Ukraina – bez umowy i bez kolejnej „pomarańczowej rewolucji”?
    Ukraina w UE26 · Janukowycz51 · integracja gospodarcza8 · stosunki ukraińsko-rosyjskie38
2013-11-25
Po upublicznieniu przez rząd Ukrainy decyzji o niepodpisywaniu umowy o stowarzyszeniu z UE, Ukraińcy wyszli na ulice, zaś Bruksela łagodzi stanowisko w sprawie Tymoszenko. Czy to coś zmieni?

Maidan w Kijowie

Decyzję o odstąpieniu od podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE nad Dnieprem podjęto kilka tygodni temu. Według ukraińskich ekspertów, stało się podczas niezapowiedzianego spotkania Wiktora Janukowycza z Władimirem Putinem w dniach 9-10 listopada. W każdym bądź razie z jej upublicznieniem rząd zwlekał, aby zaoszczędzić sobie zamieszek na ulicach, którymi groziła opozycja. W obliczu kolejnych propozycji nie do przyjęcia w sprawie uwolnienia Julii Tymoszenko, które serwowała UE ustami misji Coxa-Kwaśniewskiego, oraz nacisków gospodarczych ze strony Rosji, Kijów nie miał wątpliwości, że należy wycofać się z wciąż niepewnej umowy, która, zanim została podpisana, już przyniosła Ukrainie ogromne straty finansowe.

Jeszcze we wrześniu Wiktor Janukowycz zakomunikował, że nie zastosuje aktu łaski wobec byłej premier. Pomijając wolę polityczną, ułaskawienie Tymoszenko byłoby niezgodne z obowiązującym prawem ukraińskim, o czym nie mówią polscy i europejscy politycy. Tym bardziej, że sama Tymoszenko nigdy nie napisała prośby o ułaskawienie, co jest warunkiem sine qua non. Należało zatem przeprowadzić zmiany ustawodawcze, co też nie było możliwe. Parlament programowo odrzucał wszelkie pomysły misji Coxa-Kwaśniewskiego, które powstawały w szpitalnym pokoju Tymoszenko i gabinetach opozycji. Rządząca partia przy tym została całkowicie zignorowana przez misję Coxa-Kwaśniewskiego, co przesądziło o niepowodzeniu tej misji. Z założenia bowiem miała to być misja obserwacyjna. Tymczasem stała się ona międzynarodową grupą wsparcia dla Tymoszenko i opozycji. W toku swojej działalności misja bowiem kierowała się przede wszystkich wolą Tymoszenko, zapominając o bezstronności politycznej. Te działa misji doprowadziły do utraty niezbędnej neutralności. Cox i Kwaśniewski stali się stronami sporu, a nie obserwatorami, co w konsekwencji doprowadziło do utraty zaufania ze strony prezydenta, rządu i Rady Najwyższej – głównych ośrodków decyzyjnych w kraju.

Abstrahując od nastrojów ukraińskiej ulicy i życzeń europejskich polityków, Ukrainę nie stać w tej chwili na zbliżenie z UE kosztem pogorszenia stosunków z Rosją

Abstrahując od nastrojów ukraińskiej ulicy i życzeń europejskich polityków, Ukrainę nie stać w tej chwili na zbliżenie z UE kosztem pogorszenia stosunków z Rosją – głównym partnerem gospodarczym Kijowa. Perspektywa utraty rynku rosyjskiego dla ukraińskiego przemysłu oznacza nie tylko ogromne straty finansowe, lecz zamknięcie fabryk i utratę miejsc pracy przez tysiące Ukraińców. Niedostosowany do norm technicznych i standardów europejskich ukraiński przemysł w tej chwili nie ma alternatywnych rynków zbytu, o czym mogli się przekonać przedsiębiorcy po wprowadzeniu przez Rosję częściowej blokady wobec ukraińskich towarów. Dlatego też sami przedsiębiorcy, jak i organizacje zrzeszające pracodawców i pracowników, zwrócili się do rządu i prezydenta z apelem, aby podpisanie umowy stowarzyszeniowej z UE zostało odłożone na później. Oznacza to także, że bez wsparcia finansowego biznesu nie będzie drugiej „pomarańczowej rewolucji”. Opozycja wyprowadziła ludzi na ulicę, ale bez funduszy nie będzie mogła ich utrzymać na tej ulicy, jak to się działo w 2004 roku. Na dodatek, rząd, nauczony doświadczeniem z „pomarańczowej rewolucji”, zapowiedział wzmożoną kontrolę przepływu funduszy zagranicznych, aby zapobiec finansowaniu antyrządowych demonstracji ze źródeł zewnętrznych. W każdym bądź razie, Kijów nie zmieni swego zdania w przededniu szczytu w Wilnie, mimo że europejscy politycy zmienili zdanie, wyrażając gotowość do podpisania umowy.

Niepodpisanie umowy przez Ukrainę właśnie w taki sposób stawia pod znakiem zapytania cały program Partnerstwa Wschodniego. Jest to porażka Polski - twórcy i promotora tego programu. To niepowodzenie należy również uznać za osobistą porażkę Radosława Sikorskiego, Bronisława Komorowskiego i Aleksandra Kwaśniewskiego, którzy postawili znak równości między uwolnieniem nie bez powodu skazanej na siedem lat pozbawienia wolności Julii Tymoszenko, a przyszłością Ukrainy i milionów Ukraińców.


Komentarzy: 4

Bogdan
26 listopada 2013 (21:18)
pytanie czyja to wina, że są tak zależni od jednego kraju?
Teraz płaczą (biznesmeni) ale tak naprawdę jest im to na rękę, Nie musieli sie wysilać, łapówkarstwo wszystko załatwi i w Rosji i na Ukrainie, na Zachodzie są bez szans. To jest jęk zawodu nad głupotą tego kraju. Nasi przynajmniej próbują wszędzie sprzedawać co mają pod ręką, zdobywamy nowe rynki, przyczółki na jeszcze innych. A tam. Sielanka bo przyjdzie Rusek i kupi, a jak nie kupi to lament. Dziecinada. Dzisiaj się nie uniezależnią, jutro też tego nie zrobią.

Radosław
29 listopada 2013 (20:59)
każdy jest od kogoś zależny
Gdyby Berlin przestał kupować polskie towary, to nie wiem, czy te zdywersyfikowane rynki uratowałyby polską gospodarkę. Polska tak samo jest uzależniona od Niemiec, jak Ukraina od Rosji, z tą różnicą, że Niemcy są wiodącym państwem europejskim, a Rosja jest mocarstwem światowym.

Loki
30 listopada 2013 (13:22)
@Radosław, śmiało proszę podać dane na ile to jesteśmy uzależnieni od Niemiec
i porównać to do uzależnienia Ukrainy od Rosji. Eksportujemy tam około 20% swoich towarów zapewne, część z nich to produkty z fabryk, którymi właścicielami są firmy niemieckie. Różnica jest taka, że my staramy się eksportować wszędzie gdzie się da a Ukraińcy czekają aż ich Rosjanie do kontraktu zaproszą inaczej płaczą że nikt ich nie chce. A już potrafią eksportować zboże do Europy, tylko że w tym pomogły unijne dyrektywy, a teraz?

Jukosik
1 grudnia 2013 (10:16)
Politycy UE po prostu nie wiedzą jak prowadzić
politykę na wschodzie Europy. A tu jak w Azji liczy się tylko siła i pieniądz. A raczej tylko siła. Siła tworzy strach i fałszywą albo nie lojalność. Życie i prawa człowieka niewiele warte w tej strefie geograficznej.
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Wschodnia Ukraina w ogniu

Wschód Ukrainy to nadal pole walki. W związku z wyborem Petro Poroszenki na stanowisko prezydenta, wiele wskazuje na to, że walka ta nabierze na sile. Separatyści usłyszeli wreszcie, że...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".