Wenezuela krwawi
    Chavez15 · Wenezuela12 · cenzura19 · niezależność mediów6
2010-08-25
W wyniku presji ze strony rządu sądy wenezuelskie wprowadziły zakaz publikacji informacji i zdjęć dotyczących zaostrzającej się sytuacji wewnętrznej w kraju. Pod pretekstem ochrony dzieci przed „szkodliwymi” informacjami znacząco ograniczono wolność mediów – na miesiąc przed wyborami parlamentarnymi. U źródeł konfliktu o cenzurę tkwi fakt, że Wenezuelą targa fala przemocy – fala potężniejsza niż w Ameryce Środkowej, Kolumbii, Meksyku czy gdziekolwiek na świecie.



El Nacional

Decyzją sądu z dnia 17 sierpnia b.r. zabroniono dziennikowi El Nacional publikować jakichkolwiek informacji, zdjęć czy grafik dotyczących „czynów krwawych, zbrojnych, przekazów o przemocy, agresji fizycznej, obrazów przedstawiających wojnę oraz wiadomości o trupach i poległych”, które mogą mieć wpływ na psychologiczny rozwój dzieci. Zakaz ten nałożono na dziennik po tym, jak ten opublikował tekst o przemocy w kraju. Artykuł uzupełniały zdjęcia z jednej z kostnic w Caracas, przedstawiające bezładnie porozrzucane po stołach i podłodze ciała. Fotografie opatrzono tytułem „zmarli bez godności”.

Reperkusje rządu nie ograniczyły się jednak tylko do rzeczonego dziennika. Zakaz nałożony na El Nacional rozszerzono od razu na wszystkie media drukowane
Władzom się to nie spodobało. Doniesienia El Nacional skomentowano jako „akt rozpaczy oligarchii, która chce zatrzymać rewolucję”, a opublikowane w dzienniku zdjęcia Hugo Chavez określił mianem „pornografii”. Reperkusje rządu nie ograniczyły się jednak tylko do rzeczonego dziennika. Zakaz nałożony na El Nacional i ważny aż do odwołania (czyli do czasu aż władze uznają to za stosowne) rozszerzono od razu na wszystkie media drukowane – w ich wypadku jednak „tylko” na okres 30 dni. Ciekawe, że za „winę” jednej gazety postanowiono prewencyjnie ukarać wszystkie; ciekawe, że w tydzień po tym, jak przestanie obowiązywać zakaz będą mieć miejsce wybory parlamentarne…

Cenzura

Następnego dnia dziennik El Nacional na pierwszej stronie zamieścił artykuł o wprowadzonym zakazie, a w miejscu, gdzie powinno być zdjęcie zostawiono puste miejsce z wielkim napisem „ocenzurowano”. Tak też orzeczenie to zostało odebrane przez wszelkie niezależne organizacje dziennikarskie w Wenezueli (m.in. Bloque de Prensa, Colegio Nacional de Periodistas, Sindicato de Trabajadores de la Prensa, Círculo de Reporteros Gráficos) oraz na świecie - jednogłośnie skrytykowano je, jako krok uderzający w wolność mediów, wolność słowa, a tym samym, w podstawy demokracji. Choć nie omieszkano również skrytykować – jak w przypadku organizacji Reporterzy Bez Granic – zdjęcia zamieszczonego przez El Nacional, jako nieetycznego i nadmiernie epatującego przemocą.

Decyzję rządu (nie oszukujmy się - w Wenezueli decyzja rządu i decyzja sądu często są tym samym, a w tym wypadku na pewno) potępiły również organizacje międzynarodowe – ONZ i OPA (Organizacja Państw Amerykańskich). Uznały ją za oczywisty akt cenzury. We wspólnym komunikacie reprezentanci obu podmiotów zaapelowali do władz w Caracas o „…rewizję decyzji podjętych wobec mediów i przywrócenie pełnych gwarancji korzystania z wolności słowa”.

Zrewidowane orzeczenie

Bloque de Prensa Venezolano przedsięwzięte kroki są w efekcie aktem cenzury, który nie ma na celu ochrony praw dzieci i młodzieży, a jedynie prohibicję informacji
Wobec zewnętrznej i wewnętrznej presji rozbrzmiałej we wszelkich kanałach medialnych już 20 sierpnia sąd częściowo zmodyfikował swe orzeczenie. Mianowicie, zezwolono na publikację samych informacji o aktach przemocy, ale utrzymano zakaz zamieszczania zdjęć i grafik odnoszących się do tego tematu. Dotyczy to zarówno samego El Nacional, jak i wszelkich pozostałych gazet i czasopism – znów, w tym pierwszym przypadku do odwołania, a w pozostałych na okres 30 dni. Argumentacja orzeczenia była mniej więcej taka: zrewidowaliśmy swoje postanowienie, gdyż u źródła całej afery stoi nieszczęsne zdjęcie, ergo, tylko zdjęcia powinny być zakazane, a nie informacje jako takie; wcześniej się nam po prostu pomyliło.

Problem w tym, że ani to nie przekonuje, ani nie rozwiązuje problemu. Ciągle bowiem nie wiadomo jakie zdjęcia mogą być publikowane, a jakie nie. Dał temu wyraz sam El Nacional zapytując na swoich łamach czy może na przykład zamieścić artykuł (wraz z oprawą graficzną) traktujący o śmierci młodej aktorki wenezuelskiej.

Ochrona praw dzieci?

Rząd Hugo Chaveza oczywiście od początku bronił swego stanowiska – że antyrządowa kampania prowadzona przez El Nacional obrażała godność narodową; że próbowała ukryć wysiłki rządu w celu rozwiązania kluczowych problemów kraju; że restrykcje nałożone na publikacje o przemocy „w żaden sposób nie stanowią naruszenia ani nielegalnego ograniczenia prawa do wolności słowa i informacji”; że „wręcz przeciwnie – odpowiadają na niezaprzeczalny, konstytucyjny i prawny obowiązek Państwa wenezuelskiego podejmowania wszelkich niezbędnych środków w celu ochrony przyjemności i pełnego rozkoszowania się prawami dzieciństwa i młodości”.

W oczywisty sposób zakaz tego typu nie jest i nie może być jednak traktowany jako prawdziwa próba ochrony praw dzieci. Rząd w Caracas się nie postarał. Nie takie przepisy, wprowadzone w nie taki sposób, w nieodpowiednim momencie. Brak jakichkolwiek sprecyzowanych i uargumentowanych warunków konstytuujących „złą” treść wywołuje tylko jedno skojarzenie – cenzura. A w efekcie może prowadzić do autocenzury. Jak określił to niezależny Bloque de Prensa Venezolano (Blok Prasy Wenezuelskiej), przedsięwzięte kroki są w efekcie aktem cenzury, który nie ma na celu ochrony praw dzieci i młodzieży, a jedynie prohibicję informacji.

W szczere intencje ekipy Hugo Chaveza każe wątpić – poza wszystkim innym – także niechlubna przeszłość w postaci prześladowania mediów opozycyjnych, a zwłaszcza RCTV (m.in. nieodnowienie licencji na nadawanie i w efekcie zamknięcie stacji) i Globovisión (wielokrotne ataki słowne, prawne i siłowe na stację i jej właścicieli).


Komentarzy: 1

ciekawey
31 sierpnia 2010 (12:07)
Czemu...
...takie niskie oceny?
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Wschodnia Ukraina w ogniu

Wschód Ukrainy to nadal pole walki. W związku z wyborem Petro Poroszenki na stanowisko prezydenta, wiele wskazuje na to, że walka ta nabierze na sile. Separatyści usłyszeli wreszcie, że...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".