W górę Amazonki albo „Amazonas”
    Amazonia4 · reportaże z podróży201 · Brazylia12
2011-11-23
Najpierw dla ciekawostki, dla przypomnienia: Wody Amazonki "wyrzucają" do oceanu w ciągu jednego dnia tyle wody co rzeka Tamiza w ciągu roku. Słynne perfumy 5 Maison Coco Chanel mają w swoim składzie olejki wydobyte z drzewa Pau-Rosa czyli drzewo różane, obecnie zagrożone wyginięciem. Około 500 tysięcy drzew /tzw szlachetne drewno/ jest wycinanych w ciągu roku.

Foto: Mariola Landowska

W Belem kupiłam gazetę regionalną i czytałam mnóstwo takich informacji, bardzo interesujących i pobudzających wyobraźnię. Ale kiedy weszłam na pokład stateczku płynącego do Manaus, zaczęła się moja historia. Jednostka nazywała się "Amazonas Star". Dolny pokład był zajęty przez dziesiątki hamaków. Miałam ze sobą zakupiony w Sao Luis różowy hamak i udało mi się "wywiesić" go na rurach specjalnie przystosowanych do tego celu.

Przymierzyłam się, co znaczyło, położyłam się do środka i próbowałam poczuć czy nie przeszkadzam sąsiadom. Tubylcom podróżującym w kierunku Manaus. Zaraz na początku przyuważyłam młodego chłopaka ze zranionym kolanem. Rana była brzydka i pomyślałam: jak on będzie podróżował w tym upale, w tych warunkach z tą infekcją. Pokład był pełen ludzi i ich hamaków i bagaży. Do tego zaczęto ładować worki z pomarańczami, cebulą ect. Potem zaczęły "schodzić się" deski, drzwi żelazne do bram, jakieś meble, bardzo użyteczne dla biednych ludzi. Ładunek trwał do 22. Statek miał odpłynąć o 18.00 godzinie. Tak naprawdę było mi wszystko jedno. Obserwowanie scen zajęło mi tyle czasu, że nie było to ważne.


Amazonia, Mariola Landowska Amazonka na wysokości Itacoatiara, zdjęcie Mariola Landowska

Znalazłam w moim plecaku zapakowany proszek septyczny na wszelki wypadek i posypałam na chore kolano chłopaka. Statek dał sygnał wyjścia z portu w Belem/Para-stan Brazylii/. Zmęczona, zasnęłam. O 6 rano śniadanie. Kiepska kawa i bułka, obiad: ryż, mięso, makaron i tak 6 dni. Kolacja to samo. Po dwóch dniach zauważono, że nie jem mięsa. Za duży był upał. Ale dzięki temu z mesy kapitana przyniesiono mi sałaty. Turystami byłam ja i japonka Nahoko, którą poznałam w Belem w schronisku. Zaproponowałam jej tę podroż, bo nie chciało mi się samej płynąć. Podróżowałam od Fortaleza sama i wykorzystałam chęć Japonki do podroży.Tym bardziej, że ona w ogóle nie mówiła po portugalsku. Była pierwszy raz w Brazylii, bo podobał jej się film pt "Central Brasil". Przyleciała, aby spotkać te Brazylię z filmu. Jednak trafiła w inne rejony i poznawała zupełnie inny świat.

Geograficzne wyszukiwanie tekstów Wybierz kontynent i kraj, czytaj nasze teksty

Tylko historie ludzkie mogły być podobne. Zaopiekowałam się Japonką, która stała się atrakcją statku. Sympatyczna dziewczyna, nie wybrzydzająca głośno co do warunków. A byłoby na co narzekać. Lecz chęć poznania magii słynnej rzeki była większa niż upał, karaluchy w toaletach, monotonia jedzenia. Zaczęliśmy się wszyscy do siebie przyzwyczajać. Sześć dni płynąc w górę rzeki było jak medytacja, kontemplacja życia, podziw dla przyrody, podziw dla ogromu przestrzeni, bujności roślin. Nieprzeniknione ściany zieleni i małe domeczki na palach z tubylcami, wypływającymi do nas na maleńkich canoach i machającymi do nas z prośbą o rzucenie jakiegoś podarku.

Amazonia, Mariola Landowska chamaki z pokładu Amazonas Star, zdjęcie Mariola Landowska

Tak nastąpił wielki deszcz torebek plastikowych z zawartością rzeczy i jedzenia. Ja rzuciłam moje jedne z "hawajanek" /u nas japonki/ i jakieś koszulki gimnastyczne. Tak naprawdę, myślałam. Skoro mnie nie są aż tak potrzebne to im pewnie też. Bo w tym upale i w tych warunkach nie potrzebują za dużo. Ale noce okazały się chłodne. Wiec warto było rzucić do rzeki te parę "szatek". Wszystko zostało zabrane. Zręcznie wiosłujące kobiety i dzieci nadawały rzece pejzaż sielankowy i rzeczywiście dla mnie bardzo malarski. Sama woda nabierała rożnych kolorów, zależnie od koloru nieba. br>
Dzień po dniu mijał. Zasypywałam kolano młodego chłopaka dwa razy dziennie. Zaczęło się pięknie goić. Przestał mieć bolesny grymas na twarzy. Pomyślałam, że jak to możliwe było chodzić z taką brzydką raną i nie pójść do lekarza. Nie myślałam, że proszek septyczny na ewentualne ukąszenia komarów będzie tak goił ranę na kolanie. Las hamaków we wszystkich kolorach wypełniał się życiem. Ludzie rozmawiali ze sobą. Byli ciekawi mnie i Nahoko. Dowiedziałam, się trochę o rożnych losach. Pewna kobieta towarzyszyła mężowi choremu na serce, aby był zoperowany w Manus. Inne pary płynęły do Manus bo tam była praca. Rozdzielali się z rodziną na długie lata nieraz. Emocji było dużo. Poznałam misjonarkę, która wiozła małą Indiankę i opiekowała się nią. 6 dni wystarczyło, aby zawiązały się nici przyjaźni.

Polecamy: poznaj Amazonię

Obserwując każdego dnia godzinami Amazonkę, mogłam poczuć tę przeogromną siłę wody, nurt zabierający wszystko co po drodze spotka. Wielkie pnie drzew, dywany zieleni oderwane od brzegów Rzeki i dżungla z boku towarzyszyły nam cały czas. Zawitaliśmy do portów amazońskich takich jak Santarem, Parintins, Obidos, Itacoatiara, Manaus. A potem, zaczęła się wyprawa do dżungli. Zabrałam ze sobą Nahoko. Miałyśmy przewodnika Indianina.
Ciąg dalszy nastąpi.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Tajlandia - podróż po krainie uśmiechu

Przybyliśmy po piętnastu godzinach podróży na wyspę Koh Ko Khao ( lot + transfer ). Myślę, że nietrudno dociec na podstawie nazwy geograficznej, iż jest to Tajlandia, którą chcieliśmy...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".