Ukraina w sławie
    Petro Poroszenko5 · wybory prezydenckie146 · Ukraina w UE26 · stosunki ukraińsko-rosyjskie38
2014-05-29
Ukraińcy doskonale wypełnili swój obywatelski obowiązek w niedzielne święto demokracji. Z nowym prezydentem, merem Kijowa i członkami kijowskiego parlamentu Ukraina rozpoczęła swoją drogę ku stabilności.

Foto: Adrian Browarczyk

26 maja. Poranny spacer po Placu Niepodległości w Kijowie długo pozostanie w mojej pamięci. Nie ukrywam, że poszedłem tam przede wszystkim szukać powyborczej sensacji. Każdy przecież oczekiwałby jakiejś manifestacji, protestu czy zwykłego happeningu w kraju, który doświadczył ostatnimi czasy tak wiele. Tym razem jednak było zupełnie inaczej. Żar lejący się z nieba i tłum zabieganych Ukraińców – to aktualny obraz nowej rzeczywistości stolicy. Nikt chyba nie spodziewał się, że tak będzie wyglądać Ukraina dzień po historycznych wyborach, zaledwie kilka miesięcy po tragicznych wydarzeniach Majdanu.

Niedzielne wybory były dla wielu prawdziwą próbą demokracji. Jako niezależny obserwator wyborów, akredytowany przez Centralną Komisję Wyborczą w Kijowie, nie zakładałem wcześniej, że tak znacząca liczba Ukraińców pójdzie do urn. Nie przypominam sobie w zasadzie chwili, by w lokalach wyborczych było pusto – ludzie pojawiali się tam nawet po ustawowym czasie przeznaczanym do głosowania, podważając w pewien sposób zasady gry (w jednym z lokali odnotowaliśmy nielegalne przedłużenie czasu głosowania o prawie 2 godziny). Niemniej, frekwencja na poziomie ok. 60% powinna być przykładem społecznego zainteresowania i cywilnej aktywności dla kulejącej ostatnio demokracji w Europie.

Wracając do samych wyborów, w stolicy Ukrainy wszystko wyglądało na (prawie) perfekcyjnie dopracowane. Dumnie powiewające niebiesko-żółte flagi przy wejściach do lokali, członkowie komisji wyborczych rzetelnie znający kodeksy i ukraińską konstytucję oraz zastosowanie międzynarodowych standardów logistycznych (miejsce do głosowania bez transparencji, zalakowane i przezroczyste urny, układ przestrzenny zgodny z wymogami OBWE) – to wszystko wywierało wrażenie uporządkowania i stabilności. Co prawda w wielu miejscach spotkać można było grupę osób, zwłaszcza tych starszych, które konsultowały wybór i próbowały oddać głos poza wyznaczonym do tego miejscem, niemniej członkowie komisji wyborczych czuwali w pełni nad sytuacją i zapobiegali podobnym incydentom.

Zmęczenie zawieruchą polityczną Majdanu, utratą Krymu i zamieszaniem na wschodzie kraju sprawiło, że Ukraińcy postanowili gromadnie wziąć los w swoje ręce. Nadeszła nadzieja na nowe

Niech nie dziwi również fakt, że grupa 40+ była najaktywniejszą wśród wyborów. Choć ukraińska młodzież aktywnie zaangażowała się m.in. w obserwację wyborczą (wielu młodych pojawiało się w lokalach z ramienia partii, spora część obserwatorów to młodzież OPORY) wyrażając swoją chęć do zmiany, to jednak w tym przypadku, wnioskując z przeprowadzonych rozmów, wyborcza administracja zupełnie zniechęciła młodych do głosowania.

Oprócz polskich obserwatorów reprezentujących świat polityki i kultury (Robert Biedroń, Ksenia Kaniewska i Artur Kacprzak), w Kijowie spotkać można było Madeleine Albright, przewodniczącą amerykańskiej misji, czy grupę 157 obserwatorów z CANADEM – kanadyjskiej instytucji wspierającej przemiany na Ukrainie. Zewnętrzne zainteresowanie wyborami było na tyle znaczące, że grupy fotoreporterów można było spotkać prawie na każdej ulicy miasta. Polska oficjalnie akredytowała grupę ok. 100 obserwatorów OBWE, choć nie należy tego traktować jako liczby finalnej, bo nasz kraj reprezentowali również obserwatorzy zrzeszeni w np. Europejskim Forum Studentów AEGEE-Europe (European Students’ Forum):

Organizacje które wysłały swoich obserwatorów na wybory prezydenckie na Ukrainie Organizacje które wysłały swoich obserwatorów na wybory prezydenckie na Ukrainie, foto:eastbook.eu

Sytuacja na wschodzie kraju była napięta, czego potwierdzeniem może być bardzo niskie zainteresowanie wyborami i frekwencja wyborcza z regionów Doniecka i Ługańska (równo 15,3%). Rosyjska propaganda okazuje się być na tyle silna, że wielu mieszkańców tych obwodów nie miało pojęcia, że wybory właśnie się odbywają. Pozostała wschodnia część Ukrainy była stosunkowo spokojna, a niewielkie prorosyjskie manifestacje (Charków) nie miały żadnego wpływu na niedzielne wydarzenia. Powyborcze manipulacje w rosyjskich mediach na temat zwycięstwa Dmytra Jarosza z Prawego Sektora również nie były traktowane poważnie.

Zwycięzca wyborów prezydenckich, Piotr Poroszenko, zapowiedział, że swoją pierwszą wizytę zagraniczną odbędzie w Warszawie. Nowy lider Ukrainy otwarcie przyznaje, że ster władzy zostanie wkrótce zwrócony ku Europie, choć Rosja nie będzie mu obojętna. „Król czekolady” jest nadzieją na zmiany, których naród potrzebuje natychmiast.

Zmęczenie zawieruchą polityczną Majdanu, utratą Krymu i zamieszaniem na wschodzie kraju sprawiło, że Ukraińcy postanowili gromadnie wziąć los w swoje ręce. Nadeszła nadzieja na nowe, wielu liczy na świeżość i utęsknioną stabilizację. Nawet Julia Tymoszenko, kiedyś rewolucjonistka, pogratulowała Poroszence i wyraziła zadowolenie spokojem okresu wyborów. Coś drgnęło.

Slava Ukrainie!


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Wschodnia Ukraina w ogniu

Wschód Ukrainy to nadal pole walki. W związku z wyborem Petro Poroszenki na stanowisko prezydenta, wiele wskazuje na to, że walka ta nabierze na sile. Separatyści usłyszeli wreszcie, że...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".