Władca Drewnianych Ludzi
    przemiany społeczne61 · Białoruś62 · Łukaszenko50 · reportaż60
2011-09-12
Białoruś jest krajem na tyle interesującym, że jest w stanie zaskoczyć mnie na każdym kroku i podczas każdej z moich podróży. Podczas ostatniej wyprawy do kraju Aleksandra Łukaszenki na zaproszenie mojego znajomego Pawła „Krou” Karpesza przyjechałem do domku Jego babci znajdującego się w miejscowości Prużany, który to stał się naszą weekendową bazą wypadową.

Stąd właśnie zorganizowaliśmy we dwóch ekspedycję na dwa samochody do wioski Stojły, położonej na skraju Puszczy Białowieskiej, która to wioska oddalona jest od Prużan o około dwadzieścia kilometrów. Nie szukajcie jej na mapach, czy też drogowskazów do niej prowadzących. Możecie za to znaleźć ją w internecie, ale tylko w kontekście jej jedynego i zarazem ostatniego mieszkańca, znanego z rzeźbienia w drewnie Mikołaja Tarasiuka, liczącego sobie 78 lat. Najłatwiej do opuszczonej przez resztę mieszkańców osady dotrzeć czołgiem lub traktorem, bowiem polne bezdroża nie są przyjazne dla cywilnych samochodów, chyba, że dla miłośników offroad’u. Na trasę, którą pokonaliśmy, (pokonaliśmy dosłownie i w przenośni) składały się gigantyczne błota, głębokie kałuże i potężne wertepy ciągnące się przez kilka kilometrów. Na szczęście nasze niemiłosiernie brudne samochody docierają bez żadnego uszczerbku do wyludnionej wioski, w domach której okna zabite są deskami. Dopiero na końcu alei ponurych, drewnianych chat dojeżdżamy do ogrodzenia, za którym na ławce siedzi starszy pan, z niewielkim kundlem przy nogach. Pierwsze żywe istoty, jakie udało nam się zarejestrować po kilkunastu kilometrach kompletnej głuszy.

Drewniane figurki Mikołaja Tarasiuka - foto Michał Marciniak Drewniane figurki Mikołaja Tarasiuka - foto Michał Marciniak

Krou zna już Pana Tarasiuka, parę wiosen wcześniej realizował o tym białoruskim Diogenesie film dokumentalny. Witamy się, potem panowie rozmawiają chwilę ze sobą, podczas gdy ja mam z aparatem fotograficznym w dłoni rozglądam się po dosyć zaniedbanym gospodarstwie. Zabłocone podwórko, niski domek ze spróchniałego drewna, stodoła z dziurą w dachu, płot chylący się ku ziemi- to całe bogactwo Tarasiuka. Jedynie mini muzeum, nad którego wejściem wisi szyld „Wspomnienia Ojcowizny” prezentuje się lepiej od reszty, ale o tym budynku później. Na początku zostajemy zaproszeni do domku mieszkalnego, gdzie okazało się, że nie jesteśmy tak zupełnie odcięci od cywilizacji, bowiem znalazło się tu miejsce dla małego telewizora. Mikołaj Tarasiuk chwali się też elektronicznym czujnikiem dymu, którzy sprezentowali mu miejscowi dziennikarze, by mistrz rzeźbiarstwa mógł uchronić się przed pożarem.

Po tym przyszła pora karmienia zwierząt, których to w zagrodzie nie brakuje- jest koń, gęsi, kury, prosięta, nie zapominając o dwóch psach i łaciatym kocie. Jesteśmy świadkami swego rodzaju przedstawienia, gdzie obserwujemy jak zżyty jest gospodarz wraz ze swoimi podopiecznymi, z którymi rozmawia jak z ludźmi. Nic dziwnego, w końcu oprócz jego samego, to jedyni jego towarzysze doli i niedoli na tym pustkowiu. Z ciekawostek można dorzucić historię o tym, że funkcję strażnika domu wcześniej pełnił wilk, którego gospodarz traktował jak zwyczajnego psa, jednak pewnego dnia z gospodarstwa odszedł i już nie wrócił.

Drewniane figurki Mikołaja Tarasiuka - foto Michał Marciniak Drewniane figurki Mikołaja Tarasiuka - foto Michał Marciniak

Podczas tych spożywczych igrzysk (bowiem ciche dotychczas podwórko zamieniło się, jak za dotknięciem magicznej różki, a raczej pełnych misek, w głośne poletko pełne gospodarczej fauny), gospodarz zainteresował się moją osobą. Kim tak właściwie jestem i czym się zajmuję? Odpowiadam, że studiuję język rosyjski i białoruski. „Ile jeszcze zostało Ci do końca nauki?”. Tłumaczę, że to się jeszcze okaże, ale według planu jeszcze niecałe trzy lata. „Dobrze dobrze, bardzo dobrze. Powiedz mi jeszcze tylko, kiedy zamierzasz zacząć żyć?” którą to sentencję kończy szczerym śmiechem.

Mikołaj Tarasiuk nie rzeźbi pięknych krajobrazów lub sytuacji z życia wziętych, które nie zawierały by w sobie jakiejś głębszej treści. Ma swój, odrębny pogląd na otaczający go świat i prezentuje go rzeźbiąc w drewnie niewielkie figurki. Zanim jednak zostajemy wpuszczeni do królestwa drewnianego społeczeństwa, otrzymujemy krótki monolog dotyczący tego, co artystę boli najbardziej. „Tutaj wokół była normalna wieś, kilkanaście gospodarstw, w każdym po kilka osób, jednak wszyscy wyjechali albo poumierali, to straszne, zostałem tylko ja, od kilku lat żyję zupełnie sam. Wieś tutaj zawsze miała problemy, najpierw rozkułaczenie, gdzie zabierali ziemię, teraz buduje się pałace lodowe, zamiast zająć się wsią”.

Wyżej wymienione postulaty artysta również przedstawia w swoich rzeźbach. Np. możemy znaleźć figurkę przedstawiającą panującego obecnie prezydenta, z kijem hokejowym w dłoni i czarnym krążkiem. Pod postacią podpis rymowany podpis w języku białoruskim „lżej jeździć na łyżwach, niż zajmować się gospodarzeniem”. To nie jedyna rzeźba poświęcona Łukaszence. Prezydent przedstawiony został również podczas przemawiania do drewnianego narodu, który zasypia w ławkach, oraz w scenerii wyglądającej na rządowe posiedzenie, w tym wypadku jednak artysta wyposażył Łukaszenkę w skrzydła. Dlaczego? „Wcześniej na Białorusi nie było nic, nie mieliśmy niczego, ale On zleciał nam z nieba, prawie jak anioł i nas uratował, dzięki Niemu teraz mamy wszystko”, słyszę ironiczną odpowiedź oprawioną śmiechem.


Komentarzy: 3

Jadwiga
13 września 2011 (07:26)
do p.Michała
Panie Michale, już drugi tekst pana jest bardzo dobry. Proszę pisać dalej.

Junior
13 września 2011 (07:54)
popieram
wspaniały tekst, bez lania wody..Autor nie bał że człowiek może mieć nieprzyjemności? Bo pewnie za kilka zdań może i mieć.

czytelniczka
23 stycznia 2017 (11:47)
?
Tekst identyczny z rozdziałem w książce Igora Sokołowskiego "Białoruś dla początkujących", strony 57-61...
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
O Instytucie „Pamięci Narodowej”, czyli Polaków problemy z pamięcią oraz historią

Mało jest sporów w polskiej przestrzeni publicznej, które wzbudzałyby równie wielkie emocje jak kwestie historyczne. Chociaż renoma historii, jako nauki grzebiącej w dawnych dziejach i...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".