Ukraina już nie śpi
    Ukraina136 · Janukowycz51 · Solidarność30 · Unia Europejska276
2014-02-03
Autor: Jan Król
Gdyby ktoś zapytał mnie jaki problem w naszym, europejskim otoczeniu uważam aktualnie za najistotniejszy, wskazałbym na Ukrainę.

Majdan Niezależności w trakcie protestów w grudniu 2013 roku, foto: wikimedia commons, Ivan Bandura, CC

Zastanawiam się, czy Ukraina jest na etapie Polski przełomu lat 80-tych (powstanie „Solidarności” i wprowadzenie stanu wojennego), czy na przełomie lat 90-tych (strajki, „Okrągły Stół”, nie w pełni demokratyczne wybory, powołanie rządu Tadeusza Mazowieckiego). I nie mam na to jednoznacznej odpowiedzi. Ale czuję, że wszystkie te wątki naszej najnowszej historii mają swoje odbicie za naszą granicą.

„Ej, Ty Ojcze Atamanie, Ukraina śpi w najlepsze…”. Tak od lat śpiewamy przy ogniskach. Ale Ukraina obudziła się – i to po raz trzeci. Pierwszy, gdy rozpadł się Związek Radziecki (1991). Drugi podczas pomarańczowej rewolucji, gdy Ukraińcy zaprotestowali przeciw sfałszowanym wyborom (2004). I obecnie, od trzech miesięcy, po raz trzeci. Mimo siarczystego mrozu wielki protest na kijowskim Majdanie trwa. Co więcej, rozlał się na wschodnią część kraju, co jest nowością i wskazuje, że chęć zbliżenia do Europy, połączona z niechęcią do sprawujących władzę, rozprzestrzenia się.

Najistotniejsze co dokonuje się obecnie na Ukrainie to powstawanie nowej tożsamości narodowej, która skupia całą gamę ideowych i politycznych nurtów, w czym Ukraińcy przypominają Polaków z okresu wielkiej „Solidarności”

A wydawało się, że prezydent Janukowycz miał takie proste rozwiązanie: podpisanie umowy stowarzyszeniowej z UE i zwolnienie z więzienia Julii Tymoszenko. Powinien postawić na Brukselę nie przeciw Moskwie, na Unię Europejską nie przeciw Rosji. I byłby narodowym bohaterem. Niestety kluczył, kombinował, nie dotrzymywał słowa. I dzisiaj ma też osobiście wielki problem. Bo wydaje się, że będąc zbyt słabym na siłowe rozwiązania będzie musiał abdykować i odpowiadać za bezwzględne tłumienie pokojowych demonstracji zamieniając się miejscem z Julią Tymoszenko lub szukając azylu w jakimś przyjaznym mu kraju.

Tymczasem nie wiemy tak naprawdę jak potoczą się dalsze wypadki u naszych wschodnich sąsiadów. Na w pełni pokojowe, jak u nas czy w byłej Czechosłowacji, rozwiązania raczej szans już nie ma. Zginęli bowiem ludzie, a brutalne akcje Berkutu (odpowiednik naszego ZOMO z okresu stanu wojennego) połączone z bandyckimi działaniami podejrzanych osobników w cywilu nie może pozostać bez rozliczenia w przypadku, gdy na Ukrainie zwycięży kurs proeuropejski i postępujące za nim budowanie demokratycznego państwa prawa. Najistotniejsze co dokonuje się obecnie na Ukrainie to powstawanie nowej tożsamości narodowej, która skupia całą gamę ideowych i politycznych nurtów, w czym Ukraińcy przypominają Polaków z okresu wielkiej „Solidarności”, w której znajdowały swoje miejsce różne orientacje, ale łączył je wspólny sprzeciw wobec komuny i chęć wybicia się na niepodległość. Gdy już nastała wolność, powstało z tego 10-milionowego ruchu kilkadziesiąt partii i partyjek i podział ten trwa do dziś. Lecz jego źródłem jest demokracja i suwerenność. I o to walczą proeuropejsko nastawieni Ukraińcy. Zapewne potem się podzielą. Oby się jednak nie pokłócili, tak jak przywódcy pomarańczowej rewolucji, i umieli podtrzymać strategiczne cele, które aktualnie sobie stawiają.

Prezydent Władimir Putin złożył na ostatnim szczycie UE-Rosja propozycję stworzenia obszaru wolnego handlu rozciągającego się od Gibraltaru po Władywostok i obejmującego kraje UE oraz tworzoną przez niego Unię EuroAzjatycką. Jeśli takie zamiary Putin zgłasza szczerze, to tym bardziej nie powinna przeszkadzać mu umowa stowarzyszeniowa Ukrainy z UE. Jak zwykle jednak problem w szczerości przywódców Rosji. Ukraina może być w tym kontekście niezłym papierkiem lakmusowym. Nie wolno tracić nadziei.

A spoglądając na sytuację na Ukrainie warto nie zapominać o naszej drodze do wolności i dzisiejszym miejscu Polski na mapie Europy. Co dedykuję wszystkim malkontentom i totalnym krytykom historii ostatnich już bez mała 35 lat. W dzisiejszej porannej audycji Moniki Olejnik rodzimi politycy kłócili się o darmowe podręczniki dla pierwszoklasistów, o ochronę byłych premierów i komisję śledczą w sprawie likwidacji WSI przez Antoniego Macierewicza. Kłócimy się jeszcze o Owsiaka, gender, Smoleńsk, OFE, pocztę, kolej, drogi i setki tym podobnych spraw. Możemy sobie na to pozwolić, bo nasza wolność i suwerenność mają mocne fundamenty. Chociaż poziom prowadzonych „debat” pozostawia wiele do życzenia.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Wschodnia Ukraina w ogniu

Wschód Ukrainy to nadal pole walki. W związku z wyborem Petro Poroszenki na stanowisko prezydenta, wiele wskazuje na to, że walka ta nabierze na sile. Separatyści usłyszeli wreszcie, że...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".