Ukraina próbuje przechytrzyć Gazprom
    Gazprom46 · Janukowycz51 · Ukraina136 · stosunki ukraińsko-rosyjskie38
2012-01-27
Ukraińsko-rosyjskie relacje to temat trudny dla analityków, a zapewne jeszcze trudniejszy dla stron zainteresowanych. Jednym z najpoważniejszych problemów pojawiających się między dwoma wschodnimi sąsiadami Polski jest zaś kwestia obrotu gazem, która w ostatnim czasie wkroczyła w nową fazę.

Od roku 2009, a zatem ostatniej odsłony tzw. wojny gazowej obowiązuje kontrakt na dostawy surowca, który dość powszechnie uznawany jest za niekorzystny dla Ukrainy. Niezależnie od tego, że ówczesne okoliczności – rzeczywiste, silne zapotrzebowanie Ukrainy na „odkręcenie kurka”, wyjście z pozycji „ubogiego krewnego” potężnego sąsiada utrzymywanej zaniżonymi dotychczas cenami importu surowca oraz wyeliminowanie szemranej spółki RosUkrEnergo z rosyjsko-ukraińskich relacji – wyraźnie usprawiedliwiały jego zawarcie, do dziś sprawa jest jednym z naczelnych elementów, z którymi stara sobie radzić obecna władza. Do tej pory najlepiej radziła sobie z rozliczaniem byłej premier Julii Tymoszenko (sygnatariuszki umowy), nie osiągając natomiast nic w negocjacjach z Moskwą.

osłabienie pozycji Gazpromu na ukraińskim rynku, choć momentami przynosi wiarę w prowadzenie przez ukraińskich włodarzy polityki w oparciu o rację stanu, wpędza ów rynek w kolejne, równie skłonne do monopolu, choć bardziej „swoje” ręce.
Dziś jednak sytuacja zdaje się zmieniać. Ostatnie rozmowy, przeprowadzone 17 stycznia bieżącego roku, nie przyniosły większych rezultatów. Jednak ze strony ukraińskiej płyną wyraźne sygnały, że tamtejsze władze mają pewien pomysł na przechytrzenie partnerów. Po pierwsze, zarówno ukraiński premier Mykoła Azarow, jak i minister ds. paliwa i energetyki Jurij Bojko już przed ostatnim spotkaniem stron głośno mówili o pomyśle przejścia z energetyki zasilanej gazem na zasilaną węglem, w dodatku rodzimym. Według obu panów koszty korzystania z tego źródła energii byłyby niemal dwukrotnie mniejsze niż te ponoszone obecnie, czyli przy oparciu energetyki na rosyjskim gazie. Wiarygodności owym zapowiedziom dodaje fakt, że w ten proces miałyby zaangażować się również Chiny, opracowujące wspólnie z Ukraińcami technologię gazyfikacji węgla1 .

Po drugie, sam prezydent Janukowycz ogłosił, że ambicją władz ukraińskich jest dywersyfikacja źródeł dostaw gazu potwierdzając jednocześnie, że ambicja ta jest już w fazie realizacji. Jego wypowiedź uściślił minister Bojko informując, że toczone są negocjacje z Turcją, która rzekomo miałaby oferować ceny znacznie bardziej korzystne od tych oferowanych przez Gazprom2.

W ręku tego ostatniego wciąż tkwi jednak poważny argument – zawarta trzy lata temu umowa dalej jest w mocy, zaś jej zapisy przewidują zastosowanie zasady take or pay, polegającej na obciążaniu nabywcy karami finansowymi za niezaimportowanie określonej umową ilości surowca. A wszelkie ruchy Kijowa niebędące zmianą zapisów umowy z Rosją prowadzić muszą nieuchronnie do sytuacji, w której Ukraińcy zaimportują mniej gazu, niż przewiduje kontrakt. Co więcej, już teraz zapotrzebowanie jest znacznie mniejsze. Zdaje się jednak, że Ukraina w swojej niedoli może liczyć na silne wsparcie, jakim byłby odpowiedzialny za rozstrzyganie napięć na gruncie gospodarczym trybunał arbitrażowy w Sztokholmie. Wziąwszy pod uwagę, że opiera on swoje orzeczenia na względach ekonomicznych spór ukraińsko-rosyjski mógłby mieć tylko jednego zwycięzcę3.

Przy tej fali optymizmu należy jednak pamiętać o pewnych ograniczeniach. Ukraińcy swoje postulaty obniżenia cen uzasadniają rzecz jasna realiami rynkowymi, w których to faktycznie ceny, którymi są oni obciążani są zdecydowanie zbyt wysokie. Twierdzą też, że sytuacja na rynku surowca dodatkowo sprzyja spadkowi cen, jako że coraz częściej i głośniej mówi się o eksploatacji odkrywanych stopniowo złóż gazu łupkowego4. Optymizm co do tego ostatniego, tak silny przecież także nad Wisłą, musiał jednak osłabnąć, gdy na fali protestów społecznych z wydobycia surowca zrezygnowali Bułgarzy. Ci sami Bułgarzy, których rynek energetyczny oparty jest w 95% na imporcie rosyjskich surowców5. Niezależnie od tego, czy rząd bułgarski jest pierwszym z wielu, czy też pierwszym i ostatnim, który ugiął się w kwestii łupków jest to jednak przykład, którym operować mogą Rosjanie. Jest to argument za tym, że łupki… nie są żadnym argumentem. Przynajmniej na razie.

Napawać Ukraińców optymizmem nie może również fakt, że są jednym z państw pominiętych przez Gazprom w procesie korzystnej dla odbiorców renegocjacji umów, co udało się uzyskać choćby koncernom francuskim, włoskim czy niemieckim. W tym miejscu warto zwrócić uwagę na polityczną samotność Ukraińców, którą jednak niewątpliwie sami sobie zgotowali. Zachodnioeuropejskie sukcesy w rozmowach z rosyjskim gigantem były bowiem wynikiem oddziaływania wielu państw naraz6.

Dodatkowego smaczku całej sytuacji dodaje fakt, iż niemałe udziały w ukraińskim rynku energetycznym świeżo pozyskał nie kto inny, jak Rinat Achmetow. Donbaski oligarcha dziwnym trafem nie napotkał na niemal żadną konkurencję przy okazji zakupu istotnych elektrociepłowni oraz – co szczególnie ciekawe z punktu widzenia zapowiadanej przez rząd strategii energetycznej – kopalń węgla7. To chyba niemało, nawet jak na postać będącą jednoosobowym zapleczem partii rządzącej i wywodzącego się z niej prezydenta.

Wymienione okoliczności składają się na obraz, który trudno jednoznacznie ocenić. Z jednej strony obecna determinacja Ukraińców, by wreszcie osłabić dokuczliwość umowy z Gazpromem zdaje się być wreszcie poparta dość silną argumentacją i rozsądnie rozgrywana politycznie. Nie może przy tym jednak umknąć fakt, że osłabienie pozycji Gazpromu na ukraińskim rynku, choć momentami przynosi wiarę w prowadzenie przez ukraińskich włodarzy polityki w oparciu o rację stanu, wpędza ów rynek w kolejne, równie skłonne do monopolu, choć bardziej „swoje” ręce. Nawet jeżeli Achmetow dawałby jednak Ukrainie poczucie bezpieczeństwa w sferze energetyki, to sposób jej przez niego przejęcia świadczy o skrajnej oligarchizacji państwa, które z tym zjawiskiem jeszcze kilka lat temu miało walczyć. A i tak wszelkie pozytywne dla Ukraińców rozstrzygnięcia pozostają wciąż melodią przyszłości.





Przypisy:
1 http://eastbook.eu/2012/01/uncategorized/ukraina-wegiel-zamiast-gazu/
2 http://eastbook.eu/2012/01/uncategorized/ukraina-wegiel-zamiast-gazu/
3 http://forsal.pl/artykuly/584842,spor_o_ceny_gazu_ukraina_wytacza_ciezkie_dziala_przeciw_gazpromowi.ht ml
4 http://forsal.pl/artykuly/584842,spor_o_ceny_gazu_ukraina_wytacza_ciezkie_dziala_przeciw_gazpromowi.html
5 http://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/best/2012-01-25/bulgaria-odwraca-sie-od-gazu-lupkowego
6 http://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/tydzien-na-wschodzie/2012-01-25/gazprom-obniza-ceny-dla-wybranych-klientow
7 http://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/tydzien-na-wschodzie/2012-01-18/ekspansja-achmetowa-na-ukrainskim-rynku-energii-elektrycz

Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Ukraina, Rosja i UE w gazowym klinczu

Reakcja na wydarzenia na Ukrainie w pierwszych miesiącach 2014 roku po raz kolejny pokazała, w jakim klinczu znajdują się Unia Europejska, Rosja i Ukraina. Z Rosji pochodzi trzecia część...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".