Wiecznie żywa poezja arabska
    poezja13 · kultura arabska10
2010-03-10
Wyznajmy szczerze jak na spowiedzi: dla większości z nas kontakt z poezją i jej pochodnymi zakończył się na etapie szkoły, gdy na pamięć należało wkuwać kolejne wersety w rodzaju tych rodem z „Pana Tadeusza”. A i wtedy czyniło się to bez większego rozmysłu, co też ta Litwa oznacza i czy to też nasza ojczyzna, a nie tylko Mickiewicza, czy może raczej nie? Po opuszczeniu szkolnych murów do poezji sięgamy może wówczas, gdy chcemy skreślić ładną dedykację na zakupionej dla przyjaciela książce.

foto:www.princeofpoets.com

Zupełnie inny status ma poezja w kulturze arabskiej. To nie zmurszała, odłożona dawno w kąt dziedzina literatury, ale tradycja bogata i wciąż niezwykle żywa.

W większości gazet codziennych z krajów arabskich na końcowych stronach odnajdziemy dział poświęcony poezji. Chciałabym tu zaznaczyć, iż gazety te to nie specjalistyczne tytuły poświęcone li tylko kulturze, a zwykłe dzienniki. Zauważyć przy tym można ciekawą prawidłowość. Otóż ta część pisma często nosi nazwę „al-waha”, co oznacza po arabsku ni mniej ni więcej, a „oaza”. W domyśle skrupulatnie zapisane wersy publikowanych tu utworów mają zatem dawać czytelnikowi odpoczynek, wytchnienie. Niczym wilgotna oaza, która wita utrudzonego męczącym marszem przez pustynię Beduina.

Także po pobieżnym spojrzeniu na arabski rynek wydawniczy, przekonać się można o całym bogactwie wydawanych tomików wierszy, przy czym wciąż wznawiane są również edycje mistrzów sprzed kilku, a nawet kilkunastu wieków. Coraz to nowe nazwiska pojawiają się obok imion twórców z okresu przedmuzułmańskiego („dżahilijji”).

Ale na prasie i książkach siła poezji się nie wyczerpuje

Nowoczesne studio telewizyjne. Z lamp sączy się przyćmione niebieskawe światło. Skupiona publiczność wpatruje się w scenę, na której siedzi człowiek w białej szacie i arafatce na głowie. Recytuje wiersz. Z boku głowami kiwa zasłuchane, kilkuosobowe jury.

Tak jak Europa czy Ameryka mają „Idola” i setki innych programów, w których poszukuje się talentów wokalnych, tak świat arabski ma… „Amir asz-szuara” („Księcia Poetów”). Formuła prawie identyczna co w „Idolu”, z tym że w „Księciu Poetów” nikt nie śpiewa, a… recytuje wiersze własnego autorstwa. Zdolności uczestników, podobnie jak w znanych nam programach, ocenia profesjonalne jury oraz widzowie, którzy głosują, wysyłając smsy. W zachodnim świecie nie do pomyślenia – oto na osnowie poezji wykreowano popularne show, które potrafiło zgromadzić przed ekranami telewizorów miliony widzów z całego świata arabskiego. Do eliminacji zgłosiło się około 4 tysięcy chętnych, spośród których wybrano 35 osób. Pierwsza edycja programu powstała w 2007 roku w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, a konkretnie w Abu Zabi, co być może przełożyło się na niebagatelną główną nagrodę w postaci 270 tysięcy dolarów amerykańskich.

Gdy obejrzeć choćby fragment „Księcia Poetów” (liczne filmiki znaleźć można na YouTube), można przekonać się o prawdziwych emocjach, które towarzyszą Arabom podczas recytowania i słuchania poezji. Ludzie z publiki reagują żywiołowo na co lepsze ich zdaniem wersy, biją brawo, a sami deklamujący wypowiadają kolejne słowa głosem, oddającym ich głębokie zaangażowanie. A należy pamiętać, że utwory płynące ze sceny są dziełem amatarów – reakcja widzów nie jest zatem choćby w najmniejszym stopniu porównywalna do tej, która towarzyszy występom znanych poetów.

Co przesądziło o sukcesie programu?

Z pewnością istotna była tematyka wierszy. Utwory prezentowane w „Księciu Poetów” dotyczyły często tematów bliskich wielu Arabom – np. wojny w Iraku czy sytuacji Palestyńczyków. Poezja jest niewątpliwie tym gatunkiem literackim, który świetnie sprawdza się w zadaniu przekazywania emocji, uczuć, frustracji, a te niezmiennie kłębią się wokół wymienionych wyżej zagadnień.

Pomógł też zapewne sam język. Arabowie w różnych krajach arabskich posługują się swoimi lokalnymi dialektami, ale istnieje wspólny język literacki, taki sam dla całego ich świata. Poezja recytowana przez Arabów z Jordanii czy Iraku była zatem zrozumiała i dla Emiratczyków. Jest to ważne zwłaszcza w przypadku poezji, którą przecież bardzo trudno tłumaczy się na inne języki przy jednoczesnym zachowaniu jej sensu i ładunku emocjonalnego czy choćby rymu.

W końcu Arabowie o wiele częściej sami piszą poezję. Nawet gdy już nam się wydaje, że poznany Arab nie wpisuje się za bardzo w wizerunek stereotypowego poety, w najmniej oczekiwanym momencie okazuje się, że jednak pisze i z chęcią się swoimi utworami pochwali. Przyznanie się do układania wierszy nie jest czymś wstydliwym, gdyż poezja uważana jest nie za przeżytek, ale jak najbardziej żywą, na bieżąco kontynuowaną tradycję. Stąd ze znalezieniem chętnych do wzięcia udziału w programie nie było kłopotów. Czerpać też można było z całego świata arabskiego, rozciągającego się od Bliskiego Wschodu po Afrykę Północną. Dzięki wyemitowaniu „Księcia Poetów” można było się naocznie przekonać, że poezję po arabsku tworzą tak mężczyźni, jak i kobiety (te w chustach na głowie i te bez), w każdym wieku i z każdej warstwy społecznej.

Ale zanim poezja trafiła pod strzechę, tudzież luksusowy dach sterylnego, telewizyjnego studia, przemierzyła tysiące kilometrów na garbatych plecach wielbłądów.

To prawdziwy fenomen, ale prawda jest taka, iż wyrafinowaną poezję Arabowie zaczęli tworzyć już w VI w.n.e. Profesor Krystyna Skarżyńska-Bocheńska, arabistka z Uniwersytetu Warszawskiego, specjalizująca się w literaturze, podkreśla, iż wyjątkowo kunsztowne utwory powstawały w bardzo prostym, surowym środowisku. Wśród koczowników, którzy nie mieli ani czasu, ani możliwości stworzenia bogatej kultury materialnej, układano długie, bogate w opisy poematy („kasydy”). Gdy przeczytać te utwory zdaje się niemożliwym, jak wiele porównań, przenośni, można było osadzić w pustym na pierwszy rzut oka środowisku pustyni. Rodzimi twórcy potrafili jednak znaleźć sobie temat i np. w nieskończoność opisywać najmniejsze części ciała ukochanego wielbłąda czy pozostałości po opuszczonym obozowisku. Pojawia się też, rzecz jasna, motyw jeden z najstarszych i znanych pod każdą szerokością geograficzną - urok i piękno ukochanej kobiety…

Poematy stanowiły także jakby kroniki dziejów, w których zawarte były opowiadania o wielkich zwycięstwach i druzgocących porażkach danych plemion (np. sławny zbiór „Ajjam al-Arab” czyli „Dni Arabów”). Opowiadano je choćby podczas nocnych czuwań przy ognisku, zwanych „samar”. Były one także przestrogą przed niewłaściwym zachowaniem, stanowiły swoisty kodeks prawa. Często przed ruszeniem do boju dwa stające naprzeciwko siebie plemiona wysyłały na słowne utarczki wpierw swoich poetów. Można zatem poetę określić również mianem swoistego rodzaju mediatora.

Takimi utworami na temat zasług jednych, a przywar innych, poeta mógł albo wynieść na piedestał, albo też boleśnie z niego zrzucić. Poeta sławił odważnych mężów i bezlitośnie oczerniał tchórzów. Można powiedzieć, iż był on swego rodzaju ruchomą, pustynną agencją PR. Łączy się to zapewne z wielką mocą, jaką Semici przypisują słowu. Wierzy się, iż może ono prawdziwie, w sposób dosłowny, ranić – znane są przekazy, iż chylono przed nim głowę (o czym wspomina prof. Marek M. Dziekan w „Dziejach kultury arabskiej”). Poeta uważany był za człowieka natchnionego przez dżinny. Stąd jego słowom przypisywano nieraz wręcz magiczną, pozaziemską moc.

Piękne opisy miłosnych uczuć bohaterów, będących zwykłymi członkami plemienia, stanowiły również niewątpliwie miłą odskocznię w monotonnym życiu pustyni, a także leczyły udręczone podobnymi rozterkami dusze.

Odbywały się także swoistego rodzaju festiwale poetyckie podczas wielkich targów, z czego najbardziej znane są te, które gromadziły tłumy w miejscowościach Ukaz oraz Zu al-Madżaz. Jak pisze w swojej książce profesor Dziekan, na te okazje poeci przygotowywali „haulijje” czyli poematy roczne, które przez cały okrągły rok szlifowali do jak najdoskonalszej formy. Ich wysiłki oceniało potem specjalne jury. Pamiętam jak podczas zajęć ze współczesnej literatury arabskiej profesor Ewa Machut-Mendecka podkreślała, iż w kulturze arabskiej zawsze żywa była tradycja krytyki literackiej, co przekłada się wprost na jakość literatury.

Dawne poematy są także dla nas, współczesnych, nieocenionym źródłem informacji o świecie ówczesnych koczowników. Przekazywane z ust do ust, stanowiły jedyną możliwą formę zarejestrowania przeszłości – zanim kultura arabska zaczęła pisać, mówiła. Poezję tworzyli w końcu… analfabeci o doskonałej pamięci. Dopiero później przekazywane ustnie dzieła zaczęto spisywać.

To opowieści były także skarbnicą wiedzy o przodkach, a genealogia dla ceniącego swój honor Beduina była kwestią nie do przecenienia. Po dziś dzień w świecie arabskim na pozycję danego człowieka nie składa się tylko to, jakim jest, ale i z jakiego klanu pochodzi. Ludzie zresztą zwykli dość powszechnie kulturę Orientu kojarzyć z opowieściami, żeby przywołać tu choćby najbardziej znane „Baśnie z tysiąca i jednej nocy”. Z tej spuścizny czerpią i współcześni twórcy, odwołując się do dawnych tradycji opowiadaczy czy poetów (np. takie pozycje jak „Hakawati, mistrz opowieści” Rabiha Alameddine’a, „Handlarz wspomnień albo bitwa poetów” Stanisława Strasburgera).

W późniejszym okresie poeta także odgrywał ważną rolę: wzywał lud do powstań narodowych przeciw kolonizatorom, pobudzał dumę narodową np. poprzez odwoływanie się do motywów wielkiej faraońskiej przeszłości Egiptu, zachęcał także do rozwoju społecznego – budowy szkół, piętnowania nieuczciwości, zmiany sytuacji kobiet. Pojawiały się satyry tak na kolonizatorów i kolaborantów, jak i np. bractwa sufickie. Poeta był komentatorem bieżących wydarzeń.

Wiele poematów arabskich dzięki wysiłkom arabistów można już przeczytać w tłumaczeniu polskim. Nawet wówczas widać jednak, jak mocno są one osadzone w realiach życia beduińskiego. Występujące w nich nazwy roślin czy zwierząt wiążą się z pustynią i dla nas zrozumiałe są dopiero po długich przypisach. Nawet samą strukturę kasydy tłumaczy się w bardzo piękny, metaforyczny sposób - na podstawie konstrukcji namiotu.

W jednym z ostatnich numerów gazety jordańskiej „Ad-dustur” Musa Hawamdeh napisał alarmujący artykuł o powoli zmniejszającej się roli poezji. Pomstuje on na coraz większe nastawienie czytelników na proste, łatwe w odbiorze historie, na coraz bardziej konsumpcyjne nastawienie ludzi i w dziedzinie literatury. Hawamdeh podkreśla, iż to poezja prowokuje rozwój języka, jest wieczną skarbnicą tak filozofii jak i kultury. Zmartwiony Hawamdeh zauważa coraz bardziej rosnącą popularność krótkich opowiadań, którym poezja ustępuje pola.

Niemniej dla obserwatora z zewnątrz, a i w porównaniu z kulturą zachodnią, poezja w świecie arabskim trzyma się dobrze. Większość Arabów potrafi znaleźć poetycki cytat pasujący do każdej okazji, często przy okazji dowolnego spotkania Arabowie wręcz przerzucają się kolejnymi wersami. Do wielu utworów poetyckich pisano muzykę, a ich słowa wydobywały się z ust najbardziej znanych, wielkich piosenkarzy, by wymienić choćby legendarną gwiazdę egipską, Umm Kulsum. Poezja jest czymś wciąż aktualnym, niczym żywe, bijące źródło kultury.


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
„Białoruś dla początkujących” – Igor Sokołowski

„Co wiemy dziś na temat Białorusi?” - pyta polskiego czytelnika okładka książki. I odpowiada za niego, że niezbyt dużo.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".