Z socjaldemokracją za pan brat
    socjaldemokracja5 · polityka społeczna2 · Leszek Miller15 · lewica30
2012-12-04
Autor: Edgar Czop
Na głośne ostatnio w publicystyce politycznej pytanie, czy Polskę stań na państwo opiekuńcze - odpowiadam: Polski nie stać na rezygnację z państwa opiekuńczego.

Konferencja „Dlaczego Polski nie stać na brak socjaldemokratycznej polityki społecznej”, foto: Edgar Czop

Powyższe słowa profesora Tadeusza Kowalika (1926-2012) wydają się być adekwatne do sytuacji, w której znajduje się polska polityka społeczna. Niestety, kwestia, która powinna być w spektrum uwagi rządu nagłaśniana jest jedynie przez opozycję oraz… przez niemiecką fundację Friedricha Eberta.

30 listopada w Sejmie odbyło się spotkanie dotyczące demokracji socjalnej oraz socjaldemokratycznej polityki społecznej. Spotkanie zostało zorganizowane przez Fundację im. Friedricha Eberta, Klub Poselski SLD oraz Ośrodek Myśli Politycznej im. F. Lassalle'a we Wrocławiu – a więc środowiska stojące po lewej stronie mapy politycznej. Jednakże temat, który został poruszony na spotkaniu - Dlaczego Polski nie stać na brak socjaldemokratycznej polityki społecznej - ma charakter jak najbardziej uniwersalny i pozapolityczny. Do sali sejmowej zaproszeni zostali autorzy książek o tematyce polityki społecznej i demokracji socjalnej, o których więcej w dalszej części artykułu.

Słowo wstępne wygłoszone zostało przez „nowego-starego” lidera polskiej lewicy, czyli Leszka Millera. Były premier zauważył, że rozwarstwienie dochodowe prowadzi do narastania poczucia niesprawiedliwości. Taki stan skutkuje z kolei pojawianiem się różnych „-izmów” - od populizmu po nacjonalizm. Chcąc zmienić sytuację szef SLD wraz ze swoimi kolegami wysuwał (i nadal wysuwa) inicjatywy w celu m.in. podwyższenia progów dochodowych oraz płacy minimalnej. Jednak dla tych pomysłów ze względu na obecny układ polityczny nie ma większości w Sejmie.

Według Millera Sojusz Lewicy Demokratycznej postawił sobie za cel zerwanie ze stereotypem, według którego koszty transformacji miałyby być ponoszone w głównej mierze przez Polaków. Warto zauważyć, że jak na razie ów "stereotyp" jest silnie zakotwiczony w społeczeństwie, a dowodem na to jest niedostosowanie się pewnych grup społecznych do kapitalistycznej gospodarki i nowego stylu życia, w którym paternalizm państwowy ogranicza się do doraźnej pomocy.

Na wstępie głos zabrał także prezes Fundacji F. Eberta w Polsce Knut Dethlefsen, który rekomendował książkę „Socjaldemokratyczna polityka społeczna” jako źródło wiedzy i tworzenia argumentów merytorycznych dla polityków socjaldemokratycznych. Jak stwierdził prelegent, nie jest to podręcznik akademicki czy napisana od nowa historia myśli lewicowej, a raczej publikacja aktualizująca nurt socjaldemokratyczny. Druga prezentowana książka to „Podstawy demokracji socjalnej” - pozycja przetłumaczona z języka niemieckiego, do której wydania przyłożył się nie kto inny jak Fundacja F. Eberta w Polsce.

Według myśli liberalnej nierówności społeczne traktowane są jako nieprzyjemny, ale naturalny stan rzeczy, z którym trzeba się godzić, wszystkim należy zapewnić jednak równy start - według myśli socjaldemokratycznej taki stan rzeczy jest nie od przyjęcia, stwierdza Agnieszka Dziemianowicz-Bąk (w pierwszej z książek poruszała ona tematykę edukacji). Socjolożka zwraca uwagę na to, że szkoła i edukacja powinny pełnić co najmniej dwa zadania: po pierwsze, uporać się z problemem segregacji wewnątrz- i pozaszkolnej i po drugie, stosować programy sprzyjające integracji społecznej.

Czytaj na naszych łamach o liberalnej polityce społecznej

Kolejna autorka, Maria Skóra z Uniwersytetu Wrocławskiego skupiła się na polityce mieszkaniowej w ujęciu socjalnym. Według doktorantki w centrum zainteresowania państwa powinna znaleźć się polityka rodzinna, która będzie skorelowana z innymi politykami. Samo państwo powinno natomiast spełniać rolę centralnego gracza w polityce rodzinnej. Taka optyka przemawia nie tylko z ideologicznym nacechowaniem wywodu autorki, ale także z modelem polityki społecznej przyjętej w Polsce - wiele do życzenia pozostawia jednak jakość usług świadczonych przez państwo.

Janina Petelczyc i Rafał Bakalarczyk z Instytutu Polityki Społecznej Uniwersytetu Warszawskiego byli zgodni co do tego, że zabezpieczenia społeczne realizowane w myśl socjaldemokracji powinny obejmować jak najszersze grupy społeczne, a polityka rodzinna powinna obejmować wszystkie rodziny. Takie działanie wydaje się być panaceum na rozwarstwienia społeczne - to wydatek, który jest inwestycją w obywateli i ich przyszłość. Według Petelczyc politykę społeczną cechować powinno sprawiedliwość, równość i powszechność.

W dyskusji głos zabrała także profesor Jolanta Supińska z ISP UW. Współautorka omawianej książki zwróciła uwagę na fakt, że aby państwo spełniało swoją rolę powinno mieć odpowiednie otoczenie - instytucje, ludzi (można tu przyjąć instytucję społeczeństwa obywatelskiego), organizację oraz infrastrukturę. Sukcesem polskiej idei socjaldemokracji jest wypowiedź Donalda Tuska sprzed kilku dni, w której premier w pełni popiera redystrybucję środków między bogatymi a biednymi wewnątrz Unii Europejskiej. Szkoda jednak, że autor nie wiedział zapewne o podłożach ideologicznych swojego oświadczenia. Co ważne, redystrybucja środków nie powinna mieć jedynie formy pieniężnej, bo jak stwierdza prof. Supińska - nie tylko pieniądz jest drogą do zaspokojenia potrzeb.

Hasła i pomysły zaprezentowane podczas dyskusji i zawarte (zapewne) w dwóch prezentowanych pracach są dalekosiężne i szczytne. Problemem jest jednak kwestia finansowania tych inicjatyw - szczególnie w obliczu kryzysu i załamania się polityki socjalnej w całej Europie. Pomimo przyzwyczajenia starszych Polaków do opiekuńczego systemu oraz egalitaryzmu obecnego w narodzie, kwestia wdrożenia welfare state w Polsce na długo będzie jedynie tematem konferencyjnych dysput, bo po prostu nas na to nie stać.




Chcesz odnieść się do stanowiska autora, chcesz polemizować, skomentować ten tekst? A może chciałbyś Drogi Czytelniku napisać na inny temat?
Jeżeli jesteś zainteresowany i zdecydowany przeczytaj nasz anons dotyczący współpracy redakcyjnej lub od razu napisz i wyślij do nas swój materiał na adres: redakcja@mojeopinie.pl. Odezwiemy się szybko!!


Komentarzy: 8

Znafca
4 grudnia 2012 (20:55)
:)
Czy w dzisiejszych czasach, w których stajemy przed zmianami porządku światowego związanymi z intensywnym rozwojem regionów wschodzących (Azja, Ameryka Południowa, Afryka) nie powinniśmy - warunkując rozwój naukowy, techniczny, kulturowy naszej zachodniej cywilizacji - wspierać modelu rozwoju innowacyjności kosztem modelu redystrybucji? Zamiast zwiększyć nakłady na naukę, kierować pieniądze na projekty zwiększające naszą konkurencyjność na świecie i rozwój cywilizacyjny naszego regionu będziemy dawać te pieniądze przeciętniakom do przejedzenia? Chyba dobrze zrozumiałem co Pan Miller ma na ten temat do powiedzenia prawda?

Alojzy
5 grudnia 2012 (10:57)
@Znafca...rozwój naukowy chcesz realizować przy pomocy 5% społeczeństwa?
o to chodzi Millerowi, o ile dobrze zrozumiałem (oczywiście mówię o pobudkach obiektywnych, te mniej obiektywne czyli interes partyjny nie trzeba komentować). Na czym a innowacyjność ma polegać gdy nie bedziemy posiadać wykształconych kadr. Wykształcone kadry biorą się z całego społeczeństwa a nie z kasty bogaczy, czy inaczej ludzi których na to stać. Zresztą wszelkie badania wskazują, że takie klany społeczne w II i III pokoleniu już są bardzo gnuśne, leniwe, nie posiadają zdolności kreatywnych. I jeszcze jedno. Czy innowacyjnością da sie wygrać w sprawie konkurencyjności gospodarek (Azja, Ameryka Łac.Afryka) gdy tam koszty pracy są na poziomie 1/5 1/10 w europie - przeciętnie piszę, bo wiadomo, że to się zmienia.

Znafca
5 grudnia 2012 (19:25)
:)
Wykształcone kadry to się biorą z ludzi, którzy się uczą, a studia to o ile się orientuję są darmowe, jest internet, biblioteki - jak ktoś chce to się może uczyć, za to na szeroko pojętą naukę to się u nas przeznacza nawet dwukrotnie mniej PKB niż w państwach zachodu - co z laboratoriami, wyposażeniem, wspieraniem inwestorów, innowacyjnych przedsiębiorstw? Ta socjaldemokracja to jak mniemam utrzymywanie państwowych molochów, przywilejów emerytalnych wybranych grup społecznych i rozdętej biurokracji, czyli nic nowego. Co do ostatniego zdania to tak, właśnie innowacyjnością można wygrać z gospodarkami w których koszty pracy są niskie, bo niby czym innym (abstrahując już zupełnie od tego, że w takich np. Chinach też już powoli płace rosną, a tamtejsze władze wiedzą, że muszą przestawiać się z masowego klepania krasnali ogrodowych na innowacje, za to w naszym skansenie jak widać wszystko po staremu)?

Katon
5 grudnia 2012 (20:19)
cytuję...Leszka Millera
Były premier zauważył, że rozwarstwienie dochodowe prowadzi do narastania poczucia niesprawiedliwości." no tutaj to raczej premier nie chce "wyciągać" mniej majętnych albo ubogich mówiąc szczerze by poprzez naukę wyrównać ich szanse....choć kto wie. roszczeniowość zawsze była i będzie. Na tym mozna zbić kapitał polityczny.

Alojzy
8 grudnia 2012 (11:12)
studia są darmowe?
@Znafca proszę Cię, kogo stać dzisiaj na darmowe studia. W mieście gdzie się odbywają, to jeszcze pół biedy, ale weźmy dzieciaka, który przyjeżdża z daleka? no i co? koszty rzędu 2000zł miesięcznie na życie...dzieciak może iść do pracy i pewnie idzie, ale rodzice i tak muszą pomagać, gdy mogą? I tutaj następuje cała zabawa....mogą lub nie mogą...następuje rozwarstwienie społeczne, wiele talentów nam w ten sposób umyka....idea innowacyjności opiera się na jednej podstawowej rzeczy....rozumie. Niestety nie wszyscy których stać mają rozum. Z resztą to co napisałeś o przywilejach, biurokracji się zgadzam.

Znafca
8 grudnia 2012 (14:22)
:)
Dobra to może uściślijmy, bo zaraz zejdziemy do poziomu polityków ;) - studia (dzienne) nie kosztują, życie kosztuje - z tym, że są studia zaoczne (płatne), ale tu już można pracować (choćby za minimalną) i dojeżdżać na uczelnię - jak komuś zależy to i z Przemyśla do Szczecina raz na dwa tygodnie dojedzie. Nie wszystkie zawody, nawet te wymagające specjalistycznych kwalifikacji, wymagają świstka, jest internet, są książki, dostęp do wiedzy jeszcze nigdy w naszej historii nie był tak powszechny jak teraz, choć zauważyłem, że dla wielu ludzi przyswajanie wiedzy i myślenie jest męczące i może wywoływać bóle mózgownicy. Jak ktoś chce się czegoś uczyć to choćby było płatne to się zaweźmie i się tego nauczy, jak ktoś ma pasję to po prostu choćbyś go żelazem przypalał to go nie odciągniesz. Są też stypendia, ale to niestety tylko dla rozgarniętych co to się uczą. W ogóle to o czym tu pisać - przecież nasz system gospodarczy od 1945 roku opiera się na redystrybucji dóbr, no i co, jesteście zadowoleni z tego jak przez ten czas działał? Po prostu Miller zwąchał, że kryzys idzie i znajdzie się pełno nieudaczników, którzy będą chcieli, żeby ich uratować. :P

miliony nieudaczników
8 grudnia 2012 (20:05)
do Znafcy
Znafco czy ty kiedykolwiek byłeś w Polsce? Dla mnie to co piszesz to jakieś cuda z Hollywoodu...

Znafca
9 grudnia 2012 (00:36)
:)
Witaj mój drogi. Poruszyła mnie Twoja celna riposta - zburzyłeś mój światopogląd postawionym, retorycznym jak mniemam, pytaniem, które tak wiele dało mi do myślenia. Dziękuję za merytoryczny wkład jaki wniosłeś do naszej infantylnej dyskusji, chciałbym, żebyś był prezydentem. :P
  • Dodaj komentarz
  • Tytuł
  • Treść
  • Pseudonim
  • Przepisz kod obrazka
  • Kod obrazka:
zobacz również
Forum Od-nowa: Janosikowe przykładem błędów systemu finansowego

Istnieją duże szanse, że dzięki wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego z 4 marca 2014 r. ziści się długo oczekiwana przez zamożniejsze samorządy zmiana w mechanizmie działania tzw....
[zamknij]W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce Prywatności".