„Wiedźma wojny” - jak zachować resztki człowieczeństwa
    film74 · Wojna25 · Afryka114 · Kim Nguyen1
2013-04-07
Niedawno telewizja „Ale Kino” wyemitowała kanadyjski film „Wiedźma wojny”, wyreżyserowany przez Wietnamczyka Kima Nguyena. Dzieło wyróżniają duże walory artystyczne i znakomita rola Komony, granej przez Rachel Mwanzę. W filmie nie ma znaczenia nazwa państwa, ani kto kogo popiera w konflikcie zbrojnym, który toczy się gdzieś w Afryce.

Istotnym jest zaś fakt, że możemy tutaj przyjrzeć się bliżej realiom życia, świata widzianego oczami trzynastoletniej dziewczynki Komony – siłą wcielonej do armii składającej się z dzieci wojowników, dzieci ćwiczonych do zabijania. Sam problem przewijający się od dawna w Afryce i ogarniający niektóre jej regiony, swoiste piętno Czarnego Lądu.

Jest to problem psychologiczny, trudny. Trening psychiczny prowadzony na dzieciach jest w stanie zniekształcić ich psychikę tak bardzo, że stają się automatycznymi mordercami pozbawionymi świadomości zła, które czynią. Pranie mózgu i propaganda sprawiają, że młodzi zabójcy działają w imię idei i wręcz zaczynają mylić zło z dobrem. Granice między tymi dwoma porządkami na tyle zatarły się w młodych umysłach, że w zasadzie proces zabijania ludzi stał się dla nich czymś naturalnym, a nawet chwalebnym. Film oscyluje wokół magii, która stała się narzędziem do skuteczniejszej jeszcze walki z wrogiem. Nie można oddzielić magii od Czarnej Afryki. Bo gdzież indziej we współczesnych czasach wierzenia szamańskie ewoulowały tak dramatycznie, że duchy zabitych rodziców, duchy zabitych żołnierzy stały się przewodnikami mającymi wskazywać kryjówki wroga? Funkcja chłopca-szamana będącego albinosem odgrywa wśród wojowników znaczącą rolę jak w filmie. Aby poszerzyć granice percepcji, podaje się młodym wojownikom sok z drzewa, który ma wprowadzić w stan narkotyczny i wywoływać wizje. Można w ten sposób połączyć się z Duchem dżungli.

Komona posiadła szczególny dar widzenia duchów zmarłych pojawiających się w dżungli. Ukazują się jej także rodzice, których kazano jej zabić, a którzy teraz upominają się, żeby ich pogrzebać.

Z czasem dziewczynę zaczynają w oddziale nazywać wiedźmą, zaś sam dowódca rebeliantów darzy ją szczególnymi względami, wierząc, że wiedźma przynosi szczęście i zapewni zwycięstwo w wojnie z siłami rządowymi.

Dziewczyna nosi w sobie wyrzuty sumienia (musiała zabić rodziców) i walczy o przetrwanie. Pojawia się też miłość do kolegi z oddziału - albinosa. Miłość to nowa jakość i siła, ale czy pokona zło, które przywarło do Komony jak ten magiczny karabin - dar od dowódcy? Kiedyś trzeba przerwać łańcuch zła. Dopełnia go zabójstwo dowódcy i ucieczka z chłopcem z oddziału. Biorą nawet rytualny ślub. Jak się jednak okazuje, trwałego szczęścia nie można zbudować po tak okrutnych doświadczeniach i niegodziwych czynach. Można zmienić też życie, ale nie można uciec od wspomnień.

Najważniejsze jest jednak to, żeby ocalić w sobie te resztki człowieczeństwa.




Chcesz odnieść się do stanowiska autora, chcesz polemizować, skomentować ten tekst? A może chciałbyś Drogi Czytelniku napisać na inny temat?
Jeżeli jesteś zainteresowany i zdecydowany przeczytaj nasz anons dotyczący współpracy redakcyjnej lub od razu napisz i wyślij do nas swój materiał na adres: redakcja@mojeopinie.pl. Odezwiemy się szybko!!


Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
Kręcimy powstanie

O tym, że film dokumentujący „Powstanie warszawskie” wart jest uwagi, nie trzeba nikogo przekonywać. Jednak czy okraszanie go kolorem i dialogami jest konieczne? To już nie jest takie pewne.
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".