Joseph Stiglitz, jeden z najbardziej znanych ekonomistów, w ostrych słowach rozprawia się z amerykańskim bankiem Rezerwy Federalnej. Uważa on,... 
Gdy w grudniu 2009 roku pisaliśmy o tym, że „strefa euro wygrała z kryzysem", o dzisiejszych problemach z deficytem Grecji jeszcze nie... 
Toyota już od listopada ubiegłego roku przyznaje się do serii usterek w swoich autach. W ślad za tym japońskim koncernem poszły inne –... 
Grecja jest od kilku miesięcy języczkiem uwagi dla ekonomistów oraz inwestorów na całym świecie. Ten słoneczny kraj zmienił swoje oblicze po... 
Prezydent Barack Obama zaprezentował liczący 192 strony projekt budżetu na rok 2011 (Budget of the United States Government, Fiscal Year 2011).... 
Gdy w grudniu 2009 roku pisaliśmy o tym, że „strefa euro wygrała z kryzysem", o dzisiejszych problemach z deficytem Grecji jeszcze nie... 
Grecja jest od kilku miesięcy języczkiem uwagi dla ekonomistów oraz inwestorów na całym świecie. Ten słoneczny kraj zmienił swoje oblicze po... 
Amerykańska Rezerwa Federalna (FED) podwyższyła w czwartek dyskontową stopę procentową o 25 punktów bazowych. Po zmianie wynosi ona aktualnie... 
Joseph Stiglitz, jeden z najbardziej znanych ekonomistów, w ostrych słowach rozprawia się z amerykańskim bankiem Rezerwy Federalnej. Uważa on,... 
Wpływ podatków na gospodarkę, partycypację w rynku pracy i popyt na nowych pracowników został dobrze opisany i poznany przez ekonomistów.... 
Joseph Stiglitz, jeden z najbardziej znanych ekonomistów, w ostrych słowach rozprawia się z amerykańskim bankiem Rezerwy Federalnej. Uważa on,... 
Ukraiński Urząd Statystyczny opublikował wstępne dane za miniony rok, z których wynika, że kryzys finansowy poważnie dotknął gospodarkę,... 
Obecny typ kryzysu, który Michaił Chazin określa jako kryzys systemowy, postawi przed światem w najbliższych latach określone wyzwania, którym... 
Grecja jest od kilku miesięcy języczkiem uwagi dla ekonomistów oraz inwestorów na całym świecie. Ten słoneczny kraj zmienił swoje oblicze po... 
Na rynkach kapitałowych mamy do czynienia z największą korektą od roku. Co ciekawe zbiega się to również z tym, że właśnie mija prawie... 
Ukryty pakiet stymulacyjny Obamy
Budżet na rok 2011, o którym pisaliśmy już na początku miesiąca to nic innego jak drugi – tym razem nieco ukryty – pakiet stymulacyjny prezydenta Baracka Obamy. Pierwszym był oczywiście The American Recovery and Reinvestment Act of 2009... 
Wielkie banki pomagały oszukiwać Grekom
Grecja jest od kilku miesięcy języczkiem uwagi dla ekonomistów oraz inwestorów na całym świecie. Ten słoneczny kraj zmienił swoje oblicze po ujawnieniu przez socjalistów rzeczywistego stanu finansów państwa. Okazało się, że deficyt... 
O socjalistycznej naturze banków centralnych, kryzysie finansowym i rozszerzeniu Unii jako boskim błogosławieństwie dla Europy. Wywiad z jednym z czołowych reprezentantów austriackiej szkoły ekonomicznej, profesorem Jesúsem Huerta de Soto,... 
Podczas ostatniej wizyty prezydenta Stanów Zjednoczonych oraz wysokich przedstawicieli Unii Europejskiej w Państwie Środka, głównym tematem rozmów były próby przekonania rządu w Pekinie do uwolnienia kursu yuana, który jest usztywniony od półtora roku na zaniżonym poziomie przede wszystkim wobec dolara. Problem ten został poruszony także podczas obrad Forum Współpracy Gospodarczej Azji i Pacyfiku, co świadczy o tym, że chińska polityka walutowa urosła do rangi jednego z kluczowych problemów w globalnej gospodarce. Chiny jednak o żadnych zmianach nie chcą słyszeć, dzięki sztywnemu kursowi yuana lepiej radzą sobie z kryzysem gospodarczym.
Jak się to wszystko zaczęło…
Blisko 20 lat temu, chińska gospodarka zaczęła otwierać się na świat, przy czym waluta tego kraju nigdy nie była płynna. Nie budziło to większego sprzeciwu wśród krajów rozwiniętych, gdyż do połowy lat 90. yuan był systematycznie niedowartościowany wobec dolara. Kiedy jednak w 1994 roku nastąpiła silna dewaluacja waluty Państwa Środka, największe amerykańskie stowarzyszenia przemysłowe zaczęły głosić postulat, że Pekin nieuczciwie podbija konkurencyjność swoich eksporterów, w wyniku czego, obywatele amerykańscy zaczynają masowo tracić pracę. Głosy krytyki przycichły chwilowo w czasie kryzysu gospodarczego w Azji Wschodniej w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych, kiedy waluta chińska okazała się jedyną stabilną walutą w tej części świata.
W tym samym czasie, dolar umacniał się w stosunku do walut większości swoich partnerów handlowych, ciągnąc za sobą yuana w dół. Dopiero gdy obie te waluty znalazły się ponownie w trendzie spadkowym, po raz kolejny powróciły narzekania na prowadzenie polityki walutowej w Chinach. Od 2005 roku, w wyniku nieprzerwanej krytyki międzynarodowej, władze w Pekinie pozwoliły na aprecjację waluty wobec dolara o 21 proc. w przeciągu trzech lat. Jednakże, w wyniku pojawienia się obecnego kryzysu finansowego, Ludowy Bank Chin w lipcu 2008 roku, wstrzymał proces umacniania yuana, aby ochronić w ten sposób chińskich eksporterów przez skutkami kryzysu i będąc zarazem jednym z kluczowych czynników w walce ze spowolnieniem gospodarczym. Dlatego też, w tym momencie nie ma się co dziwić, że dyplomatyczna presja na uwolnienie yuana zarówno ze strony Amerykanów jak i państw Unii Europejskiej nie przynosi zamierzonego efektu i skutkuje kolejnymi zgrzytami na linii Pekin – Waszyngton - Bruksela.
Próby rozwiązania problemu z chińska walutą
Wynika z tego, że przez prawie pół roku stabilizacja waluty chińskiej nikomu nie zdawała się przeszkadzać, aż do marca tego roku, kiedy to przywódcy krajów należących do grupy G20 wyrazili przekonanie, że podstawową przyczyną światowego kryzysu finansowego była nierównowaga w popycie, handlu i przepływach kapitałowych (m.in. ustawiczny deficyt w bilansie handlowym Stanów Zjednoczonych, oraz nadwyżka w bilansie handlowym Chin, co pozwoliło na akumulację ogromnych rezerw walutowych, które następnie lokowane były na amerykańskich rynkach walutowych, obniżając tam koszt pieniądza). Mówiąc bardziej przekonująco, zrównoważenie światowej gospodarki może nastąpić głównie z chwilą zwiększenia amerykańskiego eksportu i równocześnie oparcia się kraju za Wielkiego Muru na popycie wewnętrznym, kosztem sprzedaży towarów za granicę. W związku z tym, chyba jedynym najbardziej racjonalnym rozwiązaniem w tym momencie byłoby dalsze umacnianie yuana kosztem dolara, co ograniczyłoby bez wątpienia gigantyczną nadwyżkę Chin w wymianie zagranicznej, pobudzając jednocześnie popyt konsumpcyjny wśród Chińczyków.
Większy popyt wewnętrzny w Chinach, w połączeniu z wyższą stopą oszczędności w USA pomogłoby zrównoważyć globalną strukturę popytu i zapewnić stabilny wzrost całej światowej gospodarki. Pamiętać należy również o tym, że drugim najważniejszym powodem niedomówień była fluktuacja dolara, kiedy w najgorszym okresie kryzysu finansowego inwestorzy lokowali swój kapitał w bezpieczne amerykańskie papiery skarbowe, podbijając w ten sposób kurs tamtejszej waluty. Gdyby jednak na globalnych rynkach pojawiła się hossa, dolar zaczął by gwałtowanie tanieć, wraz z nim yuan, a najbardziej ucierpiałaby międzynarodowa konkurencyjność eksporterów głównie z krajów wschodzących, których aprecjację walut następowałyby w momencie rosnącego apetytu inwestorów na ryzyko.
Kolejne naciski państw Zachodu
Kiedy w zeszłym miesiącu, Ludowy Bank Chin zaczął stosować retorykę utrzymywania kursu yuana na stabilnym poziomie i brania pod uwagę także kursów innych walut, przez chwilę Zachodowi zdawało się, że rząd w Pekinie potrafi zrozumieć ich rozterki. Jeżeli dodamy również do tego wspomnianą wcześniej pierwszą wizytę w Chinach Baracka Obamy oraz obietnice prezydenta Hu Jintao o uwolnieniu kursu yuana, świat miał nadzieję, że Chińczycy spełnią wreszcie swoje deklaracje. Parę dni później, Pekin ustosunkował się do swoich wcześniejszych wypowiedzi przekonując, że stabilny kurs yuana (sztywny kurs) sprzyja rozwojowi Chin, a tym samym ożywieniu w światowej gospodarce, powodując dyplomatyczne fiasko starań dyplomatów z krajów Zachodu. Premier Chin nie omieszkał skrytykować jednocześnie niektóre kraje, że stosują naciski na Chiny, by wzmocnić swoje waluty, a jednocześnie są protekcjonistyczne wobec tego kraju, próbując ograniczyć rozwój Chin.
W tej całej krytyce jaka dotyka ten kraj, chyba najmniej przekonująco brzmią postulaty Ameryki, która z jednej strony argumentuje, że yuan jest niedowartościowany w stosunku do waluty amerykańskiej, a z drugiej strony mówią o permanentnej nadwyżce Państwa Środka w handlu ze Stanami Zjednoczonymi. Od 2005 roku, deficyt Chin z USA utrzymał się na poziomie 2 proc. produktu krajowego brutto, a nadwyżka w handlu zagranicznym powiększyła się do 6 proc. PKB, pomimo tego, że wobec innych walut (partnerów handlowych) kurs yuana jest zmienny. Wynikało to w głównej mierze z tego, że amerykańscy producenci nie konkurują z towarami produkowanymi w Chinach, co dowodzi, że przewaga konkurencyjna chińskich producentów nie jest związana wyłącznie z kwestiami walutowymi. Także polityka walutowa chińskiego banku centralnego wymaga nieustannych zakupów aktywów denominowanych w amerykańskiej walucie.
To głównie z tego powodu, w ciągu ostatniego roku portfel amerykańskich obligacji skarbowych zwiększył się z 618 mld do około 800 mld dolarów. Osłabiający się wraz dolarem yuan zmusił równocześnie inne kraje z Azji (konkurentów Chin w eksporcie) do interwencji w celu zahamowania wzrostów własnych walut. W konsekwencji, masowo kupują one amerykańskie obligacje, co pozwala Amerykanom na pokrycie tymi pieniędzmi rekordowego deficytu budżetowego, powiększanego w ostatnim czasie przede wszystkim przez pakiety stymulujące gospodarkę. Dlatego też, narzekać powinny głównie państwa konkurujące z Chinami i utrzymujące przy tym płynny kurs swoich walut, niż Stany Zjednoczone czy kraje Strefy Euro. Nie można jednak przy tym zapomnieć, że gdyby Pekin cały czas prowadził politykę sztywnego kursu, to bez wątpienia większość walut osłabiła by się w stosunku do dolara.
yuan szkodzi samym …Chinom
Paradoksalnie można wskazać, że słaba waluta chińska jest zagrożeniem dla własnego kraju, gdyż na dłuższą metę nie da się utrzymać wzrostu gospodarczego za pomocą eksportu, zatem Państwo Środka musi dążyć do zwiększenia przede wszystkim konsumpcji wewnętrznej. A może się to stać jedynie w przypadku aprecjacji yuana w stosunku do innych walut, w tym szczególnie dolara i euro, zwiększając w ten sposób siłę nabywczą Chińczyków. Kluczową sprawą jest jednak obniżenie ich wysokiej stopy oszczędności, co wynika w głównej mierze z nieefektywnego i nierozwiniętego systemu opieki społecznej oraz czynnikami kulturowymi, a nie prowadzoną odpowiednią polityką walutową. Władze w Pekinie od blisko czterech lat próbują zachęcić swoich obywateli do większej konsumpcji, jednakże w sposób w jaki rząd to robi, siłą rzeczy nie może przynieść szybkich efektów. Z kolei silny yuan w krótkiej perspektywie to także korzystna sytuacja dla polityki pieniężnej Pekinu, ponieważ interwencje na rynkach walutowych potrzebne do stabilizowania kursu chińskiej waluty przyczyniłyby się głównie do znacznego wzrostu podaży na yuana, co mogłoby grozić spekulacjami na rynkach. Obecnie galopujące ceny chińskich akcji oraz cen nieruchomości mogą wskazywać, że perspektywa zawirowań na chińskim rynku jest nieodległa, nawet pomimo faktu, że nie widać realnego zagrożenia inflacyjnego w gospodarce.
Ludowy Bank Chin stara się temu zapobiegać, emitując kolejne transze obligacji, jednakże popyt na te papiery jest niewielki (kosztowniejsza polityka pieniężna), a więc oprocentowanie wysokie. Dlatego też, możliwość prowadzenia przez Chiny bardziej niezależnej polityki pieniężnej powinno skłonić ich do wzmocnienia w dłuższym horyzoncie czasowym swojej waluty. Według większości ekonomistów, na taki krok władze Państwa Środka zdecydują się już w przyszłym roku, chociaż z drugiej strony, na głęboką i zdecydowaną rewolucję nie mogą sobie pozwolić. Przede wszystkim dopuszczenie do stopniowej aprecjacji yuana, która nie byłaby szokiem dla eksporterów (spadek chińskiego eksportu w ostatnich miesiącach wyhamowuje, w październiku był o 14 proc. mniejszy w ujęciu rocznym), mogłaby jednak znacząco zachęcić do „obstawiania” kolejnych rewaluacji yuana, co wpłynęłoby bezpośrednio na nadpłynność na rynkach finansowych. A wystąpienie takich spekulacyjnych transakcji jest wielce prawdopodobne i wynika to też z faktu, że w Stanach Zjednoczonych mamy do czynienia z niskim kosztem pieniądza.
Oznaczać to może, że Pekin wznowi umacnianie swojej waluty dopiero wtedy, gdy za zacieśnianie swojej polityki pieniężnej zabiorą się w głównej mierze kraje najbardziej uprzemysłowione. Będzie to o tyle trudne, gdyż USA i kraje Europy Zachodniej w dalszym ciągu pompują (chociaż już w mniejszym stopniu) publiczne pieniądze w wygrzebanie swoich gospodarek z kryzysu finansowego. Chociaż w ostatnim czasie, pomału da się już usłyszeć słowa z ust liderów krajów najbardziej rozwiniętych, aby zwijanie programów antykryzysowych było równie skoordynowane, jak ich wcześniejsze ustanawianie.
Aleksy
11 marzec 2010 (18:32)
Chiny są suwerennym państwem, potęgą gospodarczą. Na miejscu chińskiego rządu zrobiłbym to samo, bo to, że USA, czy UE zbankrutują, to nie chiński problem. Oni robią to co mają robić - zajmują się swoją gospodarką. Gdyby nasz rząd tak umiał...
decentralizator
13 luty 2010 (14:12)
Chiny uprawiają dumpingowy kapitalizm, a wszyscy się tak bezwstydnie tym krajem zachwycają, mi on w niczym nie imponuje
Ech
26 styczeń 2010 (23:54)
ale nie sądzę by Chińczycy chcieli ryzykować, podniosą wartość swojej waluty o 5 lub 10% górą...rewolucji to nie zrobi, Amerykanom zamkną usta, i będzie dalej spokój. Ale faktem jest że nie jest to gra fair. Jedni zdają sie na łaskę wolnego rynku inni blokując go, stwarzają sobie pole do zwyciężania w kosztach produkcji. Jak doping w sporcie, powinien być zakazany.
Po kilku tygodniach spędzonych w Szanghaju zrozumiałam, dlaczego miasto jest tak atrakcyjne dla wielu obcokrajowców, którzy często zostają tu na dłuższy okres czasu. Z jednej strony...
O Republice Jemeńskiej mówi się coraz częściej, głośniej i z rosnącym niepokojem. Powodem jest wzmożona aktywność Al-Kaidy, której liderzy i bojownicy chętnie przenoszą się...
Prezydent Barack Obama zaprezentował liczący 192 strony projekt budżetu na rok 2011 (Budget of the United States Government, Fiscal Year 2011). Dokument, który - wg Obamy rozpoczyna...