Ważny głos przed Wilnem – relacja z konferencji Polska Polityka Wschodnia 2013
    polityka wschodnia22 · konferencje25 · polska polityka zagraniczna163 · Europa Wschodnia84
2013-10-23
W dniach 17-19 października odbyła się kolejna edycja konferencji Polska Polityka Wschodnia organizowanej przez Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego. Trzydniowy maraton rozmów na tematy powiązane z regionem obfitował w ciekawe spostrzeżenia, a chwilami także w emocjonujące wymiany zdań.

Prezes Kolegium Europy Wschodniej Jan Andrzej Dąbrowski, foto: Krzysztof Mazur

Partnerstwo Wschodnie – polski sukces i najważniejsze unijne sąsiedztwo

Konferencję wykładem inauguracyjnym otworzył europoseł Platformy Obywatelskiej Jacek Protasiewicz. W swoim przemówieniu chwalił program Partnerstwa Wschodniego jako świadectwo skuteczności Polski na arenie międzynarodowej – wszak wschodni kierunek sąsiedztwa to projekt, którego Polska jest istotnym współautorem. Podkreślił też wagę obszaru proradzieckiego dla Unii Europejskiej. – Państwa objęte Partnerstwem to jedyni europejscy sąsiedzi Unii, a więc i jedyni – w przeciwieństwie np. do państw Południowego Sąsiedztwa – którzy mają wyobrażalną perspektywę członkostwa w UE – stwierdził.

Protasiewicz zwrócił również uwagę na geopolityczną wagę Partnerstwa, określając je jako element geopolitycznej rozgrywki z Rosją. Jedną z najpoważniejszych weryfikacji rezultatu tej rywalizacji będzie nadchodzący szczyt Partnerstwa w Wilnie. Eurodeputowany potwierdził przy tym to, co słyszymy już od dłuższego czasu – warunkiem sukcesu szczytu będzie podpisanie umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą. A co z najgłośniejszą barierą przed tym optymistycznym scenariuszem? – Nie zrezygnujemy z presji w sprawie Julii Tymoszenko, ale umowa z Ukrainą miałaby kapitalne, historyczne znaczenie – powiedział Protasiewicz. Dodał też, że podpisanie umowy jest możliwe nawet bez wypuszczenia byłej premier z więzienia, co tłumaczył faktem, iż na targi w tej sprawie będzie jeszcze czas w trakcie procesu ratyfikacji dokumentu. Jednocześnie jednak wyrażał nadzieję, że uwolnienie Tymoszenko przed szczytem jest jeszcze możliwe.

Konferencja Polska Polityka Wschodnia 2013, foto Krzysztof Mazur Jacek Protasiewicz w trakcie wykładu inaugurującego konferencję, foto: Krzysztof Mazur

Polityka, gospodarka, perspektywy

Wykład inauguracyjny był jednak dopiero wstępem do właściwej części konferencji, a więc serii debat. Kilka z nich koncentrowało się na zagadnieniach z pogranicza gospodarki i polityki – w tym pierwsza, prowadzona przez redaktora naczelnego Nowej Europy Wschodniej Andrzeja Brzezieckiego, której tytuł brzmiał: „Polska Polityka Wschodnia czy polityka Unii Europejskiej?”. Na tak postawione pytanie dyrektor OSW Olaf Osica nie zdecydował się odpowiedzieć rozstrzygająco. – Wchodząc do zachodnich struktur międzynarodowych – najpierw NATO, później UE – liczyliśmy, że jako ich członkowie będziemy mieli lepsze instrumenty do realizacji naszych pomysłów. Okazuje się, że nie do końca tak jest, ale też jeszcze 10 lat temu nie byłoby do wyobrażenia coś takiego, jak Partnerstwo Wschodnie – zauważył.

Zobacz też fotorelację z konferencji

Choć tytuł panelu sugerował namysł nad tym, czy polityka wschodnia jest obszarem kompetencji władz krajowych, czy może raczej brukselskiej centrali unijnej, paneliści szybko przenieśli akcenty na inny obszar. Ambasador RP na Łotwie Jerzy Marek Nowakowski zaznaczał: Chętnie mówimy o wielkiej polityce, o głośnych decyzjach, w tym o szczycie w Wilnie. Zapominamy przy tym chyba, że jakieś 80% relacji ze Wschodem opiera się na kwestiach: energii, infrastruktury i soft power. Wtórował mu Cornelius Ochmann – Polityka jest wypadkową interesów ekonomicznych. Przeceniamy znaczenie szczytu w Wilnie.

Wątek gospodarczy był w oczywisty sposób dominującym także w debacie zatytułowanej „Czy da się zarobić na Wschodzie?”. Prowadzący Jacek Stawiski z TVN24 próbował wraz z panelistami: ambasadorem Stanisławem Cioskiem, dyrektorem Biura Operacji Zagranicznych PZU Bartłomiejem Benczakiem oraz Wojciechem Konończukiem z OSW scharakteryzować rynek, jakim jest obszar postsowiecki. Szybko okazało się, że trudno mówić tu o jednym runku, na co jako pierwszy zwrócił uwagę Benczak. – Wschód, jak każde inne miejsce na świecie, jest zróżnicowany i trzeba próbować zrozumieć każdy rynek z osobna. Pogląd ten potwierdził też Konończuk, niejako precyzując myśl dyrektora – Wschód jest coraz bardziej zróżnicowany – są tam de facto 4 rynki: Rosja, Ukraina, Białoruś i Azja Centralna.

Konferencja Polska Polityka Wschodnia 2013, foto Krzysztof Mazur Debata „Czy na Wschodzie da się zarobić?”. Od lewej: Bartłomiej Benczak (PZU), Stanisław Ciosek, Jacek Stawiski (TVN24) oraz Wojciech Konończuk (OSW), foto: Krzysztof Mazur

Warunki działalności gospodarczej w regionie to nie tylko kwestia identyfikacji rynków, ale i inne problemy. Benczak i Konończuk zwracali uwagę na zmienne prawo oraz jego specyficzną wykładnię. Nie mogło też zabraknąć kilku słów o powszechnej korupcji. Paneliści zwrócili też uwagę na kwestię kiepskiej współpracy między polskimi firmami inwestującymi zagranicą a ambasadami, postulując tworzenie izb gospodarczych. W kwestii wpływu państwa w tym obszarze ambasador Ciosek zwrócił uwagę na kluczową według niego rzecz – brak promocji polskiej marki. To jest ponadsystemowy problem. Nie było tego za PRL i nie ma do dziś.

Ostatni z paneli całej konferencji również koncentrował się na zagadnieniach gospodarczych, a dokładniej – na rynku energii. Europoseł Konrad Szymański (PiS), dr Marcin Kaczmarski (UW) oraz Kinga Dudzińska (PISM) dyskutowali zarówno o specyfice branży, jako nierozerwalnie związanej z polityką, jak i o jej problemach oraz szansach. Nie mogło zabraknąć wątku gazu łupkowego. – Polskie łupki toną w pustosłowiu – stwierdzał mocno Szymański. - Ukraina jest w tym obszarze znacznie dalej.

Unia Celna – dęta alternatywa

Niezwykle ciekawie wypadła dyskusja na temat Unii Celnej – rosyjskiego projektu ponownej integracji obszaru postsowieckiego. Agata Wierzbowska-Miazga z OSW podkreślała stricte gabinetowy charakter inicjatywy. – W Rosji nie ma badaczy zajmujących się tematyką Unii Celnej. Nikt też nie analizuje konsekwencji społecznych (np. migracji) jej utworzenia i przyszłych rozszerzeń. Ten projekt jest żywy w zasadzie tylko na poziomie stolic.

Wicedyrektor OSW Adam Eberhardt zwracał z kolei uwagę na równie wirtualne ruchy rozszerzeniowe, obliczone na jeden cel – przyciągnięcie Ukrainy. Wymaga to rozwijania Unii Celnej nie w głąb, ale wszerz – czyli stworzenia fali integracyjnej. Stąd wciąganie w projekt państw takich jak Armenia czy Kirgizja. Ta logika sprawia jednak, ze im więcej, tym nie lepiej, ale bardziej pozornie – ocenił.

I choć rosyjski projekt spotkały ze strony dyskutantów przede wszystkim zarzuty, pojawiły się też argumenty świadczące w jakiś sposób na jego korzyść. – Trzeba przyznać, że to najbardziej udana po upadku ZSRR roku próba rebrandingu rosyjskocentrycznych koncepcji – zauważył dr Eberhardt, a Michał Potocki z Dziennika Gazety Prawnej wskazywał na krótkoterminowe korzyści dla nowych członków euroazjatyckiego sojuszu, które mogą być bardziej kuszące niż oferta UE – przewidująca co prawda korzyści długofalowe, ale poprzedzone mozolną pracą nad dostosowaniem na szeregu pól, co z kolei wiąże się z kosztami.

Dialog społeczeństw – historia, kultura, Kościół

Nie zabrakło też dyskusji na tematy stosunków między narodami Europy Wschodniej a Polakami. W tę stronę popłynęła mocno debata o Ukraińskiej przeszłości i tożsamości. Po tym, jak na jej otwarciu Mykoła Riabczuk nakreślił raz jeszcze swoją znaną koncepcję dwóch tożsamości, a następnie Bogumiła Berdychowska zwróciła uwagę na nieznane wielu innym narodom trudności Ukraińców w samookreśleniu – np. te wynikające ze specyficznej sytuacji językowej, dodatkowo skomplikowanej wprowadzoną niedawno ustawą – wymiana zdań poszła w kierunku oceny debaty nad tragedią wołyńską i jej wpływu na polsko-ukraińskie relacje. W dość ostrej dyskusji rzecznikami formuły odnoszenia się do tej sprawy, z jaką mieliśmy do czynienia w tym roku byli prezes IPN Łukasz Kamiński oraz eurodeputowany PO Paweł Zalewski, zaś w kontrze do nich stawała Berdychowska.

Konferencja Polska Polityka Wschodnia 2013, foto Krzysztof Mazur Konferencja Polska Polityka Wschodnia 2013, foto: Krzysztof Mazur

Znacznie spokojniejszy charakter miał panel dotyczący Kościoła na Wschodzie – zarówno Andrzej Grajewski, Marcin Przeciszewski, jak i ks. Leszek Kryża byli zgodni co do tego, iż relacje między kościołami były i są istotnym czynnikiem budowania dialogu między społeczeństwami państw regionu a Polakami. Z uznaniem spotkała się też polityka hierarchii po upadku komunizmu, którą Przeciszewski streścił jako jednoczesne czynienie z Kościoła ośrodka opieki nad mniejszością polską, a także promotora lokalnej (białoruskiej, ukraińskiej itd.) kultury – choćby poprzez wprowadzanie liturgii w tamtejszych językach narodowych.

Dialog między społeczeństwami był też głównym wątkiem rozmowy o polskiej soft power na Wschodzie. Grzegorz Gauden, Adolf Juzwenko i Jan Piekło mówili zarówno o osiągnięciach, jak i o brakach na tym polu. Niejednokrotnie podkreślali o wadze samego podejścia do wschodnich partnerów na zasadzie równowagi, a nie z wyższością. Dobrze ujął to Gauden, gdy powiedział, że oferując im wsparcie powinniśmy budować u nich nie wdzięczność, ale zaufanie.

Jubileusz NEW

Tegoroczna konferencja była wyjątkowa nie tylko ze względu na zbliżający się szczyt w Wilnie, ale i z powodu pięciolecia działalności Nowej Europy Wschodniej. Na tę okoliczność organizatorzy przygotowali krótkie konwersatorium z udziałem redaktora naczelnego Andrzeja Brzezieckiego, wicenaczelnej Małgorzaty Nocuń oraz Zbigniewa Rokity. Pytany o pierwotne i przyszłe cele szef redakcji skwitował: Jerzy Giedroyć powiedział kiedyś, że „Kultura” nie ma mieć wizji, ale przystawać do rzeczywistości. Taki sam jest nasz cel.

Ostatnie pięć lat świadczy o konsekwencji w trzymaniu się takiej właśnie linii. Zaprzyjaźnionej redakcji gratulujemy pięciu lat działalności, życząc wielu kolejnych, obfitujących w coraz ciekawsze numery, będące osią dla polskiej dyskusji o Wschodzie.

A Wilno za pasem…

Już za nieco ponad miesiąc wszyscy zainteresowani sprawami Wschodu, ale i Unii Europejskiej, zwrócą uwagę ku stolicy Litwy, gdzie być może dojdzie do podpisania umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą. Uczestnicy konferencji odnosili się do tej kwestii w różny sposób. Cytowany na początku relacji Jacek Protasiewicz widzi szczyt jako arcyważne wydarzenie. W ten ton wpisywała się niejako Agata Wierzbowska-Miazga – z zastrzeżeniem jednak, że wagi wydarzeniu dodawało głównie zachowanie Rosji, która postawiła Kijów przed koniecznością zadeklarowania się na którąś ze ścieżek integracyjnych. Z kolei Jerzy Marek Nowakowski istotności szczytu upatrywał przede wszystkim w tym, że fiasko podpisania umowy może odsunąć zbliżenie Wschodu do UE na bardzo długi czas.

Konferencja Polska Polityka Wschodnia 2013, foto Krzysztof Mazur Dyskusja „Polska Polityka Wschodnia czy polityka Unii Europejskiej?”. Od lewej: Andrzej Brzeziecki, Jerzy Marek Nowakowski, Cornelius Ochmann, foto: Krzysztof Mazur

Znaczenie wydarzenia bagatelizowali z kolei Cornelius Ochmann oraz Adam Eberhardt. Wicedyrektor OSW stwierdził, że dla ukraińskiej polityki nie ma innej drogi, niż wielowektorowość, stąd też ani podpisanie, ani niepodpisanie umowy o niczym ostatecznie nie przesądzi.

Niezależnie od tego kto będzie miał ostatecznie rację, na pewno warto było uczestniczyć w zeszłotygodniowej konferencji. Dotykanie wielu płaszczyzn, dobrze rozumiany pluralizm i wysoki poziom merytoryczny dyskusji pozwalał powracać z Wrocławia z poczuciem dobrze zainwestowanego czasu. I z bagażem przemyśleń, które pozwolą lepiej zrozumieć konsekwencje wileńskiego szczytu – niezależnie od jego rezultatów.




Chcesz odnieść się do stanowiska autora, chcesz polemizować, skomentować ten tekst? A może chciałbyś Drogi Czytelniku napisać na inny temat?
Jeżeli jesteś zainteresowany i zdecydowany przeczytaj nasz anons dotyczący współpracy redakcyjnej lub od razu napisz i wyślij do nas swój materiał na adres: redakcja@mojeopinie.pl. Odezwiemy się szybko!!

Komentarzy: 1

Jurek
23 października 2013 (19:47)
hmm...z Rosją albo ostro albo pod jej pantoflem
To takie przewodnie hasło tych co mają o Rosji pojęcie. Ale... coś ostatnio zaczyna się zmieniać. Rosjanie w politycy popełniają sporo błędów (oprócz Syrii), sprawa Greenpeace, homoseksualistów na olimpiadzie, sugeruje, że i oni wpadają we własne sidła. Soczi 2014 jest najważniejszą imprezą Putina, on zrobi dużo by mu nikt tej imprezy nie rozwalił. A można to zrobić. Swoją drogą Kaliningrad jest forpocztą niezłych relacji pomiędzy dwoma stronami, oni tego procesu mogą nie być wstanie zatrzymać. co dalej? Integracja, ale jednak z zupełnie nowymi ludźmi. Czy to możliwe? za 20-30 lat? może. Super relacja.
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Remis ze wskazaniem na PO, a Korwin Krul

Ponieważ Czytelnicy naszego portalu mieli już okazję zapoznać się z analizami wyborów do europarlamentu, postaram się w swoim komentarzu skupić na pewnych konkretnych aspektach sytuacji...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".