztu przedsiębiorcami znalazło się zdanie ominięte przez lektora polskiego: będziecie robić interesy w kraju, gdzie nie dusi się przedsiębiorczych ludzi z pomysłami. Ciekawe, czy twórcy to zauważyli, a może zrobili tak celowo?

12 stycznia, w ramach corocznej gali Pracodawców Rzeczpospolitej Polskiej, autorów „Układu zamkniętego” uhonorowano Wektorem Nadziei, nagrodą za odwagę w dążeniu do przedstawienia prawdy o problemach, z którymi na co dzień zmagają się polscy przedsiębiorcy w starciu z bezwzględną machiną urzędniczą, oraz za niezwykły upór, dzięki któremu realizacja filmu stała się możliwa.

Przedsiębiorcy w Polsce mają różne problemy. Bugajski pokazuje pewien element ich zmagań.

Obraz ten próbuje odbudować nadszarpnięte zaufanie społeczne do biznesu. W naszym kraju większość uważa, że wszyscy zamożni ludzie dorobili się na mniejszych lub większych przekrętach.

Znajomy dziennikarz śledczy powiedział mi kiedyś, że tylko idioci robią przekręty, bo zdolni ludzie dorobią się uczciwie. Ci idioci mają jednak wielką przewagę nad młodymi zapaleńcami, zawsze wiedzieli z kim trzeba pić i chodzić na polowania. Młode wilczki albo nauczą i opanują wirtuozerię pływania w tej zupie, albo wyjadą, bo powietrza im zabraknie. Zmiany zapewne nastąpią, ale w biblijnym tempie wędrówki z Egiptu do Ziemi Świętej potrzebnej dla wymiany całego pokolenia skurwionego niewolą. „Układ Zamknięty” to pierwszy krok na drodze do zmian.




Chcesz odnieść się do stanowiska autora, chcesz polemizować, skomentować ten tekst? A może chciałbyś Drogi Czytelniku napisać na inny temat?
Jeżeli jesteś zainteresowany i zdecydowany przeczytaj nasz anons dotyczący współpracy redakcyjnej lub od razu napisz i wyślij do nas swój materiał na adres: redakcja@mojeopinie.pl. Odezwiemy się szybko!!

Komentarzy: 2

Łza
1 maja 2013 (12:57)
film pierwsza klasa
mocno naciśnęli na odcisk, jak newsweek musiał pisać o sponsorach. cóż trzeba bronić rodzinki Kwaśniewskiego. Mam nadzieję, że sprawa się wyjaśni do końca.

Kozioł
3 maja 2013 (06:45)
jakby to powiedzieć
normalna rzeczywistość lat 90-tych w Polsce. WSI, aparat władzy prl rządzili oj rządzili
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
Kręcimy powstanie

O tym, że film dokumentujący „Powstanie warszawskie” wart jest uwagi, nie trzeba nikogo przekonywać. Jednak czy okraszanie go kolorem i dialogami jest konieczne? To już nie jest takie pewne.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".