Więzienie nr S-21 - Kambodża
    Kambodża8 · Pol Pot1 · Czerwoni Khmerzy2 · reportaż60
2009-11-26
Phnom Penh (PAP/AFP,AP) - Czterdziestu lat więzienia zażądał w środę międzynarodowy prokurator William Smith dla byłego członka reżimu Czerwonych Khmerów Kainga Gueka Eava. 67-letni Kaing, znany jako "towarzysz Duch", jest od ponad ośmiu miesięcy sądzony przez ONZ-owski trybunał w Kambodży.

Kaing oskarżony jest o zbrodnie przeciwko ludzkości i zbrodnie wojenne w Kambodży za rządów Czerwonych Khmerów w latach 1975-79. Kierował katownią S-21 - Tuol Sleng - w Phnom Penh, w której zginęło co najmniej 16 tys. ludzi.źródło:Polska Agencja Prasowa, środa, 25 listopada, 2009 r.

„A ptaki śpiewały ti-ti”
Kurt Vonnegut Jr, "Rzeźnia nr 5"

Jak opisać pobyt w najstraszniejszym wiezieniu Czerwonokhmerskiej Kambodży, S-21, gdzie mordowano ludzi szczególnie okrutnie, torturując ich w najbardziej sadystyczny sposób, a następnie przewożono ich na tzw. Pola Śmierci, gdzie od uderzeń motyki (oszczędzano amunicję), ginęli w setkach tysięcy bezimiennych rowów? Vonnegut miał racje, nie da się opisać ludobójstwa. Wiec jak oddać, to co się zobaczyło? Nie będę silił się na przytaczanie własnych spostrzeżeń, inni zrobili to lepiej:

"Głównym zajęciem obsługi Tourl Soay Prey (Tuol Sleng) (S-21) było zadawanie możliwie najpowolniejszej śmierci. Wskazuje na to sposób przykuwania więźniów, uniemożliwiający im jakikolwiek ruch, jak również ślady po używaniu łopatek, które powodowały głębokie, lecz ograniczone co do powierzchni obrażenia. Wszyscy więźniowie mieli połamane prawie wszystkie kości, rozlegle wylewy wewnętrzne, zmasakrowane twarze, ale ich głowy były pozbawione głębszych ran".Wiesław Górnicki, "Bambusowa Klepsydra"

Właściwie jak opisać pobyt w takich miejscach? Już zatarła się w pamięci obowiązkowa wycieczka do Auschwitz w podstawówce - a trudno się dziwić, że od tej pory jakoś do powrotów tam nie ciągnęło. Katyń nie robi takiego wrażenia. Nie to, że nie skłania do zadumy, nie. Po prostu inna skala, mimo wszystko. Po prawie całodziennym zwiedzaniu dziedzictwa Czerwonych Khmerów, człowiek czuje się tak przytłoczony ogromem zbrodni, które widział, że nie bardzo umie to wyrazić.

"niewyobrażalny ból połączony z torturą pragnienia i niemożności zadania samemu sobie wymarzonej śmierci; oczywista bezcelowość cierpień i brak nawet najlżejszej nadziei na ocalenie; miliony moskitów, wlatujące nocami przez okna bez szyb, wielkie kąsające mrówki biegające po ciele w poszukiwaniu ropy lub świeżej krwi, widok porzuconej łopatki saperskiej, która za kilka godzin znów zacznie ranić nabrzmiałe tkanki i łamać zdrowe jeszcze kości. Wystarczy to sobie uświadomić, postawić się samemu w położeniu tych więźniów, aby zwątpić na chwile we wszystko. W całą historię człowieka, we wszelkie prawa, idee i normy";Górnicki, op. cit.

Najbardziej nieprawdopodobne jest współistnienie tego dowodu jednej z największej zbrodni na ludzkości w jej dziejach z codziennym życiem, obcującym i zarabiającym na przybyszach. Już turystyka religijna może skłaniać do jak najgorszych przemyśleń, wiec co dopiero powiedzieć o turystyce nekromanckiej? Przybywając do Phnom Penh, nie sposób nie zauważyć w każdym hotelu, agencji turystycznej i każdej moto-rikszy ofert wyjazdów do S-21 i Pól Śmierci. Są na pierwszym miejscu, jako główna atrakcja turystyczna stolicy.

"W S-21 stosowano w szczególności następujące rodzaje tortur: bicie ręką, gałęzią i kablem; przypalanie papierosami; elektrowstrząsy; zmuszanie do spożywania ekskrementów; wieszanie do góry nogami; trzymanie rąk podniesionych do góry przez cały dzień; dźganie igłą; wyrywanie paznokci; duszenie plastykową torbą; topienie w wodzie; torturowanie kroplami wody spadającymi na czoło" Philip Chandler "Voices from S-21. Terror and History in Pol-Pot's Secret Prison"

Widok na więzienie S21 Widok na więzienie S21

Jak w ogóle się w takim miejscu zachowywać? Czy to wypada, by zaraz obok kasy biletowej (właśnie, czy powinna być kasa biletowa?) znajdowały się sklepiki z suwenirami, sprzedającymi oprócz książek i filmów o Czerwonych Khmerach, także tysiące bluzek, szmatek, figurek Buddy i tego typu podobnych artefaktów masowej turystyki? Sklepiki prowadzone przez Khmerów, pamiętających tamte czasy, bądź będących potomkami tych, którzy przeżyli (albo i nie)?

"w klasach leżały jeszcze narzędzia tortur. Były to głownie składane łopatki saperskie, używane przez armię amerykańską. Można je ustawić w pozycji pionowej i przypominają wówczas zwykły szpadel o krótkim trzonku, ale można też zablokować ostrze prostopadle do trzonka i wówczas przypominają motykę z nadmiernie szerokim ostrzem. Na wszystkich widniały ślady krwi. Spomiędzy okuć wystawały ludzkie włosy. Oprócz łopatek spostrzegłem osiem drewnianych pałek, okutych na jednym końcu nasadką ze stalowej blachy i napełnionych ołowiem, poza tym dwa pejcze z bawolej skóry, trzy pary obcęgów, dwa rzemienne paski ponabijane metalem i dwa chłopskie noże do ścinania trzciny"; Górnicki, op. cit.

Czy po obejrzeniu takiego wstrząsającego widowiska, świadectwa zbrodni tych, którzy nie tylko wybili 1/3 swego narodu, lecz również zaminowali cały kraj, powodując setki tysięcy okaleczeń, można spokojnie iść sobie i kupić T-shirt z napisem ""Danger - mines" i zdjęciem trupiej czaszki? Czy spacerując po dawnych salach lekcyjnych liceum, zamienionych na cele, w których ludzie byli przywiązywani nogami do metalowych, poziomych prętów (leżeli tak przez cały czas, gdy ich nie torturowano), czy w takim miejscu można jakby nigdy nic smarować się olejkiem do opalania? Czy (pusta) butelka Heinekena, leżąca na schodach, po których wleczono nieszczęśników na kolejne seanse sadyzmu, jest na miejscu, jako dowód normalności? Czy wreszcie potomkowie tych zabijanych, spacerujący po takim miejscu w pogodnych nastrojach, żartujący i gawędzący, robią coś złego?

"Po pogorszeniu się stosunków z Wietnamem szczególnie często zmuszano więźniów do składania hołdu wizerunkowi psa z głową Ho Szi Minha, a także Lyndona Johnsona. Czynić to mieli poprzez padanie na twarz i wykonywanie gestu sampeach (tak tradycyjnie Kambodżanie modlą się do Buddy). Dla kadr z S-21 był to dowód, że popierają amerykański imperializm i wietnamski hegemonizm". Dominik Skopiec, "Pozycja i rola S-21 w Demokratycznej Kampuczy" [w] "Polska -Kambodża" wybór tekstów.

Czy można, po obejrzeniu tego wszystkiego, mieć ochotę/potrzebę/chęć iść do sklepiku obok i przeglądać szmatki? Kupować pamiątkowe figurki Buddy? Czy też obraża pamięć ofiar moja wyprawa, w kilka dni później, do miejsca śmierci Pol-Pota i miejsc związanych z jego zmierzchem?

"Tortury stosowane wobec kobiet: obcinanie piersi, przypalanie pochwy gorącym pogrzebaczem, pełzanie jadowitych gadów po ich ciałach. Jeśli miały dzieci, to torturowano je na ich oczach. Nie były bite za pomocą reki, lecz przy użyciu pałki lub bicza (ze względu na utrzymanie rewolucyjnej moralności)" E.Becker, "When the War Was Over: The Voices of Cambodia's Revolution and It's People"

Reportaż: Kambodża - w królestwie dolara

Jak się zachowywać w takim miejscu? Co wypada, a co nie? Czy to wszystko, co piszę u góry, to dowód na normalizację? Niby to szokujące, ale z drugiej strony - zwiedzanie tych miejsc wrażenie robi tak piorunujące, że nie wiadomo już co jest adekwatne, a co nie. Czy należy zachowywać kamienną twarz, wynikającą z uwarunkowań kulturowych niźli z własnych uczuć i z zatroskaną miną włóczyć się bez słowa w tych miejscach, zwracając co prawda uwagę na napisy, proszące by nie chodzić po grobach (ustawione z całą pewnością a posteriori), czy też można, jeśli ma się ochotę, wybierać co lepsze ujęcia setek, tysięcy czaszek ustawionych w Memoriale?

Tablica informująca, by nie  chodzić po grobach - więzienie S21 Tablica informująca, by nie chodzić po grobach - więzienie S21

"Wierzch czaszki był w kilku miejscach potrzaskany, a długie, czarne włosy wtłoczone częściowo do wnętrza czerepu. Ta kobieta została zamordowana uderzeniem metalowego pręta lub zębatej motyki. Ciosów musiało być kilka ponieważ jedna dziura znajdowała się w pobliżu skroni, pękniecie biegło od drugiej skroni aż do potylicy, następnie dziura widniała na samym szczycie czaszki. Dzieci podchwyciły nasze spojrzenia i zaczęły na wyprzódki pokazywać, jak to się odbywało. Klepały się po karku, zasłaniały głowy rekami, potem zgodnie biły się pięściami w czaszki lub kantem dłoni w uderzały w skroń. Widziały to tak wiele razy, że zdołały opanować wszystkie gesty zabijanych i zabijających; Górnicki, op. cit.

"Każdego dnia, począwszy od kwietnia 1976 r. przywożono tu z wiezienia S-21 przynajmniej 300 ludzi. Następnie zabijano ich uderzeniami w czaszkę i szyję" (napis na w Muzeum Ludobójstwa, Pola Śmierci)

W S-21, budzącym grozę jako miejsce, skąd nikt żywy nie wyszedł, wciąż słychać śpiew ptaków. Świergot przeszywa niesamowitą ciszę, towarzyszącą zwiedzającym to miejsce, które - mimo upływu ponad 30 lat – wciąż wywiera wrażenie, jakie bardzo trudno oddać słowami. A może również śpiew ptaków jest dowodem na powrót normalności? Wszak gdy Czerwoni Khmerzy zajęli 17 kwietnia 1975 roku stolicę Kambodży, Phnom Penh, wygnali z niej wszystkich mieszkańców. Wraz z nimi odeszły zwierzęta i ptaki, rozpleniło się robactwo. Wiesław Górnicki w "Bambusowej klepsydrze" w dojmujący sposób opisuje koncert cykad, przy którym nie dało się rozmawiać, jeśli stało się dalej niż 5 metrów. Kto raz słyszał cykady w Kambodży, może to sobie wyobrazić. Ich śpiew przypomina odgłos pisku wydawanego przez hamujący pociąg.

Czy warto w ogóle takie miejsca odwiedzać?M

W tym więzieniu S-21 jest między innymi wystawa fotografii pewnego Szweda - komunisty, który odwiedził Kambodżę (przepraszam, Kampuczę) na zaproszenie Pol-Pota i s-ski w 1978 r. Urządzono mu tour po kraju, w iście potiomkinowskim stylu. Na wystawie można oglądać jego komentarze z 1978 i obecne, gdy świadom, co Czerwoni Khmerzy uczynili, zrozumiał, jakim był, cytując za Leninem, „użytecznym idiotą”. To, co on pisze, to są rzeczy dla nas, wychowanych w „cieniu Wielkiego Brata”, oczywiste. Dla nas, parafrazując zdanie Górnickiego, zrozumienie że Pol-Pot, Ieng Sary, Khieu Kamphan i inni są po prostu ostatnimi ogniwami wielkiego łańcucha myśli, skojarzeń i doktryn, które zaczyna się od Saint-Justa, Robespierre'a czy Prudhommea, wiedzie przez Bakunina, Nieczajewa i Tkaczowa, kończąc się na Leninie, Stalinie, Mao Tse-tungu i ich epigonach. My tej wystawy nie musimy oglądać. Ale inni, ci wszyscy z Zachodu, powinni ją odwiedzić i rzeczywiście ją zwiedzają. I to jest ważne, bo to dla nich są przeznaczone te miejsca. Może jakiś 19-latek z Londynu, Sydney, czy Nowego Jorku, który wybrał się na roczny objazd świata w ramach "year-out" zobaczywszy takie miejsca, jak więzienie S-21 i Pola Śmierci nie kupi już sobie koszulki z Che Guevara?

(zamiast zakończenia)
Sarith Pou The new regime

No religious rituals.
No religious symbols.
No fortune tellers.
No traditional healers.
No paying respect to elders.
No social status. No titles.

No education. No training.
No school. No learning.
No books. No library.
No science. No technology.
No pens. No paper.

No currency. No bartering.
No buying. No selling.
No begging. No giving.
No purses. No wallets.

No human rights. No liberty.
No courts. No judges.
No laws. No attorneys.

No communication.
No public transportation.
No private transportation.
No travelling. No mailing.
No inviting. No visiting.
No faxes. No telephones.

No social gatherings.
No chitchatting.
No jokes. No laughter.
No music. No dancing.

No romance. No flirting.
No fornication. No dating.
No wet dreaming.
No masturbating.
No naked sleepers.
No bathers.
No nakedness in showers.
No love songs. No love letters.
No affection. No marrying. No divorcing.
No martial conflicts. No fighting.
No profanity. No cursing.

No shoes. No sandals.
No toothbrushes. No razors.
No combs. No mirrors.
No lotion. No make up.
No long hair. No braids.
No jewelry.
No soap. No detergent. No shampoo.
No knitting. No embroidering.
No colored clothes, except black.
No styles, except pyjamas.
No wine. No palm sap hooch.
No lighters. No cigarettes.
No morning coffee. No afternoon tea.
No snacks. No desserts.
No breakfast (sometimes no dinner).

No mercy. No forgiveness.
No regret. No remorse.
No second chances. No excuses.
No complaints. No grievances.
No help. No favors.
No eyeglasses. No doctors.
No disabilities. No social diseases.
No tuberculosis. No leprosy.

No kites. No marbles. No rubber bands.
No cookies. No popsicle. No candy.
No playing. No toys.
No lullabies.
No rest. No vacations.
No holidays. No weekends.
No games. No sports.
No staying up late.
No newspapers.

No radio. No TV.
No drawing. No painting.
No pets. No pictures.
No electricity. No lamp oil.
No clocks. No watches.

No hope. No life.
A third of the people didn't survive.
The regime died.



Autor był wysokim dygnitarzem reżimu Czerwonych Khmerów. Za swoje zbrodnie został skazany w USA na dożycie. Ten wiersz napisał odsiadując wyrok.


foto:Michał Lubinafoto:Michał Lubinafoto:Michał Lubinafoto:Michał Lubinafoto:Michał Lubinafoto:Michał Lubinafoto:Michał Lubinafoto:Michał Lubinafoto:Michał Lubinafoto:Michał Lubinafoto:Michał Lubinafoto:Michał Lubinafoto:Michał Lubinafoto:Michał Lubinafoto:Michał Lubinafoto:Michał Lubinafoto:Michał Lubinafoto:Michał Lubina
Komentarzy: 7

Ameba
27 listopada 2009 (14:34)
wstrząsające....
z drugiej strony już sama nie wiem, czy gorsze jest to co robił Pol Pot, czy to co się dzisiaj tam wyprawia...czyli jako atrakcję turystyczną... Dramat w dwóch aktach bym rzekła

Andrzej
10 luty 2010 (22:55)
ja bym rzekł
wstrząsające...mimo wszystko gratuluję autorowi, zobaczyć takie piekło, gdzie jak pisze autor, chodzi się po trupach prawie, no to adrenalina jest olbrzymia. Ludzie wychodzili z domu i już nie wracali, często nikt nigdy nie dowiedział sie co się z nimi stało. Ludzie to gorsze są od zwierząt ostatnimi laty zbyt często

Tomek K.
8 kwietnia 2010 (08:55)
Dobry tekst, ale na koniec - pomieszanie pojęć
Witam. Świetny tekst! Widziałem więzienie rok temu, wciąż robi ogromne wrażenie. Wystawa Szweda - również. Ale manipulacją jest łączenie Che z Tuol Sleng! Przecież jedno nie wynika z drugiego? Polecam także lekturę "Dlaczego zginął Karl von Spreti". Najprościej oskarżyć ludzi walczących o swoje prawa o komunizm --> jakież to amerykańskie. A nie podejrzewam autora artykułu o sympatie do CIA? Zapraszam do grupy o Kapuściński non-fiction: http://www.facebook.com/group.php?v=wall&gid=311071122091

anarchista
16 listopada 2011 (14:25)
komunizm
Każdy kto walczy o swoje prawa,kto domaga się się sprawiedliwości to dla prawicy "komunisci mający postawę roszczeniową".

pbak
28 października 2012 (21:56)
Nie naskakujcie na turystow
Bylem, widzialem. I musze przyznac, ze w wiekszosci przypadkow turysci zachowuja sie \\\"porzadnie\\\", czego niestety nie mozna powiedziec o mieszkancach Phnom Penh. Grac na dziedzincy bylego wiezienia w badmintona, pic piwo i ogladac mecz pilki noznej w tv to jednak pewna przesada. Zeby bylo ciekawiej, dyrektorem muzeum jest syn jednego z ministrow Kambodzy i zgarnia wiekszosc oplat za wejscie do swojej kieszeni (za wiktravel). Minie troche czasu zanim Khmerowie uporaja sie ze swoja historia i beda do niej w taki sposob, w jaki robi to obecnie Zachod http://wkolko.blogspot.de/2012/10/s-21.html

Lidia
13 stycznia 2013 (23:48)
pozostanie w pamięci
BYłam i widziałam.... a świat biegł i nie widział, nie chciał dostrzec.....Kambodza to wspanialy kraj ze wspanialymi ludzmi, potrafią zyc i wybaczac. moglibysmy sie od nich uczyc....

Arthur Weasley
22 maja 2013 (19:04)
Niektórzy i tak czerwone nazwą białym
@ Tomek K. Che nie wynika z Pol Pota ani Pol Pot z Che. I Che nie miał okazji wymordować tylu ludzi w imię powszechnego szczęscia. Ale obaj są dziećmi Mao i niech się smaźą w jednym kotle..
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Tajlandia - podróż po krainie uśmiechu

Przybyliśmy po piętnastu godzinach podróży na wyspę Koh Ko Khao ( lot + transfer ). Myślę, że nietrudno dociec na podstawie nazwy geograficznej, iż jest to Tajlandia, którą chcieliśmy...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".