Wewnętrzny front. Czy ortodoksyjni Żydzi pójdą w kamasze?
    Izrael101 · Bliski Wschód185
2012-10-06
Problem obligatoryjnego poboru ortodoksyjnych Żydów (charedim1) do oddziałów Izraelskich Sił Obrony (hebrajski akronim - CaHaL) przez lata pozostawał sprawą nierozwiązaną i społecznie bardzo delikatną.

Żołnierze CaHaL. Zdjęcie z archiwum autora

Częściowo wynikało to z oporów samych ortodoksów, a częściowo z inercji izraelskich polityków, niechętnych do pogłębiania konfliktów społecznych oraz antagonizowaniu do siebie części konserwatywnych wyborców.

Z czasem przywilej zwolnień ze służby, coraz mocniej krytykowany przez świeckich Izraelczyków, przekształcił się nie tylko w problem prawny, ale i społeczno - polityczny. Rosnąca liczba odroczeń została skonfrontowana z rozwijająca się świadomością obywatelską Izraelczyków, a także dynamiczną sytuacją polityczną na Bliskim Wschodzie.
Obserwatorzy izraelskiej sceny wskazują, iż w najbliższych miesiącach, kwestia rekrutacji charedim stanie się istotna nie tylko dla armii, ale i polityków. Kraj stopniowo wchodzi w okres kampanii wyborczej do Knesetu, gdzie każda partia będzie chciała wykorzystać powyższy problem, jako jeden z oręży w rywalizacji o poparcie wyborców.

Jedno państwo, dwie społeczności

Społeczność konserwatywnych wyznawców Tory jest jedną z tych grup, która mimo dogodnych warunków do pełnej asymilacji, od początku istnienia Państwa Izraela nie w pełni angażuje się w życie kraju. Ta postawa wynika m. in. z poglądów ortodoksyjnych Żydów, którzy żyjąc w Izraelu korzystają z pełni przysługującym im praw obywatelskich i ochrony ze strony państwa, jednocześnie często kontestują jego istnienie. Głównym źródłem odmienności i napięć społecznych jest to, w jaki sposób charedim postrzegają swoją egzystencję w życiu doczesnym. Dla nich kwestią fundamentalną jest życie w zgodzie z nakazami Tory i Talmudu oraz niemal literalnym stosowaniu halachy - prawa religijnego regulującego poszczególne aspekty życia codziennego - poczynając od spraw liturgicznych po kwestie pokarmowe. Mimo dużego rozbicia na frakcje i odłamy oraz braku jednego ośrodka „decyzyjnego”, większość Żydów ortodoksyjnych wyznaje pogląd, iż jedynie nadejście Mesjasza pozwoli na odbudowę Izraela. Taka postawa powoduje, iż część ortodoksów nie uznaje współcześnie istniejącego państwa żydowskiego oraz neguje koncepcję syjonizmu – fundamentu na jakim powstało (np.: skrajnym przykładem tej ideologii jest działalność Neturei Karta - „Strażników Miasta” - ruchu zainicjowanego w 1938 r. w Jerozolimie)2.

Jerozolima. Zdjęcie z archiwum autora Jerozolima. Zdjęcie z archiwum autora

Przedstawiciele społeczności ortodoksów mieszkają w dużych i hermetycznych enklawach, czego najlepszym przykładem są jerozolimskie dzielnice Mea Shearim i Geula3. Przeciętna rodzina jest wielodzietna, co - w świetle analiz i prognoz demograficznych – powoduje, że jest to jedna z najszybciej rozrastających się grup mieszkańców Izraela. Centralne Biuro Statystyczne szacuje, że w 2019 r. ortodoksyjnych Żydów będzie ok. 1,1 mln (dla porównania w 2009 r. ich liczbę określono na ok. 750 tys.). Obecnie nie ma precyzyjnych informacji na temat populacji charedim w Izraelu, co wynika m. in. z ich niechęci do udziału w różnego rodzaju badaniach społecznych i spisach ludności4.

Specyficzny status społeczności ma także negatywne aspekty. Sytuację finansową charedim pogarsza fakt, iż większość populacji jest słabo wykształcona, co wynika m. in. z niedostosowania obowiązującego w jesziwach programu kształcenia do wymagań współczesnego świata. Niniejszy czynnik staje się szczególnie dokuczliwy w sytuacji, gdy ortodoksyjny student przerywa naukę w szkole talmudycznej i rozpoczyna poszukiwania zatrudnienia na rynku pracy. Jego umiejętności znacząco odbiegają od średniego poziomu wykształcenia świeckich Izraelczyków, co zmniejsza atrakcyjność charedim dla potencjalnych pracodawców. Warto dodać, iż - wg danych Banku Izraela z marca 2012 r. - tylko 45% Żydów konserwatywnych w wieku produkcyjnym miało zatrudnienie w 2011 r. (w 2009 r. - 39%)5. Z tego względu nie dziwią informacje, iż – mimo zachęt ekonomicznych ze strony państwa i zasiłków - ok. 60% społeczności żyje w ubóstwie porównywalnym do poziomu życia izraelskich Arabów, których w Izraelu jest ok. 1,5 mln6.

Rodzina Żydów ortodoksyjnych. Jerozolima. Zdjęcie z archiwum autora Rodzina Żydów ortodoksyjnych. Jerozolima. Zdjęcie z archiwum autora

Mimo wielu fundamentalnych różnic, w izraelskim parlamencie od lat znaczący udział mają partie silnie kojarzone z nurtem religijnym lub środowiskami ortodoksyjnych Żydów. Najlepszym tego przykładem jest założona w 1984 r. partia Szas, skupiająca w swoich szeregach głównie Żydów sefardyjskich, czy też Zjednoczony Judaizm Tory - koalicję dwóch aszkenazyjskich ugrupowań7.

Na marginesie warto wspomnieć o jeszcze jednym konkretnym przykładzie zaangażowania charedim w życie Izraela. Mianowicie w 1999 r. w CaHaL-u sformowano oddział dla ortodoksyjnych Żydów – ochotników8. Batalion Yehuda Netzah (zwany także Nahal Haredi lub Batalionem 97) początkowo tworzyło 30 żołnierzy. Z czasem jednostka rozrosła się do blisko 1000 ludzi, którzy posiadają pełną zdolność do prowadzenia działań bojowych. Od momentu powstania, oddział kieruje się zasadami wyznaczonymi przez Torę, co jest szczególnie widoczne w sposobie przygotowywania posiłków, a także stworzeniu warunków do nieskrępowanych praktyk religijnych w obecności rabina.

Prawo Tala – iluzoryczne rozwiązanie

Przez dekady istnienia izraelskiej państwowości, ortodoksyjni Żydzi unikali służby wojskowej na mocy porozumienia „Torato Omanuto” z 1948 r. Umowa polityczna, zawarta pomiędzy premierem Dawidem Ben Gurionem a partią Agudat Israel (Związek Izraela), przewidywała dla charedim okresowe zwolnienia z poboru do armii. Bowiem ich głównym powołaniem (i nierzadko jedynym zajęciem) były studia talmudyczne. W ten sposób, władze zamierzały pomóc w odbudowie tej społeczności po okresie Holokaustu, który doprowadził do znaczącego spadku jej liczebności. Sami ortodoksi głosili, iż dzięki ich modlitwom kraj uzyskał dodatkowe „zabezpieczenie duchowe”.

Poprzez porozumienie rząd chciał uniknąć potencjalnych konfliktów na linii świeccy Izraelczycy – ortodoksyjni Żydzi. Na marginesie warto zaznaczyć, iż pozostali obywatele, którzy ukończyli 18. rok życia - z wyjątkiem izraelskich Arabów – są zobligowani do odbycia kilkuletniej służby wojskowej (mężczyźni – 3 lata, kobiety – 2 lata)9.

W pierwszych latach istnienia Izraela, problem odroczeń nie był szczególnie istotny ani dla społeczeństwa, ani dla władz (zwolnienia dotyczyły grupy ok. 400 osób). Stopniowo, wzrost liczby ludności spowodował, iż liczba wyłączonych charedim sięgnęła ponad 60 tys. ludzi w 2010 r.

Ściana Płaczu w Jerozolimie. Zdjęcie z archiwum autora Ściana Płaczu w Jerozolimie. Zdjęcie z archiwum autora

Z upływem lat i demograficznym wzrostem populacji ortodoksów stało się jasne, iż władze nie uciekną od odpowiedzi, w jaki sposób uregulować kwestię ich rekrutacji do sił zbrojnych, zwłaszcza, gdy presja świeckiej części społeczeństwa w tej sprawie zwiększyła się proporcjonalnie do liczby osób zwolnionych ze służby oraz narastania problemów polityczno - społecznych. Pretekstem do ujęcia tego problemu w ramy prawne stał się, ogłoszony w 1998 r., wyrok Sądu Najwyższego (SN) w sprawie Rubinstein versus Minister Obrony Izraela. Sędziowie w uzasadnieniu podkreślili, iż dotychczasowe przesłanki do wyłączenia z poboru ortodoksów stały się nieaktualne, a sprawa ma zostać rozwiązana przez deputowanych Knesetu10. W następstwie wyroku SN, Ehud Barak - ówczesny premier i minister obrony – nakazał utworzenie komisji, której zadaniem było opracowanie odpowiednich rekomendacji. W grupie kierowanej przez Ciwi Tala, byłego sędziego SN, znalazło się także dziewięciu przedstawicieli różnych specjalności. Komitet miał m. in. opracować zalecenia dla ministra obrony w zakresie decydowania o wyłączeniu poszczególnych osób z poboru. Efekty prac komisji, zaprezentowane w kwietniu 2000 r., stały się fundamentem do dalszych prac legislacyjnych. Ostatecznie w dniu 23 lipca 2002 r., izraelski parlament przyjął - pierwszy w historii swojego ustawodawstwa akt prawny - „Prawo o odroczeniu służby wojskowej dla studentów jeszybotów”, w potocznym języku bardziej znane jako „Prawo Tala”11.

Nowe prawo stanowiło dla szefa resortu obrony podstawę do wydania decyzji o odroczeniu służby każdemu obywatelowi izraelskiemu lub osobie stale zamieszkującej na terenie Państwa Izraela. Jednak uzyskanie zawieszenia było obwarowane określonymi wymaganiami, które osoba zainteresowana musiała wskazać w prośbie o odroczenie. Do najistotniejszych przesłanek należały m. in. nauka w jeszybocie w wymiarze co najmniej czterdziestu pięciu godzin tygodniowo, a także zaświadczenie, że studia są jedynym zajęciem kandydata do odroczenia. Dodatkowo, w wieku 22 lat, każdy student mógł uzyskać przedłużenie zawieszenia pod warunkiem, że zdecyduje się albo na odbycie krótszej służby zastępczej (16 miesięcy), albo bezpłatnej pracy w służbie cywilnej (np.: w sektorze medycznym, ochrony środowiska, opieki społecznej) i jednoczesnego płatnego zatrudnienia12.

Geograficzne wyszukiwanie tekstów Wybierz kontynent i kraj, czytaj nasze teksty

Szybko okazało się, iż w praktyce przepisy nie satysfakcjonowały ani przedstawicieli wojska, ani ortodoksyjnych środowisk. Część krytyków wytykała władzom brak poszanowania zasady równości wszystkich obywateli – a zatem i ortodoksów - wobec prawa, a także zbyt pobłażliwe traktowanie tej grupy przez rząd z uwagi na bieżący interes polityczny. Również sędzia Tal przyznał, iż ustawa nie spełniła pokładanych w niej oczekiwań, a winą za brak efektów obarczył głównie armię, którą oskarżył o brak faktycznego zainteresowania rekrutacją poborowych wywodzących się z konserwatywnych społeczności13. Na dodatek, konflikt między ortodoksami a świecką częścią społeczeństwa zaczął przybierać na sile.



Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Wschodnia Ukraina w ogniu

Wschód Ukrainy to nadal pole walki. W związku z wyborem Petro Poroszenki na stanowisko prezydenta, wiele wskazuje na to, że walka ta nabierze na sile. Separatyści usłyszeli wreszcie, że...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".