Dołącz do naszego zespołu Dołącz do naszego zespołu Subskrybuj RSS
mojeopinie.pl Start Polityka Gospodarka Media Historia Kultura Podróże Ekologia Tydzień Subiektyw

Raport specjalny - Wyprawa na Saharę

Pierwsza część relacji z podróży land roverem dookoła Sahary. Przygody trzyosobowej grupy odkrywców opisuje Cyprian Pawlaczyk. Afryka. Taki mały pomysł. Ale realizacja nie będzie taka prosta. Jest nas dwoje - ja i siostra. Nie udaje się nam znaleźć nikogo chętnego na wyjazd. Ale po kolei.

czytaj więcej czytaj więcej

Dzień szósty - Piątek - 09.02.2007 r. Gwałtowna pobudka. Wczesnym rankiem, ok. godz. 7 (co jak na wakacje w końcu jest sprawą dość nieprzyzwoitą - jakby na to nie patrzeć), ruszamy do mauretańskiego konsulatu po wizę.

czytaj więcej czytaj więcej

Dzień dziesiąty - Wtorek - 13.02.2007 r. Po wizycie u ubezpieczyciela, u którego - ze względu na brak odpowiednich druków - nie dochodzi do żadnego interesu, ruszamy w drogę. Wracamy się wzdłuż cypla i kierujemy się na stolicę. Zanim jednak udaje się nam opuścić cypel, zatrzymujemy się na dzikim kempingu. Tutaj dziewczyny zaczynają kolekcjonować muszelki. Na pamiątkę. Bagażnik zaczyna się zapełniać różnego rodzaju skarbami. Kemping...

czytaj więcej czytaj więcej

Dzień dwudziesty czwarty - Wtorek - 27.02.2007 r. Wstajemy bardzo wcześnie. Chcemy zdążyć przed pobudką we wsi. Udaje się nam zwinąć namiot, zanim chmara dzieciaków nas zaatakuje.

czytaj więcej czytaj więcej

W pokoju, bez klimy, z buczącym wentylatorem. W takich warunkach wyspać się nie da. Można więc powiedzieć, że przeleżeliśmy tę noc. Nie mniej wczesnym rankiem szybko się zebraliśmy i ruszyliśmy do Bandia Reserve. Jest to sztucznie utworzony park, w którym dzikie zwierzęta żyją w nieco zbliżonych warunkach do naturalnych - nieco, ponieważ park jest otoczony ogrodzeniem, a wewnątrz wytyczonych jest wiele dróg, po których poruszają się...

czytaj więcej czytaj więcej

Dzień dwudziesty - Piątek - 23.02.2007 Wczesnym rankiem ruszamy dalej. Oczywiście - zanim to następuje - jemy typowe kontynentalne śniadanie - bagietki z dżemem i kawą. Ouahigouya nie jest specjalnie atrakcyjnym miastem - tak naprawdę to można je swobodnie opuścić - my jednak oglądamy kilka meczetów (podobno w całym mieście jest ich kilkadziesiąt) oraz grób jednego z królów lokalnych (którego - jak głosi legenda - nie wolno okrążać, bo...

czytaj więcej czytaj więcej

O nas · Polityka prywatności · Regulamin serwisu · Redakcja · Reklama · Kontakt
Copyright © 2007-2009 mojeopinie.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.