USA a Kuba – zmian nie będzie, embargo zostaje
    Kuba12 · Obama177 · Ameryka Łacińska23 · Castro5
2009-04-01
Z wyborem Baracka Obamy na 44. prezydenta Stanów Zjednoczonych wiązano nadzieje na zmianę polityki Waszyngtonu wobec Ameryki Łacińskiej. Testem owej zmiany miały być relacje z Kubą. Coraz głośniej słychać było o potrzebie zmian w tym obszarze i możliwości, jakie po temu dawała prezydentura Obamy. Na pierwszym miejscu stawiano oczywiście kwestię zniesienia istniejącego już prawie 50 lat amerykańskiego embarga wyspy. Dziś wiemy już, że żadnej zmiany tutaj nie będzie, embargo zostaje.

Joe Biden

Barack Obama miał być tym, który wreszcie zmieni krytykowaną od wielu lat amerykańską politykę izolacji gospodarczej wyspy, zaostrzoną za kadencji George’a Busha Jr. Od listopada 2008 r., kiedy stało się jasne, że to Obama wkrótce zasiądzie na fotelu prezydenckim w Białym Domu, wzmogły się oczekiwania i naciski na zmianę stosunków z Kubą. Pierwszorzędnym tematem było rzecz jasna zaprzestanie gospodarczej blokady wyspy. Sygnały domagające się od Waszyngtonu takiego kroku płynęły zarówno ze strony opinii międzynarodowej, jak również dobiegały od wielu środowisk wewnątrz samych Stanów Zjednoczonych.

Dnia 6 listopada 2008 r. Zgromadzenie Ogólne ONZ piętnasty rok z rzędu potępiło amerykańskie embargo wyspy, tym razem większością jeszcze bardziej przytłaczającą niż w poprzednich latach: 184 głosy za, 4 przeciw, 1 się wstrzymał (przy 4 członkach nieobecnych). Miesiąc później, 8 grudnia, 15 państw-członków Caricom (Karaibskiej Wspólnoty i Wspólnego Rynku) wezwało Baracka Obamę do zakończenia embarga względem Republiki Kuby. Niedługo potem, 17 grudnia 2008 r., przywódcy 33 krajów Ameryki Łacińskiej i Karaibów na szczycie w Brazylii złożyli podobną deklarację. Evo Morales wezwał wówczas wszystkie kraje nawet do wydalenia amerykańskich ambasadorów, jeśli embargo nie zostanie szybko zniesione.

O likwidację embarga apelowały do prezydenta-elekta również amerykańskie środowiska naukowe i organizacje pozarządowe, jak Cuban Study Group. Projekt ten zyskał również aprobatę kół biznesowych w Stanach Zjednoczonych, o czym zapewniły one w liście do Baracka Obamy z dnia 4 grudnia 2008 r. sygnowanym przez dwanaście związków biznesowych, w tym Amerykańską Izbę Handlu. Sam Obama, jeszcze jako senator, wielokrotnie wypowiadał się o potrzebie zniesienia embarga i ogólnej zmiany polityki wobec Hawany. Później, już w trakcie kampanii prezydenckiej, podczas debaty z Hillary Clinton w lutym 2008 r. również zapewniał o konieczności nawiązania kontaktów i rozmów z władzami kubańskimi bez stawiania żadnych warunków wstępnych.

Kto jednak spodziewał się rzeczywistych i szybkich zmian w relacjach na linii Waszyngton - Hawana był co najwyżej niepoprawnym optymistą. W miarę rozwoju kampanii prezydenckiej stanowisko Obamy stawało się coraz mniej liberalne i zaczęło powoli wpadać w koleiny dotychczasowej polityki amerykańskiej w tym obszarze. W dokumencie „Nowe Partnerstwo dla Ameryk”, którego zarys przedstawił na kongresie Narodowej Fundacji Kubańczyków w Stanach Zjednoczonych 23 maja 2008 r. w Miami, Obama zawarł wytyczne dla swej przyszłej polityki wobec Ameryki Łacińskiej. Odnośnie relacji z Kubą można było tam znaleźć informacje, iż zamierza pozostawić embargo w mocy i wykorzystać je jako czynnik przyspieszający zmiany na wyspie. Utrzymanie blokady gospodarczej jego zdaniem „ma sens strategiczny, gdyż (…) ani śmierć Castro, ani przejęcie władzy przez jego brata Raula nie zagwarantuje automatycznie wolności”. Stoi na stanowisku, że ograniczenie lub zniesienie embargo będzie możliwe dopiero, jeśli Hawana „(…) podejmie znaczące kroki ku demokracji, zaczynając od uwolnienia wszystkich więźniów politycznych”. W zasadzie, w kluczowej kwestii nie zmienia to liczącego już kilka dekad stanowiska Departamentu Stanu.

W zeszłym miesiącu jednak przez niższą izbę Kongresu przeszła ustawa o zniesieniu restrykcji na podróże na Kubę i niektórych obostrzeń w handlu wprowadzonych za poprzednika Obamy. Optymiści uznali to za pierwszy krok w ocieplaniu relacji z Hawaną, którego naturalną kontynuacją będzie zniesienie embarga. Nadzieje ich rozwiała ostatecznie sobotnia (28.03.2009 r.) wypowiedź wiceprezydenta, Joe Bidena odwiedzającego wówczas Chile. Zapytany, czy Stany Zjednoczone zamierzają w najbliższym okresie znieść blokadę gospodarczą wyspy, Biden odpowiedział wprost i szczerze: „Nie”.

Dodał następnie, iż „uważamy, że obywatele Kuby powinni sami decydować o własnym losie i móc żyć jako wolni ludzie…” – czym potwierdził plan Obamy mówiący o zmianach demokratycznych na Kubie, jako warunku wstępnym zniesienia embarga. Jeśli na tym wiceprezydent Biden zakończyłby swą wypowiedź, nie byłoby może w tym nic dziwnego. Ten jednak uzupełnił ją o słowa: „…i mieć perspektywy gospodarczego rozkwitu”. Jak, pytam się, ma to być możliwe, gdy na wyspę naniesione jest embargo? Gdy największe mocarstwo świata i najbliższy sąsiad zarazem zabrania swoim przedsiębiorstwom handlować z Kubą? Nie tylko swoim, ale także zagranicznym! Jakiekolwiek firmy chcące operować na rynku amerykańskim nie mogą przecież prowadzić interesów na wyspie braci Castro.

Nic to. Biden nie zważając na sprzeczność swej wypowiedzi, postanowił - na swoje nieszczęście - kontynuować. „Obama i ja podczas kampanii wyraziliśmy się jasno. Uważamy, że potrzebna jest zmiana naszej polityki względem Kuby”. Pytania mam dwa: gdzie jest ta zmiana?; i kto, mówiąc na oficjalnej konferencji prasowej o swoim prezydencie, określa go tylko po nazwisku?

Źródła:
http://kwasniewskialeksander.pl/attachments/Biuletyn_Opinie_Nowa_administracja_USA_wobec_Am_Lacinskiej.pdf,
http://www.reuters.com/article/domesticNews/idUSTRE52R1UC20090328
http://www.un.org/News/Press/docs/2006/ga10529.doc.htm
http://www.reuters.com/article/worldNews/idUSTRE4B76AB20081209
http://www.wtopnews.com/?nid=389&sid=1550360
http://www.laht.com/article.asp?ArticleId=322840&CategoryId=14510


Marcin MaroszekAbsolwent stosunków międzynarodowych w Katedrze Amerykanistyki i Mass Mediów Uniwersytetu Łódzkiego. Współpracownik Fundacji Amicus Europae, gdzie specjalizuje się w zagadnieniach związanych z obszarem Ameryki Łacińskiej oraz polityką zagraniczną Stanów Zjednoczonych. Członek Forum Młodych Dyplomatów. Autor bloga poświęconego Ameryce Łacińskiej: amerykalacinska.wordpress.com

Komentarzy: 3

Alojzy
1 kwietnia 2009 (19:12)
no właśnie czyżby cicha gra
pomiędzy obozem Obamy a całą resztą, osaczają go..czy korygują jego politykę. W sumie nie można prowadzić polityki miłości wobec wszystkich..bo jak się zaczną żądania, to skończą się żarty. Change, yes yes

Grzegorz Wasiluk
2 kwietnia 2009 (04:57)
O co w tym wszystkim chodzi?
Chyba tylko o pokazanie, jak się kończy wyjście z systemu międzyamerykańskiego (OPA itd.). Tyle tylko, że z drugiej strony jest to walenie młotem w kubański beton partyjny, które wyłącznie go wzmacnia. W grę wchodzi godność narodowa, którą Waszyngton usiłuje poniżyć i w ten sposób dmucha cały czas w żagle braci Castro. To jest chyba tak z 60 % odpowiedzi na pytanie, dlaczego ten reżim nie padł po 1990. Z drugiej strony Rosja bierze już przykład z tego w stosunku do Ukrainy. Zarazem ma świetną wymówkę stosując blokadę gospodarczą wobec Gruzji i Mołdowy.

Marcin Maroszek
2 kwietnia 2009 (14:32)
nie do końca...
nie do końca chyba rozumiem, o co z tym systemem międzyamerykańskim chodzi (to nie Kuba sama odeszła z tego systemu, lecz to USA wymogły na członkach OPA deklarację, która niby pozbawiła Kuby udziału w tej organizacji; niby - gdyż w statucie OPA nie ma mowy o możliwości wykluczenia jakiegoś jej członka; choć zatem de facto Kuba od kilkudziesięciu lat nie uczestniczy w pracach OPA, de jure jej wykluczenie z organizacji nie jest takie oczywiste); co do drugiej części wypowiedzi - zgadzam się, że w dużej mierze postawa Waszyngtonu ma skutek odwrotny od zamierzanego. czy stanowi 60%, czy może 50%, czy 30% odpowiedzi na pytanie, czemu reżim Castro nie upadł to już bardziej złożona kwestia :)
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Wschodnia Ukraina w ogniu

Wschód Ukrainy to nadal pole walki. W związku z wyborem Petro Poroszenki na stanowisko prezydenta, wiele wskazuje na to, że walka ta nabierze na sile. Separatyści usłyszeli wreszcie, że...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".