Wybory prezydenckie w USA – walka przeciwieństw
    Obama171 · wybory prezydenckie w USA51 · Mitt Romney21 · republikanie13
2012-06-05
Mitt Romney po wtorkowych (29 maja) prawyborach w Teksasie uzyskał wystarczającą liczbę delegatów (1144) na konwencję partii aby zostać kandydatem Republikanów na urząd prezydenta. Kampania prezydencka wchodzi w decydującą fazę, a jej temperatura rośnie. Obu polityków dzieli niemal wszystko. Przyjrzyjmy się najważniejszym różnicom ich poglądów.

Pan Charyzma – Pan Rozczarowanie

Głównym tematem kampanii wyborczej w USA jest stan gospodarki kraju. Na tym polu to urzędujący prezydent stoi na dużo gorszej pozycji, ponieważ zarówno jego republikański rywal jak i obywatele rozliczają go za mijającą kadencję. Mitt Romney znajduje się w dużo lepszej sytuacji, ponieważ jego deklaracje i obietnice są na chwilę obecną nieweryfikowalne.

Czytaj więcej na temat wyborów prezydenckich w USA

Urzędującego prezydenta, w oczach wyborców, obciąża aktualny stan gospodarki kraju. Bez znaczenia w tym kontekście jest większy czy mniejszy wpływ prezydenta na rozmiar skutków kryzysu finansowego. Amerykanie za pogorszenie sytuacji w kraju automatycznie obciążają aktualną głowę państwa. Kryzys finansowy najbardziej dotknął klasę średnią, a więc grupę, która w największym stopniu upatrywała w Barack’u Obamie szansy na nowe otwarcie dla Ameryki, a więc zniwelowanie różnic społecznych - finansowych i rasowych - które dzieliły i nadal dzielą społeczeństwo. W tym kontekście kadencja Obamy wydaje się wielkim rozczarowaniem. Barack Obama nie zmniejszył utrzymującego się stale blisko dziesięcioprocentowego bezrobocia poprzez zasilenie gospodarki tak zwanym pakietem stymulacyjnym, jak również w żaden sposób nawet nie starał się przeciwdziałać rosnącym nierównościom społecznym. Kadencja Obamy nie zatrzymała trendu polegającego na zmniejszaniu się klasy średniej, przy jednoczesnym wzroście najbogatszych i najbiedniejszych obywateli. Dysproporcje dzielące obie klasy społeczne ciągle się zwiększają. W oczach klasy średniej Obama ich oszukał. Zwodził gładkimi formułkami o równości szans dla wszystkich, które wygłaszał podczas wyborów, a po zaprzysiężeniu na prezydenta zasilił pieniędzmi największe banki kraju, zapominając o klasie średniej, która z kryzysem musiała zmagać się sama. Taki obraz, jakkolwiek uproszczony, przeważa aktualnie u wyborców, którzy podczas ostatnich wyborów prezydenckich w znacznym stopniu przyczynili się do zwycięstwa Barack’a Obamy. Otwartym pozostaje pytanie, czy rozczarowani wyborcy zagłosują na republikańskiego rywala, czy mimo wszystko, w świetle tego co proponuje Mitt Romney, zagryzą zęby i po raz kolejny wesprą demokratę.

Sonda
  • Kto zwycięży w wyborach prezydenckich w USA?
  • Barack Obama
  • Mitt Romney
[ zobacz nasze sondy ]

Największe, w oczach zwolenników urzędującego prezydenta kraju, osiągnięcie Barack’a Obamy, a więc reforma systemu ochrony zdrowia przyniesie dostrzegalne efekty dopiero w przyszłości. Na dzień dzisiejszy, krytycy Obamy, wytykają mu, że kryzys finansowy to nie był najlepszy czas na kosztowną reformę służby zdrowia. Zamiast tego gospodarz Białego Domu powinien skupić się na niwelowaniu skutków kryzysu finansowego, które zwykły obywatel odczułby w najbliższej perspektywie.

Wybory w USA na żywo - ciekawe informacje, memy, filmy, sondaże

Rozczarowane mijającą kadencją Barack’a Obamy jest również skrajne skrzydło Partii Demokratycznej, które zarzuca urzędującemu prezydentowi brak planu stymulacji gospodarki poprzez system robót publicznych i dużych projektów budowlanych, na wzór New Deal Franklina D. Roosevelta, które z jednej strony stworzyłyby nowe miejsca pracy, a z drugiej przyczyniłyby się do modernizacji infrastruktury kraju. W tym kontekście jako błąd raz jeszcze powracają ogromne sumy pieniędzy, które poprzez pakiet stymulacyjny trafiły do bankierów. Na niekorzyść prezydenta zadziałały również wiadomości o wysokich premiach, które prezesi dotowanych przez państwo przedsiębiorstw, wypłacali sobie oraz kadrze kierowniczej. W tym kontekście, wyborcy mają Obamie za złe, że wraz z finansowaniem instytucji finansowych nie nałożył na nie ograniczeń co do wysokości i warunków wypłacanych pensji i premii. Raz jeszcze słowa prezydenta z kampanii wyborczej o „tłustych kotach z Wall Street”, z którymi zrobi porządek, okazały się jedynie wyczytanym z promptera sloganem na potrzeby kampanii.

Gospodarka – walka dwóch narracji

Poziom debaty wyborczej, na cztery miesiące przed dniem wyborów, systematycznie wzrasta. Już dzisiaj można założyć, że ostatnie tygodnie kampanii będą zarówno gorące, jak i obfitujące w mocne stwierdzenia, wygłaszane głównie poprzez spoty reklamowe ukazujące się w telewizji i internecie. Wszystko za sprawą Wyroku Sądu Najwyższego ze stycznia 2010 roku, poprzez który doszło do znacznego wyłomu w dotychczasowych regulacjach dotyczących kampanii wyborczej. Sąd Najwyższy uznał, że tak zwane Super PACi, czyli formalnie niezależne od kandydatów na urząd, komitety wyborcze mogą wspierać wybranego przez siebie kandydata. Wspomnianą przesłankę niezależności Sąd Najwyższy określił bardzo liberalnie, przez co umożliwił kandydatom znaczne zwiększenie swoich budżetów wyborczych. Należy dodać, że środki na Super PACi mogą pochodzić od dowolnych darczyńców w dowolnej wysokości, co różni je od oficjalnych komitetów wyborczych, które muszą ujawniać wysokość i pochodzenie wpłat na prowadzenie kampanii.

Czytaj więcej na temat Swing&United

Głównie za pomocą powyżej opisanego oręża obaj kandydaci prowadzą agresywną kampanię wyborczą. Urzędujący prezydent atakuje kandydata Republikanów za jego działalność w firmie Bain Capital, funduszu private equity, który zajmował się restrukturyzacją podupadających przedsiębiorstw. Urzędujący prezydent stara się przedstawić Mitta Romney’a jako bezwzględnego kapitalistę żerującego na wynikach pracy zwykłych obywateli. Aktualnie komitet Obamy podkreśla kolejny etap kariery Mitta Romney’a, działalność jako gubernatora stanu Massachusetts (więcej na ten temat w artykule Amy Gardner w The Washington Post).

Sam Barack Obama pozycjonuje się względem rywala jako obrońca klasy średniej. Mitt Romney odpowiada niemniej populistycznymi spotami, że urzędujący prezydent niszczy amerykańskie przedsiębiorstwa, stara się narzucić Stanom Zjednoczonym komunizm, a sam nie zna się na gospodarce, co potwierdza aktualny stan kraju. Mitt Romney wysyła czytelny sygnał, że to on, jako doświadczony menadżer sprawdził się w zarządzaniu wieloma firmami i w sposób równie dobry będzie zarządzał krajem w czasach kryzysu. Jako kolejny dowód swojej przedsiębiorczości powołuje okres piastowania stanowiska gubernatora Massachusetts, który nawet niektórzy z jego krytyków uznają za udany. Mitt Romney stara się przypiąć Barack’owi Obamie łatkę gospodarczego partacza. Piłeczkę odbija urzędujący prezydent poprzez podnoszenie, że aktualny stan finansów państwa jest „spadkiem” po ostatnim republikańskim prezydencie, który zwiększył budżet na armię i prowadził dwie kosztowne wojny. Obama poprzez atak na Georga W. Bush’a uderza również w Mitta Romney’a, którego program wyborczy ma wiele elementów wspólnych z polityką poprzedniego republikańskiego prezydenta, jak również wielu doradców prezydenta Bush’a aktualnie wspiera Romney’a.

Programy gospodarcze obu kandydatów różnią się między sobą jak ogień i woda. Barack Obama raz jeszcze zakłada maskę znaną z poprzednich wyborów prezydenckich i stara się przedstawić jako obrońca zwykłych obywateli. Opowiada się za powiększeniem wydatków państwa skierowanych dla najuboższych, zwiększeniem stawek podatkowych dla najlepiej zarabiających (tzw. Reguła Buffetta, zgodnie z którą osoby o dochodach powyżej 1 miliona dolarów rocznie powinny płacić co najmniej 30-procentowy podatek dochodowy) oraz aktywną politykę państwa w gospodarce. Mitt Romney akcentuje linię wyznaczoną jeszcze przez Ronalda Reagana i następnie kontynuowaną przez wszystkich republikańskich prezydentów, starając się przedstawić jako rzecznik pozytywnie rozumianych wielkich przedsiębiorców, którzy tworzą miejsca pracy. Kandydat Republikanów podobnie jak Obama stara się przekonać amerykańską klasę średnią, mającą największy wpływ na wynik wyborów, że działa na ich rzecz, jednak nie poprzez zwiększanie świadczeń socjalnych co proponuje Barack Obama, lecz przez ułatwienia i ulgi podatkowe dla przedsiębiorców, którzy będą tworzyć miejsca pracy. Mitt Romney podkreśla konieczność zmniejszenia wydatków państwa na cele socjalne, rozluźnienie regulacji prawnych dotyczących gospodarki oraz zmniejszenie podatków dla najbogatszych i wprowadzenie ulg dla przedsiębiorców, co ma stymulować wzrost.

Analizując postulaty gospodarcze obu kandydatów należy stwierdzić, że zarówno Barack Obama jak i Mitt Romney opierają się głównie na przesłankach ideologicznych, a nie empirycznych. Urzędujący prezydent z uporem maniaka opowiada się za zwiększaniem wydatków państwa aby pobudzić gospodarkę, całkowicie zapominając, że jego słynny pakiet stymulacyjny wsiąkł w gospodarkę Stanów Zjednoczonych, a efektów do dzisiaj nie widać. Ameryki nie stać aktualnie na wyasygnowanie podobnej sumy w celu pobudzenia gospodarki. Chiny, kraj który jest w posiadaniu największej liczby amerykańskich papierów wartościowych, jak również swoje oszczędności trzyma w amerykańskiej walucie, już podczas realizacji pierwszego pakietu stymulacyjnego kręciły nosem na kroki podejmowane przez Waszyngton. Jak zareagowałyby teraz? Wydaje się, że o ile groźba przewalutowania chińskich oszczędności z dolara na euro, w świetle aktualnych wydarzeń w strefie euro, jest jeszcze bardziej mglista niż cztery lata temu, jednak nie oznacza to, że USA mogą tę groźbę zupełnie lekceważyć.

Geograficzne wyszukiwanie tekstów Wybierz kontynent i kraj, czytaj nasze teksty

Postulaty Mitta Romney’a wydają się być cokolwiek niespójne. Z jednej strony kandydat Republikanów postuluje ograniczenie pomocy socjalnej i zmniejszenie podatków połączone z systemem ulg dla przedsiębiorców, z drugiej natomiast krytykuje Barack’a Obame za zmniejszenie budżetu armii i sam zapowiada jego zwiększanie. Mitt Romney opiera się na tych samych przesłankach, które Republikanie lansują od co najmniej trzydziestu lat.

Żaden z kandydatów nie przedstawia pomysłu, który dawałby nadzieję na szybkie poradzenie sobie z problemami gospodarczymi kraju. Barack Obama proponuje interwencjonizm państwowy, który nie sprawdził się (vide pakiet stymulacyjny), a który jeszcze zwiększy deficyt budżetowy. Mitt Romney opiera się na utartych dogmatach amerykańskiej prawicy, sam nie proponując niczego ożywczego, chociażby postawienia pytania, czy rozdęty budżet armii można choć kosmetycznie ograniczyć?

na następnej stronie o różnicach w polityce zagranicznej, relacjach z Rosją, Chinami, Polską o roli NATO i polityce wobec Bliskiego Wschodu




Komentarzy: 0
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Kaukaz Południowy polem rosyjskich rozgrywek

W ostatnich miesiącach narasta napięcie na Kaukazie Południowym, co jest przede wszystkim efektem zbliżających się wyborów prezydenckich w Gruzji i Azerbejdżanie (październik), jak i...
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".