Liban zawsze uważany był za najbardziej liberalny kraj muzułmański. Duża ilość chrześcijan (dawniej proporcje muzułmanie-chrześcijanie... 
Kilka dni temu pisałam o przypadającym na październik bieżącego roku dwudziestoleciu miesięcznika "Pani". Jednakże październik to ważny... 
TVP Kultura i radiowa "Trójka", to chyba jedyne media publiczne spełniające rzeczywiście powierzoną im misję. Nie schlebiają masowym gustom,... 
Jako fascynat nowych mediów, wielokrotnie pisałem z pozycji zwolennika mediów obywatelskich, czasami nawet amatorskich, jako wiarygodnego... 
Mam takie skrzywienie, że z wielkim zainteresowaniem czytam i oglądam wszelkie artykuły, publikacje i magazyny poświęcone naszej rodzimej myśli... 
Michał Krzymowski, dziennikarz polityczny „Wprost” opowiada nam o dzisiejszych mediach, o tym, że tabloidyzację pogłębia finansowy i... 
Wielu obserwatorów zastanawiało się, dlaczego Platforma Mediowa Point Group SA, po przejęciu z rąk rodziny Królów tygodnika „Wprost” i... 
Pamiętam pozytywne reakcje z jakim spotkał się „Dziennik Polska-Europa-Świat”. Zgromadzona na zlecenie koncernu Axel Springer redakcja... 
Jaka przyszłość czeka media? Zdaniem dr. Łukasza Szurmińskiego z Uniwersytetu Warszawskiego, który brał udział w konferencji... 
Międzypartyjne bitwy i bitewki trwają nieustannie, a sojusze i sojuszyki mają się całkiem dobrze. Właściwie już nie warto starać się... 
Czy możliwe jest prezentowanie wydarzeń historycznych ciekawie, przystępnie i z polotem? Czy można przybliżać historię świata, ludzi, zwierząt umiejętnie przeplatając rzetelność i dowcip, a wiarygodność i merytoryczne podejście do tematu połączyć z lekką rozrywkową konwencją? Wreszcie, czy możliwa jest całodobowa emisja programów traktujących o historii, nie przerywając ich ani jedną reklamą? Twórcy kanału Viasat History na każde z powyższych pytań odpowiadają - TAK.
A jaka byłaby państwa odpowiedź na tak postawione pytania? Czy nazwa Viasat History jest już znana, a sam kanał jest jednym z ulubionych? Czy może kanał jest jednym z ulubionych, i owszem, lecz waszych znajomych, którzy zamiast rzucać się na dekodery i platformy cyfrowe, przejrzeli pakiety telewizji kablowej, wybierając ten w ofercie którego był właśnie Viasat History? A państwo do dziś plujecie sobie w brodę, że zamiast przepysznego, ciepłego ciasta z kolorową posypką i mnóstwem dodatków, dostaliście niedorobiony zakalec. Ze skwaszoną miną słuchając o kolejnych odcinkach takich programów i seriali dokumentalnych jak „Cmentarz gladiatorów”, „Podróże wikingów”, „Co mówi ciało”, „Nowe życie starych wynalazków”, czy też „Stulecie”. Programów za którymi stoją historycy, bądź pasjonaci z historycznym zacięciem. A za główny cel stawiają sobie prezentowanie historii w taki sposób, aby zaciekawić i przyciągnąć przed ekrany nawet tych, dla których szkolne lekcje historii były jeszcze bardziej znienawidzonym przedmiotem niż matematyka.
No cóż. Możliwe, że narażę się na śmieszność tym co teraz napiszę, jednakże, w moim odczuciu kanał Viasat History to taka udoskonalona wersja naszego rodzimego Bogusława Wołoszańskiego. Udoskonalona przede wszystkim z powodu różnorodności. To już nie tylko, jak w przypadku Wołoszańskiego, wiek XX, a w szczególności okres II wojny światowej, a cała rozpiętość szeroko rozumianej historii. Od prehistorii wraz z dinozaurami, mamutami, pierwszymi mieszkańcami ziemi. Poprzez okres osadnictwa, czas cesarzy, gladiatorów, kolejnych władców, podbojów, odkryć geograficznych, niewolnictwa. Po czasy współczesne; dziesiątkujące ludzi zarazy, rozkłady sił w kolejnych konfliktach, poszukiwanie złota, drogę do chwały bądź powolny zmierzch wielkich rodów i dynastii. Na Viasat History znajdziemy programy przybliżające codzienne życie w poszczególnych okresach, jak i seriale i dokumenty rozbierające na czynniki pierwsze życie tych znanych, cenionych. Będące próbą odpowiedzi na pytanie co sprawiło, że zaszli tak daleko, osiągnęli wielki sukces w dziedzinie którą się zajmowali. Tutaj mam na myśli choćby całkiem zmyślny program „Kod Agathy Christie”. Czy też wspomniane wyżej „Co mówi ciało”, gdzie, jak sam tytuł wskazuje, celem jest wydestylowanie jakichś ciekawostek na temat Hitlera, Marilyn Monroe, czy choćby J.F. Kennedy'ego. Analizując ich ciała zaprzęgnąwszy do pomocy najnowsze zdobycze grafiki komputerowej.
Kolejny element układanki pod tytułem Viasat History to programy których osią jest określona dziedzina, np. poświęcone jedynie historii fotografii, sportu, ukazujące historię poszczególnych wytwórni płytowych. Tak aby każdy mógł znaleźć dla siebie coś interesującego. Przypomnieć sobie to co pamięta ze szkoły oraz wzbogacić swoją wiedzę o jakieś nowe, dotychczas nieznane fakty. A pomóc w tym może choćby najnowsza premiera kanału, produkcja „II wojna światowa w kolorze”. Serial dokumentalny, którego 1 odcinek wyemitowano kilka dni temu, 1 września, a emisję kolejnych zaplanowano na kolejne wtorki, aż do 24 listopada. Jak tajemniczo zachęcają sami twórcy, w serialu, nie tylko użycie tego tytułowego koloru ma zaciekawić. Co więcej, to co może również zaciekawić to zbliżająca się wielkimi krokami kolejna premiera kanału Viasat, dokument „Przywódcy”. Cztery odcinki, w dniach 24 – 27 września, z których każdy poświęcony będzie nie tyle okresowi II wojny światowej, co przede wszystkim sylwetkom Churchilla, Hitlera, Roosevelta i Stalina, koncentrując się na tzw. wojnie umysłów, którą w tamtym okresie między sobą prowadzili. Wszystko i o wiele więcej w ramach upamiętnienia 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej.
Tak więc jak już wcześniej nadmieniłam, na Viasat History nie uraczysz widzu monotonnych wykładów oraz przynudzania panów, którzy przystępując do kręcenia kolejnych materiałów zdają się robić sobie pokątne zakłady. Czy tym razem uda się uśpić wszystkich, czy może ostanie się jakiś zapaleniec, który dzielnie przetrzyma każde smętne ględzenie? Dodatkowo, na Viasat History nie znajdziemy też drugiej odmiany historyków oraz badaczy. Mianowicie, tych napuszonych, dumnych pawi, którzy tylko w teorii starają się przybliżyć, nam widzom, przeróżne wydarzenia historyczne. Gdyż w praktyce wszystko co piszą i kręcą ma jedynie kłuć w oczy ich kolegów po fachu.
Chociaż, tak właściwie, to niech się tam między sobą szarpią i jeden pod drugim dołki kopią. W czasie, gdy oni będą zajęci dyskredytowaniem siebie nawzajem, historię systematycznie zastępując histerią, ja obejrzę, na Viasat History, kolejny ciekawie zmontowany dokument historyczny.
Jędrek
1 sierpień 2010 (14:32)
Oglądam właśnie "Podróż wikingów" i zastanawiam się dlaczego nie zrealizujecie filmu o o wiele ważniejszym wydarzeniu, mianowicie rejsie repliki "Icelander" która przepłynęła, bagatela, 4400 mil morskich, dotarła do Kanady i USA w 2000r., a obecnie znajduje się w Keflaviku na Islandii, sam ją oglądałem.
Joanna
8 wrzesień 2009 (09:26)
Zgodzę się co do anglocentryzmu. Przyglądając się ramówkom, na kilkanaście programów i dokumentów, mało co było innej produkcji niż brytyjska. O czym to świadczy na gruncie telewizyjnym? Monopol BBC, potem długo, długo nic i dopiero w którymś momencie dochodzą do rywalizacji inne kraje? Swego czasu wyzbierałam na płytach dvd całą, sygnowaną przez BBC, serię o prehistorii "Wędrówki z dinozaurami", plus te z potworami i bestiami. Po kilku latach, gdy sobie wieczorkiem puszczam płytki w kompie, to te dokumenty pasjonują mnie w takim samym stopniu jak przy ich zakupie i nie znalazłam nic co by doskoczyło do poprzeczki. W sprawie XX wieku nie oceniam. Im bliżej czasów współczesnych, tym bardziej odnoszę wrażenie, że tak ogólnie to w dokumentach traktujących o tym okresie dominuje tylko jeden trend: zaprę się, zesram się, wszystko aby wyszło na moje. Pewnie taki trend można odnieść do całości, ale z większym natężeniem gdy przychodzi do opisywania wieku XX :D
Grz
8 wrzesień 2009 (04:19)
Z bardzo nielicznymi wyjątkami (jak np. film o upadku ZSRR produkcji... japońskiej) program jest całkowicie skupiony na dziejach Anglosasów oraz ich nie tyle etnicznych co językowych i cywilizacyjnych przodków Rzymian + trochę o Francji i Włoszech. Poziom rzeczywiście jest bardzo wysoki, acz i tu mam zastrzeżenie. Gdy mowa o XX wieku, autorzy programów mają co najwyżej tyle wątpliwości ile trzeba, aby zachować pozory, że rację miała i ma do dzisiaj skrajna lewica zachodniego typu, od panny Wendy Bacon (AU) po pana Cohn-Bendita. Oczywiście nie jest to propaganda na poziomie politruków dawnego bloku radzieckiego, ale da się wyczuć. Muszę przyznać, że jeśli chodzi o starożytny Rzym byłbym biedny bez niemieckiej telewizji Phoenix, a co do XX wieku, to bez wielu różnych innych źródeł (w tym telewizji niemieckich, francuskich, rosyjskich oraz naszej TVP Historia) z samej VIasat History nie dowiedziałbym się niczego naprawdę ważnego.
Za kilka miesięcy, w sierpniu br., minie dokładnie osiem lat od chwili, gdy świat dowiedział się o istnieniu programu nuklearnego, realizowanego przez Islamską Republikę Iranu (i...
Mój najlepszy kumpel w Pekinie powiedział mi kiedyś: „poza pogodą i odległościami ja naprawdę lubię to miasto”. Nie zgodziłem się: pogoda i odległości same z siebie...
Jesienią 2003 roku, w małym miasteczku Banabarre, w domu spokojnej starości, umiera prosty wieśniak Santiago Pena. Pracownicy ośrodka i mieszkańcy miasteczka zapamiętają go jednak...