Włodkowa, groźna Pani na barwałdzkich włościach
    turystyka57 · warto zobaczyć40 · Polska91 · historyczne ciekawostki40
2009-05-26
Katarzyna Włodkowa, bo o niej mowa, jak podają źródła historyczne była kobietą rezolutną, rzutką jak na owe czasy. Świetnie posługiwała się mieczem i bronią. Brak tężyzny fizycznej u niej nie obserwowano, wręcz przeciwnie. Krzepę trzeba było mieć nie lada, by mieczem pewnie władać. Te walory, które cechowały przede wszystkim mężczyzn, naturalnie predysponowanych do posługiwania się przedmiotami wojennego rzemiosła, skupiła w sobie Włodkowa.

Pustelnia św. Marii Magdaleny, wg tradycji zbudowana ze szczątków zamku w Barwałdzie (w l. 1616-1617)

Podług relacji naszego dziejopisarza Jana Długosza, kiedy przebywała w Oświęcimiu i do jej uszu dotarły wieści o wyjściu na wolność kilku przestępców, którzy dysponowali pełną kiesą, przygotowała zasadzkę i wraz ze swoimi podwładnymi wymordowała byłych więźniów i doszczętnie ograbiły. Zdobycze znalazły się w murach zamku barwałdzkiego. W kronice śląskiej możemy znaleźć informacje, iż Włodkowa wespół ze zgrają, którym przewodziła, regularnie napadała na kupców, pustoszyła pomniejsze miejscowości, a nawet łupiła zamki. Była do szpiku kości przesycona żądzą zdobywania pieniędzy. O rozgłos specjalnie nie musiała zabiegać. Jej poczynania przyprawiały okolicznych mieszkańców o paniczny strach. Słynne „die Wlokyne kompt!”, a więc „Włodkowa idzie!“, było dla miejscowych sygnałem nadciągającego niebezpieczeństwa i sporych kłopotów.

Przebywała na zamku w Barwałdzie. Właściwie zameczek, zważywszy na fakt, jaką powierzchnię zajmuje, co doskonale zauważą Państwo na jednej z fotografii w galerii. Zamek powstał w pierwszej połowie XIV stulecia. Pełnił niezwykle ważną rolę, bowiem w tym oto miejscu przebiegała granica między państwem polskim, a czeskim. Również w tym miejscu przebiegała granica księstwa oświęcimskiego, które od 1339r. znalazło się w granicach Królestwa Czech. Zamek określa się mianem barwałdzkiego od nazwy lokalnej miejscowości Barwałd, pierwszy raz wzmiankowanej w 1325r. Podobną funkcję pełnił znajdujący się na wzgórzu Góry Lanckorońskiej zamek fundacji Kazimierza Wielkiego. Można by rzec, iż oba stały na straży granic Królestwa Polskiego.

ścieżka prowadząca na szczyt Żaru (szlak niebieski) ścieżka prowadząca na szczyt Żaru (szlak niebieski)

Ważną datę z historii tego zamku stanowi rok 1447, w którym to Włodek Skrzyński, herbu Łabędź począł rezydować w jego murach. Zasłynął złą sławą w tych terenach Królestwa Polskiego. Imał się głównie rabunku. Klasyczny przykład średniowiecznego rycerza-rabusia, czyli raubrittera. W tym miejscu przebiegał ważny szlak kupiecki, więc nietrudno się domyślić, że w pierwszej kolejności kupcy padali ofiarą zbójeckich napaści ze strony band, którym przewodził Skrzyński. Mieszkańcy miast i okolicznych wsi również nie mogli spać bezpiecznie. Raubritterzy działali z ukrycia, a przy tym byli niezwykle brutalni. Już Jan Długosz wspominał, iż ludność tych okolic wielokrotnie apelowała u władcy, prosząc o pomoc i zapewnienie im bezpieczeństwa. Wystarczyło ich złapać i osadzić w lochach. To i tak byłby najłagodniejszy wymiar kary. Zastanawiające było to, że monarcha potraktował tę sprawę mimochodem. Z drugiej jednak strony w tych czasach rabowało wielu i doprawdy nie było łatwo z nimi walczyć. Rabunków dopuszczali się nawet rycerze, stojący na straży królestwa. To był dla nich sposób na szybkie wzbogacenie się.

Zamek barwałdzki usytuowano na wzgórzu Żar, u stóp którego znajduje się klasztor oo. bernardynów w Kalwarii Zebrzydowskiej. Widoczne są na dzień dzisiejszy fragmenty murów zameczku, jak również miejsce, gdzie onegdaj przebiegała fosa chroniąca do niego dostępu. Obecnie miejsce porasta zieleń. Zdawać by się mogło, że o nim raz na zawsze zapomniano. Jednak tak do końca nie jest. Jeszcze dziś miejscowa ludność używa określenia „Włodkowa” mając na myśli to oto miejsce. Znany archeolog Józef Łepkowski w swoich zapiskach wspominał, że mieszkańcy są przekonani o tym, iż w tym miejscu pojawiają się złe duchy, a w samą północ zjawa samej Włodkowej unosi się nad pozostałością murów zamku w Barwałdzie.

Jaki był finał niecnych poczynań Włodkowej. Według zapisów kroniki śląskiej spłonęła na stosie w Krakowie, bowiem udowodniono jej bicie fałszywej monety. Jednak można taki zapis łatwo zakwestionować, bowiem Katarzyna Skrzyńska była przedstawicielką rodu szlacheckiego, a takiej karze w duchu prawa magdeburskiego nie mogła podlegać. Z kolei z kroniki klasztornej dowiadujemy się, iż po śmierci Władysław Skrzyńskiego, w źródłach historycznych zwanego również Włodkiem, Katarzyna Skrzyńska (Włodkowa), nadal prowadziła lokalną politykę rabunkową. Proceder był zakrojony na tak szeroką skalę, że król Kazimierz Jagiellończyk postanowił raz na zawsze zaprowadzić porządek w tym miejscu. Zadanie pojmania Włodkowej monarcha zlecił prefektowi zamku lanckorońskiemu, któremu to nota bene podlegała krnąbrna Włodkowa. O planowanej zasadzce dowiedziała się Włodkowa i postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Wykorzystując swój naturalny, kobiecy urok osobisty zaprosiła owego prefekta na zamek w Barwałdzie. Wyprawiła huczną ucztę.

Dodajmy, iż w podziemiach zamkowych w stanie gotowości byli uzbrojeni członkowie bandy Skrzyńskiej. Jednak spore ilości wina nie naruszyły stanu prefekta, zatem Włodkowa wykonała krok ostateczny, zadając raz sztyletem w samą pierś zarządcy zamku lanckorońskiego. I co okazało? To prefekt przechytrzył Katarzynę Skrzyńską, bowiem pod odzieżą wierzchnią znajdował się pancerz. Tymczasem w pobliżu zamku w pogotowiu stali uzbrojeni słudzy zarządcy i na dany przez przełożonego znak wtargnęli do zamku i obezwładnili Włodkową wraz bandą rzezimieszków. Wszystkich na wozach przewieziono do Krakowa, a tam na rynku krakowskim Włodkową spalono na stosie. Jakie były dalsze losy zamku barwałdzkiego? Od 1474r. znalazł się w posiadaniu przedstawicieli rodu Komorowskich. I okazało się to być początkiem końca tego zamczyska, bowiem Mikołaj Komorowskich począł knować z Maciejem Korwinem i istniała realna groźba przejęcia tego obszaru przez króla węgierskiego. Dlatego to postanowił Kazimierz Jagiellończyk wysłać wojsko na czele z wojewodą sandomierskim Dembińskim, który w 1477r. obrócił zamek barwałdzki w perzynę.


Komentarzy: 7

Angus
29 maja 2009 (09:25)
błędna fotosy
Problem - zdjęcia nie przedstawiają ruin zamku Barwałd, ale pozostałości dawnej placówki klasztornej na Górze Ukrzyżowania, obok kaplic drogi krzyżowej. Właściwe ruiny zameczku, a właściwe ich resztki znajdują się wyżej, ku szczytowi góry Żarek.

Maria
6 czerwca 2009 (21:39)
złe zdjęcia
Owszem, to nie są zdjęcia ruin zamku, bo ich w ogóle już dziś nie ma. Były resztki jeszcze kilkanaście lat temu, ala teraz już nic nie ma. Weim, bo pochodzę z Kalwarii i często tam bywam.

romario
7 czerwca 2009 (23:29)
sprostowanie
Macie Państwo całkowitą rację. Jak widać chochlik wkradł się do moich folderów z fotografiami. " Ruiny" znajdują się zdecydowanie wyżej, jak słusznie zauważył jeden z Czytelników. Jeszcze raz gorąco przepraszam.

Kasia
24 czerwca 2009 (22:19)
Katarzyna Skrzyńska
A to ciekawe wszystko bo nazywam sie tak samo jak bohaterka opowiesci:) pozdrawiam.

Geret
24 września 2009 (14:19)
lepiej nie udawać
Szkoda przerabiać cudze teksty, zwłaszcza gdy są lepsze od naszej udawanej erudycji. Myślę tu o starym artykule J. Szczygło - pan M.W. doskonale wie o który to materiał mi chodzi, bo wyraźnie z niego ściągał. Jednak szukanie nowych określeń i oryginalnych zdań na przedstawienie rzeczy dobrze już opisanych, wpędziło tutejszego autora - i to kilka razy - w komizm. Pisać po prostu trzeba umieć.

kaj
27 kwietnia 2010 (12:49)
Ktoś chyba niszczy ostatnie resztki zamku.
Fragmenty powieści Henryk Różyckiego napisanej w 1930 roku o Katarzynie Skrzyńskiej (Włodkowej) terroryzującej okolicę można znaleźć na stronie http://www.moja-skawina.pl/rozycki/mincarzwlodkowej/ A co do pozostałości po zamku, to mam wrażenie, że to co zostało jest systematycznie niszczone przez rowerzystów? Byłem tam ostatnio i widzę, że z materiału kamiennego pobudowane są tam jakieś konstrukcje dla szalejących rowerzystów (od strony północnej). Ja już nie byłem w stanie znaleźć żadnych śladów resztek murów. Jak ktoś jest z tamtej okolicy to koniecznie nie się temu przyjrzy... póki pora. Szkoda, by tak urokliwe miejsce zostało zniszczone.

Mieszkaniec
14 stycznia 2017 (18:01)
Ruiny jeszcze są!
To co Kaj widział to stare grodzisko, ruiny zamku są jeszcze daleko na zachód. Fosy i mury bramy do dzisiaj są dobrze widoczne!
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Wyjazdy egzotyczne coraz popularniejsze

Za nami szczyt letniego sezonu turystycznego. Ci, którzy nie zdążyli wykorzystać urlopu, a marzą o relaksie w ciepłym miejscu, nie stoją jednak na straconej pozycji. Za oknem co prawda słota,...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".