Unmade in China
    Chiny152 · rywalizacja mocarstw58 · Pacyfik15 · chińska gospodarka35
2012-02-02
Chiny są dzisiaj wszędzie. Niemal codziennie największe państwo świata osiąga coś, co było nie do wyobrażenia jeszcze dwie dekady temu. Chiny w kosmosie, Chiny budują siedzibę Unii Afrykańskiej, Chiny gromadzą astronomiczne rezerwy walutowe, Chiny łaskawie wysłały wreszcie kogoś do Davos.

Można by tak w nieskończoność. Przy całym swoim podszytym przerażeniem podziwie dla tempa wzrostu ChRL, wiedza o tamtejszych mechanizmach politycznych, społecznych czy gospodarczych wydaje się być wśród zachodnich społeczeństw nikła. Nie wiemy za bardzo co podziwiamy i czego się boimy. Krocząc taką drogą bardzo łatwo możemy sprowadzić rosnącą pozycję nowego globalnego mocarstwa do tak dobrze zakorzenionego w naszej kulturze obrazka “żółtego zagrożenia”. Pekin stanowi dla uprzywilejowanej pozycji Zachodu zagrożenie, a w dalszej perspektywie dla liberalno-demokratycznego modelu jako takiego. Krytyka wobec ChRL często skupia się na łamaniu praw człowieka w Tybecie i Xinjiangu, rzadziej na specyficznym statusie juana. Nie, żeby los tych ciemiężonych regionów był nieistotny, niemniej zaczynamy dochodzić do absurdalnej sytuacji, w której krytykujemy państwo, które już niedługo stanie się gwarantem zachodnioeuropejskiego dobrobytu i stylu życia. We Francji pojawiła się książka, której autorzy nawołują do otrzeźwienia i powrotu do konserwatywnego myślenia o stosunkach międzynarodowych.

Brunet i Guichard w swojej książce “walą na odlew”. Pokazują jak Chiny za pomocą podpatrzonych głównie w przedwojennym Cesarstwie Japońskim instrumentów, uzależniają od siebie słabsze gospodarki, dążą do osłabienia pozycji tych dominujących i szybko osiągają pozycję hegemona
“Chiny światowym hegemonem?” to praca napisana przez dwóch ekonomistów, Antoine'a Bruneta i Jean-Paula Guicharda. Nie ma się wobec tego, co dziwić, że analizują oni ekspansję Chin przede wszystkim w kontekście gospodarczym. Przewodnią myślą autorów jest zwrócenie uwagi na to, że za dynamicznym wzrostem wpływów w globalnej gospodarce, naturalnie pójdzie ekspansja polityczna. Książka stanowi donośny głos w dyskusji o tym jak powinniśmy patrzeć na współczesne Chiny i jaką rolę powinny one sprawować w dzisiejszym świecie. Jest to spojrzenie “okcydentocentryczne”. Autorzy nie ukrywają wielkiego przywiązania do podstawowych zasad, które ukształtowały dzisiejszy Zachód. Model polityczno-ekonomiczny, który powstał w Państwie Środka z inicjatywy Deng Xiaopinga, nazywają “kapitalizmem totalitarnym” i nie wahają się wykazywać podobieństw do III Rzeszy. Określenie to jest zdecydowanie radykalniejsze, od proponowanego wcześniej “kapitalizmu państwowego” i pokazuje pewne różnice w optyce. Istnieją dzisiaj całe grupy polityków, ekonomistów, biznesmenów oraz analityków, które najczęściej z powodów pragmatycznych, próbują “oswoić” Pekin i przedstawić go jako stolicę modernizującego państwa, gdzie za reformami ekonomicznymi przyjdą też zmiany polityczne. Wady podobnego rozumowania na zasadzie analogii wykazano już wielokrotnie, niemniej nadal się okazuje ono przydatne, gdy chcemy przykryć fakt, że chińska pomoc bywa nam niezbędna, a najczęściej po prostu najwygodniejsza.

Brunet i Guichard w swojej książce “walą na odlew”. Pokazują jak Chiny za pomocą podpatrzonych głównie w przedwojennym Cesarstwie Japońskim instrumentów, uzależniają od siebie słabsze gospodarki, dążą do osłabienia pozycji tych dominujących (przede wszystkim amerykańskiej) i szybko osiągają pozycję hegemona. Ich krytyka chińskiego systemu wyróżnia się tym, że wskazuje na nieetyczność nie tylko reguł politycznych, ale również gospodarczych, stosowanych przez Chińczyków. ChRL jest nowym wcieleniem państwa, które liczy sobie kilka tysięcy lat i zawsze szanowało nauki historyczne. Pekin wie jak się uczyć na własnych błędach i podpatrywać to co najlepsze u innych. Merkantylna polityka prowadzona przez chińską dyktaturę, prowadzi do stworzenia jak największych nadwyżek handlowych, utrzymywania zaniżonego kursu juana i zalewania innych gospodarek swoim eksportem. Pekin nie tylko zacieśnia sieć swoich wpływów ekonomicznych, ale również politycznych, głównie dzięki temu, że nie wymaga przestrzegania praw człowieka czy jakichkolwiek standardów politycznych. Często mówi się o jakimś alternatywnym chińskim modelu, który z grubsza ma polegać na zasadzie “kapitalizm + autorytaryzm = sukces”. Abstrahując już od ogromu metodologicznych nieścisłości przy takim równaniu, KPCh zdaje się nie promować żadnego modelu. Dla partii komunistycznej liczy się lojalność partnerów i możliwość dorobienia się na nich.

Charakterystyczne, że jako Francuzi, autorzy książki, nie odpuścili sobie możliwości uderzenia w Stany Zjednoczone, tym razem wyjątkowo celnie. Guichard i Brunet zwracają uwagę, jak powoli Amerykanie sobie uświadamiają zagrożenie ze strony Pekinu, jakby nie potrafili się do końca wybudzić ze snu, w którym prymitywne, chińskie państwo pomagało im stanowić przeciwwagę wobec ZSRR. Opisują dość smutny proceder, jakim było stosowanie przez administrację Clintona instrumentów spowalniających gospodarkę, sojuszniczej przecież Japonii, co działało pozytywnie na chiński wzrost. Dzisiejsza Ameryka, pogrążona w recesji, będzie miała coraz większe problemy by nie zwiększać swojej zależności od Pekinu. Kłopot składa się nie tylko z zewnętrznej zależności (Chiny są największym wierzycielem Stanów Zjednoczonych), ale również wewnętrznej – w Waszyngtonie istnieje silne prochińskie lobby.

"Chiny światowym hegemonem?" pokazują brutalną prawdę, niemniej nie mają szans zmienić percepcji elit politycznych państw Zachodu. Doskonale zdają one sobie sprawę z tego, iż Chińczycy nie pompują swoich pieniędzy w obce gospodarki pro publico bono. Guichard i Brunet napisali pracę w tonie bardziej agitacyjnym, niż naukowym, niemniej jest to uzasadnione. Temat zagrożeń ze strony Pekinu musi zacząć być poważniej rozważany przez szersze kręgi niż zamknięte grupy polityków, dziennikarzy i ekspertów. "Chiny..." nie są więc doskonałe jako analiza problemu, niemniej stanowią świetny przyczynek do dyskusji nad tym, prawdopodobnie kluczowym dla Zachodu, problemem.



CHINY światowym hegemonem? Imperializm ekonomiczny
Antoine Brunet, Jean-Paul Guichard
Wydawnictwo Studio Emka
Komentarzy: 3

Wiesław Pilch
6 luty 2012 (23:08)
Myślę, że Autor równie dobrze zna Chiny jak Francuzi. Powód: ilośc bzdur na centymetr kwadratowy
tego tekstu jest porównywalna do podobnego wskaźnika u Nich. Jest takie dobre, stare, polskie powiedzenie: wart Pac pałaca, a pałac Paca. Po naukę zapraszam do blogu "Chiny widziane z daleka".

Józio
8 luty 2012 (23:33)
nie no jasne
i zaprasza Pan na swojego bloga, gdzie większość tekstów nie jest Pana. A może Panie Wiesławie przynajmniej jedno dwa zdania komentarza co sie Panu nie podoba, jakieś konkrety by się przydały, a nie pisanie wypocin w stylu salonowych24-tych komentarzy. wstyd

Wiesław Pilch
24 luty 2012 (12:34)
Nie będę dla Pana powtarzał calej dyskusji , która przewinęła się przez portal Polska-Azja.pl na ten temat.
Jesli nie chce się Panu czytać coś więcej o Chinach niż to co tutaj Pan przeczyta, Pańska sprawa. I nie zapraszam Pana po naukę do siebie. Tych którzy wiedzą lepiej kieruję do GW I TVN.
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Putin w Szanghaju: strategiczne partnerstwo na chińskich warunkach

Oficjalna wizyta prezydenta Rosji Władimira Putina w Chinach w dniach 20–21 maja przyniosła mieszane rezultaty z punktu widzenia celów, jakie stawiała sobie Moskwa.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".