Najważniejszym państwem regionu jest Kazachstan, zarazem drugi po Rosji producent ropy naftowej spośród krajów WNP, a w obszarze kaspijskim natomiast największy producentem i eksporterem tego surowca. Ze względu na tak ogromne zasoby Kazachstan bywa nazywany „drugim Kuwejtem”, a wciąż odkrywane nowe złoża dodatkowo potwierdzają tę opinię. Jak dotychczas najobfitsze zasoby ropy zostały zlokalizowane w 1979 r. u wybrzeży Morza Kaspijskiego w pobliżu Tengizu. Okazało się, że są to największe złoża tego surowca na świecie, detronizując tym samym ropę z Prudhoe Bay na Alasce[1] . Potencjał wzrostowy zarówno wydobycia, jak i eksportu kazaskiej ropy jest ogromny - do 2015 r. władze przewidują podwojenie obu wskaźników, problemem pozostaje tylko kwestia znalezienia odpowiedniej ilości szlaków tranzytowych. Obecnie 80% surowca jest eksportowane poprzez terytorium Rosji, ale Astana od kilku lat próbuje realizować strategię dywersyfikacji dróg eksportu surowca. 4,8 mln ton ropy popłynęło w 2007 r. do Chin, ale obawy Astany przed nadmiernym zwiększaniem wpływów chińskich nie czynią tego kierunku priorytetowym. W ramach polityki dywersyfikacji tras przesyłu Kazachstan rozważa przede wszystkim transport ropy przez Morze Kaspijskie i dalej na Zachód przez Kaukaz, na co niechętnym okiem spogląda Moskwa, która chciałaby zachować monopol na tranzyt kazaskiego surowca do Europy.
Pewne przeszkody w eksporcie ropy kanałem kaukaskim stwarza również stanowisko Azerbejdżanu, który w pierwszej kolejności pragnie wykorzystywać istniejące ropociągi, zwłaszcza rurociąg Baku – Tbilisi – Ceyhan (BTC), do transportu własnej ropy. Równolegle między Azerbejdżanem a Kazachstanem toczy się spór o optymalne trasy eksportu, postrzegane odmiennie na tle konfliktu interesów przedsiębiorstw z branży surowcowej. Z punktu widzenia Astany najlepsza trasa eksportu wiedzie szlakiem kolejowym z Baku do gruzińskiego terminalu Batumi, będącego własnością KazMunaiGazu, kazaskiego monopolisty naftowo – gazowego. Z kolei Azerbejdżan stawia na inny z gruzińskich terminali, w Kulewi, nad którym kontrolę sprawuje azerska państwowa firma naftowa SOCAR[2] .
Opór Azerbejdżanu wobec tranzytu ropy będzie jednak w przyszłości zapewne malał, proporcjonalnie do kurczenia się zasobów własnych surowca. Niezależnie od tego, nieoczekiwany postęp w sprawie udostępniania infrastruktury przesyłowej przyniosła wojna gruzińsko – rosyjska, która podziałała jak katalizator na zainteresowane podmioty. 13 października 2008 r. po raz pierwszy od 2001 r. rozpoczęto dostawy ropy z kazaskiego Tengizu do Azerbejdżanu. Ubiegłoroczny konflikt w Gruzji postawił pod znakiem zapytania przyszłość Azerbejdżanu jako kraju tranzytowego oraz osłabił jego pozycję przetargową, więc otwarcie BTC dla kazaskiej ropy stało się dla Baku sposobem na zwiększenie przesyłowej wiarygodności. W całej sytuacji istotną rolę odegrały Stany Zjednoczone, które najprawdopodobniej były architektem wspomnianego porozumienia, gdyż zostało poprzedzone serią wizyt w Baku i Astanie najwyższych amerykańskich oficjeli. Wojna gruzińsko – rosyjska podważyła pozycję USA w regionie kaspijskim, jednak swoim dyplomatycznym zaangażowaniem udowodniły one, że nadal traktują dywersyfikację dostaw surowców przez Kaukaz jako ważny aspekt polityki zagranicznej, jednocześnie wysyłając sygnał Kremlowi, że nie zamierzają rezygnować z wpływów w rejonie Morza Kaspijskiego[3].
W niecały miesiąc po uruchomieniu dostaw z Tengizu do Azerbejdżanu, na szczycie energetycznym w Baku doszło do podpisania dwustronnej umowy kazachsko – azerskiej ustalającej zasady transportu ropy przez Morze Kaspijskie do Baku, co stanowi kolejny dowód zacieśniania energetycznej współpracy regionalnej.
Innym gigantem surowcowym w rejonie Azji Środkowej jest Turkmenistan, zwany „krajem gazu ziemnego”. Bez wątpienia turkmeńskie złoża tego surowca są ogromne, choć pojawiające się szacunki są dość rozbieżne. Dotychczas zachodnie źródła oceniały wielkość rezerw na 8 mld m3 , podczas gdy rodzime kalkulacje sięgały nawet 20 mld m3 . W ubiegłym roku na zlecenie władz w Aszchadabadzie niezależna firma audytowa oceniła wielkość jednego tylko złoża Jolotan w pobliżu granicy z Afganistanem na 6 bln m3 , zastrzegając przy tym, że jego rezerwy mogą wynosić nawet 14 mld m3 . Ilość posiadanego przez Turkmenistan gazu jest ważna szczególnie dla Europy, gdyż możliwości udziału Turkmenistanu w projekcie Nabucco są uzależnione od zobowiązań poczynionych wcześniej wobec Rosji i w mniejszym stopniu wobec Chin i Iranu. Jak na razie z zasobów turkmeńskiego gazu korzystała przede wszystkim Rosja, sprzedając w ramach reeksportu surowiec na rynkach europejskich z ogromnym przebiciem, choć trzeba zauważyć, że od niedawna stawka płacona przez Gazprom systematycznie powiększa się. Moskwa zamierza w ten sposób odciągnąć Turkmenistan od pokusy eksportu gazu do Europy alternatywnymi szlakami omijającymi terytorium Rosji. Co jednak ważne zakontraktowany gaz dla Rosji, Chin i Iranu nie obejmuje złoża Jolotan i można się spodziewać w najbliższym czasie dyplomatycznej walki o dostęp do nich, zwłaszcza, że ukraińsko-rosyjski konflikt gazowy przyspieszył działania na rzecz budowy gazociągu Nabucco.
W walce o azjatyckie surowce nic nie wydaje się dziś przesądzone. Woja w Gruzji oraz styczniowy konflikt gazowy miedzy Ukrainą a Rosją tylko zintensyfikowały aktywność zainteresowanych stron w Azji Środkowej i wiele wskazuje, że w najbliższym czasie tempo działań nie będzie spadać.
Przypisy:
[1] G. Capisani, Nowe państwa Azji Środkowej, Warszawa 2004
[2] A. Jarosiewicz, Transport ropy przez Kaukaz jako priorytet w kazaskiej polityce eksportu ropy, 24.06.2008 www.osw.waw.pl/pub/komentarze/2008/080624/Komentarze06.htm
[3] Jarosiewicz, Kazaska ropa bliżej ropociągu Baku – Tbilisi – Ceyhan, 23.10.2008, www.osw.waw.pl/pub/BiuletynOSW/2008/0810/081023/TnW03.htm
Źródła m.in.:
Capisani G., Nowe państwa Azji Środkowej, Warszawa 2004.
Jarosiewicz, Kazaska ropa bliżej ropociągu Baku – Tbilisi – Ceyhan, 23.10.2008, www.osw.waw.pl/pub/BiuletynOSW/2008/0810/081023/TnW03.htm
Jarosiewicz A., Transport ropy przez Kaukaz jako priorytet w kazaskiej polityce eksportu ropy,24.06.2008, http://osw.waw.pl/pub/Komentarze/2008/080624/Komentarze06.htm
www.wnp.pl, www.wnp.pl, www.wyborcza.pl, www.money.pl
Komentarzy: 5Koterba
3 luty 2009 (08:36)
że dosyć mało opisała Pani działania Chin w tym rejonie. A one zyskują tam olbrzymie znaczenie. Podpisują kontrakty, dają kasę na gazociągi i maja gdzieś tą rywalizację Europy z Rosją. Kto im przeszkodzi? Gdy Gazprom chciał sprzedawać zakontraktowaną ropę z Turkmenistanu do Chin, bo powoływał się na jakieś wcześniejsze mgliste ustalenia, Chiny tylko tupnęły nogą. Rola Chin będzie tam rosnąć, kto wie moze będzie najważniejsza.
Grzegorz Wasiluk
3 luty 2009 (15:31)
Również w sprawie Nabucca. Wynika to w miarą jasno z treści powyższego artykułu. Takie projekty będą wykonalne dopiero wtedy, gdy na Kremlu uznają, że nie ma najmniejszych obaw, że ta inicjatywa jest wymierzona przeciw nie tyle Gazpromowi co Rosji jako całości.
XxX
4 luty 2009 (08:23)
ciekaw jestem. Bez przesady gaz do Nabucco może pochodzić jeszcze z dwóch innych źródeł, nie tylko z Turkmenistanu. A Chiny coraz mocniej naciskają, by kraje Azji Środkowej coraz mocniej dywersyfikowały swój eksport. Obawiam się, że Rosja nie ma tutaj wiele do powiedzenia. Wszyscy wiedzą, że Nabucco nie jest na rękę Rosji. Tutaj nie trzeba odkrywać Ameryki. Nie może być inaczej, jak Rosja nie będzie na nim zarabiać a wszyscy w Europie będą spać i grzać się spokojniej. Nawet my. Zresztą ostatnie działania Rosji, wobec nas to już głupota.
Grzegorz Wasiluk
4 luty 2009 (13:20)
Jeśli nie z Turkmenistanu, to z Azerbejdżanu (nie wystarczy, już o tym pisano na tym portalu) i z Iranu. Jeśli pan uważa, że mułłowie są o wiele lepiej nastawieni wobec orzeciętnego Polaka X - czciciela fałszywych bogów rzymskich albo brukselskich z ich perspektywy, aniżeli ludzie Kremla, to... A czy Waszyngton da na gaz irański zielone światło? Czy nie trochę za wiele niewiadomych jak na konieczność wyłożenia z góry kilkudziesięciu miliardów euro? Poza tym, czy tak bardzo się przedmówcy pali do płacenia dwa razy wyższych rachunków za gaz )odległości, rurociągi podmorskie)? A może by tak przestać szukać zwady w stosunkach z dostawcą najbliższym geograficznie i mimo wszystko cywilizacyjnie również? Rosja potrzebuje pieniędzy, my jej surowców. Mułłów też zaczniemy pouczać, jak mają rządzić, z kim się przyjaźnić?
Anna Kotfis
4 luty 2009 (20:49)
Jeśli chodzi o Chiny, to import ropy z Kazachstanu zwiększy się do 20 mld ton rocznie, gdy ukończony zostanie środkowy odcinek ropociągu do tego państwa. Dalszy wzrost hamować mogą obawy Kazachstanu przed chińską dominacją, ale zobaczymy. Z Turkmenistanu idzie już 40 mld m sześciennych rocznie do Chin, do Rosji 50. Kreml woli aby gaz płynął do Chin, a nie do Europy, ale biorąc pod uwagę rosnącą potęgę Państwa Środka może to być polityka krótkowzroczna. To właśnie Chiny są bardziej skłonne wyłożyć kasę na gazociągi niż Gazprom. Nabucco powstanie jeśli: a)państwa takie jak Węgry czy Bułgaria nie postanowią realizować konkurencyjnych projektów z Rosją b)Azerbejdżan i panstwa Azji Centralnej, w ramach polityki wielowektorowej, zdecydują się na eksport surowca tą właśnie drogą Gdyby losy Nabucco zależały tylko od Rosji, to idea w ogóle by się nie narodziła.
Bracia Muzułmanie wygrali wybory parlamentarne, ale nie rządzą. Do dziś nie udało się uformować konstytuanty, choć niedługo powinien powstać tekst nowej ustawy zasadniczej. Trzech...


Start


