Wybory do Bundestagu, sprawa Opla - przegląd prasy niemieckojęzycznej
    wybory do Bundestagu14 · SPD5 · CDU7 · Merkel23
2009-09-16
Niemieckie media prześcigają się w komentarzach po niedzielnej (13. 09.2009) debacie telewizyjnej z udziałem dwójki kandydatów do fotela kanclerza, obecnej kanclerz Angeli Merkel (CDU) i obecnego wicekanclerza i szefa niemieckiej dyplomacji, Franka Waltera Steinmeiera (SPD). Obie strony ustaliły wstępnie, że odbędzie się tylko jedna debata telewizyjna. Za niecałe dwa tygodnie w niedzielę, 27 września 2009, niemiecki wyborca wybierze nowy parlament - Bundestag.

Komentator tygodnika „Fokus” wytyka wady obu kandydatów. O szefowej rządu pisze, że Merkel „nie budzi żadnych emocji. Obecna kampania wyborcza wykazuje zdecydowanie słabości Merkel. I było to widać także podczas telewizyjnej debaty. Merkel suwerennie prezentuje swoje argumenty i przekonuje tym samym widza. Ale czy dociera jednocześnie do ludzkich serc?” - pyta dziennikarz. I zaraz odpowiada: „Prawie nie dociera. Kto głosuje na Merkel, ten dokonuje wyboru z rozsądku. Rozstrzyga potrzeba mózgu, a nie serca. Emocje nie odgrywają tu żadnej roli”.

Ale „prawidłowa prezentacja w wykonaniu Steinmeiera jeszcze długo nie czyni z niego byłego kanclerza (polityka socjaldemokratów) Gerharda Schrödera. U Steinmeiera brak, inaczej niż u Schrödera, wyczucia nastroju i umiejętności uprawiania retoryki. Specjalista od kampanii wyborczej Schröder był lepszy, niż później kanclerz Schröder. W wypadku Merkel odnosi się nieodparte wrażenie , że ona lepiej potrafi rządzić, niż prowadzić kampanię wyborczą”.

Dziennik „Die Welt” w dzień po tv - debacie przypomina ustami przewodniczącego socjaldemokratycznej SPD główne punkty programu. Franz Müntefering, który zresztą w minionych dniach miał dużo szczęścia i cały oraz zdrowy uszedł z katastrofy samolotu, którym podróżował, zarzuca Merkel brak wizji. „Kto nie chce tworzyć, nie powinien również rządzić. Niech odejdzie i da nam rządzić.

Müntefering podkreślił raz jeszcze główne punkty programu wyborczego SPD: rezygnacja z energii atomowej, ekstra podatek dla bogatych, zagwarantowana wysokość płacy minimalnej i ograniczenie zarobków menadżerów. Ackermann (szef Deutsche Bank) zarabia 500 razy tyle, co pielęgniarka. Tak doskonały nie może być żaden człowiek. Müntefering zarzucił szefowi Deutsche Bank arogancję”.

Kandydaci do fotela kanclerza nie obrażali się w trakcie debaty. Raczej przykładali sobie waciki, niż szablę lub pistolet” - stwierdza po debacie ukazujący się w Monachium, ogólnoniemiecki dziennik. „Süddeutsche Zeitung".

"To było fair, to było godne przywódców państwa, to było jednak jednocześnie dosyć nudne" - ironizuje w swym komentarzu bulwarowy, wielkonakładowy dziennik „Bild”. A tygodnik ‘Die Zeit” z rezygnacją stwierdza, że "debata nie wniosła niczego nowego".

Niektórzy niemieccy komentatorzy podkreślają jednak, że debata zakończyła się remisem, lub, że kandydat socjaldemokratów, Steinmeier wygrał ją nieznacznie. Ale i tak nie zmienia to niczego. Przewaga Merkel jest nadal druzgocząca.

„Süddeutsche Zeitung” zwraca także uwagę, że Merkel i Steinmeier podobnie przedstawiali temat uratowania koncernu Opel. Zdaniem kandydata socjaldemokratów planowana sprzedaż koncernu na rzecz kanadyjskiego producenta części samochodowych, firmy Magna, ratuje wszystkie niemieckie fabryki Opla oraz większość znajdujących się tam miejsc pracy. "Proszę sobie wyobrazić" - podkreślił Steinmeier - "co by się stało, gdyby u władzy była koalicja czarno - żółta (CDU/CSU i FDP)." "Wówczas Opel byłby martwy, jak przysłowiowa mysz". Merkel oponowała, zapewniając, iż przebudowa struktury Opla nie będzie kosztować podatnika miliardów.

Zgodność obowiązywała także w temacie Afganistan. Oboje kandydaci otwartym pozostawili termin wycofania niemieckich wojsk. "Chodzi o to, by do roku 2013 stworzone zostały warunki dla rozpoczęcia wycofywania wojsk", powiedział Steinmeier. Podobnie argumentowała Merkel.
„Süddeutsche” przytacza głosy protestu przedstawicieli trzech zasiadających w niemieckim parlamencie partii opozycyjnych - Zielonych, Liberałów (FDP) i Lewica (Linke). Szef liberałów, Westerwelle podkreślił, że uczestnikami demokratycznego sporu winni być również politycy opozycji. Z krytyką spotkał się również fakt, iż w debacie zabrakło omówienia takich tematów, jak polityka rodzinna, edukacja czy nauka.

Debata prowadzona była przez czwórkę dziennikarzy, po jednym z pierwszego (ARD) i drugiego (ZDF) programu telewizji publicznej oraz po jednym z dwóch największych niemieckich stacji telewizji prywatnej (RTL i SAT1). Debata zgromadziła przed telewizorami w niedzielę, dokładnie na dwa tygodnie przed wyborami, 14 milionów widzów.

* * *

W Szwajcarii nie ma wyborów, toteż "Neue Zürcher Zeitung" może więcej miejsca poświęcić rozważaniom prezydenta Rosji na temat rosyjskich słabości i niedociągnięć. Miedwiediew w swym opublikowanym niedawno w rosyjskim Internecie przesłaniu do narodu, narzeka, krytykuje i wytyka. Ale, jak stwierdza szwajcarski komentator: "oficjalne życie polityczne (Rosji) jest do tego stopnia skarłowaciałe, że instytucje i urzędy są w stanie jedynie bez dyskusji wykonywać podyktowane z góry dyrektywy. Kreatywność polityczna to temat tabu. I dlatego Miedwiediew zbierać teraz chce reakcje ludu i w tym celu publikowany jest adres mailowy. W ten sposób dociera się jednak jedynie do użytkowników Internetu. A ci reagują co prawda na stronie "www" prezydenta Rosji licznie, ale w sposób bardzo umiarkowany: zamiast wielkich przemów prezydent zdecydować powinien się na czyny. Jeden z czytelników proponuje na przykład ponowne wprowadzenie wyborów gubernatorów.

Miedwiediew jest sobie wierny - konstatuje "NZZ" - opis stanu rzeczy i niektóre recepty ich zmian mogą mieć związek z rzeczywistością. W rzeczywistości zmieni się jednak niewiele".

* * *

Jak ważne i wielowątkowe są kontakty pomiędzy Polską a Austrią widać z bardzo dyplomatycznej relacji mediów austriackich. "Polska jest bardzo ważnym partnerem Austrii i vice versa. Współpraca z Polską w ramach UE jest bardzo ważna", cytuje austriackiego prezydenta Heinza Fischera austriacka „Die Presse”. A dalej mowa jest o spotkaniach, kolacjach z małżonkami, ale również i o tym, że prezydent Fischer jeszcze tego samego dnia odlatuje do domu do Wiednia. Fischer otworzył podczas pobytu w Warszawie austriacko - polskie forum gospodarcze, co stało się przyczyną, by o wizycie austriackiej głowy państwa mówić przy okazji, że miała "roboczy charakter".

Ale jej zdecydowaną większość zajmuje składanie wieńcy przed Grobem Nieznanego Żołnierza, wizyta w Muzeum Narodowym i uroczysta kolacja w towarzystwie małżonek obu prezydentów. Tematem rozmów są, pisze „Die Presse” "między innymi rozwój stosunków bilateralnych w tym gospodarczych oraz zagadnienia dotyczące kryzysu gospodarczego i finansowego. Mowa była także o projektach w dziedzinie ochrony środowiska oraz obchodach związanych z rocznicą wybuchu drugiej wojny światowej".

Jak na roboczą wizytę to bardzo mało. I stanowczo za krótko. Bawiący nie tak dawno w Polsce premier Turcji, która z Polska ma niezbyt rozległe kontakty polityczne, gościł u nas również tylko kilka godzin.

A Putin nocował jednak w Sopocie.

Z podobna wizyta prezydent Austrii gościł w lutym bieżącego roku w Emiracie Katar i przy okazji w Kuwejcie. „Die Presse’ pisała wówczas, że "rozmowy polityczne oceniono jako przyjacielskie i pożyteczne".

* * *

W jaki sposób prowadzi się rozmowy polityczne po bawarsku pokazuje najnowszy przykład z małej miejscowości Lauterhofen (3 tys. mieszkańców). Przebywający tam poseł do Bundestagu z ramienia bawarskiej chadecji (CSU - Unia Chrześcijańsko - Społeczna) zaatakowany został przez miejscową rolniczkę. Wylała ona na głowę posła kilka litrów mleka. A wszystko na znak protestu po tym, jak Niemcom nie udało się w Brukseli przekonać pozostałe państwa członkowskie UE do podniesienia minimalnej ceny litra mleka oraz wprowadzenia ograniczeń ilości jego produkcji. Oblany mlekiem poseł, Alois Karl nie zastanawiając się długo odruchowo pociągnął rolniczkę za ucho. Podobno bardzo bolało, informuje serwis „Focus Online”

. Sprawa ma swój ciąg dalszy w prokuraturze. A wszystko wydarzyło się na marginesie lokalnego odpustu parafialnego. Grüss Gott, mawia się w Bawarii.


Komentarzy: 2

Anastazy
17 września 2009 (14:12)
sprawa Opla chyba jeszcze nie jest zakończona
- coś mi się tak wydaje, ciekaw jestem co na to KE i UE, przecież to w sumie totalne mieszanie polityki, ta dotacja tylko dla jednych, jeszcze mają być dotacje dla konsurcjum i my mamy w tym brać udział również. A jak to było z Oplem w Polsce, czy nie dostał ulg, dofinansowania z rządu w zamian za otwarcie fabryki w Polsce? Śmierdząca sprawa coś mi się wydaje...

Grzegorz Ziętkiewicz
17 września 2009 (16:15)
Opel ma długa drogę do...
Sprawa Opla jest dopiero w - bardzo - początkowej fazie załatwiania i najogólniej rzecz ujmując, da się teraz powiedzieć jedynie tyle, że przed ostatecznym załatwieniem bardzo dużo pytań pozostaje bez odpowiedzi. W tym i to, które Pan zadał. Ale politykom w RFN (tak z CDU, jak i z SPD) bardzo potrzebny był przed zbliżającymi sie (27. bm) wyborami do parlamentu, optymistyczny sygnał. Sygnał więc jest. Pozdrawiam
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
Raporty
zobacz również
„Jan Palikot”, czyli co zagraniczne media donoszą o polskich wyborach

Jeszcze w czasie trwania kampanii wyborczej "The Economist" oceniał ją jako nudną. Jeśli do tego dodamy wynik wyborów gwarantujący polityczne status quo, to łatwiej będzie można zrozumieć,...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".